Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzieci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzieci. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 kwietnia 2012

Imagine - Zayn (IX)






Mieszkasz w Londynie wraz z swoim mężem Zaynem Malikiem… Minął dokładnie jeden rok od waszego ślubu, kiedy oboje wyjeżdżacie do Greenwich, aby tam świętować rocznicę…
~~W muzeum astrologicznym~~
*Chodzicie i oglądacie eksponaty, trzymacie się za ręce... Wychodzicie z budynku i patrzycie jak ludzie robią sobie zdjęcie z południkiem 0o… Ustawiacie się w kolejkę, by też takie sobie zrobić… Zayn mocniej ścisnął twoją rękę…*
Zayn: Pamiętasz… To tutaj się poznaliśmy… <spojrzał ci w oczy i się uśmiechnął>
Ty: <odwzajemniasz uśmiech i spoglądasz na wasze dłonie… obrączki są piękne, a ty nadal masz wrażenie, że błądzisz gdzieś w chmurach…> Tak… Pracowałam tutaj na stażu jako astrolog, a ty poprosiłeś mnie o zrobienie zdjęcia. <relacjonujesz nadal trochę zdziwiona tym, że Zayn wybrał wtedy ciebie>
Zayn: Pamiętam tamten dzień jakby to było dzisiaj…<uśmiech zszedł z jego twarzy>
Ty: <patrzysz na niego zdziwiona> Kochanie masz chyba zaburzenia czasoprzestrzeni…
Zayn: <lekko się uśmiechnął> Nie… Mam na myśli to, że ja co dziennie się w tobie zakochuję od nowa i nowa… tylko z tą różnicą, że z każdą chwilą kocham cię coraz bardziej…
*Już miałaś go pocałować, ale nadeszła wasza kolej… Poprosiliście o zrobienie zdjęcia jakieś Koreanki stojące tuż za wami. Ustawiliście się, aby jedno było na wschodniej półkuli, a drugie na przeciwnej, ale cały czas uporczywie trzymacie się za ręce. Po zrobieniu 2 zdjęć jedna z Koreanek chciała już oddać wam aparat, ale ty poprosiłaś o jeszcze jedno zdjęcie… Koreanka chwyciła sprzęt w rękę, namierzyła was i uwieczniła wasz ponętny pocałunek. Potem poszliście przejść się po parku…*
Zayn: Zawsze mnie ciekawiło, dlaczego wybrałaś akurat to miejsce…
Ty: Jest port, park, piękne kamienice, świetne sklepy… o restauracjach nie można tego powiedzieć… <wybuchacie śmiechem>
*Przechodzicie przez cały park rozmawiając…*
Zayn: Już jest pora obiadowa, więc możemy iść polować na coś do jedzenia… <na te słowa uśmiechnęłaś się szeroko>
Ty: Zayn, wiem że zrobiłeś rezerwacje w mojej ulubionej pizzerii…
*”Dla wyjaśnienia… Pizza w całej Anglii smakuje jak karton z sosem pomidorowym, więc uwierzcie mi… trudno jest znaleźć jakąś dobrą pizzerię…” Po pizzy wracacie do mieszkania, które wynajmowaliście przez ten tydzień by trochę odpocząć od reszty zespołu… Wchodzicie drzwiami do mieszkania, ściągacie kurtki, Zayn kładzie klucze na półce tuż obok twojego szalika…*
Zayn: Jestem padnięty… <ziewnęłaś> Jak widzę ty też… Idziemy się położyć?
Ty: <skinęłaś głową na znak poparcia>
*Udaliście się do sypialni i położyliście się na małżeńskim łóżku… Położyliście się w „łyżeczki”.
Zayn leżał za tobą, więc cię do siebie przytulił… Czułaś jego silne mięśnie ramion i to jak nosem musnął twoją szyję…Oboje nie zasnęliście, tylko trwaliście w takiej pozycji, aż nagle Zayn przerwał tą ciszę…*
Zayn:  Wiesz co? <mówił zmęczonym głosem> Myślę, że…
Ty: Idę po wodę… schnie mi trochę w gardle…
*Poszłaś do kuchni po szklankę, bo wiedziałaś czego będzie dotyczyć ta rozmowa… Wracałaś i na korytarzu zatrzymał cię twój mąż…*
Z: Nie wymiguj się od odpowiedzi! Jesteśmy małżeństwem… Wcześniej, czy później musimy pomyśleć o…<oparłaś się o ścianę, a Zayn z obu stron zablokował cię rękoma, staliście bardzo blisko siebie… tak blisko, że twoje luźne kosmyki włosów poruszały się pod wpływem jego oddechu…>
Ty: Zayn, nie jestem gotowa… <odłożyłaś szklankę na parapet> Musimy znowu o tym rozmawiać…
Z: Najdroższa… ja będę zawsze na to czekał, więc nie musimy o tym rozmawiać jeśli nie chcesz… nie chcę cię popędzać…
Ty: To dobrze <odparłaś z ulgą>…
Z: Ale wyobraź sobie nasze małe dzieci biegające po ogrodzie…
Ty: Taa… <puszczasz wodzę fantazji> Małe zayniątka malujące przy każdej okazji laurki…
Z: No widzisz! <cieszy się, gdyż w końcu chyba cię przekonał> Poza tym nasze dzieci byłyby takie ładne… Po mamie…
Ty: Hah… i po tacie też! Miały by pewnie twoje włosy <przeczesujesz palcami włosy swojego męża>
Z: I twoje oczy… <Zayn delikatnie dotyka twój policzek pod okiem przysuwając się trochę bliżej> I twoje usta… <Delikatnie chwyta twoją brodę ręką i opuszkiem kciuka przejeżdża w wzdłuż dolnej wargi podążając za swoim palcem wzrokiem>
*Jak zwykle czułaś, że Zayn zaraz wygra, więc stwierdziłaś, że opór nie ma tu sensu… Pocałowałaś go bardzo namiętnie, a on cię objął…*
Ty: Zayn… Kochanie… Może dokończymy naszą rozmowę w sypialni, co? <spytałaś się zadziornie, złapałaś jego rękę i zaczęłaś prowadzić w stronę pokoju>
Z: JEST! <zrobił gest triumfu, wyciągając ku górze rękę zaciśniętą w pięść>

*Położyliście się na łóżku i zaczęliście się namiętnie całować… Zdjęłaś swojemu mężowi koszulkę i … i tej nocy stało się to, co pewnie się domyślasz, że się stało… Po wielu staraniach na świat przychodzi chłopczyk, podobny bardzo do tatusia, ale mający twoje usteczka i oczy… A po dwóch kolejnych latach znów rodzisz dziecko, ale tym razem dziewczynkę, która jest wypisz wymaluj ty, ale jak się później okaże, charakterek to zgarnęła po ojcu, tak samo jak syn!*

Opracowała: B




niedziela, 22 kwietnia 2012

Imagine - Zayn (VIII)




Dziś chłopacy jadą na cały dzień na koncert. Ty, że masz spokój w domu zamierasz posprzątać mieszkanie, bo chłopacy zwykle tego nie robią. W szafie znajdujesz starą koszulę Zayna i jego spodnie sportowe. Radio w kuchni włączasz na maksa, a że w środku była płyta One Direction, zespół z którym mieszasz i do tego jednym z nich jest twój chłopak - Zayn. Idziesz do góry, a muzyka leci po całym domu. Sprzątasz najpierw pokój Nialla, bo uważasz, że najlepiej od niego zaczać, bo tam może się rozlegać pleśń z tak dużej ilości jedzienia, które powinno być w lodówce a nie w jego pokoju. Na koniec zostawiasz sobie łazienkę. Akurat leci One Thing. Nucisz sobie pod nosem. Do domu wchodzą chłopacy. Ty tego nie słyszysz, i dalej robisz swoje. Chłopacy wchodzą do łazienki, ale ty tego tez  nie zauważasz. Gdy piosenka się kończy słyszysz..
Lou: I że nie ma nas jeszcze dość...
Niall: Ja bym na jej miejscu, przestał nas słuchać.
Liam: To jest jakaś mania...
Harry: Chyba na punkcie głosu Zayna, bo tylko jego kawałki śpiewa.
*Zayn wchodzi do łazienki i łapie cię za  pas. Podnosi i usadza na parapecie.*
Ty: Emm, Witam kochanie...
Zayn: Cześć moje słońce. Ładnie śpiewasz no i się ruszasz..
*Chłopacy wychodzą, bo wiedzą że może do czegoś dojść...*
Ty: Mhm...<daje ci on czułego buziaka na powitanie.>
Zayn: A możesz powtórzysz, te ruchy teraz lub wieczorem w sypialni?
Ty: Zayn!! Świntuchu ty... <uderzasz go ścierką>
Zayn: No co?
*Dokończasz sprzątanie. Schodzisz już czysta, ubrana ładnie na gotowy obiad.*
Harry: Ulalaa...Obiad włala.
Ty: A tak w ogóle,  mieliście wrócić nocą...
Liam: No tak, ale wiesz jakoś tak wyszło...
Lou: Dziś wieczór filmowy?
Zayn: Dla was tak, dla mnie i [T.I] nie, bo zabieram ją do kina.
Niall: A to dlatego tak ładnie wyglądasz...
Lou: Niall, właśnie opowiedziałeś jej, że nigdy ładnie nie wygląda, nawet w tych starych ubraniach Zayna, a wygląda gorąco..
Niall: Sory,[T.I], chciałem powiedzieć to co Lou, zawsze wyglądasz pięknie... na serio.
Ty: Dzięki.
*Po obiedzie idziesz do samochodu, a  Zayn prowadzi. Gadacie cały czas, a zwłaszcza o tym, że chcecie kupić nowy dom, bo będzie was o jedną osobę więcej. Jesteś w 2 miesiącu ciąży, i tylko ty i Zayn wiecie o tym. Do kina, na film się spóźniliście, bo pomyliliście godziny...*
Zayn: To świetnie...co robimy?
Ty: Chodźmy do centrum handlowego.
Zayn: Może do sklepu z ubrankami dla niemowląt?
Ty: Ale jest jeszcze za wcześnie.. a  tak w ogóle to nie wiemy, kogo będziemy mieć...
Zayn: [T.I], wiesz, że musimy powiedzieć chłopakom  o ciąży?
Ty: Nie dowiedzą się... chyba, że w 8 miesiącu będę wyglądała jak hipopotam...
Zayn:  Nie będziesz, jak to ujął Lou, zawsze będzies wyglądać gorąco.
*Dałaś mu buziaka, a on dotknął twojego brzucha. Pojechaliście do tego sklepu i kupiliście buciki i cudem znalezione skarpetki  z napisem "One Direction". Jedziecie, do domu. Wchodzicie do salonu wyłączacie im telewizor...*
TY: Musimy, poważnie pogdać...
Zayn: Bardzo poważnie...
Liam: Nie!! Nie, nie mówcie, że się rozstajecie... nieeee!!!
Harry: Jesteście dla siebie stworzeni...jesteście jak..jak...
Louis: Odbicie lustrzane!
Niall: Gdybyś ty była chłopakiem byłabyś Zaynem, a gdyby ty byłbyś diewczyną byłbyś [T.I]!!
Harry: Nie rozstawajcie się nie!! 
Chłopacy : Nie, musicie być razem!!
Ty: <śmiejesz się razem z Zaynem> Ale kto wam powiedział, że my się rozstajemy?
Zayn: Co innego chcieliśmy powiedzieć...
Lou: Uff...mówcie.
Ty: No to, macie zgadujcie.
*Kładziesz przed nimi siatkę z bucikami i skarpetkami.*
Niall: Komu się kurczy stopa?
Liam: Matole, oni będą mieć dziecko...
Harry: JEJ!! Będę wujkiem!
Lou: My będziemy wujkami, tego chłopca.
Ty: Kto powiedział, że to chłopiec, za dużo ich tu jest...
Harry: Zaraz zemdleję z wrażenia..
Niall: Nie, Harry nie mdlej..nie błagam nie.
Harry: Żart..
*Powiedzieliście, że to 2 miesiąc i że zamierzacie kupić większy dom dla was wszystkich. Już po 7 miesiącach pojawili się trójaczki, dwie dziewczynki i jeden chłopczyk... Jesteście najszczęśliwszymi rodzicami na świecie.*


Opracowała: X                            Poważna korekta: B




sobota, 21 kwietnia 2012

Imagine - Niall (I)








*Mieszkasz razem z chłopakami (wiadomo chyba z jakimi), a ty dzielisz pokój razem z Niallem, bo od 2 lat to twój chłopak… Pamiętasz dzień waszego poznania, jakby to było tydzień temu… Poznaliście się w supermarkecie kłócąc się o ostatnią paczkę nachos. Dzisiaj miałaś bardzo niespokojną noc, wyciągnęłaś się na łóżku i obróciłaś się w stronę Nialla… Przynajmniej w stronę, gdzie on powinien leżeć… Przebudziłaś się oszołomiona i zamrugałaś szybko oczyma. Próbowałaś sobie przypomnieć, czy wczoraj przypadkiem coś się wydarzyło, że go tu teraz nie ma… Skanowałaś każdy najdrobniejszy szczegół dnia poprzedniego i tej nocy, aż nagle przypomniałaś sobie, że w środku nocy usłyszałaś dźwięk zamykanej lodówki! Zbiegłaś na dół… I zauważyłaś swojego ukochanego, jak spał na kanapie w salonie z słoikiem majonezu w ręce… Dziwne, wczoraj go kupowałaś i miałaś wrażenie, że jeszcze wieczorem był pełny i nie otwarty, a teraz wieczko się gdzieś zapodziało, a w słoiku była ledwie połowa! Nie miałaś serca go budzić, więc pocałowałaś go w czoło, przykryłaś go kocem i opatuliłaś, jak małe dziecko… Teraz zostało to najgorsze! Wyjąć słoik tak, by go nie obudzić… Pochyliłaś się nad nim i powoli zaczęłaś wysuwać słoik… Kiedy nagle usłyszałaś "Ummmm...", po którym Niall obrócił głowę w bok… Ciche "Uf" wyrwało się z twoich ust, wyjęłaś słoik i na palcach udałaś się do kuchni, by przygotować śniadanie dla całego domu. Otwarłaś lodówkę i usłyszałaś jak ktoś ociężale wstaje z kanapy i idzie w twoją stronę. ..*
Niall: Witaj kotku… <podszedł do ciebie, przywarł do ciebie, oparł rękę o szafkę po jednej twojej stronie>
*Nachylił się do ciebie i musnął nosem twoją szyję… zamknęłaś oczy czekając na ten moment, kiedy wasze usta się spotkają, ale gwałtownie je otworzyłaś, kiedy zauważyłaś, że do się nie wydarzy, bo Niall zamiast Cię pocałować wybrał lodówkę…*
Ty: Niall, co ty robisz?
Niall: Ja? No… O tu jest! <wyciąga słoiczek z półki na drzwiach lodówki i spogląda na ciebie uśmiechając się teraz od ucha do ucha>
Ty: Czy jedzenie jest na serio ważniejsze ode mnie?! <uniosłaś głos, bo czasem Niall naprawdę przesadzał z doborem chwil na uzupełnienie deficytów białka, czy tłuszczu, czy czegoś innego, co można uzupełnić jedzeniem>.
Niall: Oh, kochanie… <przysuwa się do ciebie i bierze w wolną rękę twoją twarz> Ale skoro mogę mieć was obie… <podnosi słoiczek na wysokość twoich oczu i udaje, że o tańczy…> No dalej przywitaj się z panią Musztardową… Zobacz… [Twoje Imię] to Pani musztardowa, Pani Musztardowo to [T.I.]…
*Nie wiesz czy się śmiać, czy zrobić mu awanturę, więc lekko się uśmiechasz… Za to właśnie kochałaś Nialla, potrafił obrócić wszystko w żart, kiedy było ci smutno albo kiedy jesteś zła… Jednak mówisz…*
Ty: Niall, ale poligamia nie jest legalna… Musisz się zdecydować… <patrzysz mu prosto w oczy>
N: <odkłada musztardę na półkę, przysuwa się do ciebie, łapie cię  jedną ręką w talii, całuje w szyję, po czym szepcze do ucha> Kocham Cię nad życie [T.I.]… Jesteś dla mnie wszystkim, uzupełniasz nawet moją pustkę w żołądku, jeśli o mnie chodzi… to ja nawet mogę przestać dla ciebie jeść!
Ty: Ja ciebie też kocham i mogłabym dla ciebie rzucić wszystko… <dotykasz ręką jego torsu> Nawet robienie tego dzisiejszego śniadania… <patrzysz na niego znacząco, a on całuje cię bardzo namiętnie>
*Niall łapie Cię obiema rękoma w pasie cały czas cię całując i przerzuca cię przez ramię…*
Ty: Niall! Co ty robisz?! <krzyczysz śmiejąc się>
N: Ja iść Cię zanieść do moja jaskinia… <śmiejecie się oboje, kiedy Niall niesie cię po schodach…>
*W "jaskini" spędzacie trochę czasu i śniadanie was omija… a nie całe 3 lata później musisz już panować nie tylko nad tym jednym, ogromnym, irlandzkim żarłokiem, ale też nad dwójką waszych po ślubnych niallątek…*

Opracowała: B






środa, 18 kwietnia 2012

Imagine - Zayn (VI)




Mieszkasz z One direction pod jednym dachem i chodzisz z Zaynem od dwóch lat, jesteście razem bardzo szczęśliwi i nie wyobrażacie sobie życie bez drugiego… Pewnego popołudnia wybieracie się razem na romantyczną kolację we dwoje… Sama nawet się dziwisz czemu popołudniu, a nie wieczorem na kolacje, ale już się przyzwyczaiłaś do pomysłów twojego ukochanego… Jedziecie taksówką i ciągle się zastanawiasz, gdzie tym razem on Cię zabiera…*
Ty: Zayn, gdzie jedziemy? Jesteśmy już za Londynem… <patrzysz na niego>
Zayn: <chwyta cię za rękę> Na kolacje… <całuje cię w czoło> Głupie pytania zadajesz kochanie…
*Wolałaś już bardziej nie drążyć tego tematu…*
Ty: Zayn, a daleko jeszcze? Bo jestem trochę zmęczona, a sam wiesz, że jazda autem mnie dodatkowo usypia… <to akurat prawda, w każdym środku lokomocji zasypiasz, jak zaczarowana… Raz Ci się zdarzyło zasnąć z metrze i przespać stacje!>
Zayn: Tak jeszcze kawał drogi przed nami… <odruchowo, więc przysuwasz się do niego, kładziesz mu głowę na ramieniu i zasypiasz…>
~~Po godzinie~~
Z: Kochanie wstawaj jesteśmy na miejscu… < Odgarnia Ci włosy z twarzy>.
Ty: Tak? O Zayn! Przywiozłeś mnie… na lotnisko? <patrzysz na niego zdziwiona>
Z: Jedzenie samolotowe też jest dobre…
Ty: Zayn… już Cię przejrzałam… Gdzie my lecimy?
Z: [Twoje imię] serio myślisz, że gdzieś lecimy? <macha ręką w geście, co ty sobie wyobrażasz> My nigdzie nie lecimy… <Zayn nagle wybucha śmiechem i to jest kolejna cechą, którą u niego kochasz… ten chłopak nie potrafi kłamać! Za każdym razem, gdy kłamie zaczyna się histerycznie śmiać…>
Ty: Nie w ogóle… To może mi powiesz co cię tak rozbawiło? <krzyżujesz ręce na piersiach i wyczekująco podnosisz jedną brew do góry… by wzmocnić efekt, że coś podejrzewasz,  zaczynasz tupać jedną nogą>
Z: Dobra, nie mamy czasu chodźmy na samolot… <łapie Cię za rękę, a w drugiej wiezie walizkę>
Ty: Skąd masz walizkę? Spakowałeś tylko siebie, czy nas oboje? <pytasz zainteresowana>
Z: Ja sam siebie spakowałem, a ciebie spakował Harry, a co? <zatrzymuje się i na Ciebie patrzy, tym razem to on podnosi jedną brew wyczekująco>
Ty: Nic… to tylko znaczy, że oprócz tych ciuchów co mam na sobie, będę miała do ubrania tylko skąpą bieliznę… <”czas szybko zmienić temat”> Ej, a my się gdzieś nie spieszyliśmy?
Z: No tak, przepraszam… zamyśliłem się, bo myślałem co też Harry mógł dla ciebie wykombinować…
Ty: Nie mów, że jesteś zazdrosny o niego…
Z: Nie jestem zazdrosny! Ale tylko ja mogę kupować Ci bieliznę… A teraz chodźmy…
*Przesypiasz cały lot samolotem  na ramieniu Zayna, gdy się budzisz już po wylądowaniu, jesteś trochę zdziwiona…*
Ty: Zayn ty w ogóle spałeś?
Z: Nie, ale nie jestem zmęczony <odwrócił twarz w twoją stronę i zauważyłaś, że lekko się uśmiechnął, ale wyglądał na zmęczonego i przede wszystkim zdenerwowanego…*
Ty: Coś się stało? <dotykasz ręką jego ramienia>
Z : Nie, nic takiego… tylko po prostu… uwielbiam patrzyć jak śpisz… <słodko się uśmiechnął, chociaż widać było, że wkłada w to dużo trudu…>
*Przestałaś zadawać pytania, ale rozmowa między wami jakoś wniknęła, więc znów jadąc taksówką tym razem rozmawialiście…*
Ty:  Zayn, gdzie my właściwie jeste… <przerywa Tobie głośne burczenie w żołądku… uśmiechasz się niepewnie patrząc w stronę swojego chłopaka>
Z: To rewelacyjnie, bo właśnie jedziemy na kolację! Ale muszę zrobić to, bo nie chcę Ci popsuć niespodzianki… <zawiązuje Ci oczy chustką>
Ty: Czy to naprawdę konieczne?
Z: Yep…
*Nic nie widzisz, ale otuchy dodaje ci oddech Zayna i jego ramię, w które jesteś wtulona… Nagle czujesz, jak auto się zatrzymuje… Zayn za rękę wyprowadza z taksówki i chwilę idziesz prowadzona przez niego, aż dochodzicie chyba do stołu na świeżym powietrzu, bo nigdzie nie wchodziliście, a chłopak odsunął Ci właśnie krzesło, abyś usiadła… dopiero teraz odwiązał ci chustkę…*
Ty: Zayn wziąłeś mnie do Paryża!
*Siedzieliście przy stoliku pod gołym niebem z widokiem na wieżę Eiffla, która jest bardzo ładnie oświetlona iż jest późny wieczór… Niebo nad waszymi głowami było pełne gwiazd, a stolik przy którym siedzieliście nakryty był białym obrusem i ładną zastawą…*
Ty: <odsunęłaś się od stołu, podbiegłaś do Zayna i go pocałowałaś> Zayn to najsłodsza niespodzianka, jaką mi w życiu zrobiłeś!
Z: Fakt, [T.I.]… trudno będzie to potem przebić…
*W tej chwili pojawia się kelner z jednym półmiskiem, pełnym spagethii bolonese, z klopsikami… Kelner kładzie je na stole, po czym się oddala i nie wiadomo gdzie znika bo jesteście na środku placu Concorde…*
Ty: O jeden półmisek… z klopsikami, bo ja…
Z: Bo twoją ulubioną bajką jest "Zakochany Kundel"…tak dlatego...
Ty: Zayn…Kocham Cię…
Z: Ja ciebie też, najdroższa… <całujecie się nad stołem>
*Jecie kolacje rozmawiając, cały czas się śmiejecie albo całujecie… Aż przychodzą skrzypek i kelner z bukietem (twoich ulubionych kwiatów)…Skrzypek cały czas gra, a kelner wręcza kwiaty Zaynowi i znów odchodzi…*
Z: <wstaje od stołu, wręcza ci kwiaty, ty mu dziękujesz, a on jest trochę zdenerwowany… Chwilę szuka w jednej kieszeni, potem w drugiej, potem sprawdza w spodniach od swojego garnituru…>
Z: Tylko żartowałem… <uśmiecha się i wyciąga małe czarne pudełeczko z zewnętrznej kieszeni marynarki… klęka przed tobą, otwiera pudełeczko, a w środku…> [T.I.] Kocham Cię nad życie, oddałbym Ci każdy narząd gdyby to byłoby potrzebne, nawet serce, które już dawno skradłaś… Ja tak Cię kocham, że… Mógłbym dla ciebie przestać w ogóle układać moje włosy…
Ty: Hah, Zayn wybrałeś sobie świetny moment na żarty… o swoim wyglądzie…
Z: Posłuchaj [T.I.]… Czy zostaniesz ze mną już na zawsze? Czy  będziesz moją narzeczoną, a potem żoną? Czy chcesz nosić nazwisko Malik? Czy… <przerywasz mu, bo rzucasz się na niego, klękając obok i tylko między pocałunkami odpowiadasz, ciągle ‘’TAK, TAK!”…
Od tamtego czasu jesteście szczęśliwym małżeństwem, a po dwóch latach od ślubu na świat przychodzą małe zayniątka, czyli dwójka bliźniaków podobnych do swojego taty…


Opracowała: B