Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koncert. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koncert. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 stycznia 2013

Imagine z gifami (II)

Hejo! Przepraszam, że tak długo nie pisałam, ale po prostu to, co mam teraz w szkole to istna masakra! Wiem, że bez sensu się tłumaczę itp. itd. , ale serio muszę się mega podciągnąć z nauki, bo co prawda ze wszystkich przedmiotów mam średnią powyżej 5, ale moja matma to istny koszmar! Tak nie ogarniam tego przedmiotu! Mam średnią, z której nawet 3 na koniec roku mi nie wychodzi, więc Was strasznie przepraszam, ale po prostu najpierw szkoła, a potem blog.
Wszystkie zamówienia, a mam ich chyba 4, zrealizuje już na 10000000% w drugim tygodniu ferii, bo w pierwszym jadę na narty. 
Przepraszam.

Wasza B

Dzisiaj wstawiam tylko szybkiego posta, bo już zakuwam na piątek, gdyż mamy PK wagi 4 właśnie z matmy... trzymajcie kciuki!

--------------------------------------------------------------



1.  
*Siedzicie wszyscy ( Ty, całe 1D, Perrie, Dan i El) przy stole od ponad 2 godz. i gracie w scrabble.*
Ty: Pssst... *szepczesz do Nialla naprzeciwko)
Ty: Niall... A może by tak..? *szepczesz i wskazujesz na piętro, na którym znajdują się sypialnie*
Niall:

2.
*Podczas wywiadu 1D*
Liam: *odpowiada na pytanie reportera*
Ktoś w tłumie: Ej, ty! Całowałem się z [Twoje Imię]!!
Liam:

3.
*Podczas kręcenia teledysku do 'Kiss You' z radia zaczyna lecieć "Będę brał cię... Gdzie? W aucie, ehe!"*
Niall & Lou:



4.
*Podczas wywiadu 1D*
Dziennikarz: Ej, Liam... Słyszałem, że jesteś strasznie zazdrosny o [T. I.], czy to prawda?
Liam: Haha... Nie, nie sądzę...
Dziennikarz: To chyba dobrze... Ona jest taka śliczna! Te kręcone włosy i długie zgrabne nogi... Wspaniale wyglądała w tej sukience na gali... Muszę kiedyś się z nią umówić i pogadać.
Liam:





5.
*Chłopcy znowu są w 'Late Late Show'*
Prowadzący: Cóż... Czy jak wracacie po długiej nieobecności do domu to wasze dziewczyny czymś was witają?
Liam: Dan zawsze piecze ciasto...
Lou: Właściwie... Mam podobnie... El też wie, że lubię marchewki, więc na ważne okazje robi tartę z tymi warzywami.
Niall: Hm... nie przypominam sobie, żeby [T. I.] robiła coś takiego...
Prowadzący: Hm... To może chciałbyś jej teraz coś przekazać, na co miałbyś ochotę po powrocie?
Niall:












6. 
*Na gali, chłopcy udzielają wywiadów*
Ktoś w tłumie: A, ta cała [T. I.] jest taka brzydka i w ogóle nie wiem skąd wytrzasnąłeś takiego paszteta!
Harry:















 7.
*Podczas kręcenia Kiss You*
Reżyser: Lou! Więcej uczucia! Wyobraź sobie, że tańczysz dla [T.I.]!
Louis:

8.
*Zaprosiłaś Zayna na święta. Następnego dnia Twój tata odciąga chłopaka na bok.*
Twój tata: Doskonale wiem, co wczoraj robiliście w nocy...
Zayn:








9.
*Na koncercie 1D śpiewa Kiss You. Niall zauważa cię w tłumie*
Niall:







10.
*Szykujesz się, bo idziesz jako para Hazzy na galę*
Ty:*wychodzisz z łazienki* I jak?
Harry:







11.
*Podczas wywiadu 1D.*
Dziennikarz: Czy macie jakieś śmieszne nawyki?
Lou: Harry wkłada czapkę następnego dnia, jak się kochał w nocy z [T. I.]!
Dziennikarz: Haha... Naprawdę?
Zayn: Na serio... O! To też jest jeszcze bardzo zabawne... Gdy się o tym mówi, a Harry robił TO wczoraj w nocy z [T. I.] to zawsze bawi się włosami...
Harry:







 12.
*Całujecie się namiętnie. Harry ściąga koszulkę najpierw z siebie, a potem z ciebie*
Ty: *odsuwasz się trochę* Nie dzisiaj... Mam okres.
Harry:







13. 
*Podczas sesji zdjęciowej. Zayn w czasie przerwy podchodzi do ciebie i cię namiętnie całuje.*
Ty: *odsuwasz się delikatnie od niego* Przestań, wszyscy się na nas patrzą.
Zayn: Oh, czyżby? Ale i tak wiem, że mnie chcesz, kochanie...
*Wraca do zespołu, ustawiają się do zdjęcia. Spoglądasz na Zayna, a on to zauważa.*
Zayn:






14.
*Podczas koncertu fani zadają pytania do 1D przez Twittera*
Ty (jako fanka): Zayn, co chcesz robić w piątek, bo mam wolny wieczór?? x
Zayn:







15.
*Wywiad 1D*
Dziennikarz: Ty i [T. I.] zerwaliście już, prawda?
Zayn:
 


16.
* Przepaliła ci się żarówka w waszym mieszkaniu, więc bierzesz drugą i stajesz pod kloszem. Spoglądasz na niego i zastanawiasz się, jak go odkręcić, by zmienić żarówkę. Louis podchodzi do ciebie nagle od tyłu i cię obejmuje. Całuje delikatnie w szyje.*
Lou: Co się stało? Z czym masz problem?
Ty: Chcę wymienić żarówkę, ale...
Lou: Nie wiesz, jak odkręcić klosz... prawda?
Ty: Tak! A ty to umiesz?
Lou:






17.
*1D na swoim koncercie*
Zayn: Pokaż Niall wszystkim co potrafisz!
Niall: Co masz na myśli?
Zayn: *szepcze mu na ucho* No teges... Jak to było z [T. I.]...
Niall:
 


18.
*Uczysz się do egzaminu. Siedzisz przy stole i pochylasz się nad książkami. Niall wchodzi do pokoju. Podchodzi do ciebie od tyłu. Najpierw jego usta muskają twoją szyję, potem ramię...*
Ty: Niall, ja się na serio uczę! Przestań mi przeszkadzać!
Niall: A co... rozpraszam cię? *śmieje się i siada przy stole naprzeciwko ciebie*
Ty: Może... *spoglądasz na niego*
Niall:






19.
*1D na koncercie tańczy układ*
*Nagle Zayn zauważa ciebie w tłumie i wszystko mu się myli*
Zayn:




 PS Kocham jak Hazza tańczy (do góry i pod spodem, na obu gifach).



20.
*Na koncercie 1D*
Harry: Tą piosenkę dedykuje [T. I.]!!





Zayn: Wow. Ten taniec musiał świetnie wyglądać... w jego głowie!
Niall:





21.
*Podczas wywiadu 1D*
Dziennikarz: Właśnie... Jesteście singlami, czy może któryś z was jest zajęty?
Harry: Liam...?
Zayn: Co u [T. I.]?
Lou: Oh! Liam... Powiedz o [T. I.]!
Niall: Właśnie powiedz, jak wczoraj w nocy zamiast spać...
Liam:

 22.
* Spieszysz się na zajęcia. Ubierasz buty, by wyjść z domu.*
Louis: To do zobaczenia, kochanie! *całuje cię na pożegnanie*
Ty: *już wychodzisz i się cofasz* Lou... Masz wolny wieczór?
Lou: Hmm... Chcieliśmy się umówić z chłopakami na oglądanie meczu, a co?
Ty: Bo może byśmy...
Lou: *siada na schodach* To ja już grzecznie sobie poczekam!!








23.
*Chłopcy siedzą w salonie, oglądają telewizję i rozmawiają. Nagle wchodzisz do pokoju.*
Niall:


 25.
*Podczas wywiadu 1D*
 Dziennikarz: Czy coś się zmieniło w waszym życiu przez ostatni czas?
Liam: Nie sądzę... Przynajmniej, nie w moim...
Zayn: W moim też nie...
Harry: Po staremu.
Lou: Nic ciekawego.
*Wszyscy z zespołu spoglądają na Nialla*
Niall: Cóż... Zaręczyłem się z [T. I.]!
Chłopcy:








26.
*Siedzisz na planie do teledysku Little Things*
Ty: Zayn... Zagrasz coś dla mnie?
Zayn: Dla ciebie wszystko!!
 


27.
*Liam odwiedza schronisko w celach charytatywnych. Zauważa jednego szczeniaka, podnosi go i woła zachwycony...*
Liam: Będziesz idealny dla [T. I.]!




















Opracowała: B


PS Jeszcze raz przepraszam!
PSS Imagina z Harrym (18+ i part II imagine XIV), Liamem (18+) i ten z Lou i happy endem dodam na no... wszystko.. w drugi tyydzień ferii! (może wcześniej!)
PSSS Jak podoba wam się Kiss You?:D Jakieś plany na ferie? Piszcie do nas w komentarzach!

niedziela, 9 grudnia 2012

Imagine - Harry (XIV PART 1!!)

Hai:3 No.. widzi mi się, że to będzie iście Harrehowy tydzień, bo mam aż na niego 3 zamówienia, w tym jednego partowca! No właśnie, a propos niego... Dedykuję ten imagine, który miał być z koncertem...(będzie miał 3, może więcej partów) wspaniałej Hani (@Sara_jaka) , którą uwielbiam i po prostu... Jesteś genialna i błagam cię, nigdy się nie zmieniaj!!:P Nigdy nie zapomnę tego:"They on replay, One Direction is on replay!";D Mam nadzieję, że się spodoba, nie będzie za krótki i że będzie "realny";D


Wasza B


--------------------------------------------------



Nadszedł ten dzień, na który tak długo czekałaś! Dzisiaj idziesz na koncert One Direction! Już od miesięcy planowałaś ten wyjazd do Londynu. Na szczęście miałaś tutaj ciocię, która cię przyjęła, a ich córka i zarazem twoja dobra przyjaciółka, też jest Directionerem i razem z nią miałaś  iść na koncert. Wczoraj przegadałyście całą noc, ale nie byłaś zmęczona, a wręcz przeciwnie - latałaś w tą i z powrotem. Byłaś podekscytowana i zarazem radosna... Czułaś, że to będzie twój szczęśliwy dzień.
- Chodzisz jak na trybikach, a i tak wychodzicie dopiero wieczorem! - zaśmiała się serdecznie twoja ciocia przy śniadaniu.
Godziny mijały, a ty i twoja kuzynka byłyście coraz bardziej nakręcone. Kiedy wreszcie nadszedł czas koncertu czułyście się jak we śnie. Byłyście na arenie, gdzie nie było jakoś makabrycznie wiele miejsc, ale i tak harmider, który powstał przez szepczące między sobą Directioners, był niesamowicie głośny. A co dopiero porównywać to z tym, co się działo kiedy na scenę wyszli chłopcy. Nie mogłaś uwierzyć, że będąc w pierwszym rzędzie masz ich prawie na wyciągnięcie ręki... Zawsze wydawali ci się tacy niedostępni i nieosiągalni dla ciebie w rzeczywistym świecie, ale teraz... Myślałaś, że łzy będą ci płynąć cały czas po twarzy, ale miałaś tak wysoki poziom adrenaliny, że  praktycznie przeskakałaś i prześpiewałaś z zespołem cały koncert tak samo, jak reszta fanek. One Direction było niesamowite jak zawsze, a atmosfera nie do opisania... Szczególnie kiedy Liam poprosił o wsparcie przy śpiewaniu 'Live While We're Young' i cała arena śpiewała razem z nimi! Jednak to i tak nie równało się z momentem, gdy na końcu chłopcy mieli się już żegnać, ale powiedzieli, że chcą podziękować Directioners za ostatnie dwa niewyobrażalne lata i zaśpiewali "What Makes You Beautiful". Wtedy większość, jak nie wszyscy, zaczęli płakać... Ty również nie mogłaś powstrzymać kilku łez, które spłynęły po twoich policzkach i które przez cały koncert były wstrzymywane z uporem.  Kilka minut później Oni zniknęli ze sceny i koncert oficjalnie się zakończył, a ciebie nadal rzucało. Wszyscy podążyli powolnie w stronę głównego wyjścia, a kilka osób się przepychało w nadziei, że przed wejściem spotka zespół... Wy również miałyście taką nadzieję i popędziłyście do wejścia, ale w połowie areny twoja kuzynka cię zatrzymała.
- Tu musi być jeszcze jakieś inne wyjście... - mruknęła i rozejrzała się po sali, wskazała tobie jedną ręką szerokie drzwi. - Ja pójdę głównym, a ty tamtym i jak jedna z nas ich spotka, to zadzwoni po drugą... Umowa stoi? - zapytała na końcu, ale i tak znała odpowiedź.
- Stoi... - odrzekłaś z determinacją w głosie.
Pobiegłyście w wybrane kierunki... Po kilku minutach marszu i przepychanek pod prąd wyszłaś bocznym wejściem, które ku twojemu zdziwieniu - wybrałaś tylko ty. Jednak i tak bardziej zdziwiona byłaś, gdy trafiłaś na jakiś korytarz. Drogi prowadziły w lewo i prawo, wybrałaś tą drugą opcję. Szłaś przez jakąś chwilę sama i zaczęłaś podejrzewać, że nie powinno cię tu być... A kiedy usłyszałaś jakieś głosy za sobą - wyskoczyłaś przez pierwsze, lepsze drzwi. Znalazłaś się na dworze i nie byłaś z tego powodu zbytnio zadowolona... Przed tobą był chodnik, za nim jakaś boczna/pusta ulica, a po drugiej stronie ciągnął się park. Wyciągnęłaś telefon by zadzwonić do koleżanki i podążyłaś przed siebie. Wpisując cyfry numeru, nie spoglądałaś przed siebie, lecz byłaś wpatrzona w ekran komórki. Gdy wpisywałaś ostatnią cyfrę, telefon wypadł ci z rąk, a ty uderzyłaś o asfalt. To był ułamek sekundy, kiedy uświadomiłaś sobie, że leżysz tuż przed maską jakiegoś, srebrnego Large Rovera. W uszach nadal ci dzwoniło po mocnym spotkaniu z betonem... Ociężale się wsparłaś na łokciach i usiadłaś. Spojrzałaś za siebie i ujrzałaś winowajce - wystający krawężnik! Poczułaś coś na ramieniu, powoli się obróciłaś i zauważyłaś, że strasznie kręci ci się w głowie. Ktoś nachylał się nad tobą i coś mówił... Nagle źrenice ci się rozszerzyły... Nie mogłaś uwierzyć w obrót sytuacji. 
- Przepraszam... Wszystko ok? W ostatnim momencie ja i Tom cię zauważyliśmy, ale i ... - przerwał na chwilę swój monolog i chwycił jedną z twoich dłoni, by pomóc ci wstać. - Gdzie są moje maniery?! Jestem... - nie dokończył, bo mu przerwałaś. Harry puścił twoją dłoń i ramię.
- Wiem kim jesteś... - powiedziałaś powoli, pocierając nadgarstki.. Byłaś trochę skołowana... Obróciłaś się za siebie i wskazałaś budynek, przełykając głośno ślinę. - Właśnie wracałam z koncertu... - zaczęłaś, ale urwałaś gdy zakręciło ci się w głowie i gwałtownie poleciałaś do przodu. Na szczęście Harry cię złapał w swoje ramiona. Czułaś jego silne, napięte mięśnie... Powoli przeniosłaś wzrok z jego odsłoniętych ramion na twarz, od której dzieliły cię tylko milimetry. Utonęłaś w jego zielonych tęczówkach, a chłopak szeroko się uśmiechnął, pokazując przy tym te swoje słodkie dołeczki. Czułaś, że znów odlatujesz... 
- Hm... Harry... Zostawiam ci auto, chyba wiem, co przeszło ci przez myśl. - usłyszałaś jakiś męski głos za sobą i odkryłaś, że był to mężczyzna, którego nie kojarzyłaś. Rzucił kluczki, a Harry na chwilę puścił cię jedną ręką i sprawnie przejął lecący przedmiot. 
- To był Tom, nasz kierowca... - powiedział, dokładnie oglądając twoje dłonie, które były całe poharatane. 
- Chłopaki pojechali innym autem, bo Tom miał mnie podrzucić pod Brighton, bym mógł odpocząć w swoim domu...  - rzucił Harry, gdy prowadził cię na tył auta. Otworzył bagażnik, po czym chwycił cię w pasie i podsadził, żebyś mogła usiąść...
- Przepraszam, ale... Mógłbym wiedzieć, jak nazywa się piękna dziewczyna, którą prawie przejechałem? - zapytał niepewnie, spoglądając ci w oczy. Otworzyłaś usta w niemej odpowiedzi, w głowie nadal rozbrzmiewał ci jego niesamowity głos z chrypką... A ten akcent! Zawsze sądziłaś, że jego głos jest perfekcyjny, ale teraz wiedziałaś, że słowo "perfekcyjny" nie wystarcza... Nie mogłaś uwierzyć, że chłopak, o którym od dawna marzyłaś stoi teraz przed tobą... 
- [Twoje Imię] - mruknęłaś cicho, a Harry się zaśmiał, co wywołało najpierw szok, a potem czuły uśmiech na twojej twarzy. 
- Hm... Dobrze, [T.I] - wyjął apteczkę, a ty zorientowałaś się o co chodzi.
- Nie musisz tego robić - powiedziałaś i automatycznie cofnęłaś dłonie.
Harry spojrzał na ciebie i się uśmiechnął, oparł się jedną ręką obok twojej nogi i się delikatnie nachylił, spoglądając ci w oczy.
- Sunshine... Nie utrudniaj mi sprawy jeszcze bardziej... - powiedział namiętnie, po czym odgarnął tobie włosy z lewego policzka za ucho i zmarszczył brwi. Wyprostował się jak gdyby nigdy nic i wyjął wodę utlenioną.
- To może trochę szczypać... - mruknął i polał twoje dłonie wodą.
Jęknęłaś cicho.
- Przepraszam... - powiedział skruszony, a ty zaczęłaś przyglądać się jego twarzy.
- Nie musisz... To nie twoja wina... To moja nieodpowiedzialność... - westchnęłaś i opuściłaś wzrok. 
Poczułaś jak obejmuje twój podbródek i delikatnie podnosi go do góry tak, że spoglądałaś mu teraz w oczy. Serce zabiło ci mocniej. "Czy on właśnie...?" - pomyślałaś. Jednak chłopak tylko wyciągnął nasączony czymś wacik i oczyścił ranę na twoim policzku. Nieznacznie posmutniałaś.
- Do wesela się zagoi! - zaśmiał się Harry, który źle musiał zinterpretować twoje zachowanie. Chwilę potem miałaś zabandażowaną jedną rękę, a na drugiej spoczywał plaster, tak samo jak na policzku. Położył obie dłonie po twoich bokach i nachylił się... Był teraz tak blisko ciebie, że jego oddech poruszał kosmykami twych włosów. 
- A czy szanowna... [T.I], pozwoli siebie odwieźć do domu? - zapytał i przeniósł wzrok z twojego obojczyka na twarz. 
Delikatnie się uśmiechnęłaś i pokiwałaś głową. Usiedliście na przednich siedzeniach, a Harry zaśmiał się, żebyś zapięła pasy, bo na kolejny wypadek nie ma ochoty. Pomimo tego, że na początku byłaś zestresowana, to podejście Hazzy sprawiło, że całkowicie się wyluzowałaś. Podczas drogi dużo rozmawialiście, a szczególnie o dzisiejszym koncercie. 
- To tutaj... - powiedziałaś, śmiejąc się, bo Harry opowiadał właśnie o epizodach za kulisami... Wskazałaś palcem dom cioci, a Harry zatrzymał samochód. Byliście na typowym, angielskim osiedlu. Dróżka, a po dwóch stronach mało uczęsczanej drogi - rzędy domów.
- No... - odwrócił od ciebie wzrok i spoważniał. Zmarszczył brwi i uderzył delikatnie otwartymi dłońmi w kierownicę... - To trzymaj się.. - dodał i spojrzał ci w oczy, jego kąciki ust uniosły się w górę. - Tylko uważaj na siebie, ok?
- Hah, będę... - powiedziałaś i nachyliłaś się, po czym musnęłaś ledwie ustami policzek Harry'ego. Otworzyłaś drzwi i już chciałaś wysiadać, ale coś mocno pociągnęło cię do tyłu.
- Hah, pasy! - powiedziałaś i czułaś, że się rumienisz...taki głupi wypadek... Wydawało ci się, że Hazza zaraz pęknie ze śmiechu. Odpięłaś pasy i wysiadłaś z samochodu, a po sekundzie już byłaś po drugiej stronie i przemierzałaś trawnik przed mieszkaniem. 
- Hej! - zawołał za tobą. 
Obróciłaś się, będąc już pod drzwiami. Harry opuścił okno po stronie pasażera i nachylił się bardziej w jego stronę.
- [T.I.], masz jutro czas? - spytał, przygryzając wargi, a ty się uśmiechnęłaś...



CIĄG DALSZY NASTĄPI...



Opracowała: B 


PS Dzisiaj postaram się jeszcze coś dodać!
 






niedziela, 29 lipca 2012

Hej! 1D w Polsce! Pomocy!!

Hej... postaram się zaraz coś wstawić... a jeśli chodzi o tytuł... To pomocy!! Jest akcja... Jeśli macie twittera to wbijajcie i róbcie wszystko, żeby ' Bring One Direction to Poland ' było w trendach!! Może jak zauważą, że jest nas dużo i że nam tak bardzo zależy, to może przyjadą...Powiadomcie wszystkich!! Ja idę to wstawić na FB jeszcze.... I zaraz coś wstawię na bloga obiecuję, po prostu cały dzień u babci byłam... 
Wasza B


poniedziałek, 9 lipca 2012

Imagin Urodzinowy dla B

Ha, teraz nasza B staje się starsza...WOW! Najlepszego Kochana ! Ten post został zaczęty napisany tydzień temu...ale to nie znaczy, że nie możemy B złożyć urodzinowych życzeń, nieprawdaż? Teraz niech każdy napisze dla B jakieś miłe życzonka pod postem  :) Będę wdzięczna



Londyn, piękne miasto. Lubię tu spędzać czas...nie ważne  z kim...Jako artystka, lubię usiąść i machnąć jakiś obraz lub kompletnie coś innego...Właśnie teraz wybieram się do centrum aby kupić płótna i farby, bo mi się już skończyły. Wiecie, codziennie jakiś obraz, jeden mały, drugi duży..
 Idę sobie jak nigdy nic, po pięknej ulicy, prowadzącej do centrum Londynu... i wpada na mnie nagle jakiś chłopak...z tyłu wyglądał nawet, nawet...ale kiedy się odwrócił...o boże..jakbym go znała..te usta, uśmiech, oczy, dołeczki w policzkach..*_* Dopiero później się ocknęłam i skapnęłam się, że leżę na podłodze, a moje kolana krwawią..
Ty: Weź uważaj jak chodzisz.!
Chłopak: Masz bardo spóźnioną reakcję-powiedział ze spokojem, ale za razem nutką ironii w głosie-...sorry nie chciałem, ale sklep artystyczny zaraz się zamyka,  a ja muszę zdążyć kupić  potrzebne rzeczy..
Ty: Ja też tam idę, ale to ciebie nie tłumaczy...- podał mi rękę abym mogła wstać, kolana zabolały- ała..
Chłopak: Jesuss...przepraszam..
Ty: To nie Jezus...tylko moje kolana...-zaśmialiśmy się jednocześnie-Nic się nie stało- powiedziałam oschle.
Chłopak: Nic? Na serio?
Ty: Nie...boli jak diabli..
Chłopak: Farby poczekają...chodź musimy to zdenazyfikować..(sorry, ale takie słowa to dla mnie wielka trudność)
Złapał mnie w pasie, chociaż to nie było potrzebne i poszliśmy tam skąd chłopak przybiegł.
Podczas drogi nie rozmawialiśmy ze sobą...ja z nim wcale, chłopak rozmawiał przez telefon, a jego rozmowa wyglądała tak:
Chłopak: Weź, kurde nie zdążyłem kupić, co ci szkodzi...
-Nie moja wina, że powiedziałeś mi to 15 minut temu...
-Nie, jutro sam ruszysz swój zakichany tyłek i kupisz sam..-ktoś za pewne po drugiej stronie telefonu był chory, tak myślałam, gdyby nie następne zdanie..
-No i co z tego, że jesteś chory...w praktycznym sensie nie jesteś, tylko nie masz ochoty wychodzić z domu...
- Dla ciebie jest ważniejszy jest wygląd, niż kogoś zdrowie?!
- nie nie wracam sam..-spojrzał na mnie i się uśmiechnął
-przygotuj..albo sam to zrobię, artysto..-sarkazm w jego głosie, brzmiał tak słodko..:)
-Już prawie jesteśmy, więc prosze podnieś swoją dupencję i otwórz drzwi, bo zapomniałem kluczy..
Ta rozmowa była taka zabawna...śmiałam się bezustannie, chłopak tylko od czasu do czasy na mnie patrzył z dziwnym wzrokiem...

Podeszliśmy pod drzwi pięknego domu...jest wielki, przepiękny...Kremowe ściany, drewniane okna, drzwi..Ten, Ci chłopacy zarabiali chyba krocie...
Chłopak: Przepraszam, Cię, ale to chyba trochę potrwa zanim mój przyjaciel otworzy drzwi....oo o wilku mowa..
Chłopak2: Hej, miło poznać...
Ty: Zuza..-nie myśląc powiedziałam moje imię po polsku.
Chłopak: Susan, co nie?
Ty: Tak, Susan...-lubiłam jak ktoś tak do mnie mówił, ale wolałam prawdziwe brzmienie tego imienia..
Chłopak: ładne imię, zawsze im się podobało..
Kiwnęłam głową na znak, że dziękuję i się zarumieniłam...
Chłopak2: To może wejdziecie do środka, Harry?
Harry: Tak, chodź Susan, musimy obmyć twoje rany...
To, że skądś go znam, to jeszcze to imię...mieszkam w Londynie nie od paru miesięcy, ale od urodzenia..mama Polka, ojciec Irlandczyk, co ich skusiło do  Anglii?
Ty: Harry??-zwróciłam się do niego w łazience..wnętrze też mieli ładne, ale ten bałagan?
Harry: Tak?
Ty: Kto to był, ten chłopak co nas wpuścił do domu?
Harry: Zayn..ten chłopak co kazał mi biec do sklepu po farby...maluje jakiś wielki obraz do domu i wczoraj zapomniał kupić, a że ja akurat byłem ubrany, to kazał mi wypełnić zadanie..
Ty: Akurat ubrany?
Harry: Nie wiem, czy chcesz wiedzieć?- poruszył śmiesznie brwiami..
Ty: Chyba już się domyśliłam ...-uśmiechnęłam się..
Harry zaczął mi przemywać ranę wodą utlenioną..pisnęłam, bo zaczęło szczypać..Harry podmuchał na miejsce skaleczenia i przestało boleć..
Harry: Susan, wiesz, że skądś Ciebie kojarze?
Ty: A ty wiesz, że ja też? W przedszkolu miałam podobnego kolegę do ciebie, tylko, że nie miał takich loczków jak ty...ałł..-znów podmuchał na kolano..
Harry: Ja też miałem jedyną koleżankę w przedszkolu o imieniu Susan...tylko kazała na siebie mówić Żuża...-jego akcent+ polskie słowo= słodkie brzmienie...*__*
Ty: Czy ta dziewczynka, przypadkiem nie wyjechała za granicę i nie zostawiła swojego przyjaciela  samego na pożarcie małym chłopcom?
Harry: Czy ten chłopiec nie obiecywał małej księżniczce, że jak dorośnie to ją odnajdzie?
Ty: Obietnica najwyraźniej się spełniła..-uśmiechnęliśmy się...w końcu przyjaźń, która była w przedszkolu nie mogła tak zniknąć? W wieku sześciu lub pięciu lat wyjechałam do Polski, na pogrzeb babci..mama się załamała i zostaliśmy tam już na zawsze...ja nie chciałam tam mieszkać, wszystko mnie przytłaczało..Anglia, to mój kraj...wróciłam tu od razu po skończeniu 18, czyli rok temu..urządziłam sobie dom, znalazłam studia, pracę, przyjaciół...tutaj moje życie nabrało koloru..
Harry: Nie wiesz jak za tobą tęskniłem, Żuża...codziennie o tobie myślałem, aż do dziś...bałem się, że zniknęłaś z mojego życia już na zawsze..
Ty: (rumieńce wróciły) jak widzisz nie zniknęłam..
Harry: Zwykłe plastry się skończyły, mogą być w...jakie tu Niall ma...w dinozaury? 
Ty: Jasne..nie ma różnicy...Harry z iloma facetami ty mieszkasz?
Harry: Długa historia..
Ty: Ja mam czas, nie wiem jak ty..?
Harry: To chodź na ogródek, pogadamy przy zimnej kawie?
Ty: Czemu by nie?
Wyszliśmy na ogród...nie ja tak nie mogę...piękny dom...wielgachny ogród, razem z basenem...co ja bym dała, żeby choć jedną noc tutaj spędzić...bez podtekstów proszę..ale moje małe mieszkanko mi wystarczy..
Harry: Siadaj wygodnie..
Ty: Dzięki...no opowiadaj...- usiadłam po turecku na trawniku...słońce ogrzewało i jednocześnie oświetlało Harrego..
Harry: No to wiesz...poszedłem do X-Factor, na przesłuchanie...przedostałem się...a tam ze mnie i z innych chłopaków Simon zrobił zespół, One Direction...Liam, Niall, Louis, Zayn i ja... jesteśmy teraz rodziną..mieszkamy teraz razem, spędzamy ze sobą dużo czasu...jesteśmy braćmi...
Ty: Wiedział, że nie tylko pamiętam ciebie z przedszkola, w Polsce o was głośno...
Harry:  Słońce,wszędzie o nas głośno..
Ty: Twoja skromność...
Na ogród wyszedł...chyba Liam, bo moja kumpela w Polsce za nimi szalała, a ja nawet nie zwracałam na to uwagi, ale warto było z nią usiąść i poczytać jakieś blogi..
Harry: To Liam..Liam to Żuża...Susan.
Liam:(podszedł podał rękę na powitanie) cześć miło mi ciebie poznać..
Ty: Mi ciebie też..- uśmiechnęłam się..nagle na ogród weszła reszta tego zespołu...przywitali się ze mną i usiedli obok nas..
Niall: Ładne plastry, wiesz, że mam takie same?
Ty: Niall, to są twoje plastry..-powiedziałam cicho..Niall chyba tego nie zauważył tylko pobiegł do kuchni, mówiąc, że po jakieś żarcie..
Louis: Sus, wiesz, że Harry ma w pokoju zdjęcia małej dziewczynki podobnej do ciebie?
Harry się zaczerwienił ze wstydu, a ja się zarumieniłam..
Ty: Ja też mam zdjęcia małego chłopca podobnego do Harrego w domu, tylko, że on nie ma takich loków...-wszyscy spojrzeli na nas ze zdziwieniem..
Liam: To wy się znacie?
Opowiedzieliśmy im naszą przeszłość...spędziliśmy miły dzień, ściemniło się więc musiałam wracać do domu..
Ty: Przepraszam, chłopaki, ale już muszę zmykać..
Harry: To ja ciebie odprowadzę..
Ty: Nie trzeba..dam sama radę dojść..
Liam: Ależ trzeba, nie wiadomo co ciebie napadnie..
Zayn: Racja, Liam...
Harry: Odprowadzę Ciebie i będę spokojny- chłopacy odchrząknęli- my będziemy spokojni, że nic Ci nie jest..
 Zgodziłam się..Liam, Louis, Zayn i Niall odprowadzili nas do drzwi, a resztę drogi poszliśmy sami..
Przed domem Harry staną przede mną..
Harry: Susan, jestem prze-szczęśliwy, że odnalazłem Ciebie po tylu latach..
Ty: Ja też, nie sądziłam, że spotkamy się w takich okolicznościach...
Harry: Mam prośbę, Zuża- powiedział to prawie poprawnie-powiedziałaś, że nie byłaś na naszym koncercie,  jutro gramy koncert w Dartford, może miałabyś ochotę z nami się tam wybrać ?
Zatkało mnie...chyba mogłam raz nie pójść do szkoły, nie prawdaż?
Ty: Tak, czemu by nie? Dziękuję, za to zaproszenie- uśmiechnęłam się i  pocałowałam go w policzek..
Harry: To jutro o 7.30 przyjedziemy po ciebie, ubierz się w jakiś dres, bo podróż nie będzie zbyt krótka..
Ty: To zaledwie, półtorej godziny...
Harry: Ja to wiem, głuptasie, ale będziesz musiała wytrzymać nasze próby...a to trochę potrwa..
Ty: wytrzymam...dobra ja lecę...-na do widzenia znów go pocałowałam w policzek-dziękuję za wspaniały dzień..
Harry: To ja powinienem podziękować.. dziękuję..
Weszłam do środka...przed snem jeszcze myślałam co się dzisiaj wydarzyło. Uśmiech nie znikał mi z twarzy, postanowiłam wybrać co jutro ubiorę...znalazłam jakieś "luźne" ubranie, nie chciałam wyjść na niezdarę, więc postanowiłam ubrać to...a na koncert? Miałam dylemat czy elegancko czy bardziej... luzacko? Usiadłam na kanapie rozmyślając nad dwoma stylizacjami...aż tu nagle SMSa dostałam od Harrego...wymieniliśmy się telefonami..
" Susan, możesz ubrać się jak chcesz, a po koncercie jedziemy do restauracji i zabieramy Ciebie ze sobą...chłopacy sugerują, abyś ubrała sukienkę...ja nie nalegam, bo i tak wiem, że we wszystkim świetnie wyglądasz..Harry"
Ha, teraz już na pewno ubiorę sukienkę..  usnęłam na kanapie z telefonem w ręce...wstałam dość wcześnie i wyszłam z domu..chłopacy już na mnie czekali...podróż minęła spokojnie, ja z Harrym cały czas rozmawialiśmy, reszta sobie spała.. nadszedł czas koncertu... Przebrałam się...Podeszłam do nich, aby życzyć im szczęścia..
Liam: Wow...
Niall: Co, Liam....-Niall odwórócił się w moją stronę-wow, Sus..
Harry: Wyglądasz przepięknie...-podszedł i przytulił mnie.. weszłam na przed scenę( kurcze zapomniałam jak to się nazywa).
Chłopacy wchodzą, a wszystkie fanki zaczęły piszczeć...po dwóch godzinach powiedzieli..
Liam: Czas na ostatnią piosenkę...a zaśpiewa ją Harry..
Harry: Zaśpiewam ją, dla wyjątkowej osoby, która dzisiaj kończy swoje 19 urodziny...!! SUSAN...przepraszam...Zuza-powiedział to perfekcyjnie..-chodź tu do nas! 
Podszedł do mnie ochroniarz i pomógł mi się wspiąć na scenę...fanki piszczały...inne buczały...Chłopacy podeszli do mnie i życzyli mi sto lat...a Harry zaczął śpiewać...
"Summer of 69"....łzy miałam w oczach... na koniec wszyscy (wraz z fankami) zaśpiewali mi sto lat...Po zejściu ze sceny Harry zatrzymał mnie na chwilę..
Harry: Mam coś dla ciebie..
Ty: Ten koncert zupełnie mi wystarczy...
Stanął za moimi plecami i poczułam jak wkłada mi coś na szyję... to był naszyjnik, piękny naszyjnik...
Ty: Dziękuję...-rzuciłam mu się na szyję...
Harry: To jeszcze nie koniec...-wziął mnie za rękę i wyprowadził na dwór...Było jeszcze jasno, usłyszałam jak Harry mówi "Dawaj Josh, leć!" Powiedział to do łoki toki..
Zauważyłam samolot lecący przed nami...a za nim wielka wstęga z napisem 
" I LOVE YOU SUSAN...WOULD YOU LIKE TO BE MY GIRLFRIEND?"
Tym razem  nie mogłam powstrzymać łez, popłynęły mi strumieniem...
Harry: Jeśli się nie zgadzasz, to rozumiem..
Ty: Głuptasie...Tak, Harry zechcę być twoją dziewczyną....
Harry: Na serio?
Ty: Tak, od zawsze czułam do ciebie coś więcej, dlatego wróciłam do Anglii..
Harry: Kocham ciebie..słońce..
Ty: Ja ciebie też, loczku..
Te urodziny były najwspanialszymi urodzinami w świecie..No i nie jedna noc już spędziłam w domu chłopaków... ;)


P.S: ZUZA NAJLEPSZEGOO!!!!!Słońca, szczęścia i miłości ci życzę..!
P.S.S: B, wyjechała na dwa tygodnie więc, to ja teraz będę tutaj wstawiać notki...
od X dla B
100 post !! Jupi ja jej!!