Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sms. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sms. Pokaż wszystkie posty

środa, 31 października 2012

Imagine - Zayn (XII)

Przez najbliższe parę dni nie będzie mnie tutaj. Jutro jadę na operacje oczu i wracam w piątek. Ale przynajmniej w następnym tygodniu będę tu częściej zaglądać, ponieważ będę na chorobowym;) 

Ten imagine miał być bez dedykacji, z racji dość osobistego tematu, ale zmieniłam zdanie(kobieta zmienną jest...;D) i dedykuję go X;) Która jest chyba największą fanką ZM, jaką znam<3


-Oczami [T.I.]-

Czekałam w korytarzu przychodni na badania. Nie potrafiłam usiedzieć w miejscu, wiec chodziłam z jednego końca pomieszczenia do drugiego. Jest do dość powszechny widok u lekarza, więc nikt nie zwracał na mnie uwagi. Poprawka, prawie nikt.Od pewnego czasu czułam na sobie spojrzenie pewnego chłopaka. Odkąd wszedł do pomieszczenia, uważnie mi się przyglądał. W normalnych okolicznościach denerwowałoby mnie to, ale byłam zbyt zestresowana, żeby zaprzątać sobie tym głowę.
- Nie męczy cię to-zapytał nagle mój obserwator. Zatrzymałam się i spojrzałam na niego. Miał ciemniejszą karnację i czarne włosy, które świetnie z nią współgrały. Znałam go, ale nie mam pojęcia skąd.-Chodzisz, tak odkąd tu przyszedłem. Ale zapewne jesteś już tutaj od dawna.
Przyjrzałam mu się dokładniej i próbowałam przypomnieć sobie skąd go znam. Zauważyłam, że chłopak ma obwiązaną szyję szalikiem, więc wywnioskowałam, że przyszedł tutaj w sprawie chorego gardła
- Niektórzy przychodzą tutaj z większymi problemami, niż z lekkim kaszelkiem-powiedziałam jadowicie. Właśnie miała wrócić do swojego "spaceru", ale on nie dał za wygraną.
- Jeśli ten "lekki kaszelek" sprawia, że nie mogę zarobić na życie, to jest to dość duży problem, nie uważasz?-zapytał retorycznie.- Ale pewnie to ty przeżywasz jakiś większy dramat. Zaszłaś w nieplanowaną ciążę, prawda?
- Niestety muszę cię zasmucić-zrobiłam smutną minę.- Nie jestem w błogosławionym stanie. Wiem, że żałujesz, bo nie zostaniesz wujkiem... Ale nie martw się, jak zajdę w ciążę to będziesz pierwszą osobą, której powiem!-mrugnęłam do niego.
Chłopak chciał coś powiedzieć, ale zawołała mnie lekarka. Nie oglądając się na niego podeszłam do niej, by porozmawiać o zbliżającej się operacji, która być może uratuje mój wzrok. Kiedy się wszystkiego dowiedziałam i chciałam odejść ktoś położył rękę na moim ramieniu. Natychmiast się odwróciłam i stanęłam twarzą w twarz z moim obserwatorem.
- Podsłuchiwałeś...?-bardziej stwierdziłam, niż spytałam.
- Przepraszam... Nie wiedziałem...-powiedział, spuszczając oczy.-Zachowałem się, jak dupek
- Z tym to się akurat zgodzę-powiedziałam uśmiechając się serdecznie do niego. Nie potrafiłam się długo gniewać na innych, nawet na nieznajomych.
- Masz taką tak poważną operację, a masz jeszcze nastrój żartować?-spojrzał głęboko w moje oczy. Miał piękne czekoladowe tęczówki, w których utonęłam. Myśl o tym, że nie długo mogę nie doświadczać podobnych doznań była nie do zniesienia.
- A co mam zrobić? Zabić się?-zapytałam retorycznie.- Już przywykłam do myśli, że niedługo prawdopodobnie nie będę nic widzieć, więc staram się wykorzystać czas, który mi pozostał...-spuściłam wzrok, a po policzku spłynęła pojedyncza łza. On to zauważył, więc chwycił delikatnie mój podbródek i podniósł go tak, żebym ponownie spojrzała mu w oczy. Staliśmy tak zastawiając cały korytarz, dopóki jakaś staruszka chciała przejść koło nas. Odsunęłam się od chłopaka, przepuszczając starszą panią. Już chciałam wychodzić z przychodni, ale czyjaś ręka złapała mnie w tali. Należała ona do mojego obserwatora, który obrócił mnie tak, że stałam dokładnie na przeciwko niego.
- Jestem Zayn, a ty?
- [T.I.]
- Ładnie...-gdy wypowiedział te słowa, zarumieniłam się.- Dasz się zaprosić gdzieś, w ramach przeprosin za tamto?
- Dobrze, ale powiesz mi coś o sobie... Wydajesz mi się znajomy...-przyjrzałam mu się badawczo, a on tylko zaśmiał się krótko, chwycił mnie za rękę i wyciągnął z budynku. Mulat zaprowadził mnie na parking, na którym stał jego samochodu. I to nie byle jaki. Nigdy nie widziałam takiego z bliska, a co dopiero jechała takim...
- Zdziwiona?-zapytał, kiedy wsiedliśmy do auta.
- Trochę... Boże Zayn, kim ty jesteś, że cię stać na takie rzeczy? Jakimś mafiozo, czy co?
- A wyglądam ci na takiego?-odpowiedział pytaniem i śmiesznie poruszył brwiami.
- Nie... Chociaż jakby się tak zastanowić...-uśmiechnęłam się do niego słodko.- To gdzie mnie pan zabierze, panie...-spojrzałam na niego pytająco.- Jak ty się w ogóle nazywasz?
W aucie zapadła nieprzyjemna cisza. Chłopak odwrócił wzrok, odpalił samochód i wyjechał z parkingu. Nie miałam pojęcia, dlaczego nie chce mi nic powiedzieć o sobie. W mojej głowie zaczęły się pojawiać straszne obrazy. To nie był pierwszy raz, kiedy moja bardzo bujna wyobraźnia przerażała mnie. Zaczęłam oglądać zmieniający się krajobraz za oknem, żeby przestać o tym myśleć
- ...Malik. Zayn Malik.- niespodziewanie chłopak się odezwał. Natychmiast odwróciłam się i przyjrzałam się mu. No tak, wszystko pasuję, jak mogłam go nie rozpoznać...? Byłam w wielkim szoku, nie potrafiłam nic siebie wydusić, wpatrywałam się z osłupieniem na chłopaka. On zauważył to kątem oka i zacisnął mocniej ręce na kierownicy, jakby chciał dzięki temu się uspokoić- Proszę cię tylko, nie rób nic głupiego...
- Dlaczego miałabym zrobić coś głupiego?-spytałam zdezorientowana.
- Nie jesteś fanką...?-zapytał zdziwiony i spojrzał na mnie, a ja po raz kolejny utonęłam w jego czekoladowych tęczówkach.
- Po raz kolejny dzisiaj, muszę cię zmartwić... -uśmiechnęłam się szeroko.
- To skąd mnie znasz?
- Czy muszę być Directionerką, żeby cię znać? Wystarczy, że moja najlepsza przyjaciółka nią jest...-dodałam pod nosem. Mulat zaśmiał się krótko.
- I co pewnie masz jej dość?
- Nie... Przecież nie mówi o was bez przerwy. Wróć, jednak mówi;)
- Nie tylko ona-mrugnął do mnie.
- Panie Próżny, weź się skup na drodze, jasne?
- Ooo... Zaskoczyłaś mnie-uśmiechnął się zadziornie- Ciekawy jestem, ile jeszcze wiesz...
- Dużo... Zdecydowanie za dużo...-chłopak zaśmiał się.- Od dawna próbuje mnie przekonać do was -przewróciłam oczami.
- Czyli, nie za bardzo jej to wychodzi
- Gdybyś w kółko słuchał o jednym, to też byś stracił cierpliwość...
- To nie byłoby takie złe... W końcu ona mówi też o mnie...-uśmiechnął się łobuzersko.
- Źle się wyraziłam;) Kiedy twój przyjaciel nawijałby tylko o jakiejś aktorce, to w końcu masz dość i ją znienawidzisz. Nie masz na to wpływu...
- Zawsze możesz się do niej przekonać...-westchnął.- Ej poczekaj! Nienawidzisz nas?!
- Nie wiem, czy można to tak nazwać...-udałam zamyśloną.- To że mam odruchy wymiotne na wasz widok, przecież nie oznacza nienawiści, prawda?-uśmiechnęłam się zadziornie.
- A gdyby nie twoja przyjaciółka, nie nienawidziłabyś nas?
- Pewnie bylibyście mi obojętni-wzruszyłam ramionami.- Albo bym was nie znała. Nie jestem typem dziewczyny, którą kręcą boysbandy...
- Szkoda...-mruknął pod nosem.-Już jesteśmy-powiedział, parkując samochód.- Pomyślałem sobie, że zabiorę cię gdzieś, gdzie będziemy mogli spokojnie porozmawiać.
- Jak miło...-uśmiechnęłam się słodko i wysiadłam z auta.

Znajdowaliśmy się koło jednego z moich ukochanych miejsc w Londynie-Hyde Parku. Po chwili Malik chwycił moją dłoń i zaprowadził mnie do jednej z restauracji. Była to włoska knajpa. Gdy weszliśmy do niej zachwyciło mnie jej piękno. Do oczu napłynęły mi łzy, ponieważ niedługo może nie będę doświadczać takich doznań. Opuściłam głowę, żeby ukryć mój smutek, jednak Zayn zauważył to. Usiadłam przy stoliku, który mi wskazał, ale on nie poszedł w moje ślady, tylko przykucnął przy moim krześle i złapał mnie za rękę.

- Hej, co się stało? -spytał, ścierając drugą dłonią łzę z mojego policzka.- Chodzi o operację, prawda? Mi możesz powiedzieć...-spojrzałam w jego brązowe oczy. Było w nich coś, co sprawiało, że zaczęłam się mu zwierzać.
- Od dziecka miała problemy ze wzrokiem, nie widziałam, co nauczyciel pisał na tablicy, kiepsko radziłam sobie ze sportem. Jednak lekarze nie stwierdzili niczego groźnego. Jakiś czas temu  okazało się, że grozi mi utrata wzroku. Gdyby wcześniej to zdiagnozowano, może nie byłoby z moimi oczami tak źle. Przeszłam już 4 operacje, ale one niewiele dały... Niedługo będę miała następną. W tej pokładane są największe nadzieje, jeśli ona się nie uda przestanę widzieć...-te ostatnie zdanie powiedziałam szeptem. Zayn przytulił mnie mocno i pozwolił, żebym się wypłakała.
- Wszystko będzie dobrze, zobaczysz...-szepnął mi po dłuższej chwili do ucha.
- Ja już straciłam nadzieję...
- Co?!-spojrzał mi głęboko w oczy- Nie wolno ci tak mówić! Nie stracisz swoich oczu!
- Mam nadzieję, że masz rację-uśmiechnęłam się słabo.
- Ja jestem tego pewien. Głodna?
- Jasne...
Tego wieczora nie wróciliśmy do tematu mojej operacji. Rozmawialiśmy o sobie, marzeniach, planach. Zachowywaliśmy się, jak para najlepszych przyjaciół i poruszyliśmy każdy temat. Diametralnie zmieniłam swoje zdanie o Zaynie. Był on fajnym facetem, a nie próżnym burakiem. Nie chciałam, żeby nasz kontakt się urwał. I tak też nie było. Przez cały miesiąc, spotykaliśmy się, jak najczęściej. Pisaliśmy ze sobą SMSy, rozmawialiśmy godzinami... Poznałam resztę One Direction, mimo że bardzo ich polubiłam, to Malik był dla mnie najważniejszy. Powoli zakochiwałam się w nim, jednak nie wiedziałam, czy on czuję do mnie to samo. Sielankę przerwała zbliżająca się operacja, która miała się odbyć w Dublinie. Moi rodzice chcieli mnie zawieść do najlepszego specjalisty. 
Tuż przed wylotem napisałam do Zayna SMSa. Chłopak nie wiedział prawie nic o moim zabiegu. Zaraz po tym wyłączyłam komórkę i weszłam na pokład samolotu.

-Oczami Zayna-

Rano obudził mnie SMS. Zaspany wziąłem z szafki przy moim łóżku telefon, żeby sprawdzić kto do mnie napisał. Była i [T.I.]...

Zayn... Dzisiaj wylatuję do Dublina, a jutro mam operację. Dziękuję Ci za ten miesiąc, to był jeden z najpiękniejszych okresów w moim życiu. Niedługo znowu się zobaczymy, znaczy Ty mnie zobaczysz...  

Czytałem wiele razy tą wiadomość, ale jak na złość nie docierało to do mnie. Zszedłem do salonu, w którym siedziała już reszta
- Chłopaki...-powiedziałem, przegrywając dolną wargę.- Musicie mi pomóc...

-Oczami [T.I.]-

Po operacji budziłam się wiele razy, jednak prawie od razu zasypiałam. Chociaż spałam bardzo długo, cały czas byłam zmęczona. Uczucie potęgowały opatrunki, które założono mi na oczy, ponieważ zasłaniały mi dostęp do światła. Nawet nie zastanawiałam się, czy rzeczywiście jest to ich wina. Nie dopuszczałam do siebie myśli, że oślepłam Dopiero za którymś razem obudziałam się wypoczęta. Leżałam przez chwilę nieruchomo, gdy usłyszałam dwa głosy. Jeden należał do mojego lekarza, a drugi też wydawał mi się znajomy. Byłam taka szczęśliwa, gdy go usłyszałam. Jednak po chwili uznałam, że osoba do której mógłby należeć ten głos jest wiele kilometrów stąd. Zachciało mi się płakać. Żeby się uspokoić, podniosłam prawą rękę i dotknęłam nią opatrunków. To głupie, ale zawsze tak robiłam po operacjach. Poczułam, jak czyjaś dłoń chwyta moją. Do mojego serca znowu zawitała nadzieja
- Zayn...?-szepnęłam.

Napisała E


PS. Moja operacja nie jest tak poważna, jak ta opisana powyżej;) Nie zależy od niej, czy będę widzieć, czy nie.
PSS. Na początku chciałam zrobić z tego partowca, ale nie wiem czy się zdecyduję...
PSSS. Do zobaczenia za parę dni;) Kocham Was:*

wtorek, 30 października 2012

Imagine - Niall (IX)

Dzisiaj wstawię zapewne tylko ja, bo B męczy się nad Quo Vadis, które mamy na poniedziałek, a ona dopiero dzisiaj zaczęła. Trzymam za nią kciuki;D
Ten imagine był pisany na pewien konkurs. Miał się on pojawić dopiero po ogłoszeniu wyników, ale doszłam do wniosku, że i tak nie mam szans, więc mogę go wstawić. Poza tym dawno nie było naszego gorącego Irlandczyka^^




- Cześć Alice, co u ciebie? – powiedziałam z uśmiechem do mojej znajomej, która pracowała w siłowni jako recepcjonistka.
- James zaprosił mnie na randkę! – pisnęła z podekscytowaniem.
- Mówiłam, że to zrobi. Pasujecie do siebie – podeszłam i uściskałam ją serdecznie.- To kiedy się spotykacie?
Nie zdążyła odpowiedzieć, ponieważ zadzwonił telefon. Odebrała go, a ja skierowałam się w stronę szatni. Przebrałam się w swój standardowy zestaw (legginsy, biała bokserka oraz buty do biegania) i wyszłam na salę. Zaczęłam od rozgrzewki, a potem przeszłam do moich standardowych ćwiczeń. Miałam już wszystko zaplanowane, ponieważ chodzę na siłownię 2 razy w tygodniu, od paru miesięcy. Nie spodziewałam się, że będę to kiedykolwiek robić, ale jakiś czas temu postanowiłam zadbać o siebie. Jem zdrowe rzeczy i regularnie uprawiam sport. Moim ulubioną aktywnością było bieganie, podczas którego zawsze słuchałam muzyki. Przeważnie było to One Direction. Kochałam ten zespół. Dzisiaj nie było inaczej. Weszłam na bieżnie i zaczęłam truchtać w rytm Another World.Zawsze kiedy mam słuchawki na uszach, nie zwracam uwagi na otaczający mnie świat, więc gdy ktoś dotknął mojej ręki omal się nie przewróciłam.
- Przepraszam, nie chciałem – zapytał ktoś głosem, w którym można było usłyszeć irlandzki akcent. Wyłączyłam urządzenie do ćwiczeń i stanęłam naprzeciwko mojego rozmówcy. Był to niebieskooki blondyn, który wydawał mi się skądś znajomy.
- Nic się nie stało, przecież codziennie prawię dostaję przez kogoś zawału…- powiedziałam z sarkazmem. Chłopak zaśmiał się krótko i obdarzył mnie uśmiechem
- Jestem Niall, a ty?- wyciągnął przed siebie rękę, a ja nie potrafiłam nic powiedzieć. Stałam i tempo wpatrywałam się w niego. Wreszcie skojarzyłam skąd go znam. To był Niall Horan z 1D.- Halo? Słyszysz mnie? – po chwili pomachał mi ręką przed twarzą. Zarumieniłam się i spuściłam wzrok
- Przepraszam, po prostu…
- Czyli wiesz z kim masz do czynienia… Jesteś naszą fanką? – bardziej stwierdził niż spytał.
- Może…- spojrzałam na niego i uśmiechnęłam się słodko.
- To dowiem się, jak „dziewczyna, która być może jest moją fanką” ma na imię? – obdarzył mnie uśmiechem, który zawsze widywałam na plakatach. Nie mogłam uwierzyć, że był on teraz tylko dla mnie.
- [T.I.]
- Ładne imię dla ładnej dziewczyny- jego słowa sprawiły, że na moich policzkach znów pojawił się rumieniec. – Może w ramach rewanżu z to, że prawie dostałaś zawału, pójdziesz ze mną coś zjeść?
- Bardzo chętnie – powiedziałam obrażając go moim najpiękniejszym uśmiechem. Dopiero co zaczęłam ćwiczyć, ale nie potrafiłam mu odmówić. Poza tym taka szansa nie trafia się często.
Poszliśmy się przebrać do szatni, oczywiście on do męskiej, a ja do damskiej. Po paru minutach spotkaliśmy się w holu. Już zmierzaliśmy do wyjścia, ale słyszałam za sobą głos Alice.
- [T.I.], czemu tak wcześnie?
- Jakoś tak nie mam ochoty ćwiczyć…- obróciłam się i spojrzałam na nią wymownie.
- Rozumiem – mrugnęła do mnie.- Miłego dnia!
Dziewczyna zaczęła rozmawiać z kimś przez telefon, a wyszłam z Niallem na zewnątrz
- To co proponujesz?- spytałam.
- Skoro jesteś naszą fanką, to powinnaś wiedzieć…
- Kto powiedział, że nią jestem? - uśmiechnęłam się zadziornie.Irlandczyk zaśmiał się krótko.
- No to zapraszam do Nando’s.
Poszliśmy na parking, ponieważ stał tam samochód chłopaka. Wsiedliśmy do niego i pojechaliśmy do restauracji. Przez całą drogę rozmawialiśmy. Wiedziałam dość sporo o nim oraz zespole, mimo to dowiedziałam się wielu nowych rzeczy. Nawet nie zauważyłam, kiedy stanęliśmy. Nialler pospiesznie wysiadł z auta i otworzył drzwi po mojej stronie
- Jaki dżentelmen…- powiedziałam, obdarzając go słodkim uśmiechem.
- To dla mnie zaszczyt Milady – wziął moją dłoń, podniósł ją do ust i pocałował jej wierzch. Po raz kolejny na mojej twarzy zagościł rumieniec. – Zapraszam na obiad – nie puścił mojej ręki, tylko ujął ją mocniej i zaprowadził mnie do restauracji.
Usiedliśmy przy stoliku, stojącym przy wielkim oknie. Widzieliśmy przez nie wielu ludzi, jednak nie zwracaliśmy na to zbyt dużej uwagi. Kontynuowaliśmy naszą rozmowę, gdy podszedł do nas kelner.
- Część Niall, podać to co zwykle?- zapytał.
- Nie, tym razem coś innego- Zadziwiasz mnie chłopie- zaśmiał się i położył na stole 2 karty z daniami. – Jak mniemam nie muszę wam niczego polecać. Zawołajcie mnie, jak coś wybierzecie
Wzięłam do ręki menu. Byłam tutaj pierwszy raz, więc nie wiedziałam co wybrać.
- Co bierzesz?- spytał mój Irlandczyk.
- Sałatkę…
- Naprawdę? – spojrzał na mnie z powątpiewaniem.
- Ej! Nie każdy ma takie szczęście, że je ile chcę, a nie tyje!
- Masz świetną figurę… Nie wiem, o co ci chodzi
- Od paru miesięcy dbam o siebie. Nie mam zamiaru tego zaprzepaszczać.
- Jak raz coś zjesz, to ci się nic nie stanie…- mruknął.
- I mówi to osoba, która nigdy się nie odchudzała…- powiedziałam ze złością i wstałam od stołu.
- Gdzie idziesz?- spytał przerażonym głosem.-Przepraszam, nie chciałem…
Spojrzałam na niego. Był naprawdę zawiedziony, że chcę go zostawić
- Dobra, raz mogę się obyć bez sałaty – uśmiechnęłam się do niego i wróciłam na swoje miejsce.
- Dziękuję – uśmiechnął się szeroko.- To pozwolisz, że ja zamówię?
- Jasne, ale pamiętaj, że ja nie jem tyle co ty.
- W razie czego zjem za ciebie- wstał i poszedł zamówić jedzenie. Jego nieobecność nie trwała długo, po chwili siedział naprzeciwko mnie.- Będziemy musieli chwilę poczekać
- Panie Horan, zadziwia mnie pan…
- Jeszcze mnie nie znasz- uśmiechnął się tajemniczo.
Rozmawialiśmy ze sobą, jakbyśmy byli parą najlepszych przyjaciół. Nie było tematu, którego byśmy nie poruszyli. Jednak mało wspominaliśmy o zespole. Dopiero, gdy jakaś fanka poznała Nialla, zaczęliśmy o tym rozmawiać.
- Zawsze dziewczyny wypytują mnie o resztę, ale ty tego nie robisz. Dlaczego? – spytał znienacka.- Nie interesuje cię to?
- Interesuję, ale wydaję mi się, że możesz mieć dość takich pytań. Razem z chłopakami macie co chwilę jakieś wywiad. Nie chciałabym, żebyś teraz się czuł, jak na którymś z nich.
- To miłe, że myślisz o mnie. Od pewnego czasu robi to coraz mniej osób…- wbił swój wzrok w stół. Wyciągnęłam rękę i chwyciłam nią policzek chłopaka, gdy spojrzał na mnie ze zdziwieniem, cofnęłam ją zawstydzona.
- Przepraszam, nie mogłam się powstrzymać…
- To było przyjemnie… Masz zimne dłonie…
- Mam tak od dziecka…- uśmiechnęłam się słabo.
Irlandczyk chciał coś powiedzieć, ale przynieśli nam jedzenie. Był to kurczak, który mieliśmy zjeść wspólnie. Nigdy nie widziałam, żeby ktoś tak podawał drób. Nałożyłam małą porcję na mój talerz i spróbowałam z obawą. Jak się okazało zupełnie nie potrzebną, ponieważ mięso było pyszne oraz rozpływało się w ustach.
- Niall! Co jest cudowne!- powiedziałam zdziwionym głosem.
- Wiedziałem, że ci zasmakuje chłopak- krótko się śmieję.- Nic nie mów, bo nam wystygnie.
Danie nie gościło długo na naszym stole. Chociaż większością zajął się Horan, ja zjadłam tyle co nigdy. Nie przypuszczałam, że mam tak pojemny żołądek.
- To jak mogę cię częściej zapraszać na obiad? - uśmiechnął się.
- Oczywiście- odwzajemniłam uśmiech- ale jak dalej tak będzie, to te parę miesięcy diety pójdzie na marne. Chociaż pewnie szybciej zbankrutuję, więc jest szansa…
- Zbankrutujesz?! Przecież ja płacę!
- Ale…
- Nie ma „ale”! Ja cię zaprosiłem, ja płacę! Bez dyskusji!
- To już więcej razy nigdzie z tobą nie pójdę…
- Co?! Ani mi się waż! Bo mnie popamiętasz! - chociaż uśmiech nie schodził mu z twarzy, wiedziałam, że nie żartuje.
Chłopak zapłacił rachunek i wyszliśmy. Było już dość późno, ponieważ na siłownię chodziłam zawsze w godzinach popołudniowych, a w Nando’s zleciało nam bardzo dużo czasu. Niall odwiózł mnie do domu. Zaparkował tuż pod moim blokiem i wyszedł z samochodu, żeby się pożegnać.
- Dziękuję Ci za ten dzień, był cudownie- przytuliłam mocno Horana.
- Czyli jest szansa na kolejny raz?
- Oczywiście! Przecież już ci to obiecałam
- Chciałem się upewnić- uśmiechnął- To dasz mi swój numer, żebym nie musiał wystawać pod twoim domem?- zaśmiałam się i podałam mu swój numer.
- To do zobaczenia- zmierzałam w kierunku drzwi, gdy usłyszałam jego głos.
- Zapomniałem się zapytać. Załóżmy, że lubisz One Directon. Który z nas byłby twoim ulubieńcem?
- Zgadnij…- uśmiechnęłam się tajemniczo, pocałowałam blondyna w policzek i pobiegłam do domu.
Nie mogłam uwierzyć we własne szczęście. Byłam na obiedzie z samym Niallem Horanem! Przez myśl przeszła mi obawa, że zaraz zapomni on o mnie, ale po chwili dostałam SMSa, który rozwiał wszelkie moje wątpliwości.

Hej [T.I]! Tu Twój ekspert w odchudzaniu;)
Nie mogę się doczekać kolejnego spotkania z tobą;]

Mimo że całą noc pisaliśmy ze sobą, to rano czułam się wypoczęta.
Tak zaczęła się historia pięknej przyjaźni, która powoli zmienia się w coś większego…


Napisała E(która już prawie oswoiła się z myślą, że udziela się na tym blogu)

PS. Przepraszam, że na razie wstawiam tylko opowiadania, ale potem to zmienię. Dajcie mi chwilkę, żebym mogła się "wdrożyć";)
PSS. Kończą mi się moje gotowe imaginy, dlatego następny będzie już pisany na bieżąco;)
PSSS. Dziękuję za komentarze pod poprzednim postem. Nie wiedziałam, czy dobrze zrobiłam, przyjmując propozycję pisania tutaj(nadal tego nie wiem...), ale dzięki takim ciepłym słowom czuję, że może dobrze się stało;]
PSSSS. Powoli zamieniam się w B z tymi "post scriptum";)