Pokazywanie postów oznaczonych etykietą horror. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą horror. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 maja 2012

Imagine Harry (VII)



Mieszkasz od niedawna w Anglii. Czujesz się trochę samotnie w nowym miejscu oraz w tak dużym domu. Ten dom dostałaś w spadku, od dziadka, który uwielbiał tu przyjeżdżać na wakacje wraz ze swoja dużą rodziną. Nie wiesz czemu, akurat ty dostałaś ten duży, przepiękny, nowy dom? Dziadek napisał w testamencie, że powodem było to, że jesteś jego pierwszą wnuczką i wierzy, że będziesz miała wspaniałą rodzinę, z którą tam zamieszkasz. Postanowiłaś tam wprowadzić się wcześniej, ponieważ chciałaś zacząć w Londynie studjować architekturę. Pojechałaś do schroniska, bardziej zoologicznego, po jakiegoś zwierzaka domowego. Marzyłaś o kocie brytyjskim liliowym. Będąc na miejscu wybrałaś sobie już kociaka i zamierzałaś go jak najszybciej wziąć do domu, po pierwsze naprawdę ci się ta kotka spodobała, a po drugie zauważyłaś chłopaka z buszem kręconych włosów na głowie, który też miał na nią chrapkę. Jednak na złość, ktoś do ciebie zadzwonił i musiałaś odebrać, bo to był telefon z uczelni. Dostałaś się..ucieszyłaś się na ta wiadomość i szybko wróciłaś do kociaka. Już go tam nie było.. zobaczyłaś jak loczkowaty chłopak ma ją na rekach...
Ty: Pięknie..
Chłopak: Emm..sorry.
Ty: Za to, że zabierasz kotka zapewne do lepszego domu niż tutaj?
Chłopak: Za to, że zabrałem ci tą kotkę...
Ty: Nic się nie stało- powiedziałaś z ironia w głosie- dowiedzenia państwu.-wyszłaś zrezygnowana. Była przepiękna pogoda, więc postanowiłaś pójść na piechotę do domu. Cały czas czujesz, a raczej słyszysz, że ktoś za tobą idzie...Masz takie dziwne przeczucie, że to jakiś morderca. Przyśpieszyłaś kroku....Wbiegłaś do domu i zakluczyłaś drzwi. Zjechałaś po nich na podłogę..
Ty: Mogłam zagadać do tego loczkowatego, przystojnego chłopaka, kurde..
Załamałaś się, ale tylko na chwilę, bo zadzwonił do ciebie twój przyjaciel, nie wstając spod drzwi odebrałaś telefon..
Ty: Hej..Szymon.
Szymon: Hej, [T.I]. Jak tam Londyn.
Ty: Ładny Londyn, co powiedzieć.
Szymon: Przyjęli cię..
Ty: Tak, ale kiedy dzwonili, to przystojny a nawet sympatyczny chłopak zabrał mi kociaka..
Szymon: To gra...gratuluję? Jaki chłopak.?
Ty: Czułam wtedy, jak na niego patrzyłam, ze go gdzieś widziałam..
Szymon: We snach?
Ty: Chciałbyś..nie, gdzie indziej..
Szymon: Dobra, sorry [T.I], pogadamy na serio później, bo w Polsce akurat mam lekcje, a ty w Londynie przerwę...spadam..
Ty: No to hej..
Odłożyłaś słuchawkę..i powiedziałaś:
Ty: Ogarnij się...milion innych jest takich chłopaków- po krótkim zastanowieniu- kurde, nie ma żadnego takiego innego...!! Ja pierdykam...dupa....
Nagle słyszysz dzwonek do drzwi...zrywasz się na równe nogi..otwierasz drzwi.
Ty: Słucham?
Chłopak: Nie wiem, czy pamiętasz, ale to ja okradłem cię z kota..
Ty: Pamiętam.
Chłopak: To, ja szedłem za tobą aby ci dać tego kota, bo wiem, że na nią miałaś "Chrapkę"..
Ty: Śledziłeś mnie!!
Chłopak: Można tak powiedzieć, ale ja nie jestem zboczeńcą....
Ty: Skąd mam to wiedzieć.?
Chłopak: Zaufaj mi..albo lepiej mnie poznaj..
Ty: Może najpierw się przedstawisz?
Chłopak: Jestem Styles, Harry Styles.
Ty: Emm, znam cię  skądś...-popatrzyłaś mu w oczy, tak. 1/5 1D. W głowie powiedziałaś "OMG! Harry Styles  u mnie przed domem!!Fuck yeah.!!"
Harry: Może ty mi teraz się przedstawisz?
Ty: ee, [T.I]...
Harry: Ładne imię..
Ty: -pominęłaś jego komplement- a co do przybycia tutaj?
Harry: Chciałbym ci dać tego kotka...
Ty: Ale on jest twój i ja go nie przyjmę..
Harry: To jest prezent ode mnie. Codziennie będę do ciebie przychodził i nim się opiekował...
Ty: Co?
Harry: To będzie nasz kot..
Ty: Nasz?
Harry: Na wespół.
Zastanawiasz, się czy go w ogóle wpuścić do domu, a on wyjeżdża z taką propozycją..
Ty:Nadal nie wiem czy ci zaufać..może będziesz miał tego kota u siebie?
Harry: Dobrze..to może przyjedziesz do mnie jutro o 12.?
Ty: Ok. By the way jak ma na imię kotka?
Harry: Ty możesz wybrać..
Ty: Diana?
Harry: Diana, ładnie brzmi...na serio.
Ty: Pasuje do niej-spojrzałaś na kotkę w rekach Stylesa.
Ty: No to do jutra Diana, i Harry- dodałaś.
Harry: Do zobaczenia [T.I].
~ranek~
Wstałaś o 10, aby się przyszykować. Ubrałaś nowe rzeczy kupione, tu w Londynie. Wyglądałaś zabójczo..http://stylistki.pl/bez-nazwy-178221/ Poszłaś na wcześniej podany adres. Zadzwoniłaś do drzwi. Otworzył ci je Harry..
Harry: [T.I] Cześć, wchodź smiało.
Ty: Hej, dzięki..
Harry: Ładnie wyglądasz..
Ty: Dziękuję..-Harry prowadzi cię w strone salonu, tam gdzie siedzą chłopaki.
Harry: Pozwól, że przedstawię ciebie chłopakom. Zayn, Louis, Liam, Niall o to [T.I] Wspominałem wam o niej.
Zayn: Tak, cześć-podchodzi i podaję ci rękę. Harremu mówi "na ucho", bo ty to usłyszałaś- nie mówiłeś, że jest aż tak seksowna..
Harry: Zayn, spadaj jest moja.
Zayn: Dobra, dobra..
Reszta chłopaków tez do ciebie podeszła i się powitała, jednak Lou nie typowo się przywitał.
Lou: Cześć..
Ty: Hej..
Lou: Wiem, że jesteś ładna,. seksowna i zabrałas mi mojego chłopaka...ale błagam cię nie zabieraj mi go..
Harry: Już to zrobiła..-uśmiechnął się do ciebie,.
Poszliście do Diany, w końcu. Świetnie się z nią bawiliście gadaliście ze sobą, nie z kotem oczywiście..W końcu Diana poszła spać, a wy zeszliście na dół do kuchni.
Harry: Zechcesz coś zjeść, wypić?
Ty: Jeśli można to coś do picia poproszę..
Harry: Lemoniada lub zimna herbata?
Ty: Lemoniada..proszę.
Harry: Poczekaj chwilę, przeszkadzasz trochę..- podniósł cię i usawdowił na blacie kuchennym- teraz już nie...
Ty: Dzięki?
Podaje ci lemoniadę..
Ty: Dobra, kto robił?
Harry: Louis i Liam..Lou kroił cytrynę..
Ty: Aha..
Harry podszedł do ciebie i teraz miałaś jego twarz przed swoją twarzą...przybliżył się bardziej i powiedział..raczej zaśpiewał..
Harry:Just one look, And I saw your face, Fell in love, Take a minute, girl to steal my heart today..Just one look, yeah, I'm waiting for a girl like you..
 ...-całuje cię namiętnie.
Ty: Harry..
Harry: Za szybko tak? Kurde wiedziałem, bo ty na serio zakręciłaś mój świat jak nikt inny...
Ty: Harry..
Harry: Co?
Ty: Też mi się podobasz..
Harry: Ale ja cię kocham...
Ty: Ja ciebie też..-przyciągasz go do siebie i całujesz, a chłopacy, którzy cały czas chowali się na schodach, bili wam brawa..
Harry: Skoro, czujemy to samo do siebie, to może zgodzisz się pójść ze mną dziś do kina?
Ty: Tak, z chęcią..
Poszliście do kina na horror. Śmialiście się cały czas na tym filmie, a inni zwracali wam uwagę..Harry odprowadził cię do domu. A  już po paru miesiącach zamieszkałaś z nim, z Diana i chłopakami. A dom dałaś swojemu kuzynowi, który potrzebował go bardziej niż ty..


P.S.: Jutro raczej nic nie wstawię, jedynie we wtorek. Ale to się zobaczy. Mam wielką prośbę do was, gdybyście na serio pozastawiali po sobie jakiś ślad ( nie licząc licznika, czy to coś tam, gdzie odpowiada się na podane pytanie) byłybyśmy wdzięczne. Wasze nawet najgorsze komentarze, mogą nam pomów w lepszym prowadzeniu bloga. Dziękuję za uwagę- X.


niedziela, 1 kwietnia 2012

Imagine - Zayn (III) - prezent dla X


 Chciałaś długie, to proszę! (czytaj 7 stron w Wordzie)...

Znasz chłopaków z parę dobrych lat… Z całą piątką świetnie się dogadujesz, a szczególnie z Zaynem. Czasem masz wrażenie, że to coś więcej… W końcu często robicie jakieś dwuznaczne gesty, jakbyście byli parą i nie tylko ty tak myślisz… Wiele razy się zdarzyło, że ktoś pomyślał, że między wami jest coś więcej niż przyjaźń. Pewnego dnia wstałaś bardzo późno i spojrzałaś na zegarek… O boże, już 10:00! A ty jesteś umówiona z chłopakami u nich w domu o 11:00! Wyskoczyłaś z łóżka jak oparzona, ubrałaś się i doprowadziłaś do porządku… Wybiegłaś szybko z domu i prędko wskoczyłaś do jadącego autobusu. Do drzwi chłopaków zapukałaś o 11:05, drobne spóźnienie, ale jednak spóźnienie… Otworzył Ci Zayn w samych jeansach… Zobaczył Cię i pospiesznie wyjął słuchawki z uszu. Uśmiechnął się i powiedział:
Zayn: Miło Cię widzieć, Meryem [czytaj Merjem]… Szczególnie, że nie byliśmy umówieni…
*Mówiąc to opiera się o framugę drzwi. A ty nie możesz oderwać wzroku od jego torsu i tych napiętych mięśni…*
Mera: Takk…< trochę jesteś oszołomiona tą sytuacją, po czym dopiero do ciebie dociera, co powiedział>
Z: Jesteś taka słodka, jak się denerwujesz, Mera… Byliśmy umówienie na środę, a jest?
M: A jest wtorek. <robisz klasycznego FACEPALMA>
Z: Może wejdziesz, byłbym bardzo szczęśliwy…
*Zayn uśmiecha się tym słodkim uśmiechem, więc nie możesz odmówić… Oboje wchodzicie do środka… Zayn idzie przodem, po czym się obraca i uśmiecha się patrząc się na ciebie*
Z: Jak chcesz mogę włożyć koszulę…
M:Yyyy… Jak chcesz… Chłopaków nie ma? <próbujesz szybko zmienić temat, aby nie zauważył twojego roztargnienia>
Z: Tak, nie potrzebnie do nas przyszłaś, ale muszę przyznać Mer, że była to bardzo przyjemna niespodzianka…
*Krzyżuje ręce i opiera się o stół… Robi swoje słynne spojrzenie, od którego uginają Ci się nogi, ale zdobywasz się na odwagę, by nie zemdleć i mówisz…*
M: Koszula?
Z: A no tak, przepraszam…
*Na chwilę zostawia cię samą, po czym wraca, gdy rozbrzmiewa głośne burczenie w twoim brzuchu, Zayn od razu się uśmiecha…*
Z: Widzę, że ktoś tu jest głodny… Co nie Meryem?
M: Tak, spieszyłam się, więc nie zdążyłam zjeść śniadania…
*Chłopak otwiera lodówkę, po czym dodaje..*
Z: Na co ma księżniczka ma ochotę?
M: Obojętnie. Zjadłabym konia z kopytami!
Z: No to będzie jajecznica…< wyciąga różne produkty z lodówki>
<wstajesz by mu pomóc, lecz on zatrzymuje cię gestem ręki>
Z: Dzisiaj ja dla Ciebie gotuję, siadaj i ciesz się wolnością!
*Patrzysz jak rozbija jajka i zaczyna je smażyć, po chwili zaczyna śpiewać ‘’What Makes You Beautiful” i co jakiś czas patrzy na ciebie, co automatycznie sprawia, że zaczynasz się uśmiechać… Nie zauważasz, kiedy Zayn przygotowuje do końca posiłek dla ciebie… Podaje ci talerz z jajecznicą i dwiema kromkami chleba posmarowanymi masłem*
Z: Smacznego… Mam nadzieję, że będzie Ci smakować…
M: Dzięki. Na pewno…
*Zayn zaczyna myć naczynia, widać że jest w śpiewającym humorze i to dosłownie, bo zaraz zaczyna śpiewać ‘’Let me love You” i widzisz, że kilka razy spojrzał na ciebie podczas jej śpiewania… W końcu poczekałaś, aż na ciebie znów spojrzy… Wasze spojrzenia się skrzyżowały, ale on szybko opuścił wzrok i  chwilę potem przestał śpiewać… Teraz  przerzucił ścierkę, którą wycierał naczynia przez ramię i obiema rękoma oparł się o blat zmywaka… Podeszłaś do niego i położyłaś rękę na jego dłoni, on spojrzał na ciebie… Wziął ręce i odsunął się na chwile od blatu, po czym stanął do ciebie tyłem, jedną ręką oparł się o bok, a drugą zasłonił twarz… Obróciłaś się do niego i czekałaś aż coś zrobi…Myślałaś że zrobiłaś błąd, ale miałaś już dosyć tej zabawy w kotka i myszkę! Niby przyjaciele, niby para, niby coś więcej, ale nic… Nagle Zayn podszedł do ciebie, a ponieważ opierałaś się o blat, Zayn oparł się o niego rękoma, tak że byłaś zablokowana z jednej, jak i z drugiej strony… Wasze twarze prawie się stykały…*
Z: Mam dosyć tej naszej przyjaźni… Nie zrozum mnie źle… Ja po prostu chcę czegoś więcej…
M: Czuję się jakbyś mi czytał w myślach <uśmiechasz się niepewnie>
Z: Co ty na to? Przyjadę po ciebie o 21:00 i pójdziemy na wieczorny seans  tego filmu, który Harry tak wychwalał…
M: Świetny pomy… <nagle przerywają wam chłopacy, którzy roześmiani wchodzą do domu, co jednocześnie oznacza, że do kuchni, nagle się zatrzymują widząc całą tą sytuacje, więc automatycznie się od siebie odsuwacie>
Louis: Wow i nas nie zaprosiliście? Z chęcią bym się przyłączył!
Harry: Ej, a ja? Co z nami Lou? Co z Larrym? Nie pomyślałeś o nas? Ja tam wolę nie pytać się o tą całą sytuację, mogę się założyć, że zaraz sami wszystko wyśpiewają…
M: Taa… To ja już może pójdę… <wychodząc przez drzwi mówisz jeszcze> To do zobaczenia później… <i wychodzisz>
Liam: O to jeszcze nas dzisiaj odwiedzi?
Harry: Myślę, że nie zupełnie… Zayn?
Z: Idziemy o 9:00 na ten film co nam polecałeś Hazza…
H: Ale ty wiesz, że to horror? Uuu pewnie to umyślnie, żeby cała była dla ciebie, co? Cmok, cmok…
Z: Przymknij się Harry…
H: Uuuu… Ktoś tutaj…< nie kończy, bo Zayn go popycha> No dobra koleś, już skończyłem…
~~~~W twoim domu~~~~
Nie wiesz kompletnie w co się ubrać, więc przetrząsasz całą szafę i w końcu stwierdzasz, że nie ważne w co się ubierzesz, tym razem Ci się uda… Dlatego ubierasz zwykłe jeansy i T-shirt… Ale makijażu sobie nie odpuścisz! Oczywiście nakładasz go niewiele, tak by wyglądał naturalnie, bo wiesz że Zayn taki lubi… Nie zauważasz kiedy zbliża się godzina zero i słyszysz dzwonek do drzwi… Już 9:00 i to Zayn! Był ubrany w jeansy (te które miał rano!), koszulę w kratkę (tym razem inna), pod którą miał biały     T-shirt. Jak przystało na prawdziwego mężczyznę przywiózł ci bukiet kwiatów i to jeszcze twoich ulubionych  tulipanów! W drodze Zayn sypie żartami z rękawów, nie chcesz być gorsza i też rozśmieszasz go do rozpuku… Gdy dojeżdżacie, kupujecie bilety na ‘’Piątek 13” , kupujecie przekąski i wchodzicie do Sali jest 22:30. Film skończył się o ok. 24:30… Zamiast wracać taksówką, wybieracie długi spacer do domu… Jak się okazało zostawiłaś telefon u chłopaków (Zayn dostawał od Ciebie dziwne wiadomości, tak winowajcą był Harold), więc zmierzacie do domu Zayna… Przez cały czas rozmawiacie o wszystkim, nawet o firmach soku i serach, po prostu czujecie że możecie przy sobie gadać o wszystkim… Zayn stwierdza, że poniesie cię do Hyde Parku, bo to jeszcze kawałek stąd… Na początku próbujesz go odsunąć od tego pomysłu, ale on Cie bierze tak, że musisz go objąć nogami w pasie…

Nadal rozmawiacie o wszystkich tematach jakie się wam nasuwają… Mija 50 minut, kiedy docieracie do parku… O tej godzinie (1:50) to cud spotkać tu żywą duszę! Idziecie ścieżką, trzymacie się za ręce…


*Nagle słyszycie jakieś tajemnicze dźwięki, ale nie znacie ich pochodzenia… *
M: Słyszałeś to? To zupełnie brzmiało, jak…
Z: …ten obryzgany krwią facet z filmu, który wszędzie chodził w masce hockeyowej z piłą? Spokojnie, bez przesady, przy mnie nie musisz się bać…
*Zayn obraca Cię do ciebie, tak że stoicie teraz do siebie twarzą w twarz… Zayn opiera swoją głowę o twoje czoło… i dotyka delikatnie palcem twój nos, cały czas przy tym słodko się uśmiechając. Nagle słyszycie sapanie, oboje obracacie się w jedną stronę… Widzicie faceta z maską hokejową i piłą łańcuchową takiego samego, jak w filmie!*
Z: Wiejemy?
M: Myślę, że to chyba dobry pomysł…
*Zaczynacie biec przed siebie cały czas trzymając się za ręce… Biegniecie, biegniecie, sapanie i kroki za wami cichną…Aż nagle Zayn zaciąga Cię za drzewo obok krzaków tak, żeby was nie było widać… Więc praktycznie całym ciałem do siebie przywieracie… Patrzycie sobie w oczy i Zayn mówi:
Z: Jeśli mamy dzisiaj zginąć z rąk tego  szaleńca to chcę zrobić przynajmniej jedną rzecz, żeby potem nie żałować, że zmarnowałem cały ten czas, który mieliśmy przez te parę lat…
*Nie zdążyłaś zapytać się nawet o co mu chodziło, bo zaczynacie się całować i to bardzo namiętnie, tak jakby to był wasz pierwszy i ostatni pocałunek w całym waszym  życiu… Zayn jedną ręką  trzyma twoją twarz, a drugą przytrzymuje cię w talii, ty natomiast trzymasz go za kark, a druga twoja ręka jeździ po jego torsie… Niespodziewanie pocałunek przerywa wam facet z piłą łańcuchową wyskakujący z krzaków! Znowu zaczyna biec i czasem zwalniacie, co chwile spoglądacie do tyłu, ale się nie zatrzymujecie, aż do domu Zayna nie zostaje wam kilometr…*
Z: Wow, już jest ok. 4:00 nad ranem… szybko mi mija czas w twoim towarzystwie, Meryem… Ale ani jedna sekunda, nie jest czasem straconym… *to mówiąc obejmuje Cię w pasie*
M: Taa… pewnie bym była już w domu, gdyby nie ten telefon… no i oczywiście facet z piłą…
*Oboje zaczynacie się śmiać, Zayn jeszcze bardziej ściska cię w pasie…*
Z: Ja się tam cieszę, że go zapomniałaś…
M: Ponieważ popisałeś sobie dwuznaczne wiadomości z Harrym?
*On spuszcza na chwilę wzrok, jakby się zastanawiał jak to ująć w słowa, ale chyba stwierdził, że szybko zmieni temat, jak ty dzisiaj rano, gdy nie miał koszuli… Stajecie w framudze drzwi…*
Z: Zobacz już jesteśmy na miejscu! Szkoda, że ten wieczór się tak szybko skończył, dla mnie moglibyśmy spędzić dzisiaj jeszcze drugie takie…
<Nie kończy, bo mu przerywasz pocałunkiem… tym razem delikatniejszym, gdyż nie grozi wam już niebezpieczeństwo… ‘’Tak jakby kiedykolwiek mogło, w tych jego silnych, umięszonych ramionach” – myślisz. Gdy kończycie Zayn jest troszkę oszołomiony, ale jest wstanie tylko powiedzieć…
Z: Yyyy… tak, telefon….
*Zaczynasz się śmiać. Wchodzicie do środka… I widzicie, że cały dom jeszcze tętni życiem! Wszyscy, oprócz Harrego (dziwne…) siedzą przed telewizorem i oglądają jakieś programy, które na pewno musiały się zacząć po 24:00… (czytaj nie dla dzieci)… Kiedy was zauważają momentalnie przełączają na MiniMini, przez co na ekranie 32- calowej plazmie pojawia się chrapiąca rybka…*
Z: Nie musieliście przełączać dla nas… Z wielką chęcią razem z wami byśmy pooglądali niezależnie co to było…
M: Weź Zayn… *lekko go pchasz ręką w tors* Nie widzisz, że im wstyd?
Niall: No widzisz, do czego doprowadzasz?
Lou: Twoja dziewczyna musi nas bronić…
M: Właściwie to…
Z:Ej, a ty lepiej patrz na swoją dziewczynę! Właśnie gdzie jest Hazza?
*Wszyscy kręcą głowami, aż wreszcie Lou pęka…*
Lou: Boże! Może mój chłopak został postrzelony i gdzieś się teraz beze mnie pałęta… O losie!
*Nagle, jak na zawołanie, wchodzi szaleniec z piłą… Ściąga maskę i ciuchy obryzgane krwią… Przecież ten szaleniec, który ich gonił przez cały wieczór to Harry! Na początku nie zauważa Mery i Zayna, którzy zaczeli szukać telefonu po kuchni*
H: Hah, ale się ubawiłem… Nie poznali mnie! Jak przede mną uciekali : ‘’A uważaj ten facet z piłą…” Serio Zayn piszczał jak mała… <nagle zauważa wściekły wzrok tego wymienionego przed chwilą> Oh, część Kolo… Jak tam sprawy?
Z: Kolo? Ty kolo lepiej uciekaj, bo <Zayn nie kończy zdania, bo wybuchasz głośnym śmiechem, a za tobą Lou (pewnie chce wybawić chłopaka), a po nim cała reszta, aż w końcu Zayn zaczyna się uśmiechać…
M: No weź Zayn… Przecież przed chwilą sam powiedziałeś, żebyś podziękował temu szaleńcowi z piłą…
H: No właśnie, Zayn… Poza tym powinieneś być mi wdzięczny! To w końcu ja załatwiłem tobie ten upojny pocałunek z dziewczyną, w której się kochasz od 3 lat!
*Ty jesteś w 7 niebie, bo czułaś to co on już od tak długiego czasu, ale Zayn w tej chwili miał wymalowany mord na twarzy i nic… nawet gdyby cała planeta zaczęłaby się śmiać, kompletnie nic… nie zmieniłoby stanu, w którym się znajdował – czystej złości… Harry to zauważył, więc się trochę skulił i zaczął tyłem iść do schodów… Aż nagle Zayn tupnął i Harry biegiem rzucił się, pokonując schody co 3 stopnie i przewracając się co parę kroków…*
M: Ale musisz przyznać, że miał…. Mhm dość ciekawy sposób wyswatania nas… A tak a probo tych trzech lat…
*Zayn nagle stał się potulny jak baranek, jakby cała złość z niego wykipiała… Teraz tylko chciał ukryć prawdę… Ale na swoje nieszczęście oblał się rumieńcem i zaśmiał się nerwowo*
Z: Też od tak dawna to czułam, ty mój Supermenie… < i całujesz go w policzek>.
*Zayn od razu się uśmiecha*
Z: Wiesz myślę, że twój telefon jest u mnie w pokoju na górze…
~~~~W pokoju Zayna~~~~
Stoisz na środku pokoju, naprzeciwko łóżka. Zayn otwiera szafkę, chwilę w niej grzebie po czym wyciąga z niej twoją komórkę… Uśmiechasz się na widok zguby. Zayn do ciebie podchodzi, staje znów bardzo blisko ciebie. Patrzysz mu teraz prosto w oczy, pomimo tego, że musisz trochę zadzierać głowę, bo jest taki wysoki. Już myślisz, że dzisiaj pocałujecie się po raz trzeci, ale on opiera swoją głowę o twoje czoło, tak jak wtedy na ścieżce w Hyde Parku… Ale tym razem nikt wam nie przeszkodzi….*
Z: Wiesz, jest już prawie 6 rano, może nie wracaj do domu… tylko zostań tutaj…
M: Nie sądzę, że to byłby dobry… <Nagle przerywa wam ktoś zza drzwi>
Liam: Ej, uważaj na swoje nogi Niall.
Lou: I co Harry słyszysz coś?
H: Nie, chyba przerwali… Ogólnie myślę, że ten patent z szklanką jest jakiś oklepany…
Niall: A mówiłem, że obok okna Zayna jest drzewo i że możemy się wdrapać, ale wy nie, bo co? Bo mój pomysł jest głupi!
Liam: Hi Guys! Myślę, że się skapnęli, że tu siedzimy…
Lou: No nie no Sherlocku!
Liam: Niall! Weź te nogi!
Niall: To moje nogi i będę z nimi robił co chcę!
Liam: Ach, tak?
Niall: Tak!
Harry: Ej, ludziska! Przeszkadzacie  tym dwóm zabłąkanym duszom, które w  końcu się odnalazły i…
Zayn: Możecie nas zostawić samych?
Harry (zza drzwi): No właśnie! Nie słyszeliście chłopaka? Do swoich pokoi, już dawno po dobranocce!
*Słychać rozchodzenie się do pokoi i zamykanie kilku par drzwi…*
M: Kocham ich, ale nareszcie mamy spokój…
Z: Jesteś pewna? To patrz… Harry bierz tą szklankę i do swojego pokoju!
*Cisza*
Z: Liczę do 3 i wychodzę na korytarz… A przecież sam wiesz, że trenuję kick-boxing…
H: No dobra, już idę… Ale Kolo skąd wiedziałeś, że tu jestem?
Z: YYY… Bo jesteś Hazzą? Znam cię… Marszem do…
H: …swojego pokoju, tak wiem mamo…
*Odgłos kroków i zamykanych drzwi*
M: Korekta… Teraz nareszcie jesteśmy sami… <oboje zaczynacie się śmiać, Zayn odgarnia ci włosy z twarzy>. Wiesz, właściwie to może zostanę na noc… Boję się, że mogą mi się śnić koszmary dzisiejszej nocy, a ty już w parku udowodniłeś, że w twoim towarzystwie mogę być spokojna o moje bezpieczeństwo…
*Zayn uśmiecha się tym swoim słynnym uśmiechem (tak, a żebyś wiedziała - laski mdleją)… I całujecie się jeszcze parę razy, przed snem… W nocy do niczego nie dochodzi, zasypiasz w koszuli Zayna, tak w tej w której chciał cię obronić przed Harrym… Przez całą noc Zayn nie wypuścił cię ze swych objęć…
Jakoś nikogo nie dziwiło, że rano wstałaś i w jego koszuli poszłaś wraz z Zaynem wszystkim zrobić jajecznicę… W końcu i tak większość znajomych miała was za parę od dosyć dawna… Od dzisiaj jesteście z Zaynem jedną z najlepszych par na tej planecie. Już na zawsze nikt was nie rozłączy… a szczególnie nie facet z piłą łąńcuchową;) I żyli długo, śpiewnie i szczęśliwie… KONIEC




Opracowała: B                  "Wszystkiego naj z okazji urodzin 
 Mera (X)! Mam nadzieję, że rysunki Ci się spodobają! 
W końcu siedziałam nad nimi trochę czasu..."


PS: Aparat spowodował, że nie widać światłocieni starannie:)

sobota, 31 marca 2012

Imagine - Zayn (II)

Mieszkasz z chłopakami w jednym domu. Najbardziej podoba Ci się Zayn. Widzisz, że on też coś do
Ciebie czuje. Zawsze się Tobą opiekuje, kiedy jesteś chora, zawsze z Tobą zostaje w domu jeśli jest
taka potrzeba, jeździ z Tobą na zakupy itd. Lubisz spędzać z nim swój wolny czas, ale chcesz czegoś
więcej niż tylko przyjaźni. Pewnego dnia zostajecie sami w domu, bo chłopcy pojechali do sklepu
spożywczego, bo Niall nie miał, co jeść.
Zayn: [Twoje Imię] Może obejrzymy jakiś film?
Ty: Jasne, czemu nie? Ty wybierasz film, a ja robię przekąski.
Z: Dobrze..tylko nie wiem czy coś zrobisz, bo Niall wszystko wyżarł.
T: Spokojnie mam zapasową szafkę z jedzeniem, o której wiem tylko ja i ty…(*uśmiechasz się do niego
słodko*)
Idziesz do kuchni i coś przyrządzasz. Jesteś ciekawa, jaki film będziecie oglądać. Miałabyś ochotę
pooglądać horror, aby się wtulić w Zayna na strasznych scenach. Po przygotowaniu jedzenia poszłaś
do salonu.
Z: No znalazłem film, który proponował mi Louis..oglądał go kiedyś z Eleonor.
W myślach widziałaś jak się przytulacie na tym filmie i otóż tak było. Cały czas byłaś wtulona w swego
przyjaciela, nie mogłaś się od niego odlepić. Zayn’owi to nie przeszkadzało i nie chciał cię wypuścić z swoich rąk.
T: Super film….(*Powiedziałaś z sarkazmem w głosie*).
Z: Czyżbyś się bała [T.I]? Myślałem, że lubisz oglądać horrory..
T: Tak, ale tylko wtedy, kiedy oglądam je z chłopakiem i mogę przynajmniej się w jego wtulić…
*Zayn spojrzał na Ciebie i się uśmiechnął.*
Z: Oglądałaś horror ze mną, jestem chłopakiem, byłaś cały film we mnie wtulona…[T.I], zawsze
chciałem Ci to powiedzieć, ale nie wiedziałem jak…
T: Słucham??
Z: Zawsze czułem do ciebie więcej niż reszta chłopaków, od pierwszego wejrzenia wiedziałem, że
chcę być z Tobą, że cię kocham…
*Patrzysz mu w oczy i cię kompletnie zatkało, bo czułaś to samo, co on do Ciebie.*
Z: Jeśli się zgodzisz, a byłoby fantastycznie, zostać moją dziewczyną??(*Mówi z przekonaniem w
głosie*)
T: (*do oczu napływają ci łzy, nie wiesz, co powiedzieć, postanawiasz go pocałować*).Tak…(*mówisz
szeptem*).
Podczas pocałunku, jak na złość do domu wchodzą chłopcy. Jak was zauważają podchodzą do was i wam gratulują. Od tego czasu jesteście ze sobą, a chłopcy częściej wychodzą na zakupy.

Opracowała: X                      Korekta: B