Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niall. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niall. Pokaż wszystkie posty
sobota, 11 sierpnia 2012
piątek, 27 lipca 2012
Imagine - Niall (VII) - part I
Dobra przeczytałam Imagine urodzinowy dla mnie od X , który okazałam się całkowitym arcydziełem! Moje poszanowania i wielkie dziękuję dla Ciebie kochana!!
A teraz czas na dzisiejszego imagina... Proszę o niekrytykowanie mnie,że jest nie na czasie bo piszę o zimie, a mamy lato, ale po prostu ten pomysł chodził za mną od dłuższego czasu... Więc na ochłodę zimowy imagine z naszym słodkim (i chyba nie za dobrym na ochłodę) Irlandczykiem;D Chyba będzie trochę długi...
-----------------------------------------------------------------
Mieszkasz w Londynie od niedawna i jesteś na pierwszym roku
studiów na wydziale medycyny, a twoim największym marzeniem i celem życiowym
zarazem jest zostanie chirurgiem i ratowanie innym życia…
To był chłodny, mglisty poranek kiedy wstałaś, jak to miałaś
w zwyczaju, o szóstej rano… Mieliście
teraz trochę luzu na uniwersytecie, bo sesja skończyła się niedawno i jak zwykle
poszła ci rewelacyjnie, w końcu medycyna to twój żywioł. Wyciągnęłaś rękę i
wyłączyłaś budzik, odrzuciłaś kołdrę, usiadłaś i się przeciągnęłaś… Otworzyłaś
oczy i wyjrzałaś za okno… Otworzyłaś je jeszcze szerzej, wyskoczyłaś z łóżka,
podbiegłaś do okna… oparłaś ręce na parapecie i się szeroko uśmiechnęłaś
pokazując swoje wszystkie zęby… To był twój szczery i najradośniejszy uśmiech…
A dzisiejszym jego powodem były drobne płatki śniegu wirujące w powietrzu.
Uwielbiałaś lato, ale zawsze wolałaś zimę… Była niebezpieczniejsza, bardziej
tajemnicza i na pewno miała więcej sportów i zabaw, w które byłaś dobra… Narty,
snowboard, łyżwy, sanki, jabłuszka (dupoloty, jak kto woli), bitwy na śnieżki,
lepienie bałwana… Patrząc przez okno już nie mogłaś się doczekać kiedy
wyjdziesz na dwór i będziesz się rozkoszować śniegiem i rześkim powietrzem... "Jaką masz na dziś dla mnie tajemnicę?" - powiedziałaś sama do siebie... Poszłaś do łazienki i wyszykowałaś się jak
najszybciej mogłaś, a potem podbiegłaś do szafy i wybrałaś luźny zestaw zimowy. Spod czapki na ramiona spływały ci twoje rozpuszczone włosy... Wzięłaś portfel i telefon do torby, zamknęłaś drzwi od swojego mieszkania, które wynajmowałaś z koleżanką, ale ona teraz została na noc u swojego chłopaka... Zbiegłaś po schodach i wyszłaś frontowymi drzwiami kamienicy na dwór. Przed kamienicą spotkałaś Pana Nelsona - jednego z twoich sąsiadów z kamienicy. Pan Nelson był na emeryturze i był naprawdę w sędziwym wieku, ale miał końskie zdrowie... Grał w tennisa, chodził na dyskoteki ze swoją żoną i codziennie rano biegał (wcale nie opisuje naszego 75-letniego nauczyciela fizyki)... Nie zdziwiłaś się, że go tutaj spotkałaś, Pan Nelson zawsze odśnieżał schody i przejście na chodnik w zimę...
- Dzień dobry, Panu! - zawołałaś radośnie i podniosłaś rękę do góry w geście powitania.
- Ach, dzień dobry, panienko! Jeszcze szósta, a panienka na nogach? - ach ten poczciwy pan Nelson... nigdy nie mógł pojąć, że ludzie młodsi od niego mogą wstawać o tej samej porze, co on sam.
- Hah, tak... Nie mogłam się doczekać, bo widzi pan... - nie dokończyłaś bo ci przerwał...
- Bo uwielbiasz zimę... Tak jak ja! - uśmiechnął się, co odwzajemniłaś - Dobrze, biegnij już dziecko, jak tak nie możesz się doczekać... Tylko uważaj na siebie!
- Tak, będę i dziękuję... Miłej pracy... - zawołałaś na koniec i kiedy już szłaś chodnikiem, usłyszałaś za sobą jeszcze :"Dziękuję". Mieszkałaś w małej dzielnicy oddalonej trochę od centrum, szłaś teraz prosto do piekarni twojego dobrego znajomego... Już prawie czułaś smak świeżego, chrupiącego bochenka z serem, który zjesz na śniadanie po tym jak wrócisz do mieszkania... Chleb z serem był twoim ulubionym pieczywem i zawsze kupowałaś go na śniadanie, kiedy mogłaś sobie na to pozwolić... Sprzedawano go w kilku miejscach, ale u twojego kolegi Toma, który pracował w rodzinnej piekarni, był najlepszy. Dotarłaś już do miejsca i chciałaś otworzyć drzwi, osoba która chciała wyjść, otworzyła ci je wciskając pakunek z zakupami pod pachę, a wolną ręką zapraszając cię do środka... Po ubiorze i sylwetce mogłaś wywnioskować, że był to wyższy od ciebie (marzenie) chłopak w zimowym płaszczu, jeansach, spod czapki pilotki wystawały mu blond włosy, ale nie zwracałaś zbytnio na to uwagi bo zdążyłaś już utonąć w jego niesamowitych oczach...W oczach, które wydały ci się jakieś znajome... Patrzyliście tak w sobie w oczy stojąc w przejściu, aż w końcu upuściłaś wzrok i zaintrygowało cię coś, co zupełnie nie pasowało do tego całego zimowego stroju... Chłopak miał na nogach trampki! Uśmiechnęłaś się na ten widok swoim szerokim uśmiechem, podniosłaś wzrok na niego.
- Dziękuję - powiedziałaś ze skinieniem głowy nadal się uśmiechając, po czym weszłaś wgłąb piekarni.
Chłopak patrzył na ciebie jeszcze dłuższą chwilę trzymając drzwi, po czym pokręcił głową, wychodząc obrócił za tobą głowę i się potknął... Usłyszałaś jakieś przekleństwo i się obróciłaś... Zobaczyłaś jeszcze jak nieznajomy kierował się w prawą stronę, a potem odwróciłaś się w stronę swojego kolegi, który stał za ladą, oparty na ramionach i miał minę pod tytułem: "Wiem co się świeci... Ale może powiesz mi o co chodziło? Czyżby ktoś tu był zakooochany??"
- Cześć Tom! - powiedziałaś swoim uprzejmym tonem, po czym go zbeształaś - Mógłbyś przestać się na mnie gapić, jak bym była jakimś nowym eksponatem w muzeum?
- Hej [Twoje Imię]... Też cię miło spotkać... - uśmiechnął się - To był twój kolega? Czemu ja go nie znam?
- Sam wiesz, że to nie był... - zaczęłaś nie za miłym tonem i Tom ci przerwał ...
- Jak się na siebie patrzyliście! A potem on nie mógł od ciebie oderwać oczu! Biegnij za nim, dziewczyno! Nic tylko nauka ci w głowie, a co z twoim życiem?!
- Jak to sprytnie zauważyłeś... To moje życie! - dopowiedziałaś mu w taki sam sposób jak on to zrobił, po czym już obojętnie i normalnie dodałaś... - Dla mnie to co zwykle...
- Jak to sprytnie zauważyłeś... To moje życie! - dopowiedziałaś mu w taki sam sposób jak on to zrobił, po czym już obojętnie i normalnie dodałaś... - Dla mnie to co zwykle...
- No nie wiem... Bo widzisz... Nie sądziłem, że przyjdziesz, a ten gość zgarnął ostatni, twój ulubiony bochenek...
- Co?! - powiedziałaś zaskoczona, ale i jednocześnie zrezygnowana... Kierowałaś się już w kierunku wyjścia...
- Biegnij, może się podzieli... Do jutra!
- Ta, do jutra - odparłaś trochę oschle... Nie miałaś zamiaru pytać nieznajomego, czy się z tobą podzieli, a co dopiero go szukać... Szłaś trochę inną drogą, by dojść do innej piekarni. Cały czas rozmyślałaś i nie zauważyłaś jak na kogoś wpadłaś...
- Ojej, przepraszam, ja nie... - zaczęłaś, a potem spojrzałaś na osobę, z którą się zderzyłaś... Nie mogłaś uwierzyć...
- O hej... My się już znamy, co nie? Z piekarni... Miło cię znów widzieć - powiedział uprzejmie i się szeroko uśmiechnął, ale nie dałaś rady tego odwzajemnić, bo spojrzałaś w jego oczy, a potem odwróciłaś wzrok od tych boskich tęczówek, żeby znów nie odpłynąć... Spojrzałaś na pakunek pod pachą... Cieszyłaś się, że jest zimno i masz rumieńce od temperatury, bo w innych okolicznościach pewnie miałabyś rumieńce, ale oznaczały by one zupełnie coś innego... - Lubisz chleb z serem? - spytał chłopak, a ty mimowolnie spojrzałaś w jego oczy obiecując sobie, że dasz teraz radę...
- Szczerze mówiąc to mój ulubiony, a ty kupiłeś ostatni... - chłopak przestał się uśmiechać, pokiwał głową patrząc na wyjęty z pod pachy pakunek...
- Wiesz... To też mój ulubiony. Pomimo odległości zawsze przyjeżdżam tutaj po niego, bo tu jest najlepszy. Ale ty chyba o tym wiesz...- spojrzał na ciebie i się uśmiechnął, co odwzajemniłaś... - Wiesz, mam taki pomysł... Usiądźmy na ławce i zjedzmy go na pół... Bo no widzisz, całego ci nie oddam - uśmiechnął się jeszcze szerzej, a ty uczyniłaś to samo... Pomyślałaś, że Tom ma chyba trochę racji, ale mimo to nie chciałaś tego robić, co zrobiłaś chwilę później...
- Wiesz... - odpowiedziałaś mu tak jak on to robił - Mieszkam niedaleko... Może pójdziesz ze mną do mieszkania i tam zjemy śniadanie? Tam jest ciepło i... umiem robić świetną gorącą czekoladę... - patrzyłaś w jego oczy, które się do ciebie śmiały...
- Wiesz... To chyba nie taki zły pomysł... Poza tym ta czekolada, jakoś mnie bardzo przekonuje...
Poszliście chodnikiem w stronę twojej kamienicy, żartowaliście sobie i rozmawialiście o pogodzie i o zimie, która się okazała również ulubioną porą roku twojego rozmówcy... Weszliście do mieszkania i zdjęliście płaszcze. Chłopak miał na sobie sweter w renifery, który wydał ci się na serio słodki i uroczy... Zaprowadziłaś go do kuchni,która była jednocześnie przedsionkiem, bo mieszkanie jest na serio małe... Razem przygotowaliście śniadanie... On pokroił chleb na kromki, a ty zrobiłaś prawdziwą gorącą czekoladę. On odsunął ci krzesło, usiedliście na przeciwko siebie przy stole... zaczęliście jeść cały czas rozmawiając...
- Ach, przepraszam...Ty mnie do domu zapraszasz, a ja nawet ci się nie przedstawiłem... - powiedział patrząc ci w oczy, po czym się uśmiechnął i dodał - Jestem Niall...
- Fajne imię... Ja jestem [Twoje Imię]. Jak to się pisze... Tak jak paznokieć? - spytałaś, ale dokładnie wiedziałaś jak to się piszę, pomimo tego że Nialla znałaś tylko jednego... Tego z twojego ulubionego zespołu... Zamarłaś, ale Niall się zaśmiał, a ty uśmiechnęłaś się jak najszerzej potrafiłaś...Niall przestał się śmiać i nachylił się bardziej nad stołem...
- Masz najładniejszy uśmiech, jaki w życiu widziałem... Powinnaś uśmiechać się częściej - wyprostował się i się uśmiechnął, "teraz na pewno widać twoje rumieńce" pomyślałaś... Chłopak spojrzał za ciebie, gdzie wisiała tablica korkowa, uśmiech zszedł z jego twarzy, aby zastąpiła go mina myśliciela... Musiałaś to dobrze rozegrać, nie może się wydać... Już miałaś siebie za idiotkę, ale wiedziałaś że potrzebujesz tylko jednego spojrzenia na plakat wiszący na ścianie, żeby się upewnić, że to o czym tak marzyłaś, nagle stało się prawdą... Ale nie zdążyłaś, bo Niall przeniósł spojrzenia na ciebie...
- Jesteś fanką One Direction? - powiedział uśmiechając się i wskazując palcem za wiszącą za tobą tablicę...
- Właściwie to moja współlokatorka... - obejrzałaś się i zauważyłaś tego blond chłopaka na plakacie, tego samego co siedział teraz z tobą przy stole..."Co mam do zaryzykowania?" - pomyślałaś, po czym dodałaś - Jestem waszą wielką fanką... ale wyszłam na idiotkę, nie wiem czemu cię wcześniej nie rozpoznałam... - spojrzałaś na niego - Może to przez te hipnotyzujące oczy...
- Oczy? - spojrzał na ciebie zaciekawionym spojrzeniem i wydawał się rozbawiony... - Czy to takie dziwne, że irlandzki paznokieć ma oczy?
Wybuchnęłaś śmiechem, a Niall poszedł w twój ślad...
- Chodziło mi o to, że nie wiedziałam że masz takie wyraziste tęczówki, zawsze mi się wydawało że melanina twoich rogówek ma słabszy odcień...
- Nic nie zrozumiałem, oprócz "masz na serio ładne oczy"... Poza tym daj spokój... - obrócił oczami - Mogłaś mnie nie rozpoznać, miałem czapkę i płaszcz i... Czy ty powiedziałaś, że ja cię hipnotyzuję??
- Poniekąd tak... - odpowiedziałaś wahając się.
- [Twoje Imię] to ty mnie hipnotyzujesz... Swoim uśmiechem i nieziemsko ładnymi oczami... i ja... Ja myślę, że... - spuścił wzrok i spojrzał na stół i patrząc cały czas w niego dokończył - Ja myślę, że jesteś w moim typie...
- Co? A no tak kiedyś wyznałeś, że wystarczy być waszą fanką, aby być w twoim typie... - uśmiechnęłaś się, ale czułaś lekki niedosyt.
- Wiesz, że nie o to chodzi... Chociaż fakt ten jeszcze bardziej mnie uszczęśliwił... - spojrzał ci w oczy i oboje się uśmiechnęliście... - Jesteś wyjątkowa... Też jak ja lubisz zimę i jesteś pierwszą osobą, którą znam i która lubi serowy chleb!
- Daj spokój, nie rozumiem jak można go nie lubić! - zaśmiałaś się, znów utonęłaś w napotkanych przez ciebie oczach Nialla... Siedzieliście tak chwile i patrzyliście sobie w oczy, zaczęłaś się rumienić... Nagle zadzwonił telefon... Niall odebrał, nie słyszałaś głosu w słuchawce, ale słyszałaś Nialla... Rozmowa wyglądała tak: Hej... - pauza - Co?! JUŻ 11? - pauza - A kiedy oni przyjeżdżają? - pauza - No powinienem zdążyć... - pauza - Co? Autobusem? Nie, mam auto... - pauza - Co robiłem? Spędzałem najlepiej czas jak mogłem *uśmiechnął się do ciebie* - pauza - *Obrócił oczami* - Tak pozdrowię ją... A tak przy okazji, to ty dopiero co wstałeś? - pauza - I ty mnie pouczasz o spóźnieniach... Mam nadzieję, że przynajmniej już jesteś ubrany Harry, bo... *Odłożył telefon i dodał już do ciebie* Rozłączył się... - spojrzał na ciebie, a ty próbowałaś powstrzymać śmiech...
- Jest mi smutno, że muszę już iść ale mnie potrzebują... - wydał się trochę smutny - Ale my się jeszcze spotkamy prawda? Bo... To było najmilsze śniadanie, jakie jadłem od...no nie pamiętam jeszcze tak miłego - uśmiechnął się szeroko, co odwzajemniłaś...
- Mam pozdrowienia od Harrego? - na te słowa mina Nialla trochę zrzedła...
- Taa... Pozdrawia cię - powiedział patrząc w stół i na końcu przygryzł delikatnie wargę...
- Ejej, nie musisz być zazdrosny... - uśmiechnęłaś się szeroko, a on spojrzał na ciebie i po pewnej chwili to odwzajemnił...Wstałaś i podałaś mu płaszcz, wyciągnęłaś kartkę i napisałaś na niej swój numer , kiedy Niall nie patrzył wsunęłaś ją do kieszeni jego płaszcza...
- Proszę... - Niall wstał od stołu i wziął od ciebie kurtkę.
- Nie musiałaś... Mi się jeszcze spotkamy, mam nadzieję... Teraz mam wywiad, ale wieczorem jakbyś miała... no nie wiem... ochotę... to byśmy mogli... teges...
- Z chęcią pójdę na randkę z takim miłym paznokciem jak ty...
Oboje wybuchnęliście śmiechem, staliście teraz na przeciwko siebie...
- To skoro zima? - powiedział Niall i kontynuował dopiero po twoim twierdzącym ruchu głowy - To może łyżwy?
- Świetny pomysł! Tylko jestem mistrzynią, nie wiem czy mnie dogonisz - uśmiechnęłaś się, przygryzłaś wargę i spojrzałaś na jego trampki... Filtr nigdy nie szedł ci za dobrze...
- To jesteśmy umówieni... Przyjadę dzisiaj o 7:00... - włożył płaszcz i czapkę i szedł w stronę wyjścia...
- Pozdrów ode mnie chłopaków, w szczególności Harrego! - Niall przystanął, a ty się uśmiechnęłaś, podeszłaś do niego i kiedy się odwrócił pocałowałaś go w policzek... - No już nie musisz być taki zazdrosny...
Niall uśmiechnął się zadowolony i szczęśliwy rzucił się pędem po schodach... Zaczęłaś się śmiać na ten widok, wychyliłaś się przez framugę drzwi i krzyknęłaś tylko, żeby się nie zabił i żeby spradził dokładnie kieszenie, ale nie wiedziałaś czy to usłyszał... Wróciłaś do mieszkania, posprzątałaś po śniadaniu i wciąż nie mogłaś uwierzyć co ci się przytrafiło... Poszłaś do swojego pokoju, otworzyłaś szafę i zaczęłaś się zastanawiać co włożyć na wyjście wieczorem... Nagle usłyszałaś dźwięk, który sygnalizował że dostałaś wiadomość... Dostałaś SMS'a i nie mogłaś przestać go czytać: "Hej tu twój paznokieć... Chłopacy cały czas mnie o ciebie wypytują... Harry bardzo się ucieszył na pozdrowienia, po czym już był mniej szczęśliwy kiedy powiedziałem, że pocałowałaś mnie w policzek... Cały czas się ze mnie śmieją, że przyleciałem do nich jak na skrzydłach miłości i mówią, że muszą poznać kogoś, kto doprowadził mnie do takiego stanu... Wiesz... A ja najnormalniej nie mogę doczekać się wieczora:) xoxo Nail;D"...
Opracowała: B - Chyba napiszę drugą część z randką... Ktoś za??
sobota, 7 kwietnia 2012
Imagine - Zayn (IV)
Mieszkasz w wielkim domu razem z chłopakami. Przyjaźnisz się z nimi od zawsze, ale ciągnie cię coś do Zayna. Zwierzasz się Harremu, że ci się podoba.
H: Wow, to nareszcie wiem ,czemu jesteś tak o niego zazdrosna…
T: Śmieszne, bardzo śmieszne…
H:[Twoje imię], spokojnie zaraz to powiem Zayn’owi…hahha, mój złowieszczy plan zadziała.
T: Haroldzie Styles, nie wiem po co ci się zwierzałam. Jeśli powiesz mu to, powiem Louisowi, że zjadłeś ostatnie marchewki w domu!!
H: To jest szantaż, [Twoje imię]….Dobrze nie powiem, ale i tak mam plan.
T: Jaki znowu Harry? Przerażasz mnie.
H: Dowiesz się niedługo….(daje ci buziaka w policzek i ucieka z uśmiechem na twarzy wołając Louisa).
*Robisz w pokoju głupia minę, bo nie wiesz ,czemu zwierzyłaś się temu diabłu wcielonemu, przeklinasz go przez chwilę i nazywasz czystym złem... Zeszłaś na dół, aby przygotować kolację dla twoich żarłoków.*
L: Cześć, kochanie. Już wiem, wiem wszystko…dokładnie wszystko..
T: Louis!!!! Mówiłam Haroldowi, nie tobie,…
L: Spokojnie, wiesz, że jak się zwierzasz jednemu z nas, to już każdy wie??
T: Przepraszam, powinnam się zastanowić. Lou pomożesz mi zrobić kolację?
L: Tak, ale robimy tartę marchewkową?
T: Emmmm, wiesz już nie ma marchewek, twój chłopak je zjadł….
*Lou wpada w szał.*
L: CO!!??? Nie, nie, nie…HAROLDZIE STYLES NIE ŻYJESZ!! Dzięki[T.I], idę go zamordować..
*Wpadasz w śmiech. Słyszysz jak Harry ucieka przed Louisem. Podchodzi Niall do kuchni, a to przynosi
spustoszenie w lodówce. *
N: Mhmhm, burczy mi w brzuchu…zaraz coś pożrę.
T: Niall, nie. Zaraz będzie kolacja tylko zawołaj Liama wiem, że on mi pomoże.
N: [T.I], dobrze ale ja dostaję podwójną dokładkę.
T: Tak jest kapitanie…
N: Hah, jestem kapitanem. LIAM biegnij, potrzebuję pomocy!!
Liam podbiega myśląc, że coś się poważnego stało.
Liam: CO?? Co się Niall stało?
N: [T.I] robi kolację i potrzebuje pomocy, pomóż.
Li: Tak jest kapitanie, [T.I] bierzemy się do roboty.
*Niall odchodzi i się cieszy, że jest kapitanem.*
Podczas kolacji.
T: CHŁOPACY KOLACJA!!
*Wszyscy zbiegają, a do domu wchodzi Zayn z zakupami, o które go poprosiłaś wcześniej. Podczas jego nie pobytu w domu Niall, Liam, Louis i Harry dowiedzieli się o twoim sekrecie. Przy stole cały czas na siebie patrzyliście, ty i Zayn, a chłopacy coś mamrotali pod nosem. Miałaś ochotę rzucić w nich szklankami, ale się powstrzymałaś. Po kolacji chłopacy poszli posprzątać, a ty poszłaś wziąć prysznic.
Po kąpieli chłopaki, Zayn zwłaszcza, przygotowali wieczór filmów. W piżamach usiedliście na kanapie.
Nie ty i piątka chłopaków, tylko ty i Zayn, bo to był plan Harrego. W połowie drugiego filmu, Niall,Liam, Louis i Harry poszli do pokoju Zayna i zostawili cię z twoją miłością. Byłaś na nich kompletnie wkurzona, ale skoro zostałaś sam na sam z Zaynem to byłaś z drugiej strony wdzięczna tym matołom. *
Z: Gdzie oni polecieli? Wiem, że się lubią, ale żeby tak w czwórkę?
T: Hahaa, też nie wiem. Jak zwykle coś knują przeciwko tobie.
Z: Czemu przeciwko mnie, może przeciwko tobie, [T.I]? Albo przeciwko nam?
T: Nam? Ach, i tak pewnie dowiemy się niedługo…
*Nie rozmawialiście potem już wcale, bo zasnęłaś na jego ramieniu. Zayn wziął i zaniósł cię do twojego łóżka. *
Ranek:*Śpisz spokojnie, wygodnie w swoim łóżku. Przewracasz się i czujesz, że nie jesteś w tym pokoju sama…Otwierasz oczy, a tu Zayn. W podkoszulce pod kołdrą. Najpierw jesteś w szoku, ale później wstajesz i biegniesz do pokoju Hazzy.*
T: Co to ma być? Musiałeś aż tak przesadzić?
H: [T.I], co się niby takiego stało?
T: Jak to nie wiesz? Przenieśliście Zayna do mojego łóżka!!
*Niall, Liam i Louis wpadają do Hazzy.*
T: Jeśli to i jego sprawka to i wasza też!!!
Lou: Ale jaka sprawka? O co chodzi?
H: Podobno przenieśliśmy Zayna do jej łóżka…
Liam: To nie my to on sam..
T: Co?
N: No, bo jak cię przenosił do łóżka, to wpadł do siebie, ale że my tam coś robiliśmy, to nie mógł u siebie spać, więc wygnałem go, a on do ciebie przyszedł..
T: Czyli to wasza sprawka… Stop, stop. Czyli on śpi u mnie, chociaż mógł spać na dole?
Chłopacy: TAK!!
Lou: Pędź do twego łóżka i tam śpij, z nim.
*Biegniesz do pokoju jak szalona , ale Zayna już go tam nie ma. Robisz smutną minkę. Zayn wychodzi z twojej łazienki z miną jakby zobaczył ducha.*
Z: Ooo..[T.I], myślałem, że gdzieś pojechałaś i dlatego ciebie nie ma…
T: Obudziłam się, a ty leżałeś obok mnie..
Z: Mmmm. Tak wiem, przepraszam.
T: Ależ nic się nie stało…
*DO pokoju wbiegają chłopcy.*
Liam: Tak, śniadanie gotowe, po śniadaniu jedziemy…
H: LIAM, to niespodzianka!!
Lou: Spokojnie, Harry. I tak się w końcu dowiedzą.
H: Nie, ja to planowałem i..
N: My to planowaliśmy i..
H: Niech ci będzie Niall, my to planowaliśmy i nie chcę, aby oni się dowiedzieli.
Z: Co wy znowu wymyśliliście?
T: Pewnie coś co nas zabije..
H: Nie, to was wzmocni..
N: Co was nie zabije to was wzmocni.
Liam: Wszyscy na dół na śniadanie.
*Na śniadaniu chłopacy, Niall, Liam, Louis i Hazza mieli dziwne miny, a ty z Zaynem nie wiedzieliście, co
się wokół was dzieje. Po śniadaniu chłopacy dali wam plecaki, których nie mogliście otworzyć.*
Z:Po co te wszystkie sekrety?
T: Nie wiem, ale chyba po to żeby nas wkurzyć.
*Chłopacy zaprowadzili was do samochodu z opaskami na oczach, abyście nic nie widzieli. Podczas jazdy zatrzymała was policja, bo jechaliście za wolno i zauważyli ciebie i Zayna w opaskach na oczy i policjanci myśleli, że to porwanie, ale wszystko objaśnili im poza samochodem, abyście niczego nie
słyszeli. Na miejscu zaprowadzono was do pomieszczenia i tam zdjęliście opaski.*
Z: Kręgielnia?
T: Zdaje się, że tak.
Lou: To początek niespodzianki, to dopiero początek dnia.
*Uśmiechnęłaś się fałszywie i wzięłaś Hazzę na bok.*
T: Co wy wymyśliliście?
H: [T.I] nie martw się mówiłem, że mam plan?
T: Tak..
H: To mi zaufaj.
T: Harry, boję się to zrobić.
H: Do odważnych świat należy…jesteś jak Zayn…(odchodząc od ciebie powiedział pod nosem) tacy sami, a nie są razem.
*Graliście przez dwie godziny i o dziwo nie nudziło wam się. Wygrałaś ty, a na drugim miejscu był Zayn razem z Liamem, ostatnie zajął Harry. I jak zwykle zrobił tą swoja smutną minkę.*
Lou: Teraz znów opaski na oczy i w drogę!
Niall: Tylko się nie bójcie..
H: Nic wam nie zrobimy..
Ty i Zayn: Do odważnych świat należy..
*Wszyscy wpadacie w śmiech. I siadacie do samochodu i znów słyszysz jak Harold mówi:*
H: Jeden mózg, jedne myśli, a są oddzielnie.
*W drodze do tego drugiego miejsca śpiewaliście cały czas. Nagle Harry mówi (bo to on prowadził)*:
H: Nie wiem, gdzie skręcić. Zgubiłem orientację.
Lou: Mój chłopak zgubił orientację!!
*Wszyscy w śmiech.*
Z: Myślę, że on dawno ją zgubił.
T: Myślę, że nie myślisz.
Z: Dzięki, [T.I]
T: Nie ma za co. W końcu nikt w tym samochodzie nie myśli.
*Śmiejecie się jak opętani gdy nagle parkujecie i wychodzicie z samochodu. Idąc do drugiego miejsca chłopacy parę razy zapomnieli o was i w ogóle was nie prowadzili.
N: Otwórzcie oczy!
*Otwieracie je z świadomością, że nie wiecie gdzie jesteście. Widzicie, że jesteście na korcie do skłosza. Ty kiedyś grałaś w tą grę i Zayn także, więc chłopacy zestawili was parę, a Liam był z Niall’em, a Harry jak zwykle z Louisem, w końcu Larry Stylinson zawsze był i będzie.*
Z: To jak, kotku (powiedział dla żartów) gramy?
T: Oj, tak rybko (odpowiadasz także w formie żartu).
*Gracie cały czas, a że idzie wam najlepiej z innych to reszta przyłącza się do oglądania. Gracie tak
zażarcie, że nie widzicie, jak wam czas mija podczas gry, i że chłopacy wogule nie grają tylko na was
patrzą, gdy nagle… Zayn dostaje w czułe miejsce piłką. Ty wpadasz w śmiech chociaż wiesz, że nie
powinnaś, a chłopacy wchodzą i próbują jakoś odprowadzić go od bólu. Lejesz się jak nienormalna i
potykasz się o własne nogi wtedy Zayn wstaje i pomaga ci wstać.*
T: Sorry, że się śmiałam, ale nie mogłam się powstrzymać…
Z: Nic nie szkodzi, chociaż ja też mógłbym się śmiać z ciebie, ale tego nie zrobię, bo oni to właśnie robią…(wskazuje na Niall’a, Liama, Louisa i Harrego.) WY MATOŁY PRZESTANCIE TO NIE Jest ŚMIESZNE!!!
*Chłopcy milkną momentalnie, a ty się cieszysz, ze chłopak, którego kochasz obronił cię.*
T: Może skończymy już grę?
Z: Tak, kończmy, bo już za dużo kontuzji, jak na jeden dzień…
N: Wy myślicie, że to koniec? Hahahah…
Lou: Przykro mi nie. To dopiero początek.
N: Słuchajcie ja trochę zgłodniałem, może pójdziemy na obiad? I tak w końcu musimy coś zjeść?
Liam: W końcu zjadłeś nasz lunch piętnaście minut temu, i nadal głodny jesteś irlandzki chłopczyku?
N: Tak, nadal.
H: Wiedziałem, że tak będzie, więc zarezerwowałem restaurację…przebierajmy się i idźmy jeść.
N: chuch.. nareszcie.
*Idziecie do restauracji, a tam obsługuje was bardzo przystojny kelner, który cały czas się do ciebie
uśmiecha. A ty odwzajemniasz jego uśmiechy. Widzisz, Że Zayn’owi to się nie podoba i cały czas
próbuje odciągnąć cię od tego kelnera. *
Z: Świetnie się grało, może przyjdziemy tu za tydzień…w sensie na kort nie do tej RESTAURACJI..
T: Tak…czemu nie…(odpowiadasz szybko spoglądając na kelnera, który ma na imię John)
John: Może wam coś zaproponuję, zwłaszcza tobie…
T: [T.I]
J: …zwłaszcza tobie [T.I]
Z: Nie, ona już wie czego chce.
H: uuu… ja też wiem ..( i spogląda na Louisa).
*Harry cały w skowronkach jak widzi, że Zayn jest o ciebie zazdrosny. Nie może przestać słuchać tych głupich odpowiedzi Zayna na pytania Johna. *
J: Może lemoniady?
Z: [T.I] nie lubi cytryny, (miał absolutną rację), od kiedy kiedy Liam wylał na nią sok cytrynowy w kinie.
T: Tak, Zayn ma rację…
J: Hmmm…skoro tak to może jakiś sok, na przykład…
T: Bananowy. Poproszę.
J: Jasne już się robi, wasze zamówienia mam idę je podać kucharzowi..( Uśmiecha się do ciebie i odchodzi) .
H: Tak, najemy się, a później idziemy ,idziemy…
T: To nie koniec niespodzianki?
Z: Chyba nie, skoro widać ten błysk w oku, to na pewno nie.
H: Hahha, bingo dla was obojga.
*Dostajecie jedzenie i po jedzeniu jak zwykle opaska na oczy. Wysiadacie i wchodzicie do bardzo dusznego pomieszczenia. Kiedy zdejmujecie opaski widzicie wielkie termy, coś typu Tropical Island.*
T: Wow, nigdy tu nie byłam.
Z: Ja też nie.
Liam: No to jesteście..
N: Podoba wam się?
H: No jasne, że tak, przecież musi, nie po to ich tutaj wiozłem, aby powiedzieli, że się nie podoba!!
Zayn i Ty: Tak, podoba się!
H: Wystarczyło powiedzieć tak..
Lou: To idziemy się przebrać, stroje macie w tych plecakach gdzie mieliście strój sportowy i buty…
T: Lou, ale mój strój kąpielowy, jakby to powiedzieć lekko się zniszczył...
Lou: Spokojnie, [T.I], kupiłem nowy, bo to prze ze mnie się lekko się zniszczył...
H: Bo nie było go wkładać.!!
Lou: Ale on był taki piękny, musiałem go przymierzyć.
H: No właśnie, był..
Lou: W ramach przeprosin, kupiłem nowy, lepszy, ładniejszy...
T: Dziękuję
*Idziecie się przebrać. Strój jaki kupił ci Boo Bear, był niesamowity i pasował idealnie. Wychodząc z
szatni, każdy chłopak podziwiał ciebie, nie tylko z powodu stroju, ale i z powodu figury.*
Z: wow…(szczęka opadła mu na twój widok)
*Widać nie tylko Zayn’owi. Każdy był pod wrażeniem.*
H: Ah, jak przepięknie wyglądasz..
N: Jak gorąco..
Lou i Liam: Jak seksownie..
Z: Każdy wyją każde słowo z moich ust, ale ja powiem wyglądasz przepięknie, gorąco i seksownie jak zawsze..
Chłopaki: uuu… Zayn.
T: emmm..dziękuję? Za dużo komplementów na raz.
Lou: Nie ma za co. Idziemy się kąpać?
*Niall, Liam, Lou i Hazza pobiegli w jedną stronę, a wy zostaliście sami.*
Z: Dobra, zachowują się jak dzieciaki…
T: Zawsze tacy są…idziemy na zjeżdżalnię?
Z: Dobra ale zjeżdżamy razem, bo samemu jakoś tak niefajnie..
*Zaniemówiłaś.*
T: Tak, jasne.
*Idziecie na zjeżdżalnię. Zayn pojechał przodem a ty od razu za nim. Chwycił cię za rękę, aby ciebie nie
zgubić po drodze. Jesteście już w małym brodziku po nie miękkim lądowaniu.*
Z: Super…chodźmy do tego basenu z falami.
T: Eee... Fale nie działają, chodźmy na ten basen na dworze.
Z: Ok.
*Świetnie się bawicie przez całe dwie godziny. Byliście tylko we dwoje, bo reszta gdzieś zniknęła. Nie
wiedzieliście, że oni cały czas was śledzą. W niektórych momentach prawie się pocałowaliście, ale
oczywiście jakiś pływak, bądź nurek wam w tym przeszkodził.*
***
H: Oni tak słodko wyglądają..
Lou: I nawet nie wiedzą , że się kochają nawzajem..
Liam: Jakie to romantyczne..
Niall: Kurde, czemu ci ludzie przeszkadzają im w tym pocałunku??
H: Jeśli teraz tego nie zrobią to ja to zrobię…
Lou: Źle złożyłeś zdanie, chyba, że zrobiłeś to specjalnie, to czuję się zdradzony...
H: Spokojnie Boo Bear, źle złożyłem zdanie…
***
T: Limit nam się kończy, chodźmy się przebrać i do domu..
Z: No tak jasne…(mówi ze smutkiem w głosie).
T: Coś się stało?
Z: No bo słuchaj, kurczaki, nie wiem jak to powiedzieć..
T: Spokojnie, wysłucham cię i nie ucieknę..(uśmiechasz się)
Z: No, bo …od zawsze, ale to od zawsze to do ciebie czułem, tylko, że nie chciałem popsuć naszej przyjaźni, nie chciałem cię stracić…jesteś piękną dziewczyna, ze słodkim wnętrzem, która jest dla mnie stworzona….[T.I] kocham cię jak idiota.
T: Nie wiem, co powiedzieć.. Ale powiem tak: jesteś mężczyzna moich marzeń…i też cię kocham…
Z: Czyli, że czuliśmy to do siebie od początku?
T: Na to wycho…(Zayn zamyka twoje usta swoimi, namiętnie całując po środku basenu i wszyscy wokół was wam klaszczą)
H: NARESZCIE POCAŁUNEK!!
*Krzyczy Harold nad waszymi głowami.*
Od tego czasu spędzacie ze sobą każde chwile razem, a chłopacy często robią wam niespodzianki.
Opracowała : X Mega szybka Korekta: B
H: Wow, to nareszcie wiem ,czemu jesteś tak o niego zazdrosna…
T: Śmieszne, bardzo śmieszne…
H:[Twoje imię], spokojnie zaraz to powiem Zayn’owi…hahha, mój złowieszczy plan zadziała.
T: Haroldzie Styles, nie wiem po co ci się zwierzałam. Jeśli powiesz mu to, powiem Louisowi, że zjadłeś ostatnie marchewki w domu!!
H: To jest szantaż, [Twoje imię]….Dobrze nie powiem, ale i tak mam plan.
T: Jaki znowu Harry? Przerażasz mnie.
H: Dowiesz się niedługo….(daje ci buziaka w policzek i ucieka z uśmiechem na twarzy wołając Louisa).
*Robisz w pokoju głupia minę, bo nie wiesz ,czemu zwierzyłaś się temu diabłu wcielonemu, przeklinasz go przez chwilę i nazywasz czystym złem... Zeszłaś na dół, aby przygotować kolację dla twoich żarłoków.*
L: Cześć, kochanie. Już wiem, wiem wszystko…dokładnie wszystko..
T: Louis!!!! Mówiłam Haroldowi, nie tobie,…
L: Spokojnie, wiesz, że jak się zwierzasz jednemu z nas, to już każdy wie??
T: Przepraszam, powinnam się zastanowić. Lou pomożesz mi zrobić kolację?
L: Tak, ale robimy tartę marchewkową?
T: Emmmm, wiesz już nie ma marchewek, twój chłopak je zjadł….
*Lou wpada w szał.*
L: CO!!??? Nie, nie, nie…HAROLDZIE STYLES NIE ŻYJESZ!! Dzięki[T.I], idę go zamordować..
*Wpadasz w śmiech. Słyszysz jak Harry ucieka przed Louisem. Podchodzi Niall do kuchni, a to przynosi
spustoszenie w lodówce. *
N: Mhmhm, burczy mi w brzuchu…zaraz coś pożrę.
T: Niall, nie. Zaraz będzie kolacja tylko zawołaj Liama wiem, że on mi pomoże.
N: [T.I], dobrze ale ja dostaję podwójną dokładkę.
T: Tak jest kapitanie…
N: Hah, jestem kapitanem. LIAM biegnij, potrzebuję pomocy!!
Liam podbiega myśląc, że coś się poważnego stało.
Liam: CO?? Co się Niall stało?
N: [T.I] robi kolację i potrzebuje pomocy, pomóż.
Li: Tak jest kapitanie, [T.I] bierzemy się do roboty.
*Niall odchodzi i się cieszy, że jest kapitanem.*
Podczas kolacji.
T: CHŁOPACY KOLACJA!!
*Wszyscy zbiegają, a do domu wchodzi Zayn z zakupami, o które go poprosiłaś wcześniej. Podczas jego nie pobytu w domu Niall, Liam, Louis i Harry dowiedzieli się o twoim sekrecie. Przy stole cały czas na siebie patrzyliście, ty i Zayn, a chłopacy coś mamrotali pod nosem. Miałaś ochotę rzucić w nich szklankami, ale się powstrzymałaś. Po kolacji chłopacy poszli posprzątać, a ty poszłaś wziąć prysznic.
Po kąpieli chłopaki, Zayn zwłaszcza, przygotowali wieczór filmów. W piżamach usiedliście na kanapie.
Nie ty i piątka chłopaków, tylko ty i Zayn, bo to był plan Harrego. W połowie drugiego filmu, Niall,Liam, Louis i Harry poszli do pokoju Zayna i zostawili cię z twoją miłością. Byłaś na nich kompletnie wkurzona, ale skoro zostałaś sam na sam z Zaynem to byłaś z drugiej strony wdzięczna tym matołom. *
Z: Gdzie oni polecieli? Wiem, że się lubią, ale żeby tak w czwórkę?
T: Hahaa, też nie wiem. Jak zwykle coś knują przeciwko tobie.
Z: Czemu przeciwko mnie, może przeciwko tobie, [T.I]? Albo przeciwko nam?
T: Nam? Ach, i tak pewnie dowiemy się niedługo…
*Nie rozmawialiście potem już wcale, bo zasnęłaś na jego ramieniu. Zayn wziął i zaniósł cię do twojego łóżka. *
Ranek:*Śpisz spokojnie, wygodnie w swoim łóżku. Przewracasz się i czujesz, że nie jesteś w tym pokoju sama…Otwierasz oczy, a tu Zayn. W podkoszulce pod kołdrą. Najpierw jesteś w szoku, ale później wstajesz i biegniesz do pokoju Hazzy.*
T: Co to ma być? Musiałeś aż tak przesadzić?
H: [T.I], co się niby takiego stało?
T: Jak to nie wiesz? Przenieśliście Zayna do mojego łóżka!!
*Niall, Liam i Louis wpadają do Hazzy.*
T: Jeśli to i jego sprawka to i wasza też!!!
Lou: Ale jaka sprawka? O co chodzi?
H: Podobno przenieśliśmy Zayna do jej łóżka…
Liam: To nie my to on sam..
T: Co?
N: No, bo jak cię przenosił do łóżka, to wpadł do siebie, ale że my tam coś robiliśmy, to nie mógł u siebie spać, więc wygnałem go, a on do ciebie przyszedł..
T: Czyli to wasza sprawka… Stop, stop. Czyli on śpi u mnie, chociaż mógł spać na dole?
Chłopacy: TAK!!
Lou: Pędź do twego łóżka i tam śpij, z nim.
*Biegniesz do pokoju jak szalona , ale Zayna już go tam nie ma. Robisz smutną minkę. Zayn wychodzi z twojej łazienki z miną jakby zobaczył ducha.*
Z: Ooo..[T.I], myślałem, że gdzieś pojechałaś i dlatego ciebie nie ma…
T: Obudziłam się, a ty leżałeś obok mnie..
Z: Mmmm. Tak wiem, przepraszam.
T: Ależ nic się nie stało…
*DO pokoju wbiegają chłopcy.*
Liam: Tak, śniadanie gotowe, po śniadaniu jedziemy…
H: LIAM, to niespodzianka!!
Lou: Spokojnie, Harry. I tak się w końcu dowiedzą.
H: Nie, ja to planowałem i..
N: My to planowaliśmy i..
H: Niech ci będzie Niall, my to planowaliśmy i nie chcę, aby oni się dowiedzieli.
Z: Co wy znowu wymyśliliście?
T: Pewnie coś co nas zabije..
H: Nie, to was wzmocni..
N: Co was nie zabije to was wzmocni.
Liam: Wszyscy na dół na śniadanie.
*Na śniadaniu chłopacy, Niall, Liam, Louis i Hazza mieli dziwne miny, a ty z Zaynem nie wiedzieliście, co
się wokół was dzieje. Po śniadaniu chłopacy dali wam plecaki, których nie mogliście otworzyć.*
Z:Po co te wszystkie sekrety?
T: Nie wiem, ale chyba po to żeby nas wkurzyć.
*Chłopacy zaprowadzili was do samochodu z opaskami na oczach, abyście nic nie widzieli. Podczas jazdy zatrzymała was policja, bo jechaliście za wolno i zauważyli ciebie i Zayna w opaskach na oczy i policjanci myśleli, że to porwanie, ale wszystko objaśnili im poza samochodem, abyście niczego nie
słyszeli. Na miejscu zaprowadzono was do pomieszczenia i tam zdjęliście opaski.*
Z: Kręgielnia?
T: Zdaje się, że tak.
Lou: To początek niespodzianki, to dopiero początek dnia.
*Uśmiechnęłaś się fałszywie i wzięłaś Hazzę na bok.*
T: Co wy wymyśliliście?
H: [T.I] nie martw się mówiłem, że mam plan?
T: Tak..
H: To mi zaufaj.
T: Harry, boję się to zrobić.
H: Do odważnych świat należy…jesteś jak Zayn…(odchodząc od ciebie powiedział pod nosem) tacy sami, a nie są razem.
*Graliście przez dwie godziny i o dziwo nie nudziło wam się. Wygrałaś ty, a na drugim miejscu był Zayn razem z Liamem, ostatnie zajął Harry. I jak zwykle zrobił tą swoja smutną minkę.*
Lou: Teraz znów opaski na oczy i w drogę!
Niall: Tylko się nie bójcie..
H: Nic wam nie zrobimy..
Ty i Zayn: Do odważnych świat należy..
*Wszyscy wpadacie w śmiech. I siadacie do samochodu i znów słyszysz jak Harold mówi:*
H: Jeden mózg, jedne myśli, a są oddzielnie.
*W drodze do tego drugiego miejsca śpiewaliście cały czas. Nagle Harry mówi (bo to on prowadził)*:
H: Nie wiem, gdzie skręcić. Zgubiłem orientację.
Lou: Mój chłopak zgubił orientację!!
*Wszyscy w śmiech.*
Z: Myślę, że on dawno ją zgubił.
T: Myślę, że nie myślisz.
Z: Dzięki, [T.I]
T: Nie ma za co. W końcu nikt w tym samochodzie nie myśli.
*Śmiejecie się jak opętani gdy nagle parkujecie i wychodzicie z samochodu. Idąc do drugiego miejsca chłopacy parę razy zapomnieli o was i w ogóle was nie prowadzili.
N: Otwórzcie oczy!
*Otwieracie je z świadomością, że nie wiecie gdzie jesteście. Widzicie, że jesteście na korcie do skłosza. Ty kiedyś grałaś w tą grę i Zayn także, więc chłopacy zestawili was parę, a Liam był z Niall’em, a Harry jak zwykle z Louisem, w końcu Larry Stylinson zawsze był i będzie.*
Z: To jak, kotku (powiedział dla żartów) gramy?
T: Oj, tak rybko (odpowiadasz także w formie żartu).
*Gracie cały czas, a że idzie wam najlepiej z innych to reszta przyłącza się do oglądania. Gracie tak
zażarcie, że nie widzicie, jak wam czas mija podczas gry, i że chłopacy wogule nie grają tylko na was
patrzą, gdy nagle… Zayn dostaje w czułe miejsce piłką. Ty wpadasz w śmiech chociaż wiesz, że nie
powinnaś, a chłopacy wchodzą i próbują jakoś odprowadzić go od bólu. Lejesz się jak nienormalna i
potykasz się o własne nogi wtedy Zayn wstaje i pomaga ci wstać.*
T: Sorry, że się śmiałam, ale nie mogłam się powstrzymać…
Z: Nic nie szkodzi, chociaż ja też mógłbym się śmiać z ciebie, ale tego nie zrobię, bo oni to właśnie robią…(wskazuje na Niall’a, Liama, Louisa i Harrego.) WY MATOŁY PRZESTANCIE TO NIE Jest ŚMIESZNE!!!
*Chłopcy milkną momentalnie, a ty się cieszysz, ze chłopak, którego kochasz obronił cię.*
T: Może skończymy już grę?
Z: Tak, kończmy, bo już za dużo kontuzji, jak na jeden dzień…
N: Wy myślicie, że to koniec? Hahahah…
Lou: Przykro mi nie. To dopiero początek.
N: Słuchajcie ja trochę zgłodniałem, może pójdziemy na obiad? I tak w końcu musimy coś zjeść?
Liam: W końcu zjadłeś nasz lunch piętnaście minut temu, i nadal głodny jesteś irlandzki chłopczyku?
N: Tak, nadal.
H: Wiedziałem, że tak będzie, więc zarezerwowałem restaurację…przebierajmy się i idźmy jeść.
N: chuch.. nareszcie.
*Idziecie do restauracji, a tam obsługuje was bardzo przystojny kelner, który cały czas się do ciebie
uśmiecha. A ty odwzajemniasz jego uśmiechy. Widzisz, Że Zayn’owi to się nie podoba i cały czas
próbuje odciągnąć cię od tego kelnera. *
Z: Świetnie się grało, może przyjdziemy tu za tydzień…w sensie na kort nie do tej RESTAURACJI..
T: Tak…czemu nie…(odpowiadasz szybko spoglądając na kelnera, który ma na imię John)
John: Może wam coś zaproponuję, zwłaszcza tobie…
T: [T.I]
J: …zwłaszcza tobie [T.I]
Z: Nie, ona już wie czego chce.
H: uuu… ja też wiem ..( i spogląda na Louisa).
*Harry cały w skowronkach jak widzi, że Zayn jest o ciebie zazdrosny. Nie może przestać słuchać tych głupich odpowiedzi Zayna na pytania Johna. *
J: Może lemoniady?
Z: [T.I] nie lubi cytryny, (miał absolutną rację), od kiedy kiedy Liam wylał na nią sok cytrynowy w kinie.
T: Tak, Zayn ma rację…
J: Hmmm…skoro tak to może jakiś sok, na przykład…
T: Bananowy. Poproszę.
J: Jasne już się robi, wasze zamówienia mam idę je podać kucharzowi..( Uśmiecha się do ciebie i odchodzi) .
H: Tak, najemy się, a później idziemy ,idziemy…
T: To nie koniec niespodzianki?
Z: Chyba nie, skoro widać ten błysk w oku, to na pewno nie.
H: Hahha, bingo dla was obojga.
*Dostajecie jedzenie i po jedzeniu jak zwykle opaska na oczy. Wysiadacie i wchodzicie do bardzo dusznego pomieszczenia. Kiedy zdejmujecie opaski widzicie wielkie termy, coś typu Tropical Island.*
T: Wow, nigdy tu nie byłam.
Z: Ja też nie.
Liam: No to jesteście..
N: Podoba wam się?
H: No jasne, że tak, przecież musi, nie po to ich tutaj wiozłem, aby powiedzieli, że się nie podoba!!
Zayn i Ty: Tak, podoba się!
H: Wystarczyło powiedzieć tak..
Lou: To idziemy się przebrać, stroje macie w tych plecakach gdzie mieliście strój sportowy i buty…
T: Lou, ale mój strój kąpielowy, jakby to powiedzieć lekko się zniszczył...
Lou: Spokojnie, [T.I], kupiłem nowy, bo to prze ze mnie się lekko się zniszczył...
H: Bo nie było go wkładać.!!
Lou: Ale on był taki piękny, musiałem go przymierzyć.
H: No właśnie, był..
Lou: W ramach przeprosin, kupiłem nowy, lepszy, ładniejszy...
T: Dziękuję
*Idziecie się przebrać. Strój jaki kupił ci Boo Bear, był niesamowity i pasował idealnie. Wychodząc z
szatni, każdy chłopak podziwiał ciebie, nie tylko z powodu stroju, ale i z powodu figury.*
Z: wow…(szczęka opadła mu na twój widok)
*Widać nie tylko Zayn’owi. Każdy był pod wrażeniem.*
H: Ah, jak przepięknie wyglądasz..
N: Jak gorąco..
Lou i Liam: Jak seksownie..
Z: Każdy wyją każde słowo z moich ust, ale ja powiem wyglądasz przepięknie, gorąco i seksownie jak zawsze..
Chłopaki: uuu… Zayn.
T: emmm..dziękuję? Za dużo komplementów na raz.
Lou: Nie ma za co. Idziemy się kąpać?
*Niall, Liam, Lou i Hazza pobiegli w jedną stronę, a wy zostaliście sami.*
Z: Dobra, zachowują się jak dzieciaki…
T: Zawsze tacy są…idziemy na zjeżdżalnię?
Z: Dobra ale zjeżdżamy razem, bo samemu jakoś tak niefajnie..
*Zaniemówiłaś.*
T: Tak, jasne.
*Idziecie na zjeżdżalnię. Zayn pojechał przodem a ty od razu za nim. Chwycił cię za rękę, aby ciebie nie
zgubić po drodze. Jesteście już w małym brodziku po nie miękkim lądowaniu.*
Z: Super…chodźmy do tego basenu z falami.
T: Eee... Fale nie działają, chodźmy na ten basen na dworze.
Z: Ok.
*Świetnie się bawicie przez całe dwie godziny. Byliście tylko we dwoje, bo reszta gdzieś zniknęła. Nie
wiedzieliście, że oni cały czas was śledzą. W niektórych momentach prawie się pocałowaliście, ale
oczywiście jakiś pływak, bądź nurek wam w tym przeszkodził.*
***
H: Oni tak słodko wyglądają..
Lou: I nawet nie wiedzą , że się kochają nawzajem..
Liam: Jakie to romantyczne..
Niall: Kurde, czemu ci ludzie przeszkadzają im w tym pocałunku??
H: Jeśli teraz tego nie zrobią to ja to zrobię…
Lou: Źle złożyłeś zdanie, chyba, że zrobiłeś to specjalnie, to czuję się zdradzony...
H: Spokojnie Boo Bear, źle złożyłem zdanie…
***
T: Limit nam się kończy, chodźmy się przebrać i do domu..
Z: No tak jasne…(mówi ze smutkiem w głosie).
T: Coś się stało?
Z: No bo słuchaj, kurczaki, nie wiem jak to powiedzieć..
T: Spokojnie, wysłucham cię i nie ucieknę..(uśmiechasz się)
Z: No, bo …od zawsze, ale to od zawsze to do ciebie czułem, tylko, że nie chciałem popsuć naszej przyjaźni, nie chciałem cię stracić…jesteś piękną dziewczyna, ze słodkim wnętrzem, która jest dla mnie stworzona….[T.I] kocham cię jak idiota.
T: Nie wiem, co powiedzieć.. Ale powiem tak: jesteś mężczyzna moich marzeń…i też cię kocham…
Z: Czyli, że czuliśmy to do siebie od początku?
T: Na to wycho…(Zayn zamyka twoje usta swoimi, namiętnie całując po środku basenu i wszyscy wokół was wam klaszczą)
H: NARESZCIE POCAŁUNEK!!
*Krzyczy Harold nad waszymi głowami.*
Od tego czasu spędzacie ze sobą każde chwile razem, a chłopacy często robią wam niespodzianki.
PS: Uwielbiam tutaj Larrego... i no oczywiście
Harrego - swatkę:D - B
Etykiety:
basen,
harry styles,
imagin,
imagine,
kelner,
larry stylinson,
liam payne,
louis tomilson,
niall,
przyjaźń,
randka,
restauracja,
skłosz,
swatka,
ty,
zayn malik,
zazdrość
Co robi 1d w przerwach od śpiewania?
Przepraszamy za zaniedbanie z naszej strony, tego bloga... dlatego dzisiaj będą jeszcze 2 posty...Ale wracajmy do pytania głównego... Co oni mogą robić? Odpowiedź jest dosyć prosta... wasi ulubieńcy w przerwach od śpiewania waszych ulubionych piosenek... wymyślają i śpiewają piosenki o m.in.: wąsach Liama... Może nie będę tego pisać tylko wstawię TOP3 najbardziej walorycznych pod względem tekstu piosenek...
Proszę o werble...
Miejsce trzecie zajmuje...
Maths Song!
Tekst:
You're insecure, so half of four,
Your old brains are not what they were before,
Add two threes, it's fine for us,
'cause we're young and we can still remember stuff
Everyone else can multiply by 60,
Everyone else can add two
Now take off one hundred and add on 24,
Then divide by two and add on seven more
And if you're struggling now it's not hard to tell
You don't know, your maths skills are terrible
If only you had a mind like me
You'd understand how to divide the sum by three,
And then just add on the age of this OAP
You don't know, your maths skills are terrible
It's really kinda pitiful
Your old brains are not what they were before,
Add two threes, it's fine for us,
'cause we're young and we can still remember stuff
Everyone else can multiply by 60,
Everyone else can add two
Now take off one hundred and add on 24,
Then divide by two and add on seven more
And if you're struggling now it's not hard to tell
You don't know, your maths skills are terrible
If only you had a mind like me
You'd understand how to divide the sum by three,
And then just add on the age of this OAP
You don't know, your maths skills are terrible
It's really kinda pitiful
Miejsce drugie przypada...
Serious Song
Tekst:
(Harry)
No games, no jokes, no fun, no laughing,
No dancing, no fun, no games. Just serious.
(Liam)
It's very serious.
(Zayn)
Liam's moustache
(Liam)
Very serious!
(Zayn)
Yeah Yeah
No games, no jokes, no fun, no laughing,
No dancing, no fun, no games. Just serious.
(Liam)
It's very serious.
(Zayn)
Liam's moustache
(Liam)
Very serious!
(Zayn)
Yeah Yeah
I bez konkurencyjnie...
Miejsce pierwsze dla...
Vas Happenin' Boys?
Tekst:
There once was a group with Liam and Niall
Vas happenin' boys? Vas happenin' boys?
They lived with Zayn and their room was vile
Vas happenin' boys? Vas happenin' boys?
Did you know, Harry's such a slob?
He needs to win X Factor 'cause he can't get a job
And oh, Louis needs a boat
he dresses like he owns one
'couse he's got no other clothes.
They really need your vote.
Vas happenin' boys? Vas happenin' boys?
(Vas happenin' boys?)
Mick Jagger could be Harry's dad
Vas happenin' mum? Vas happenin' Mick?
When Liam sings he makes his face look sad
Vas happenin' song? Vas happenin' sad?
And Zayn's the master of echoes (echo, echo, echo)
And Niall was raised by leprechauns
so he won't ever grow.
And oh, Louie needs that boat
he dresses like he owns one
and it's becoming a joke.
They really need your vote.
Vas happenin' boys? Vas happenin' boys?
Vas happenin' boys? Vas happenin' boys?
Vas happenin' boys? Vas happenin' boys?
Vas happenin' boys? Vas happenin' boys?
They lived with Zayn and their room was vile
Vas happenin' boys? Vas happenin' boys?
Did you know, Harry's such a slob?
He needs to win X Factor 'cause he can't get a job
And oh, Louis needs a boat
he dresses like he owns one
'couse he's got no other clothes.
They really need your vote.
Vas happenin' boys? Vas happenin' boys?
(Vas happenin' boys?)
Mick Jagger could be Harry's dad
Vas happenin' mum? Vas happenin' Mick?
When Liam sings he makes his face look sad
Vas happenin' song? Vas happenin' sad?
And Zayn's the master of echoes (echo, echo, echo)
And Niall was raised by leprechauns
so he won't ever grow.
And oh, Louie needs that boat
he dresses like he owns one
and it's becoming a joke.
They really need your vote.
Vas happenin' boys? Vas happenin' boys?
Vas happenin' boys? Vas happenin' boys?
Vas happenin' boys? Vas happenin' boys?
Wasza B
Etykiety:
1d,
cute,
foto,
harry styles,
liam payne,
louis tomilson,
maths song,
niall,
one direction,
serious song,
słodkie,
vas happenin boys?,
zayn malik,
zdjęcie
Subskrybuj:
Posty (Atom)


