piątek, 4 maja 2012

Imagine - Zayn (X)










 Z góry przepraszam za błędy.

W mieszkaniu wykorkował prąd. Była już mniej więcej trzecia w nocy, wiec ty tego nie zauważyłaś ale chłopacy tak. Biegali po całym domu wrzeszcząc i piszcząc. Ty nie zwracałaś na to uwagi, bo spałaś sobie smacznie w pokoju Zayna. Jak tam się znalazłaś nikt nie wie... nawet ty! Pewnie lunatykowałaś, co zdarza ci się bardzo rzadko. W końcu się obudziłaś... próbowałaś znowu zasnąć ale nie mogłaś. Postanowiłaś wypić cieple mleko z miodem aby szybko położyć się spać. Próbujesz włączyć światło jednak ono się nie włącza. Schodzisz na dół do kuchni. Na schodach poczułaś coś miękkiego. Po dotknięciu, raczej nadepnięciu na to, zorientowałaś  się, że to głowa Harrego. Idziesz dalej, trafiasz do kuchni, wyjmujesz mleko i nagle się potykasz w drodze do szafki. Spadasz na podłogę... przyczyną twojego upadku była twoja sekretna miłość...eh Zayn, któż by inny. Nie chciało ci się wstawać więc pozostałaś na podłodze twarzą w twarz z Malikiem. Czujesz jak ktoś gładzi cię po głowie i przenosi cię do łózka. Rankiem budzisz się już nie w kuchni lecz w pokoju Harrego na jego łóżku razem z Zaynem.
Ty: Śpiochu... <nie odpowiada wiec go uderzasz w ramie, nadal nic> Milordzie...?
Zayn: Słucham...<odpowiada przyduszonym głosem.>
Ty: Co my tu robimy?
Zayn: Długa historia... ale milord ci opowie. No to jak spadłaś w kuchni i pozostałaś przy mnie to ja zaniosłem cię do mojego pokoju, ale tam spał Lou... a więc że trafiłem tu z tobą na rękach to zasnąłem obok ciebie, bo tak słodko wyglądałaś...jak zawsze z resztą...
Ty: Aha... bardzo długa historia... dobra wstaje zrobić śniadanie...
Zayn: < łapie cię w pasie kiedy próbujesz się wstać z łóżka> Nie (T.I.). Jeszcze nie. Tak dobrze mi się z tobą śpi, leży, rozmawia, je, spędza czas. Mógłbym z tobą robić te rzeczy co dziennie..
Ty: To czemu tego nie robisz?
Zayn: Bo nie jestem pewien czy czujesz do mnie to samo, co czuję ja do ciebie...
*Zbliża się do ciebie, a ty całujesz go. Całunek trwa wieki, żadne z was nie chce go przerwać.*
Ty: Trzeba było się spytać... <mówisz ciszej niż wcześniej.>
Zayn: Wiem, teraz już wiem... <wasze usta łączą się w gorącym pocałunku.>
*Do pokoju wchodzi Hazza z miśkiem w rękach.*
Harry: Wow... dzień dooobry <mówi zdziwiony.>
Zayn: [T.I], zechcesz ze mną zjeść śniadanie? <udaje, że nie zauważył Harolda.>
Ty: Chętnie, idziemy? Harry zapraszamy...
Harry: Ja, sobie jeszcze pośpię, bo jakoś głowa mnie boli, bo ktoś nadepnął mi na głowę kiedy schodził po schodach...
Ty: upsss... przepraszam...<krzyknęłaś biegnąc z Zaynem do kuchni.>
*Jesteście z Zaynem razem najszczęśliwszą parą na tym świecie.*




Opracowała: X- sory, że taki nudny, ale brak weny, a jak ma się doła to ma się ochotę powiesić... :)


środa, 2 maja 2012

Majówka i co z blogiem?

Przykro jest mi to stwierdzać, ale muszę...


O blogu,
informacje/transformacje...

1. BLOG ZAWIESZONY OD DNIA 03.03.12 DO POPOŁUDNIA 06.05.12 (chyba, że jedna z nas ukradnie komputer z lokalnego sklepu AGD/RTV...:D
2. W niedzielę wracamy do naszego normalnego porządku... wiem, że dzisiaj nic nie wstawiłyśmy, ale X nie ma komputera, a ja czekałam dokładnie 6 godzin w kolejce do złożenia wniosku o nowy paszport...
3. W poniedziałek ukaże się tu prolog i 1 rozdział naszego opowiadania "So What"... - byłby teoretycznie w niedzielę, ale muszę obejrzeć "Zieloną Milę" (3 godz. ponad) na nadobowiązkowe lekcje z języka polskiego...
4. Prosimy o krzepnące komentarze! Chociaż słowa krytyki też są mile widziane...:)
5. Dzięki wielkie za nabicie nam ponad 2900 wejść! Na serio doceniamy to!!



Wasza B

PS: Ostatnio ciągle śni mi się że zdradzam Harrego z Liamem albo na odwrót... Ta moja podświadomość serio musi być nieźle pokręcona ( podsuwając mi takie scenariusze)skoro sądzi, że ja tego pragnę... (zadowoliłam bym się Harrym...) :D



wtorek, 1 maja 2012

Imagine - Harry (VI)




Mieszkasz z  One Direction, bo jesteś ich przyjaciółką… Nikim więcej… Chociaż od zawsze podobał ci się Harry i czułaś chyba coś do niego… A poza tym to uczucie jest z jego strony odwzajemniane…
~~Pewnego Popołudnia~~
*Stwierdzasz, że masz zły humor, więc by go poprawić musisz coś upiec! "Na szczęście wszyscy chłopcy gdzieś wyszli!" – myślisz sobie i już sama do siebie się uśmiechasz… Aż nagle słyszysz znajome krzyki z dołu i w myślach dodajesz – "No tak… Wszyscy oprócz Harrego!" Właściwie to nie wiesz czy się cieszyć z tej sytuacji, czy nie… Ale i tak schodzisz na dół by zrealizować swoje wcześniejsze palny… Schodzisz, a ponieważ salon jest połączony z kuchnią, widzisz Harrego siedzącego na kanapie i z zainteresowaniem oglądającego jakiś mecz koszykówki… Chciałaś się po cichu dostać do kuchni, więc kiedy szłaś za jego plecami w stronę lodówki, usłyszałaś tylko:*
Harry: Hej… Co robisz? <oderwał wzrok od telewizora i spojrzał na ciebie tym swoim słynnym słodkim spojrzeniem>
Ty: A nic… Mam zły humor, więc idę coś upiec… <próbujesz udawać, że jego spojrzenie nie zrobiło na tobie wrażenie i żeby nie pokazać jak zmiękły ci kolana, siadasz na krześle przy blacie stołu jadalnego> A co myślałeś? <przybierasz obojętny ton>
Harry: No nie wiem… że skorzystasz z okazji <wstał i oparł się o stół obok ciebie i spojrzał ci w oczy>, że jesteśmy sami w domu i…< Przygryzł dolną wargę, co już spowodowało, że to krzesło na którym siedzisz, ratuje ci życie, bo byś się przewróciła> i w końcu mnie zabijesz przyniesionym z kuchni tasakiem… <uśmiecha się słodko, a ty chcesz szybko zmienić temat>
Ty:  Nie oglądasz meczu? <odwracasz od niego wzrok i spoglądasz na telewizor>
Harry: < Krzyżuje ręce na piersi, patrzy w tym samym kierunku co ty i delikatnie marszczy brwi> Eeee… tam! I tak przegrywają… <spojrzał na ciebie i się uśmiechnął szerzej> A ty nie miałaś czegoś robić?
Ty: No tak, ale ze mnie zapominalska! <wstajesz, podchodzisz do lodówki i wyciągasz potrzebne składniki>
H: Wiesz… Właściwie to ci pomogę… <zauważa twoje zdziwienie> No bo…. Muszę… Poprawić sobie nastrój… skoro oni pewnie przegrają!  <wyłącza telewizor, na którym właśnie wyświetlano tablice wyników z remisem>
Ty: Jesteś pewny? <nie byłaś przekonana, czy chcesz aby on z tobą piekł… Ale on stanął naprzeciwko ciebie bardzo blisko, spojrzał ci w oczy i uśmiechając się kiwnął głową… Ten argument był dla ciebie wystarczająco przekonujący>
 * Cały czas rozmawiacie i opowiadacie kawały…Zaczynacie od zrobienia ciasta… Wyciągasz jajka, a Hazza wyjmuje mikser... Na twoje polecenie odmierza mąkę*
Ty: Robisz to źle… Jest za dużo… <starasz się mówić, bo przez śmiech od tych kawałów za brakło ci siły, masz łzy w oczach>
H: Ale to nie powód, żeby płakać… A poza tym tak jest dobrze! <wyciąga rękę z szklanką, by wsypać jej zawartość do miski z resztą składników>
*Łapiesz jego dłoń w ostatniej chwili i już wyciągasz z jego ręki szklankę, kiedy przez otwarte okno wlatuje pszczoła… Krzyczysz: "Aaaaa…" I puszczasz jego rękę, a Harold odruchowo rzuca w owada czym popadnie, a ponieważ w dłoni miał tylko szklankę mąki, wynik jest taki że pszczoła wyleciała przez okna, a ty jesteś cała od mąki…*
H: Przepraszam, ale ja tylko chciałem…
Ty: <przerywasz mu i nie masz miłej miny, ale po chwili kiedy wytrzepujesz trochę mąki z włosów, się uśmiechasz> Ciekawe jak byś wyglądał  z jajecznicą na głowie…! <błyskawicznie rozbijasz mu jajko na głowie… !>
Harry: Och ty! <łapie cię w pasie i przerzuca przez ramię>
Ty: Harry puszczaj! <krzyczysz śmiejąc się>
H: Nie mam takiego zamiaru… teraz będziesz musiała naprawić to co popsułaś! <mówi wnosząc cię na piętro>
*Zaniósł cię do łazienki, puścił cię tam i spojrzał w lustro…*
Ty: Ej, ja nie mam lepszej fryzury od ciebie! <uśmiechasz się, bo w lustrze napotkałaś jego spojrzenie> Siadaj… <podałaś mu taboret>
*Harry usiadł na taborecie tak, by jego głowa była nad umywalką… Usiadłaś mu na kolanach i nachyliłaś się by umyć mu włosy…*
H: Myślę, że pod prysznicem byłoby nam wygodniej… <spojrzał na ciebie z pytającą miną>
Ty: Harry! Tak jest dobrze… Już nie marudź! <patrzysz mu prosto w oczy i oboje się uśmiechacie>
*Spłukujesz mu włosy i lekko wycierasz je ręcznikiem…*
H: Może teraz ja umyję twoje?
Ty: Nie chcę ginąć tak młodo, uduszona w umywalce! <śmiejesz się, ale Harry ma poważną minę>
H: Dzięki… <spojrzał na twoją rękę, po czym ją złapał, podniósł wzrok na ciebie> Na serio dzięki… za  wszystko… <kciukiem wolnej ręki dotknął twoich ust> Masz tu trochę mąki… <spojrzał ci w oczy>
Ty: Wiesz ty też masz tu trochę mąki…
*Wskazujesz palcem swoje usta, a on łapie cię delikatnie za podbródek i przyciąga twoją twarz do swojej by wasze usta złączyły się w pocałunku… Do którego nie dochodzi bo słyszycie głośne otwieranie drzwi, a po tym krzyki…*
H: Ci to zawsze przychodzą w nieodpowiednich momentach!
Ty: W pełni się z tobą zgadzam… Idę dokończyć ciasto i tam posprzątać... <wstajesz z jego kolan i nagle oboje słyszycie jak ktoś z dołu krzyczy..>
Ktoś: Gotowi na wieczór?
Ty: <spoglądasz w stronę Hazzy> Co jest wieczorem?
H: Aaa… Koncert… obowiązkowo idziesz z nami!
Ty: Okey…
~~Wieczorem~~
*Harry pomógł ci dokończyć ciasto i tam posprzątać… Właściwie to Niall też ci pomógł wylizując wszystkie miski… Na wieczór wybrałaś fajną sukienkę w kwiaty odsłaniającą ramiona, węższą w pasie, która sięgała ci to paru centymetrów nad kolana… Zeszłaś na dół i pojechaliście na koncert… Już byłaś na paru koncertach chłopaków, ale miałaś wrażenie, że na tym wydarzy się coś niezwykłego… No i wydarzyło! Harry zadedykował jakieś dziewczynie piosenkę "I Should Have Kiss You" i najlepsze było to, że tą dziewczyną była jakaś "zabójcza piekarko-fryzjerka"…  "Czy on mówił o mnie?" – zastanowiłaś się przez chwilę… Po ostatniej piosence chłopcy weszli do ciebie za kulisy, a Harry od razu wziął cię za rękę i bez pytania poprowadził cię w głąb korytarza…*
H: Pomożesz mi z instrumentami? <zapytał się ciebie, kiedy weszliście do wąskiego pomieszczenia… Harry sięgnął po jakiś futerał>
*A ty korzystając z okazji, że stoisz przy włączniku światła, wyłączyłaś je! Teraz w pomieszczeniu panowały egipskie ciemności, najwidoczniej nie było tu okien…*
Ty: Harry…. Nadal boisz się ciemności? <zapytałaś zaciekawiona>
H: Weź… Włącz światło to nie jest zabawne… <powiedział Hazza, który chciał brzmieć jakby ciemność, która go otaczała, nie robiła na nim najmniejszego wrażenia…>
Ty: Boże, Harry! Ktoś za tobą stoi! Obróć się szybko! <zakrzyczałaś przerażona>
H: Oprócz nas nie ma tu nikogo i oboje o tym wiemy… <odpowiedział spokojnie, jakby sam chciałby się tym uspokoić> Poza tym widzę cię… stoisz tu… <złapał cię za rękę>
Ty: Ja też cię widzę i czuję… Jesteś tu… <wolną ręką dotknęłaś jego torsu>
*Harry przysunął się do ciebie tak, że teraz plecami opierałaś się o ścianę, czułaś jego oddech i bardzo nie wyraźnie mogłaś ledwie zauważyć  tylko jego białą koszulkę…*
Ty: Nie wiem czy powinieneś to robić, skoro śpiewasz do innej, że powinieneś ją pocałować…
H: Choć raz nie jesteś mądrzejsza… <powiedział wolną ręką dotykając twojego policzka> To chodziło o ciebie… Nie mów mi, że też tego nie czujesz…
Ty: Czego nie czuję? <zapytałaś bardziej, żeby się dowiedzieć jak on to odbiera, bo doskonale wiedziałaś o co mu chodzi>
H: Miękną mi kolana, kiedy się śmiejesz tym swoim śmiechem… <przysunął się jeszcze bliżej> Nie mogę myśleć o niczym innym niż ty, kiedy jesteś w pobliżu… I… Zaczynam się gotować kiedy cię widzę jak rozmawiasz z innym… Ja po prostu cię… Ty wiesz że to nie jest zwykła przyjaźń!
Ty: Harry, ty mnie co…? <zaczęłaś się z nim droczyć, ale byłaś trochę zaskoczona jego odpowiedzią>
H: Przestań… Wiesz o co mi chodziło… Ja cię... <podniósł twoją rękę za nadgarstek nad twoją głowę, przywarł do ciebie ciałem i bardzo namiętnie cię pocałował… Odwzajemniłaś pocałunek, on drugą ręką dotknął twojej twarzy, natomiast ty przyciągnęłaś go jeszcze bardziej do siebie za jego kark… Zabrakło wam tchu, więc kiedy się od siebie oderwaliście, Harry ledwo powiedział> Ja cię kocham.
Ty: Ja ciebie też… Już od dosyć dawna… Powinieneś to zauważyć… <teraz ty go namiętnie pocałowałaś przyciągając go za koszulkę>
H: Czy to znaczy, że jesteśmy razem?<wysapał przełykając głośno ślinę>
Ty: Myślę, że tak… <znów cię pocałował, ale tym razem delikatnie z czułością>
*I ta chwila trwała by wieki, gdyby ktoś nie wszedłby do pokoju i nie zapalił światła*
Liam: Tu są! <krzyczy zza drzwi>
Zayn: <wychylając się zza Liama> No i są bardzo zajęci! <krzyknął cwaniackim tonem>
*Przybiega oburzony Louis wraz z zdezorientowanym Niallem*
Lou: Co tu się wyrabia?
Niall: Jestem głodny!
*I właśnie teraz wszyscy wybuchli śmiechem i zapomnieli o całej sprawie… Harry nie puścił twojej ręki przez cały wieczór… trzymał ją w aucie i restauracji, w której byliście na kolacji, a nawet o mało nie wszedł z tobą przez to do łazienki!*
Ty: Wiesz Harry… Chodzimy ze sobą, więc możesz codziennie trzymać mnie za rękę…
H: Tak, ale to jest najwspanialsze uczucie jakiego w życiu doznałem… A poza tym wreszcie spełniły się moje marzenia! <pocałowałaś go, a on to odwzajemnił…>
*Od tamtego czasu jesteście bardzo szczęśliwą parą… Louis pogodził się z utratą swojego chłopaka… A wy go zeswataliście i  zaczął się spotykać z twoją przyjaciółką, która uwielbiała chodzić w koszulkach w paski i kocha marchewki… Więc kiedy niecały miesiąc po waszym ślubie, jesteście proszeni o to by być świadkami na ślubie Lou i twojej przyjaciółki… zgadzacie się bez najmniejszego zawahania! I żyli długo i szczęśliwie…*


Opracowała: B - "natchniona prawdziwymi zdarzeniami, tak trochę..."




"So What" - przedstawienie głównych bohaterów*...

 *Głównych, bo to oni będą przedstawiać świat z swojego punktu widzenia... Postaci epizodyczne lub występujące w paru rozdziałach, będą przedstawiane na początku pierwszego rozdziału, w którym się pojawią... Post będzie miał wtedy w tytule oprócz ("So What" rozdz. # (np.) 15) znaczek %... A teraz czas na przedstawienie bohaterów, których znienawidzicie albo pokochacie...  
~~Dziewczyny~~

 Melissa Jade Lestrage, lat 18 (obecnie)

 Miejsce urodzenia: Hiszpania (jej ojcem jest Turek)Od kiedy skończyła 8 lat mieszka w Wielkiej Brytanii, od wtedy również jej najlepszym przyjacielem jest Louis...
Osobowość: Typ "cicha woda, brzegi rwie"... Wesoła, często roztargniona, z łatwością zdobywa nowe znajomości... Kiedy jest zła lub ma zły humor zaczyna mówić po hiszpańsku albo po turecku. Nie jest cierpliwa, dosyć impulsywna i odważna... Niesamowicie wierna i lojalna.
Hobby: Czytanie książek i poznawanie świata... Kocha zwiedzać i podróżować (jej rodzina często się przeprowadzała)...
Praca: Chciałaby zostać architektem wnętrz...



 Amy Jennifer State, lat 20 (obecnie)

Miejsce urodzenia: Irlandia (rdzenna)
Osobowość: Typ: "dusza towarzystwa"... Spontaniczna, trochę gadatliwa, znana jest z swojego pięknego uśmiechu.... Uwielbia się wygłupiać, ale zna granice... Bardzo empatyczna, ludzie uwielbiają się jej zwierzać... Bywa często zagubiona, a kiedy kłamie - wybucha histerycznym śmiechem...
Hobby: Kocha bawić się modą i idzie jej to świetnie... Jej całym życiem jest śpiew, robi to nawet na co dzień (np. pod prysznicem lub czasem w barze w formie karaoke)
Praca: Barmanka w BillyBobBilly, czyli w barze dla intelektualistów, który jest najczęściej odwiedzanym przez studentów. Swoją przyszłość chciałaby związać albo z śpiewem, albo z modą...



 Susan Annabeth Gordon, lat 17 (obecnie)

Miejsce urodzenia: Wielka Brytania (matka - Polka)Poznała Harrego kiedy miała 13 lat...
Osobowość: Typ "artystki tworzącej dla samej siebie"...Optymistka, codziennie biega, wysportowana, preferuje zdrowy styl życia... Ale potrafi być wiecznie głodna! Ma niezwykłą pamięć, ale nie jest "pamiętliwa"...Spontaniczna, żywiołowa, zabawna, trochę gadatliwa i nie cierpliwa, ale bardzo otwarta...Zawsze się uśmiecha, a jeśli już jest smutna to z powodu jakiejś poważnej katastrofy...
Hobby: Uzdolniona plastycznie... Maluje, rysuje, rzeźbi, dzierga, wydrapuje itd. Sztuka to jej największa pasja... nie licząc gotowania i cukiernictwa!  Uwielbia zagadki... Interesuje ją wszystko, co ją otacza...
Praca: Pomimo talentu kucharskiego, marzy o przyszłości, jako artystka... Jednak swoje prace tworzy dla siebie, a jej dotychczasowe wystawy były w formie wernisażu...



 Katie Santana Fabray, lat 19 (obecnie)

Miejsce urodzenia: Wielka Brytania (rdzenna)Jej najlepszym przyjacielem od urodzenia jest Liam...
Osobowość: Typ "robię wszystko na własną rękę"...  Dosyć wesoła i zabawna... Niezwykle empatyczna! Odważna, cierpliwa i niezależna... Nie lubi komuś być coś winna, ale jak już jest to stara się to w równej mierze wynagrodzić...
Hobby: Jej całym życiem jest muzyka... Śpiewa i tworzy...
Kocha czytać książki Kinga, ale i stare romanse (marzy o księciu z bajki)...
Praca: Pracuje w sklepie muzycznym, jest zawsze na bieżąco z wszystkimi hitami muzycznymi i nie ma takiej piosenki, której by nie znała...Myśli poważnie o pracy w stacji radiowej...



 Rachel Sue Soulberry, lat 21 (obecnie)

Miejsce urodzenia: Stany Zjednoczone 
(matka - Francuzka)
 Osobowość: Typ "niedoceniona artystka"...
Mówi biegle po francusku, mieszkała w Stanach do 14 roku życia, wtedy z rodziną przeprowadzili się do Londynu... Wierna, zabawna, ma niesamowity śmiech... Impulsywna, czasem nie myśli co robi... Ciężko dąży do wymarzonego celu i się nie podda do póki go nie osiągnie... Niesamowicie uparta, z nią nikt nie chcę się kłócić, bo wiadomo kto wygra... Chce aby wszytko szło po jej myśli...
Hobby: Dla niej tlenem jest aktorstwo i śpiew... Nie wyobraża sobie bez tego życia... Zna na pamięć całą starą filmografię... Jej idolką jest Audrey Hepburn...
Praca: Od siódmego roku życia występowała na Broadwayu... Jej kariera zwolniła tępo po tym jak wraz z rodziną zamieszkali w Londynie... Nadal występuje w teatrze, ale chce wrócić na Broadway albo przenieść się do Hollywood...





~~Chłopcy~~ 
Liam James Payne, lat 19 (obecnie)

Miejsce urodzenia: Wielka Brytania (rdzenny)
Osobowość: Typ "nie wiem co chcę"... Trochę zagubiony, nigdy nie wie co tak naprawdę chce... Pomocny, odpowiedzialny i romantyczny... Boi się łyżeczek od kiedy skończył 10 lat...Czasem, aż nad to poważny, ale lubi się też powygłupiać. Impulsywny, nie myśli co robi... Jest raczej człowiekiem czynu.
Hobby: Czytanie książek sensacyjnych i muzyka... Lubi przeglądać wszystkie zespoły i sprawdzać jak grają, więc sklep muzyczny jest dla niego drugim domem... Wysportowany - jeździ na rowerze górskim w wolnych chwilach...
Praca: Myśli o czymś związanym z muzyką, może o założeniu wytwórni? Jego przyjaciele uważają, że sam powinien spróbować swoich sił, jako piosenkarz...



Harry  Edward Styles, lat 18 (obecnie)

Miejsce urodzenia: Wielka Brytania (rdzenny)
Osobowość: Typ "wrażliwy żartowniś"... 
Skromny, ale zna swoją wartość... Wesoły, zabawny, lubi innym robić żarty i kocha się wygłupiać... ale kiedy chce, może być naprawdę dojrzały... Wrażliwy, emocjonalny i romantyczny... Potrafi złamać wszelkie zasady, jeśli coś chce osiągnąć... Nie cierpliwy, maruda...
Hobby: Straszenie i denerwowanie innych... Gra na pianinie i w tennisa... Uwielbia filmy z Hugh Grantem i Colinem Firthem...
Praca: Gdyby płacono mu za śpiew pod prysznicem, to zgarnąłby fortunę! Ale on sam, tak nie myśli... Jednak marzy o swoich pięciu minutach w showbiznesie...

 




 Zayn Jawaad Rogan Josh Malik, lat 19 (obecnie)

Miejsce urodzenia:  Wielka Brytania (pakistańskie korzenie)
Osobowość: Typ "wieczny kawaler"... Wierzy w miłość od pierwszego spojrzenia, przeżywa to codziennie... Wrażliwy i nieśmiały, ma problem z znajdowaniem sobie dziewczyn... Nawet nie szuka kogoś z kimś mógłby być na stałe, boi się "usidlenia"... Pomocny, miły i zabawny... Ma dobrą samoocenę i się tego nie wstydzi... Oddany, a najważniejsze dla niego są szczerość i wierność...
Hobby: Kocha uprawiać sport i czytać bestsellery... 
Praca: Pomagał w rodzinnej restauracji, ale odszedł by spełnić swoje marzenia o śpiewaniu... Ma nadzieję, że zostanie kiedyś piosenkarzem i będzie miał własny zespół muzyczny...



 Louis William Tomlinson, lat 20 (obecnie)

Miejsce urodzenia: Wielka Brytania (rdzenny)
Osobowość: Typ "klasowy błazen"... Optymista dla którego wygłupy i żarty są na porządku dziennym! Potrafi rozbawić każdego! Wrażliwy, ceni ludzi lojalnych i uczciwych... Nie rzuca słów na wiatr, zawsze dotrzymuje danego słowa... Stały w uczuciach, wierzy w jedną miłość na całe życie... Empatyczny i kiedy to jest potrzebne - dojrzały...
Hobby: Kocha marchewki, więc jest mistrzem w ich przyrządzaniu na różne sposoby...Reszta kuchni jest mu obca... Ma własny unikalny styl... W chwilach wolnych lubi grać w koszykówkę...
Praca: Na razie bezrobotny, ale dorabia śpiewając wieczorami w barach... Chciałby się zająć muzyką na poważnie...


 
Niall James Horan, lat 19 (obecnie)

Miejsce urodzenia: Irlandia (rdzenny)
Osobowość: Typ "chłopak z sąsiedztwa"...
Pomocny, zabawny i śmieje się swoim donośnym śmiechem, w większej mierze z niczego... Zagubiony, roztargniony, ale zawsze możesz liczyć na jego pomoc! 
Hobby: Gra na gitarze, ale to jedzenie jest jego miłością! Nie gotuje, ale jest wiecznie głodny... Uwielbia chodzić na mecze hockeya i koszykówki... I chodź na to nie wygląda, to jest "złotą rączką" w wielu dziedzinach, więc pomoże nie tylko z cieknącym kranem!!
Praca: Kocha pisać, a szczególnie własne piosenki... Marzy by zostać gwiazdą muzyki i by pracować z najlepszymi artystami na świecie...








Opracowała: B - "Bo X ma szlaban na komputer..."

PS: Melissa jest postacią wymyśloną, ale opartą na X, natomiast Susan w większej mierze stworzona jest na B...
PSS: Mam nadzieję, że opowiadanie wam się spodoba... :D

Imagine - Lou (IV)




Mieszkasz z Louisem i waszą  pięcioletnią córką Katie. Obok mieszkają chłopcy. Niedługo zbliża się wasza trzecia rocznica ślubu. W tym roku padnie na sobotę. Ty jesteś bardzo ciekawa  co Lou wymyślił na ten ekscytujący dzień. Szukasz w sypialni pod łóżkiem kiedy do pokoju wchodzi Louis.
Lou: Co robisz kochanie?
Ty: Ja? Ja tylko robię pompki... <i zaczynasz je robić>.
Lou: Po co?
Ty: No wiesz, żeby sobie poćwiczyć...
Lou: Ok. To ja sobie pooglądam.
*Lou bezczelnie jadł marchewkę i patrzył na ciebie.*
Lou: Powinnaś tyłek mieć bardziej przy podłodze. <wstaje i nadeptuje ci na tyłek tak, że się przewróciłaś>
Ty: Lou!! Spadaj..
Lou: Ok.
*Poszedł do łazienki w waszej sypialni. Ty momentalnie podbiegłaś do szafy i zaczęłaś coś wygrzebywać. Nagle wszystkie rzeczy wysypały ci się na głowę. Louis wpada do pokoju.*
Lou: [T.I] co się stało?
Ty:<Bierzesz te rzeczy w ręce i je składasz> A sprzątam szafę, a co?
Lou: Nic. [T.I] zrobisz mi kanapkę bo jestem głodny, a rzeczy później pozbierasz.
*Twój wzrok zawisł na jego oczach. Wychodząc z pokoju kochany zatrzymuje cię.*
Lou: O bym zapomniał...
Ty: Zapomniałeś!!
Lou: Chodź to ci to dam..
*Ty się cieszysz, że to prezent na rocznicę, jednak...*
Lou: Chodź dam ci słodycz... <daje ci buziaka.>
 *Ty odchodzisz do kuchni aby zrobić mężowi kanapkę. Jakiś czas później przychodzi do ciebie Katie, która spędziła popołudnie z babcią.*
Katie: Mamusiu...siuisu...
Ty: Dobrze, idziemy do łazienki. A może tak dasz mamusi buziaka?
Katie: Dobze mamusiu! <daje ci buziaka i idziecie do łazienki.>
*Po czym  robisz jej przekąskę i masz do niej prośbę.*
Ty: Kochanie, pójdziesz do tatusia i spytasz się go dyskretnie co zaplanował na sobotę?
Katie: Ide, juz biegne...tatusiu!!!
-salon-
Lou: Co kochanie? <Łapie ją w ramiona i przytula.>
Katie: Mamusia pyta co robis w sobote..
Lou: Ja mam w sobotę próbę...
Katie: A co lobisz wieczolem..
Lou: Wujek Harry, Niall, Liam i Zayn do mnie przychodzą żeby pooglądać box  w telewizji...
Katie: Jej, wujek Zayn psyjdzie!Tatusiu a co to znaczy desklynie...?
Lou: Dyskretnie?
Katie: Tak...
Lou: To jest przeciwieństwo ciebie słoneczko.. 
*dziecko przybiega do ciebie i powtarza słowa ojca.*
Ty: Box? Box? Jeszcze oni mają zamiar przyjść..och jak ja go... <powstrzymujesz się aby dziecko nie usłyszało jak mówisz, że chcesz zabić jej ojca.>
*Do soboty zamawiasz rękawice boxserskie i jednocześnie nie odzywasz się do męża.
 Nadchodzi długo wyczekiwany dzień.*
Lou: Witam, kochanie.
Ty: Hej...
Lou: Idę na próbę...
Ty: Ehem... <zakładasz rękawice> co kochanie. Może masz zamiar pograć w boks?
Lou: O co ci chodzi?
Ty: O to, że zapomniałeś jaki jest dziś dzień!!!!!
*Patrzy na ciebie dużymi oczami.*
Ty: Zapomniałeś...
Lou:<Przyciąga cię do siebie i mówi> Jak mógłbym zapomnieć o tym wspaniały dniu, który złączył nasze serca już na zawsze?
Ty: No, wiem mogłam pomyśleć..
Lou: Kocham cię i nigdy nie zapomnę o naszych ważnych dniach <Dostajesz czułego buziaka.>
Ty: To czemu zaplanowałeś tyle rzeczy na dziś? Próba, box, chłopacy?
Lou: Eh. Katie jest kochana, ale nasza córka nie może być dyskretna, i ja nie wiem po kim to ma. A no więc zabieram dwie ważne kobiety mojego życia gdzieś.
Ty: Oł,kochanie...
*Już jesteście gotowi, córeczka ubrała się za wróżkę, różową wróżkę, która miała top w paski, bo Lou ją ubierał. Jedziecie a ty zauważasz wielką scenę, i dużo fanek.
Lou wbiega na scenę, a ty z Katie idziecie do garderoby.*
Lou: Witajcie wszyscy!! <szum fanek/wbiega reszta zespołu>
Lou: No to więc o to chodzi, że dziś mam bardzo ważny dzień. Tego dnia wziąłem ślub ze wspaniałą kobietą, która urodziła mi nie dyskretną córkę. I je obie kocham, więc dziś  nie zaśpiewam... Przepraszam, ale muszę być z rodziną.
*Lou schodzi ze sceny i widzi  ciebie wraz z Katie na rękach.*
Ty: Wow...nie wiedziałam, że kiedy kiedykolwiek to zrobisz.
Lou: Nikt nigdy nie będzie ważniejszy od was...nawet Harry...<daje ci namiętnego buziaka.>
* Spędzacie wspaniały dzień razem, a od Lou dostajesz ciąże jako prezent rocznicowy. Tak tego dnia zaszłaś w ciąże i 9 miesięcy później urodziłaś mu synka Tommy'iego  Tomlinsona. *


Opracowała: X                   Korekta: B