piątek, 11 stycznia 2013

Imagine - Harry (XIV - PART II!)

Joł! Jestem chora i się pakuję na narty. Numero de uno: dziękuję za miłe komentarze i praktycznie chcę, żebyście wiedzieli, że jesteście genialni! I numero de dos: Ten imagine dedykowany jest dla kochanej, wspaniałej Hani, mojej korepetytorki od matematyki... Przyszłej przynajmniej. Hanno, mam nadzieję, iż zaiste bardzo spodoba Ci się, o najdroższa, ta epika, którą tworzę tu dla Ciebie! No coś w ten deseń... A i wstawiam linka pod spodem z PARTEM I-szym tego tutaj imagina.. I czy o czymś zapomniałam? A! Dwie sprawy...  III part pojawi się jak wrócę... 
I na koniec jeszcze chciałabym dodać... "ciche podziękowania i drobną dedykację" dla Anonima, który poprosił w "Zamówieniach" bym to skończyła:3     <3

Wasza B

No... Ready, steady, go!

PS I dobra... Dodam twoje imię, a nie "T. I." :D




--------------------------------------------------------





Ze snu wyrwał mnie głośny dźwięk budzika. Otworzyłam powoli oczy i uśmiechnęłam się szeroko. Pobiegłam szybko do kuchni, gdzie siedzieli moi krewni,którzy spożywali śniadanie przed pójściem do pracy.
- Dzień dobry! - wykrzyknęłam radośnie i ucałowałam wujka, i ciocię w policzki. Byli trochę zdziwieni moim zachowaniem, ale chwilę potem przestali na to zwracać większą uwagę, gdyż musieli powoli opuszczać dom. 
Wlałam wodę do czajnika i przyszykowałam dwa kubki z miętą - dla mnie i dla mojej kuzynki. Odwróciłam i oparłam się o kuchenny blat plecami. Przygryzłam dolną wargę na wspomnienie wczorajszego dnia. Nadal nie mogłam uwierzyć w to, co się naprawdę wydarzyło. A jednocześnie czułam się taka lekka i wesoła! Nawet ciocia i wujek nie mieli wczoraj do mnie zbytniego żalu... Co prawda nakrzyczeli, że opuściłam Marie (moją kuzynkę), ale uznali, że to był wyjątkowy raz i nie powiedzą o tym moim rodzicom... Tym bardziej zdziwieni byli moimi obrażeniami, a gdy opowiedziałam im o miłym chłopcu, który pomógł mi je opatrzyć - ich zdziwienie stało się tak wielkie, że trudno jest to opisać słowami. Obyło się bez zbędnego szlabanu i... długich wyjaśnień kim tak naprawdę był kierowca, który podrzucił mnie pod dom. Co prawda wiedzieli, że ma na imię Harry i to powinno im wystarczyć, Marie wystarczyło... Chciałam jej powiedzieć, ale na pewno by nie uwierzyła, tylko obróciłaby oczyma i powiedziała, że znowu fantazjuję. Po raz kolejny przygryzłam wargę na wspomnienie ostatnich słów Harry'ego... 
- Oh, woda się zaparzyła ciołku! - z rozmyślań wyrwał mnie głos mojej kuzynki, która podeszła do kuchenki i zdjęła z niej gwiżdżący już czajnik. Nalała wody do dwóch kubków i obróciła oczami, spoglądając na mnie.
- Znowu fantazjujesz o tym chłopcu, że nie masz kontaktu ze światem rzeczywistym? - zapytała trochę ostro, znając odpowiedź.
- Może... - odparłam, uśmiechając się, a Marie to odwzajemniła po pewnej chwili.
- Może mi jeszcze powiesz, że czujesz motyle w brzuchu, gdy pomyślisz o dzisiejszym wieczorze, co? - zaśmiała się, a ja delikatnie przytakując głową, uśmiechnęłam się szerzej.
Obie wybuchnęłyśmy śmiechem i zaczęłyśmy szykować śniadanie...

*Kilka godzin później*

- Wyglądasz ślicznie... Chłopak nie będzie mógł odwrócić od ciebie wzroku! - powiedziała zachwycona Marie. 
Obie stałyśmy przed dużym lustrem w jej pokoju i oceniałyśmy efekt naszej wspólnej pracy. Starannie wybrałyśmy niezbyt elegancki i niezbyt luzacki zestaw. Włosy upięłam w luźnego koka, a makijażem zajęła się Marie. Był on bardzo delikatny i naturalny, ale zakrywał dokładnie ranę na policzku. Spojrzałam na zabandażowaną dłoń i zdjęłam z niej opatrunek - nie wyglądała źle. 
- Tylko wróć przed 24, kochanie... - powiedziała ciocia, która niespodziewanie wychyliła się zza uchylonych drzwi. Nadal nie mogłam uwierzyć, że wujostwo nie zrobiło mi bury o wczorajszy wybryk, a do tego jeszcze zgodzili się, bym wyszła dziś wieczorem. 
Kilka minut później po mieszkaniu rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi, a Marie uderzyła mnie kolanem w pupę, mówiąc "Co taka zdziwiona? Kopniak na szczęście!".
Poszłam razem z nią i wujostwem pod drzwi - chcieli przynajmniej wiedzieć, kto był moim "wybawcą". 
Gdy wujek otworzył drzwi, ciocia zdziwiona rozszerzyła oczy, a kuzynka spojrzała na mnie.
- Porozmawiamy sobie potem... - powiedziała oschle po polsku, by Harry nie zrozumiał. Spojrzała na mnie wilkiem, po czym przeniosła wzrok na Hazzę.
- Wczorajszy koncert był genialny! - dodała, tym razem po angielsku, uśmiechając się.
- Dziękuję... Przekażę reszcie - uśmiechnął się do niej, po czym zwrócił się do wujka. - Odwiozę pańską córkę przed 11, proszę pana... punktualnie - dodał niepewnie, gdyż mój wujek przyjął zamkniętą postawę i miał srogi wyraz twarzy - był dobrym aktorem.
- Odwieź ją, o której chcesz, byle przed 12... - rozluźnił się i uśmiechnął do Harry'ego wujek. - Tylko pilnuj jej, żeby nie zrobiła sobie niczego złego! - dodał, a Harry przytaknął. Oboje wyszliśmy z przedpokoju na dwór i poszliśmy w stronę samochodu. 
Harry podszedł szybciej do auta i otworzył mi drzwi od strony pasażera, wsiadłam, a gdy chwilę później oboje siedzieliśmy w środku, spojrzałam na niego.
- Nie przejmuj się moim wujkiem... Jest dziwny. - zaśmiałam się.
- Wujkiem? A nie... - zwrócił się do mnie, trochę zdziwiony.
- Oh... Mieszkam w Polsce, a przyjechałam na tydzień do mojego wujostwa, które tu mieszka... - powiedziałam, a uśmiech nikł na mojej twarzy, gdyż Harry posmutniał, gdy to powiedziałam. Bez słowa odpalił silnik i ruszyliśmy. W radiu akurat leciało "Bitter Sweet Symphony" zespołu The Verve, więc oboje zaczęliśmy podśpiewywać i chwilę później atmosfera się całkowicie rozładowała. 
- To... Gdzie mnie porywasz? - zapytałam, spoglądając na niego i zauważyłam, jak uśmiecha się, znów pokazując swoje wspaniałe dołeczki.
- Cóż... Z tego co pamiętam... Oboje lubimy włoską kuchnie, a ja znam takie jedno dobre miejsce - odpowiedział, a na końcu zdania spojrzał mi w oczy. Odwróciłam spojrzenie, od jego intensywnie zielonych tęczówek, które mnie hipnotyzowały.
Wchodząc do restauracji, byłam zachwycona jej wystrojem.
- Ale tu ślicznie... - powiedziałam, a Harry podążył za mym wzrokiem.
- Tak, ale właściwie... - zaczął, a ja od razu spojrzałam na niego. - Będziemy jeść na górze.
Nie wiedziałam, co miał na myśli, ale poprowadził mnie bocznymi schodami do góry i szliśmy nimi trochę, a potem otworzył drzwi. Znów znajdowaliśmy się na dworze, ale tym razem na dachu czteropiętrowej kamienicy. Cieszyłam się, że wzięłam kurtkę oraz że mamy lato, bo wieczorami było teraz trochę cieplej. Harry poprowadził mnie do nakrytego stołu, który stał niedaleko przedniego krańca dachu. Odsunął mi krzesło, bym usiadła, a ja oszołomiona zrobiłam to od razu, nie zastanawiając się nad niczym. Harry usiadł naprzeciwko mnie. 
- Wow! Tu jest... - pokręciłam głową, bo nie wiedziałam, jakimi słowami opisać to miejsce. Wszędzie błyszczały miliardy świateł Londynu pogrążonego w ciemnościach nocy. 
- Wyjątkowe miejsce... - odparł, spoglądając na widok, po czym odwrócił wzrok i spojrzał na mnie, dodając - Dla wyjątkowej dziewczyny.
Wytrzymałam jego spojrzenie, dopóki nie poczułam, że policzki zaczynaj mnie piec. Wiedziałam, że zaczynam się rumienić i miałam nadzieję, że nie będzie tego widać w tym półmroku. Na szczęście wybawił mnie kelner, który przyniósł karty, a potem wrócił się na klatkę schodową. Otworzyłam kartę i starałam się ją przeczytać, ale ukradkiem spoglądałam na Harry'ego. Siedział z zamkniętą kartą i oglądał miasto. Nie zauważył kiedy kelner podszedł do nas.
- Co państwo zamawiacie? - zapytał się nas mężczyzna, wyciągając notes.
- Dla mnie to co zawsze, a dla ciebie, Hanno? {nie kumam czemu nie lubisz zdrobnienia} - spojrzał na mnie, a pod wpływem spojrzenia Harry'ego kolana zawsze mi miękną.
- Hm... Eh... - poczęłam gorączkowo przeszukiwać wzrokiem kartę, aż w końcu się poddałam. - Może ty coś za mnie wybierzesz? - zapytałam.
- Dwa razy - zaśmiał się Harry, a kelner odszedł, zastawiając nas samych. 
- Jak często tu bywasz? - nachyliłam się w stronę Harry'ego, a wzrok skierowałam na stół. Biały obrus wydawał się tak miły w dotyku, że odruchowo wyciągnęłam rękę by go dotknąć. Na białym tle odcinały się płatki czerwonych róż i małe świeczki rozstawione tu i tam. 
- Cóż... zbyt często - odpowiada, a jego wzrok podąża za moimi palcami muskającymi obrus.
- Hm.. Przepraszam - powiedziałam i położyłam dłonie na stole.
- Nic nie... Nie masz za co. A co do miejsca to bywam tu na okrągło, jedna z lepszych restauracji w Londynie i w Wielkiej Brytanii... - odparł i spojrzał na moje dłonie. Sięgnął po jedną. - Widzę, że się goi dobrze... - zaśmiał się i spojrzał mi w oczy, a moje ciało przeszył dreszcz.
- Tak, byłbyś dobrym pielęgniarzem - powiedziałam i ugryzłam się w język, a on tylko uśmiechnął się szerzej, nie wypuszczając mojej dłoni ze swojej. Spojrzałam na nie i spokojniej dodałam - Skąd znasz to miejsce?
- Restauracje znam od kiedy skończyłem 10 lat. Byłem raz tutaj, gdy rodzinnie pojechaliśmy na wycieczkę do Londynu, akurat to były moje urodziny, więc poszliśmy tu na pizzę. Od tamtego czasu, pomimo, że to kawał drogi z Holmes Chapel, jeździmy zawsze tutaj w moje urodziny na kolację. A co do tego miejsca... - dodał, odwracając wzrok od naszych dłoni, na oświetlony Londyn - To zabawna historia - spojrzał mi w oczy, a ja się uśmiechnęłam.
- Opowiesz mi ją? - zapytałam, przygryzając dolną wargę.
- Cóż... Kiedyś zaprosiłem tutaj resztę zespołu, to było chyba po tym jak wygraliśmy naszą pierwszą nagrodę EMA. Siedzieliśmy na dole, żartując sobie i jedząc pizzę. Jakaś fanka nas zauważyła i poszła plotka, że siedzimy tutaj, na tej ulicy i w ogóle... W ciągu kilku minut pod restauracją były tłumy. Mój znajomy powiedział, że nas stąd wyprowadzi i zaprowadził nas tu... na dach - opowiadał, a ja słuchałam go zafascynowana, gdy to zauważył, uśmiechnął się szerzej, pokazując dołeczki.
- Jak możesz zobaczyć dach ten łączy trzy kamienice obok siebie, my jesteśmy nad pierwszą, a w trzeciej z kolejny znajduje się biblioteka. Poszliśmy do niej, wchodząc wejściem na dachu. Dawno nie byłem w żadnej bibliotece, więc się bardzo ucieszyłem - dokończył.
- I co się stało potem? - zapytałam, chcąc dowiedzieć się reszty historii. 
- Nic specjalnego. Wyszliśmy tylnym wyjściem i pojechaliśmy do Brighton, do mnie na pizzę i gry komputerowe - zaśmiał się, a ja pokiwałam głową.
- A ty? Opowiesz mi jakiś śmieszny epizod z twojego życia? - zapytał, a ja zaczęłam opowiadać o różnych wypadkach i gafach, na co Harry opowiedział mi swoje. Coraz bardziej czułam, że lubię go i to bardzo - mogłam z nim rozmawiać o wszystkim i niczym. Zanim się obejrzeliśmy zjedliśmy dania i deser, które wcześniej przyniósł nam kelner. Jedzenie było wyśmienite, ale kto by zwracał na nie uwagę, siedząc obok kogoś, o kim się wcześniej marzyło, a teraz czując, że jest się mu coraz bliższym... 
- Siedzimy tu już od dwóch godzin... Chyba musimy już wracać... - powiedziałam w pewnej chwili zasmucona.
- Cóż... lepiej wracajmy, bo twój wujek mnie zabije - zaśmiał się Harry.
- Ja bym się nie śmiała, był w marynarce wojennej i uprawiał zapasy - powiedziałam poważnie, a Harry się przestraszył, bo jego uśmiech zbladł, więc dodałam od razu - Żartuje przecież! - zaśmiałam się, a on mi zawtórował.
Zeszliśmy na dół, Harry zapłacił i wyszliśmy na dwór. 
- Odwiozę cię od razu pod... - zaczął, a ja mu przerwałam.
- Wolę spacer - powiedziałam i przygryzłam wargę, mając nadzieję, że się zgodzi.
- No dobrze... - uśmiechnął się szerzej.
Podążaliśmy ulicami Londynu i rozmawialiśmy o wszystkim, co nam przyszło do głowy. W pewnym momencie Harry zdjął swoją kurtkę i zarzucił mi ją na ramiona.
- Widzę, że ci zimno - powiedział powoli tym swoim magnetycznym głosem z chrypką.
- Dziękuję - odrzekłam uśmiechając się.
Szliśmy tak ramię, w ramię, aż w pewnym momencie poczułam, jak moje palce splatają się z jego ciepłymi. Spojrzałam na niego ukradkiem, a on nadal spoglądał przed siebie, opowiadając o czasach z X factora. Uśmiechnęłam się więc i podążyłam wzrokiem w tym samym kierunku, co on. 
Godzinę później staliśmy już pod domem wujostwa - była 23, jak obiecał Harry. 
- No... - zaczął, gdy staliśmy pod drzwiami naprzeciwko siebie i spoglądaliśmy sobie w oczy. Odgarnął włosy z lewej na prawo tak, jak zawsze to robił. Staliśmy na tyle blisko, że czułam ciepło bijące od jego ciała - moje serce biło teraz szybciej.
- Było bardzo miło - wypowiedziałam cicho, a Harry uśmiechnął się, pokazując swoje dołeczki. Nadal mieliśmy złączone dłonie. Harry powoli nachylił się do mnie, zamknęłam oczy i już byliśmy blisko siebie, gdy zatrzymałam go ręką. 
- Ja... - zaczęłam, a on spojrzał na mnie zdziwiony.
- Harry, wiem, że ty taki nie jesteś... i nie uwierzysz, jak bardzo chcę, żebyś mnie pocałował. Marzyłam o tym odkąd pamiętam, ale... Ja nie całuję się na pierwszych randkach - wypowiedziałam szybko na jednym tchu, a na końcu zdania - ugryzłam się w język. "Co ja robię? Kit zasady... To jest Harry. Ten Harry! O którym tak fantazjowałam..." - przeleciało mi przez myśl i żałowałam, że zepsułam atmosferę.
- Przepraszam - wyszeptałam i cofnęłam rękę, opuszczając głowę. 
- Nic nie szkodzi, właściwie... - powiedział wesoło, gdy położył palec pod moją brodą i delikatnie podniósł mój podbródek tak, bym na niego spojrzała, po czym dodał - Przez to, że masz zasady i trzymasz ich się nawet w takich sytuacjach, jak ta... Podobasz mi się jeszcze bardziej - dokończył i oblizał wargi przez co kolana jeszcze bardziej mi zmiękły. 
 Wspięłam się na palce i ledwie musnęłam ustami jego policzek trochę niżej, tuż obok ust. Otworzyłam drzwi i spojrzałam na niego jeszcze raz.
- Do usłyszenia - powiedziałam i oboje się uśmiechnęliśmy do siebie. Weszłam do domu i zamknęłam za sobą drzwi. 

Chwilę później dostałam SMSa: "Słodkich snów! Mam nadzieję, że niebawem znów Cię zobaczę! xx - Harry". Uśmiechnęłam się do ekranu i przygryzłam wargę - jeszcze nigdy nie byłam tak szczęśliwa...




CIĄG DALSZY NASTĄPI...




Opracowała: B - Jadę na narty, będę za Wami tęsknić!! <3 Wracam w sobotę, ale maila sprawdzać będę... !!




PS Przepraszam, że takie krótkie!!
PSS Będę wdzięczna za komentarze! :3   <3
 

środa, 9 stycznia 2013

Imagine z gifami (II)

Hejo! Przepraszam, że tak długo nie pisałam, ale po prostu to, co mam teraz w szkole to istna masakra! Wiem, że bez sensu się tłumaczę itp. itd. , ale serio muszę się mega podciągnąć z nauki, bo co prawda ze wszystkich przedmiotów mam średnią powyżej 5, ale moja matma to istny koszmar! Tak nie ogarniam tego przedmiotu! Mam średnią, z której nawet 3 na koniec roku mi nie wychodzi, więc Was strasznie przepraszam, ale po prostu najpierw szkoła, a potem blog.
Wszystkie zamówienia, a mam ich chyba 4, zrealizuje już na 10000000% w drugim tygodniu ferii, bo w pierwszym jadę na narty. 
Przepraszam.

Wasza B

Dzisiaj wstawiam tylko szybkiego posta, bo już zakuwam na piątek, gdyż mamy PK wagi 4 właśnie z matmy... trzymajcie kciuki!

--------------------------------------------------------------



1.  
*Siedzicie wszyscy ( Ty, całe 1D, Perrie, Dan i El) przy stole od ponad 2 godz. i gracie w scrabble.*
Ty: Pssst... *szepczesz do Nialla naprzeciwko)
Ty: Niall... A może by tak..? *szepczesz i wskazujesz na piętro, na którym znajdują się sypialnie*
Niall:

2.
*Podczas wywiadu 1D*
Liam: *odpowiada na pytanie reportera*
Ktoś w tłumie: Ej, ty! Całowałem się z [Twoje Imię]!!
Liam:

3.
*Podczas kręcenia teledysku do 'Kiss You' z radia zaczyna lecieć "Będę brał cię... Gdzie? W aucie, ehe!"*
Niall & Lou:



4.
*Podczas wywiadu 1D*
Dziennikarz: Ej, Liam... Słyszałem, że jesteś strasznie zazdrosny o [T. I.], czy to prawda?
Liam: Haha... Nie, nie sądzę...
Dziennikarz: To chyba dobrze... Ona jest taka śliczna! Te kręcone włosy i długie zgrabne nogi... Wspaniale wyglądała w tej sukience na gali... Muszę kiedyś się z nią umówić i pogadać.
Liam:





5.
*Chłopcy znowu są w 'Late Late Show'*
Prowadzący: Cóż... Czy jak wracacie po długiej nieobecności do domu to wasze dziewczyny czymś was witają?
Liam: Dan zawsze piecze ciasto...
Lou: Właściwie... Mam podobnie... El też wie, że lubię marchewki, więc na ważne okazje robi tartę z tymi warzywami.
Niall: Hm... nie przypominam sobie, żeby [T. I.] robiła coś takiego...
Prowadzący: Hm... To może chciałbyś jej teraz coś przekazać, na co miałbyś ochotę po powrocie?
Niall:












6. 
*Na gali, chłopcy udzielają wywiadów*
Ktoś w tłumie: A, ta cała [T. I.] jest taka brzydka i w ogóle nie wiem skąd wytrzasnąłeś takiego paszteta!
Harry:















 7.
*Podczas kręcenia Kiss You*
Reżyser: Lou! Więcej uczucia! Wyobraź sobie, że tańczysz dla [T.I.]!
Louis:

8.
*Zaprosiłaś Zayna na święta. Następnego dnia Twój tata odciąga chłopaka na bok.*
Twój tata: Doskonale wiem, co wczoraj robiliście w nocy...
Zayn:








9.
*Na koncercie 1D śpiewa Kiss You. Niall zauważa cię w tłumie*
Niall:







10.
*Szykujesz się, bo idziesz jako para Hazzy na galę*
Ty:*wychodzisz z łazienki* I jak?
Harry:







11.
*Podczas wywiadu 1D.*
Dziennikarz: Czy macie jakieś śmieszne nawyki?
Lou: Harry wkłada czapkę następnego dnia, jak się kochał w nocy z [T. I.]!
Dziennikarz: Haha... Naprawdę?
Zayn: Na serio... O! To też jest jeszcze bardzo zabawne... Gdy się o tym mówi, a Harry robił TO wczoraj w nocy z [T. I.] to zawsze bawi się włosami...
Harry:







 12.
*Całujecie się namiętnie. Harry ściąga koszulkę najpierw z siebie, a potem z ciebie*
Ty: *odsuwasz się trochę* Nie dzisiaj... Mam okres.
Harry:







13. 
*Podczas sesji zdjęciowej. Zayn w czasie przerwy podchodzi do ciebie i cię namiętnie całuje.*
Ty: *odsuwasz się delikatnie od niego* Przestań, wszyscy się na nas patrzą.
Zayn: Oh, czyżby? Ale i tak wiem, że mnie chcesz, kochanie...
*Wraca do zespołu, ustawiają się do zdjęcia. Spoglądasz na Zayna, a on to zauważa.*
Zayn:






14.
*Podczas koncertu fani zadają pytania do 1D przez Twittera*
Ty (jako fanka): Zayn, co chcesz robić w piątek, bo mam wolny wieczór?? x
Zayn:







15.
*Wywiad 1D*
Dziennikarz: Ty i [T. I.] zerwaliście już, prawda?
Zayn:
 


16.
* Przepaliła ci się żarówka w waszym mieszkaniu, więc bierzesz drugą i stajesz pod kloszem. Spoglądasz na niego i zastanawiasz się, jak go odkręcić, by zmienić żarówkę. Louis podchodzi do ciebie nagle od tyłu i cię obejmuje. Całuje delikatnie w szyje.*
Lou: Co się stało? Z czym masz problem?
Ty: Chcę wymienić żarówkę, ale...
Lou: Nie wiesz, jak odkręcić klosz... prawda?
Ty: Tak! A ty to umiesz?
Lou:






17.
*1D na swoim koncercie*
Zayn: Pokaż Niall wszystkim co potrafisz!
Niall: Co masz na myśli?
Zayn: *szepcze mu na ucho* No teges... Jak to było z [T. I.]...
Niall:
 


18.
*Uczysz się do egzaminu. Siedzisz przy stole i pochylasz się nad książkami. Niall wchodzi do pokoju. Podchodzi do ciebie od tyłu. Najpierw jego usta muskają twoją szyję, potem ramię...*
Ty: Niall, ja się na serio uczę! Przestań mi przeszkadzać!
Niall: A co... rozpraszam cię? *śmieje się i siada przy stole naprzeciwko ciebie*
Ty: Może... *spoglądasz na niego*
Niall:






19.
*1D na koncercie tańczy układ*
*Nagle Zayn zauważa ciebie w tłumie i wszystko mu się myli*
Zayn:




 PS Kocham jak Hazza tańczy (do góry i pod spodem, na obu gifach).



20.
*Na koncercie 1D*
Harry: Tą piosenkę dedykuje [T. I.]!!





Zayn: Wow. Ten taniec musiał świetnie wyglądać... w jego głowie!
Niall:





21.
*Podczas wywiadu 1D*
Dziennikarz: Właśnie... Jesteście singlami, czy może któryś z was jest zajęty?
Harry: Liam...?
Zayn: Co u [T. I.]?
Lou: Oh! Liam... Powiedz o [T. I.]!
Niall: Właśnie powiedz, jak wczoraj w nocy zamiast spać...
Liam:

 22.
* Spieszysz się na zajęcia. Ubierasz buty, by wyjść z domu.*
Louis: To do zobaczenia, kochanie! *całuje cię na pożegnanie*
Ty: *już wychodzisz i się cofasz* Lou... Masz wolny wieczór?
Lou: Hmm... Chcieliśmy się umówić z chłopakami na oglądanie meczu, a co?
Ty: Bo może byśmy...
Lou: *siada na schodach* To ja już grzecznie sobie poczekam!!








23.
*Chłopcy siedzą w salonie, oglądają telewizję i rozmawiają. Nagle wchodzisz do pokoju.*
Niall:


 25.
*Podczas wywiadu 1D*
 Dziennikarz: Czy coś się zmieniło w waszym życiu przez ostatni czas?
Liam: Nie sądzę... Przynajmniej, nie w moim...
Zayn: W moim też nie...
Harry: Po staremu.
Lou: Nic ciekawego.
*Wszyscy z zespołu spoglądają na Nialla*
Niall: Cóż... Zaręczyłem się z [T. I.]!
Chłopcy:








26.
*Siedzisz na planie do teledysku Little Things*
Ty: Zayn... Zagrasz coś dla mnie?
Zayn: Dla ciebie wszystko!!
 


27.
*Liam odwiedza schronisko w celach charytatywnych. Zauważa jednego szczeniaka, podnosi go i woła zachwycony...*
Liam: Będziesz idealny dla [T. I.]!




















Opracowała: B


PS Jeszcze raz przepraszam!
PSS Imagina z Harrym (18+ i part II imagine XIV), Liamem (18+) i ten z Lou i happy endem dodam na no... wszystko.. w drugi tyydzień ferii! (może wcześniej!)
PSSS Jak podoba wam się Kiss You?:D Jakieś plany na ferie? Piszcie do nas w komentarzach!

niedziela, 6 stycznia 2013

Żeby zacząć nowe życie...(I) --> Imagine Niespodzianka:D

Hej... Tu E... Przepraszam, że dopiero teraz piszę... Miałam problemy z którymi musiałam się uporać... B i X wiedzą, o co chodzi i chyba mają tego już dość mojego marudzenia... Dobra, nieważne:)
No to żeby nie przeciągać to wstawiam to co napisałam. Będzie to wielo-partowiec:) Mam na niego wenę:) Tytuł nawiązuje do nowego roku. Bo jak mówią, nowy rok, nowe życie...
W pierwszej części nic dzieje między Tobą a jednym  naszych seksów, ale obiecuję, że akcja się rozkręci:) W końcu od czegoś trzeba zacząć... W dalszej części dowiecie się, w kim się zakochujecie:) Być może w wzajemnością...:D






~Oczami [T.I]~

Szłam przez Hyde Park... Szłam, dobre... Raczej biegłam... Byłam umówiona w sprawie pracy, której już raczej nie dostanę. No tak, nikt nie lubi spóźnialskich. Mimo wszystko nadal się łudziłam. Chociaż i tak mam niewielkie szansę, przez to że jestem Polką. Przyjechałam do Londynu jakiś tydzień temu. Chciałam tu spędzić wakacje. Byłam tu już wiele razy, ponieważ moja najlepsza przyjaciółka - [I.T.N.P.], tu mieszka. Przeprowadziła się, kiedy obie miałyśmy, po 15 lat. Teraz mamy 19 i cały czas utrzymujemy ze sobą kontakt, ale ona nie wiedziała, że jestem w Londynie. Chciałam chociaż raz poczuć to miasto sama. Źle się czułam, kiedy ona bez przerwy mnie utrzymywała....
W pewnym momencie wpadłam na całującą się parę. Nie zauważyłam ich, mimo że stali na środku ścieżki... Przewróciłam się, a z moich ust wydobyła się wiązanka polskich i angielskich przekleństw...
- Może byście... - zamarłam, bo zobaczyłam, kto jest moim rozmówcą.
- Proszę cię tylko nie krzycz.. dostaniesz wszystko... ale nie krzycz i nie mów nikomu, że nas widziałaś... -  chłopak w czapce i ciemnych okularach nachylił się nade mną i zaczął szybko mówić. Wydawał mi się znajomy, ale to nie jego widok mnie zaciekawił, tylko dziewczyny stojącej obok.
- [I.T.N.P.]...? - szepnęłam. Chłopak odwrócił się do niej, ale nic nie powiedział
- Tak... - odpowiedziała zdenerwowana dziewczyna. Pomogła mi wstać, odwróciła się i zaczęła iść razem z chłopakiem w nieznanym mi kierunku
- Czekam na wyjaśnienia! - powiedziałam z rękami założonymi na piersiach. Wiem, że to było dziecinne, ale musiałam się wszystkiego dowiedzieć.
- To ty mi powinnaś się tłumaczyć! Dlaczego ja nic nie wiem, o twoim przyjeździe?! - spojrzała na chłopaka, z którym przed chwilą się całowała. - Tak, to ona...
- Jaka ona?! O czym ty mówisz?! Kto to jest?! - zaczęłam zdenerwowana.
- Dobrze, już dobrze... - przerwała mi. - Zaraz wszystko ci opowiem... Ale bądź cicho... Proszę...
Złapała mnie za rękę i pociągnęła w stronę wyjścia z parku. Chłopak cały czas trzymał się blisko nas. Był chyba trochę zdenerwowany, ale nie zaprzątałam sobie nim głowy. Cały czas dziwnie się czułam. Nie protestowałam  kiedy [I.T.N.P.] kazała wsiadać, do jakiegoś samochodu. Byłam tak ciekawa prawdy, ze zrobiłabym dla niej wszystko. Powiadają, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła... Zanim się obejrzałam auto stanęło pod wielkim domem na przedmieściach Londynu.
- Oni już tam są? - zapytała dziewczyna, jednak to pytanie nie było skierowane do mnie...
- Tak, zadzwoniłem do wszystkich... - tym razem uważniej wsłuchałam się w jego głos. Był bardzo znajomy, ale natychmiast odepchnęłam od siebie myśl, że to może być ta osoba o której myślę - Czasem opłaca sie mieć dzień wolny i mieszkać koło siebie - chłopak zaśmiał się, ale po chwili spoważniał. - Jesteś pewna, że...
- Tak - przerwała mu.
Po chwili para wyszła z samochodu, więc ja uczyniłam to samo. Nie rozumiałam niczego z ich rozmowy, dlatego bałam sie wchodzić do tego budynku. [I.T.N.P] to zauważyła, więc podeszła do mnie.
- [T.I], co jest? - zapytała.
- Kto to jest? Dlaczego...
- Zaraz ci wszystko wyjaśnię...- dziewczyna przerwała mi.- Obiecuję... Ale teraz chodź. Musze ci kogoś przedstawić...
Razem poszłyśmy w stronę drzwi wejściowych. Stał już tam chłopak, który przepuścił nas i wszedł za nami. Znaleźliśmy sie w wielkim holu. Z salonu dobiegało wiele głosów, które wydawały mi się za bardzo znajome. Weszliśmy do salonu. Na kanapie przed telewizorem siedziało czworo chłopaków bijących się o pilota. Ich wygląd pasował do moich wyobrażeń, kiedy usłyszałam ich głosy... Jednak nadal nie mogłam uwierzyć, żeby [I.T.N.P.] znała te osoby...
Ich walkę przerwało znaczące dziewczyny. Natychmiast podnieśli z kanapy i stanęli w rzędzie.
- No to...Hm...- zaczęła brunetka.- Chłopaki to [T.I]... [T.I] to Lou, Zayn, Liam i Niall... Ale chyba ich już znasz... - w miarę, jak wypowiadała kolejne słowa, do mój mózg powoli przestawał pracować. Czyli od początku miałam rację? Czyli ona zna 1D... Obie byłyśmy Directionerkami... Przecież to nie możliwe. Tyle razy o nich rozmawiałyśmy...  To nie możliwe, żeby ona mi o tym nie powiedziała...- Kochanie przepraszam, że mówię ci o tym dopiero teraz, ale nie uwierzyłabyś mi...i wolałam to póki, co utrzymać w tajemnicy...
- Ciekawe dlaczego...- przerwał jej Lou, który szeroko się uśmiechał.
- Spadaj - odburknęła dziewczyna. - To nie twoja sprawa - jej słowne przepychanki z Louisem nie interesowały mnie. Zastanawiałam się, gdzie jest Harry. Skoro wszyscy mieli tu być, to dlaczego go nie ma? Nagle poczułam, że ktoś kładzie rękę na moim ramieniu. Odwróciłam się, a moim oczom ukazał się chłopak, który całował się w parku z [I.T.N.P.]. Tym razem nie miał już ciemnych okularów i czapki, więc mogłam go bez problemu rozpoznać. Był to...
- Cześć jestem Harry... Harry Styles... [I.T.N.P.] nas sobie jeszcze nie przedstawiła...
Nie usłyszałam więcej, bo oczy zaszły mi mgłą i zaczęłam powoli osuwać się na ziemię...


~Oczami [I.T.N.P.]~

Kłóciłam się z Lou, kiedy usłyszałam głos Harry'ego...
- Kochanie... Bo ona zemdlała...
- Co?! - natychmiast przyklęknęłam, przy leżącej na ziemi [T.I] - Zanieś ją do mojego pokoju... 
- Ciekawe, gdzie teraz ty będziesz spała...- powiedział Lou.
- Bo przecież, Harry nie pozwoli, żebyś spała na kanapie...- dopowiedział Zayn. Obaj zaśmiali się i przybili sobie piątkę. 
Harry wziął [T.I.] na ręce, a ja całkowicie zignorowałam chłopaków i poszłam z nim. Kiedy chłopak położył ją na łóżku, usiadłam przy niej.
- Ja z nią chwilę zostanę. Pewnie zaraz się obudzi, a muszę jej wszystko wyjaśnić...
- Jasne.. Gdyby coś to wołaj...-chłopak podszedł do mnie i pocałował mnie w czoło. - A resztą się nie przejmuj... Ja się nimi zajmę - powiedział po czym od razu wyszedł. 
Zostałam sama z [T.I]... Wróciłam myślami do wspomnień, które 4 lata temu całkowicie zmieniły moje życie...


Kiedy weszłam do domu, w salonie siedzieli już moi rodzice.
- Dzisiaj pani oddała mi kartkówkę z angielskiego… Niestety nie poszła mi za dobrze… Obiecuję, że się przyłożę do tego języka, bo wiem, że jest bardzo ważny. W przyszłości na pewno mi się przyda…
- Tak, w bardzo niedalekiej przyszłości – przerwał mi tata.
- Co? – zapytałam zdezorientowana.
- Kochanie usiądź, musimy porozmawiać…- włączyła się mama.
- Coś się stało? – spytałam i usiadłam naprzeciwko moich rodziców przy stole.
- Nic takiego – mama uśmiechnęła się pokrzepiająco. – Znaczy, nic złego… -spojrzała na tatę.
- Nic złego...- powtórzyłam.- Ale i tak się boję.
- Nie ma czego... naprawdę... - mama próbowała mnie przekonać. 
- Jakoś wam nie wierzę
- Dobra, nie ma co przedłużać - wreszcie odezwał się tata. – Lepiej powiedzmyjej teraz… Będziemy musieli wyjechać…
- Co? 
- Dostałem szansę rozkręcenia naszej firmy, ale będziemy musieli się przeprowadzić…- Poczekaj, chyba źle usłyszałam – przerwałam mu. – Mamy się przeprowadzić?!-  Zrozum, tak będzie lepiej… Mamy tam szansę na lepsze życie. Razem z mamą wiemy, gdzie będziemy pracować i jesteśmy w trakcie załatwiania spraw związanych ze szkołą.- Jak to?!Przecież nie robiłeś nigdzie dalej interesów! Tylko w Anglii, ale przecież tonie ma sensu…- mówiłabym dłużej, gdyby moja mama mi nie przerwała.
- Kochanie, będzie dobrze… Zawsze mówiłaś, że chciałabyś pojechać do Londynu, a teraz masz szansę tam zamieszkać. Podszkolisz swój angielski, poznasz nowych ludzi, a tata już nie będzie musiał, co chwilę wyjeżdżać. Widzisz, są tylko same plusy tego wyjazdu!
- Przecież wy nie umiecie angielskiego…! Wszystkie sprawy z Anglikami załatwiał wujek Alex!
Rodzice spojrzeli na siebie, po czym tata zaczął
- To prawda, on się tym zajmował, ale nie znaczy, że nie umiemy angielskiego… Po prostu wujek jest po filologii angielskiej, więc znał język najlepiej z nas wszystkich.- Czyli umiecie? – zapytałam zdezorientowana.- Tak... - odpowiedział tata. - Od pewnego czasu się uczyliśmy. Jasne, nie jest on na wysokim poziomie,ale póki co nam wystarczy. Mamy nadzieję, że możemy liczyć na twoją pomoc
- Uczyliście się?! Od jak dawna to planowaliście i dlaczego nic mi o tym nie powiedzieliście!?
- Od sześciu miesięcy, jednak to nie było pewne, dlatego ci nie mówiliśmy -zaczęła mama.
- Woleliśmy, żebyś zajęła się szkoła, a nie wyjazdem, który mógł, nie dojść do skutku - dodał tata.- Dopiero parę dni temu dowiedzieliśmy się, że musimy wyjechać.
- Kiedy wyjeżdżamy? - zapytałam w szoku. Wiedziałam, ze dyskusja nie ma sensu.Tacy byli moi rodzice, jak coś postanowili, nie było odwrotu.- Chcę się jeszcze pożegnać z paroma osobami...
-  Za miesiąc... chcemy, żebyś skończyła tą klasę. Potem zaczniesz naukę w Londynie. Będziesz miała całe wakacje na za klimatyzowanie się.- Rozumiem, że pójdę do polskiej szkoły…- Nie kochanie -powiedziała mama przerywając nieprzyjemną ciszę, która zapanowała w pokoju zaraz po mojej wypowiedzi.- Rozmawialiśmy o tym razem i uznaliśmy, że lepiej będzie jeśli pójdziesz do normalnej szkoły…- Normalnej szkoły!?  Będę chodzić do klasy z Anglikami?! Przecież wiecie, na jakim poziomie jest mój angielski! Jak ja sobie tam poradzę?!-Wierzymy w ciebie… - zaczęła mnie uspokajać mama.- Poza tym, masz całe wakacje na podszkolenie swoich umiejętności… Jesteś zdolna poradzisz sobie…
- Mam nadzieję, że macie racje… - uśmiechnęłam się słabo. – A ile to potrwa?
- Co? – zapytał zdezorientowany tata.
- Ile potrwa pobyt w Anglii? Kiedy wrócimy?
- My nie wrócimy…Zostajemy tam na stałe…
Nie usłyszałam ciągu dalszego, ponieważ wybiegłam z domu. Do oczu zaczęły mi napływać łzy. Oni nie mogli mi tego zrobić, nie mogli…

Ale zrobili… Na szczęście, nie mylili się, co do mojego życia tutaj - poradziłam sobie. Wbrew obawom od początku umiałam się porozumiewać, ludzie nie wyśmiewali się ze mnie, wręcz przeciwnie, byli bardzo mili, znalazłam nowych znajomych, którzy byli Anglikami. Wśród nich było też One Direction. Poznałam ich, kiedy byli w XFactorze. Mój tata pracuje przy jego produkcji, więc znam wiele sławnych osób. Jednak tylko z 1D naprawdę się zaprzyjaźniłam. Najpierw traktowałam wszystkich, po równo, jak braci, ale po jakimś czasie zaczęłam się spotykać z Harry'm. Jesteśmy już razem pół roku. Mimo wielu kłótni, jestem szczęśliwa. Jednak nie mogłam tego powiedzieć [T.I.]... Najprawdopodobniej nie uwierzyłaby mi, poza tym nie było okazji. Zawsze kiedy ona była u mnie, chłopców nie był w Londynie. 
Oprócz nich znałam jeszcze wielu Polaków, ale to z Anglikami miałam najlepszy kontakt. Stało się tak, ponieważ poszłam do normalnej szkoły. Decyzja moich rodziców o posłanie mnie tam była bardzo słuszna... Z resztą to nie jedyna dobra decyzja, którą podjęli... Mimo wszystko, wyjazdu do Londynu, też nie żałuję...

- No co się stało? –zapytała [T.I], zaraz po tym, jak weszłyśmy do jej pokoju. Przed chwilą zjawiłam się przed domem dziewczyny. Ona wpuściła mnie do niego, mimo że była to niezapowiedziana
- Nic – odburknęłam i usiadłam na łóżku, żeby pobawić się z jej kotem – Kevinem. Dziewczyna stanęłam naprzeciwko mnie i splotła ręce na piersiach.
- Mnie nie oszukasz.No gadaj, będzie ci lepiej.
- Może mi tak, ale tobie nie…
- Co? Mów normalnie!
- Dobrze, powiem ci…-westchnęłam. – Ale najpierw mi odpowiesz na pytanie, ale zrób to szczerze.
- Jasne, pytaj…
- Jestem dla ciebie ważna?
- To głupie pytanie…-prychnęła. – Przecież znasz odpowiedź.
- Ale chcę ją od ciebie usłyszeć… Proszę…
- Jesteś niemożliwa…- dziewczyna uśmiechnęła się i usiadła tuż obok mnie. – [I.T.N.P.]  jesteś moją przyjaciółką, jak mogłabyś nie być dla mnie ważna?
- Dziękuję… To teraz moja część umowy…- odwróciłam od niej wzrok i wbiłam go w kartki po przylepiane do wielkiego lustra. – Zaraz po zakończeniu roku szkolnego wyjeżdżam do Londynu…
- Na serio?! To świetnie! I czym tu się martwisz dziewczyno?
- [T.I] ty nie rozumiesz! Ja wyjeżdżam na zawsze, nie tylko na wakacje! – odwróciłam głowę w jej stronę, a po policzkach zaczęły mi spływać łzy.
- Co? Aaaa… rozumiem,to tylko taki żart – dziewczyna zaczęła się nerwowo śmiać, a ja mnie miałam siły jej przerywać. – [I.T.N.P.] powiedz, że żartujesz! – [T.I] po jakimś czasie się opamiętała i zaczęła mówić. - Że twoje słowa, były tylko kiepskim żartem! Proszę…
- Nawet nie wiesz,jakbym chciała, żeby one nim były…
- Nie możesz tego zrobić! Nie pozwalam ci!
- Muszę jechać...
- Możesz przecież tu zostać!
- Jak? - zapytałam retorycznie. - Nie mam u kogo mieszać! Mam 14 lat! Najbliższa rodzina mieszka 200 km stąd...
- Przecież możesz tu mieszkać! Mama na pewno się zgodzi...! Już traktuje cię, jak członka rodziny! Przecież spędzasz tu tyle czasu
- Kochanie uspokój się… Będzie lepiej, jeśli tam pojadę… Zobaczysz będzie dobrze… - byłam załamana, więc uspokajanie jej, nie wychodziło mi za dobrze.
- Proszę, nie zostawiaj mnie…- szepnęła łamiącym się głosem.
- Nie zrobię tego,obiecuję. Będę tu często przyjeżdżać i zapraszać cię do siebie – uśmiechnęłam się, mimo że po moich policzkach nadal spływały łzy. – Nie zapominaj, że to miasto, o którym obie zawsze marzyłyśmy – Londyn…
- Teraz go nienawidzę, bo zabiera mi ciebie…
- Nie zabiera, ale wypożycza… Zobaczysz wszystko się ułoży, jeszcze będziemy się śmiały z tego wszystkiego – mówiłam pogodnym głosem, chociaż psychicznie czułam się strasznie. Jednak nie chciałam załamywać mojej przyjaciółki, która zdawała się być w gorszym stanie niż ja.
- Czyli wyjeżdżasz za miesiąc? – zapytała podciągając nosem.
- Tak, zaraz po zakończeniu roku szkolnego…

Mimo tego, że mam tutaj przyjaciół, cały czas tęsknie, których zostawiłam w Polsce. Niby mam z nimi kontakt, ale to nie to samo… Oni mają już inne problemy i znajomych niż ja... Nasze rozmowy są bardzo drętwe... Jedynie z [T.I] utrzymałam dobry kontakt...

Siedziałam z rodzicami w barze na lotnisku. Zawsze tam czekaliśmy na samolot, kiedy lecieliśmy na wakacje. Chciałam myśleć, że tym razem też tak jest, ale nie potrafiłam się już dłużej oszukiwać. To były ostatnie chwile w miejscu, które kocham najbardziej – Polsce. Nadal miałam na sobie strój galowy, ponieważ dopiero, co obyło się zakończenie roku szkolnego w moim gimnazjum. Nie miałam czasu na przebranie się, od razu musiałam jechać z rodzicami na lotnisko.
Nagle usłyszałam, że ktoś krzyczy moje imię. Na początku zignorowałam to, ale głos był coraz bliżej i wydawał mi się bardzo znajomy. Rozejrzałam się wokół siebie i… omal nie dostałam zawału. Moja najlepsza przyjaciółka przepychała się przez tłum znajdujący się na lotnisku, nawołując mnie. Nie mówiąc nic rodzicom, pobiegłam do niej.
- Co ty tutaj robisz?! – powiedziałam, gdy znalazłam się przy niej.
- Chce… Przepraszam,chcemy się pożegnać… -
- Przecież się żegnałyśmy! Mówiłam ci, że nie chcę ckliwych pożegnań na lotnisku!
- Ale nie pożegnałaś się ze wszystkimi…
- Co? – spytałam zdenerwowana. -  Nie rozumiem cię.
- Chodź… - dziewczyna złapała mnie za rękę i pociągnęła w kierunku zachodniego wyjścia. Nie było tam prawie nikogo, oprócz… moich znajomych. Wszyscy czekali tam na mnie. Kiedy ich zobaczyłam do oczu zaczęły mi napływać łzy. Byłam taka szczęśliwa, że tak wielu ludziom na mnie zależało. Z wieloma osobami nie utrzymywałam już kontaktu, ale oni i tak przyszli mnie pożegnać… To było cudowne.
- Nie płacz głupia,tylko ich przytul. Oni przyszli tu dla ciebie…- szepnęła [T.I.] i szturchnęła mnie łokciem w żebro. Sprowadziło mnie to na ziemię, więc zaczęłam się żegnać po kolei z każdym. Nie wiem, jak długo to trwało, ale po pewnym czasie przyszli moi rodzice, żeby mnie zabrać na samolot. Na szczęście udało mi się pożegnać z prawie wszystkimi. Została tylko [T.I.]
- Dziękuję, że ich sprowadziłaś. Jesteś najlepszą przyjaciółką na świecie – szepnęłam, przytulając ją.
- Nie ma o czym mówić. Chcę, żebyś była szczęśliwa.
- Nie będę się z tobą żegnać, bo my mimo wszystko zostaniemy przyjaciółkami…
- Na zawsze… - po chwili dziewczyna zaśmiała się. – Nie zapominaj, że obiecałaś mi wycieczkę do Londynu!
- Nie zapomnę! Już możesz się zacząć pakować! – uśmiechałam się. – Teraz muszę iść kochanie, bo z Londynu nici…
- Do zobaczenia…
Z trudem oderwałyśmy się od siebie. Jeszcze raz spojrzałam na tych wszystkich, który przyszli się zemną pożegnać i poszłam z rodzicami na samolot…

Początki były ciężkie, ale udało mi się przezwyciężyć trudności i zacząć żyć pełnią życia. Przełomowym momentem były porządki. Pozbyłam się rzeczy, które wywoływały u mnie łzy. 
 Wszystkie zdjęcia, pocztówki, podarki i inne przedmioty związane z moim życiem w Polsce schowałam do wielkiego pudła i włożyłam pod moje łóżko. Zostawiłam tylko jedną fotografię. Przedstawiała ona moją starą klasę. To do niej chodzili moi najlepsi przyjaciele, którzy teraz są ode mnie oddaleni o ponad tysiąc kilometrów.Oprawiłam to zdjęcie w ramkę i postawiłam na swojej szafce nocnej. Nie chciałam tracić kontaktu z tamtymi ludźmi. Oni nadal byli dla mnie bardzo ważni. Nie miałam zamiaru przekreślać tego wszystkiego, co przeżyłam w Polsce. Jednak zrobiłam te porządki, żeby zacząć nowe życie z czystym sumieniem.
To wtedy zrozumiałam, że muszę wykorzystać to, że mieszkam w mieście moich marzeń - Londynie...
Moje rozmyślania przerwało skrzypienie łóżka i głos [T.I]
- [I.T.N.P.]...? Czy to wszystko mi się śniło, czy to jest prawda...?


Ciąg dalszy nastąpi...


Napisała E...

PS. Mam nadzieję, że się spodobało. Postaram się dodać następną część, jak najszybciej:) 
PSS. Jak Wam minęły Święta i koniec roku?:D