czwartek, 23 sierpnia 2012

Odpowiedzi...

Z cyklu "Odpowiedzi". No więc Alicja dzięki za miły komentarz, cieszę się, że ci się podobało:D Odp dla ciebie:Ja tam pojadę wszędzie tylko, żeby na ten ich koncert pójść,a i co to jest "Pompon?":D A i Ali skąd my się znamy??<imię??> Żaba zamówienia można składać w komentarzach pod byle jakim postem:) W zamówieniu na imagina proszę napisać chłopca (:D) i swoje imię (jeśli nie, to wezmę nick) oraz jeśli ktoś ma jakieś preferencje to temat przewodni, czyli coś typu:zdrada/zazdrość/trudne sprawy/18+...itp. itd.:) Ola pamiętam, napiszę jak najszybciej, ale jeszcze napiszę do ciebie maila:) Co jeszcze? A! Szwy bolą jak diabli i co gorsze swędzą!Przedwczoraj(?) One Direction wrzuciło zdjęcie Harry'ego w studio, ale nie zauważyli, że widać na nim tekst nowej piosenki!!




Wasza B

PS: Idę pisać, oczy my się same zamykają nad klawiaturą, ale już mam kawałek imaginu, więc go dokończę i wstawię, chyba przed 1:) 
PSS:Dzisiaj można tylko zamówić, czy też posłuchać po prostu ich nowego singla?? Z góry dzięki za odp.:)
PSSS:A po imaginie wstawię rozwiązanie konkursu...:D


I już po niespodzance od 1D...(zdjęcia/gify+filmik)

AAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!! Jak was ucieszył news?? Nowy singiel "Live While We're Young"!! Smutne jest to, że dzisiaj można go zamówić za $5.99 (brak znaku funta na klawiaturze), a 30 września singiel będzie zrealizowany...:D Ale no właśnie... Jest zawsze szansa, że ktoś wrzuci do sieci po tym jak zamówi, a poza tym chłopcy mieli zaśpiewać nowy singiel na VMAs!! Pod spodem wrzucam filmik z #1DBigAnnouncement i kilka zdjęć z niego:D

Wasza B




















A do ostatniego zdjęcia mam krótki komentarz...:
a) ręka Harry'ego na ramieniu Nialla <3
b) ręka Zayna na ramieniu Lou
c) Liam...Mina ala "I znowu 4ever alone":D

Niespodzianka od 1D!

Kto też nie może się doczekać tego co chłopcy zrobią?? Już za niecałą godzinę się tego dowiemy... umieram z ciekawości, a ich tweety typu: "Ale to ekscytujące!" zaczynają mnie denerwować, bo oni wiedzą co się stanie, a my nie...Ale i tak kocham piątkę tych idiotów...:) Idę zaraz z psem, żeby się nie spóźnić na tą ich niespodziankę... Dzisiaj wstawię zdjęcia i imagina, więc bądźcie w gotowości tak samo, jak na to co wymyślili chłopcy:D A i muszę napisać rozwikłanie konkursu:D Więc do następnego posta;)

Wasza B

PS:WOW! 28 obserwatorów i 26 401 wejść:) Viva la Polish Directioners!!:D






poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Imagine - Zayn (chyba XI)

Dobra... Tak szybko...Byłam u chirurga, mam szwy za lewym uchem i startą do jak najmniejszych rozmiarów chrząstkę...Było super na sali operacyjnej:żartowałam sobie z lekarzami, dużo rozmawialiśmy i żartowałam sobie, że słyszę ścieranie kostki i jak nitką mnie zaszywają...Na serio było tak fajnie...ale teraz boli jak cholera, mam ochotę sobie amputować to ucho, trudno jest myśleć... Wracając do tematu... Dziękuję za miłe komentarze, mamy już 27 obserwatorów i niedługo dobijemy do 25 700 wejść:) W przyszłym roku podobno ma być koncert 1D w Polsce!! (Rodzice powiedzieli, że kupią mi bilety:D) A co dzisiaj... No więc, ponieważ dawno nie było naszego Mulata... to dzisiaj on:) Ola twojego z Harrym wstawię w tym tygodniu, tylko chodzi o to, że nie chcę by dwa razy pod rząd był Loczek:D No to... Z dedykacją dla Alicji:) Na serio dziękuję, twój komentarz był jednym z najwspanialszych i z najbardziej budujących! Alice you made my day <3 A i ja też to robię dla Liama;) No dobra... Wiem, że tutaj trochę pozmyślałam, ale przymknijcie oko na fakty, które nie są realne albo coś:D Chyba będzie długi... Alicja, mam nadzieję iż się spodoba i że będzie amaZAYN:*

----------------------------------------------------------------







 Mieszkałaś w Londynie od dosyć niedawna, dopiero co poznawałaś tutejszą kulturę i miasto. Przeprowadziłaś się tutaj, bo to było jedno z twoich marzeń, ale przede wszystkim szkoła artystyczna. Sztuka była twoim nieodłącznym przyjacielem odkąd pamiętałaś. Uwielbiałaś chodzić po swoim nowym miejscu zamieszkania i uwieczniać na kartkach albo zdjęciach miejsca/momenty, które cię zachwyciły/zaintrygowały.
Dzisiaj, jak to często robiłaś, poszłaś się przejść ze szkicownikiem po mieście. Przeszłaś niezły kawałek, aż doszłaś do Hyde Parku. Myślałaś na początku o tym by narysować Speakers Corner, ale było tam dziś za dużo osób, dlatego stwierdziłaś, że przejdziesz się wzdłuż polany z wypoczywającymi ludźmi.Poszłaś nad jezioro i przysiadłaś na ławce w cieniu. Dość mało osób się tutaj kręciło. Na ławce kawałek dalej siedział skrzypek i grał, a na ławce trochę bliżej widziałaś odwróconego tyłem chłopaka. Bez zastanowienia wyciągnęłaś rysownik i zaczęłaś przenosić obraz na kartki. Unoszące się na wodzie łódki, ludzi, drzewa wokoło - to wszystko sprawiało, że uśmiechałaś się kiedy rysowałaś. Kątem oka zauważyłaś dziewczynkę, która się do ciebie przysiadła. Oderwałaś wzrok od kartki i spojrzałaś na dziecko, dziewczynka uśmiechnęła się, a ty to odwzajemniłaś uśmiechając się równie uprzejmie jak ona. 
- Ładnie rysujesz! - powiedziała śmiało dziewczynka pokazując twój blok.
- Hah, dziękuję... - spojrzałaś na nią i zauważyłaś, że dziecko spogląda na twoje kredki. - Chcesz też sobie trochę porysować? - spytałaś i przygryzłaś wargę, bo nie wiedziałaś czy robisz dobrze. Dziewczynka przytaknęła, a ty z chęcią dałaś jej podkładkę, kartki, a piórnik z kredkami położyłaś między wami. Obie rysowałyście, czasem spoglądałaś na dziewczynkę...
- WOW! Pięknie rysujesz, masz talent! - powiedziałaś, aby zagadać, bo jednak trochę intrygowała cię jej obecność.
- Dziękuję i nawzajem - odpowiedziała - Jak masz na imię? Ja jestem Zoey.
- Och, ładne imię. Ja jestem [Twoje Imię]. 
- Twoje jest dopiero ładne - uśmiechnęła się i zrobiłaś to samo.
- Z kimś tutaj jesteś, bo chyba jesteś za młoda, żeby sama tutaj tak chodzić... - spytałaś.
- Nie jestem za młoda... Mam już 5 i 3/4! I jestem z wujkiem... - powiedziała wyciągając paluszek w stronę chłopaka, który wcześniej siedział odwrócony. Spojrzałaś w tamtą stronę, chłopak przyglądał wam się, ale kiedy napotkał twój wzrok - spuścił głowę. Kogoś ci przypominał, ale nie byłaś pewna kogo.
- Dziękuję - oddała ci niewykorzystane kartki i ołówek, wstała i widząc twój zdziwiony wyraz twarzy dodała - Nie martw się zaraz wracam - obie się uśmiechnęłyście.
Zoey poszła do swojego wujka podała mu rysunek, a on się ucieszył na jego widok. Cała ta scena mogłaby być równie jedną z jakiegoś filmu fabularnego. Po chwili Zoey wróciła z siateczką.
- Mam chlebek dla kaczek i gołębi - powiedziała wyciągając ku tobie otwartą siateczkę, aby zachęcić cię do współpracy przy karmieniu. Na początku ptaków nie było zbyt wiele, ale po chwili zleciało się całe stado. Rozmawiałaś z Zoey i poznawałyście siebie nawzajem, miałyście wiele wspólnego i obie często się śmiałyście. Od czasu do czasu spoglądałaś na tajemniczego chłopaka na ławce i krzyżowałaś z nim spojrzenia, żeby potem je odwrócić. Przestałaś w pewnym momencie słyszeć skrzypka, a ludzi na jeziorze było coraz mniej, zauważyłaś, że musiała już być chyba pora obiadowa. Chleb wam się skończył, obie wstałyście i pozbierałyście rzeczy, a chwilę potem podszedł wujek Zoey.
- Hej... - zaczął nieśmiało, a tobie serce zabiło mocniej, bo teraz doskonale wiedziałaś kogo masz przed sobą - Jestem Zayn - wyciągnął rękę.
- Hej, [Twoje Imię] - podałaś rękę, a chłopak zamiast ją potrząsnąć na powitanie, chwycił ją ale podniósł do ust i lekko pocałował jej wierzch. Kolana ci się ugięły. Chłopak nachylił się do dziewczynki.
- Zoey, jesteś głodna? Masz ochotę na hamburgera albo hot doga? - spytał się jej Zayn, a ona lekko pokiwała głową na znak "tak".
- A czy moja nowa koleżanka może iść z nami? - spojrzałyście sobie w oczy i się uśmiechnęłyście. Zayn się wyprostował i uśmiechnął szeroko do ciebie.
- Właściwie, to miałem sam to zaproponować... Zjesz z nami coś? - spytał spoglądając ci w oczy. Głos ugrzązł ci w gardle, dałaś radę tylko pokiwać głową. Zoey chwyciła cię za rękę i poszliście chodnikiem wzdłuż jeziora. Rozmowa sama się wam cisnęła na usta, wam czyli tobie i panu Malikowi, a Zoey oglądała to z cieniem uśmiechu na twarzyczce.
- Więc jesteś wujkiem Zoey? - zagadałaś.
- Tak... To znaczy nie biologicznym. Jej mama jest moją koleżanką i umówiła się na randkę, czy coś i muszę się opiekować małą do popołudnia - wyjaśnił chłopak.
- Ej, nie jestem mała! - wtrąciła się wspomniana.
- Hah, oczywiście że nie... - odpowiedział Zayn.
- Właśnie... Pozwalasz jej podchodzić do obcych ludzi? - spojrzałaś mu w oczy.
- Hah, oczywiście że nie! Przecież ty nie jesteś obca... - wasze ramiona się ocierały, a ty spuściłaś wzrok, chłopak się lekko zaśmiał... Wiedziałaś, że musisz być twarda, a poza tym coś cię zaintrygowało w jego wypowiedzi.
- Jak to nie jestem obca? - znów spojrzałaś mu w oczy i tym razem czułaś, że nie odpuścisz.
- Po prostu... Nie chcę, żeby zabrzmiało to źle...Ale przyglądałem się tobie od dłuższego czasu i wydałaś się nieszkodliwa - wzruszył ramionami. Patrzyliście sobie w oczy od dłuższego momentu, aż w końcu coś was wyrwało z transu, a właściwie nie coś, ale ktoś.
- Wiesz [T.I.]... - spojrzałaś w jej stronę - Wpadałaś w oko wujkowi i ja miałam was... 
- Cicho Zoey, spójrz pan z balonami! - chłopak wskazał kierunek, a dziewczynka pobiegła w tamtą stronę. Spojrzałaś na Zayna... On spuścił wzrok na buty i się zarumienił... Stałaś naprzeciwko niego i nie wytrzymałaś... Pocałowałaś go w policzek i położyłaś swoją rękę na jego ramieniu.
- Zayn... Ja ciebie znam bardzo dobrze... Jestem waszą wielką fanką, ale nie chciałam cię wystraszyć poza tym... Też mi się podobasz... - patrzyliście sobie tak w oczy, aż przyleciała do was radosna Zoey.
- Wujku, wujku! Chyba mi się udało, wszystko widziałam! - zawołała.
- Hah... - spojrzał na nią, potem na ciebie - Nie wiem o czym mówi... - uśmiechnął się nerwowo - Dostałaś balona? - starał się zmienić temat.
- Tak... To jest Kubuś Puchatek widzisz?
Poszliście dalej i dużo rozmawialiście, wasze ramiona cały czas po drodze się o siebie ocierały, Zoey w jednej dłoni miała twoją, a w drugiej balon. Zayn w pewnym momencie spojrzał ci przeciągle w oczy, a potem ujął twoją dłoń. Odwzajemniłaś uścisk. Pewnie dla innych wyglądaliście jak młoda, szczęśliwa rodzina. Kiedy doszliście do budki z jedzeniem było już około godziny 14. Zamówiliście po hamburgerze i usiedliście na polanie. Rozmowa się nie urywała, a co chwilę wasza trójka wybuchała śmiechem.
- Masz ładną kokardkę... - powiedziała w końcu Zoey wskazując twoją torbę. Na pasku od torby miałaś przypinkę w kształcie kokardki. Bez zastanowienia odpięłaś ją i przypięłaś małej na jej rozpuszczonych włosach.
- Pasuje ci do sukienki... - powiedziałaś wskazując niebieski strój dziewczynki.
- Nie musisz tego robić...- zaczął Mulat, ale kiedy napotkał twój wzrok spojrzał na Zoey i dodał - Co się mówi?
- Bardzo dziękuję, jesteś bardzo sympatyczna. Miło z twojej strony. - spojrzała na wujka - Tak? - i przeniosła wzrok na ciebie.
- Hah...Nie ma sprawy...Powiedzmy, że to taki mały prezent... - zaśmiałaś się.
- Nic dla ciebie nie mam... - spojrzała na ciebie ze smutną miną i dopowiedziała - Ale już dostałaś pewien prezent dzisiaj... - i spojrzała cwaniacko, ale wymownie na swojego wujka. Cała wasza trójka wybuchnęła głośnym śmiechem. Spędziliście razem jeszcze godzinę, Zayn i Zoey (Z&Z) stwierdzili, że cię odprowadzą do domu, kiedy byliście już pod drzwiami musiałaś się pożegnać. Mała zaczęła lamentować i przyznała, że było bardzo miło cię poznać.
- Szkoda... ale może... - zaczął Zayn - Byśmy się jeszcze spotkali co?
- Z wielką chęcią... - powiedziałaś, a chłopak uśmiechnął się szeroko i szczerze na te słowa.
- To może dzisiaj? Przyszedłbym po ciebie około 19 i byśmy może poszli do tego małego, starego kina w okolicy? - zaproponował.
- W takim razie... Do zobaczenia - powiedziałaś i pocałowałaś go w policzek. On stanął oczarowany, a ty weszłaś do kamienicy i zamknęłaś za sobą drzwi, o które od razu się oparłaś. Usłyszałaś po chwili jak jakiś dziecięcy głosik mówi:"Chyba ktoś się tutaj zakochał!", a na to grubszy głos mu odpowiedział:"Nieprawda" i znów pierwszy głos powiedział"Prawda, prawda". Wyjrzałaś przez okular, Zayn i Zoey dopiero zaczęli się oddalać. Wbiegłaś do swojego mieszkania i zaczęłaś się szykować. Włosy rozpuściłaś, zrobiłaś sobie delikatny makijaż i wybrałaś jeden z twoich ulubionych zestawów. Dziesięć minut po 19 zadzwonił dzwonek do twojego mieszkania... - był to Zayn. Otworzyłaś mu.
- Spóźnienie... - zawołałaś w progu.
- Tak, przepraszam, ale Zoey musiała zostać trochę dłużej... - nachylił się i pocałował cię w policzek na powitanie.
- Myślisz, że to spowoduje, że zapomnę o wpadce z godziną? - droczyłaś się z nim i miałaś przy tym frajdę. Jednak chłopak przejrzał twoje plany...
- A nie przekonało? - odwzajemnił twój cwaniacki uśmiech, który chwilę potem zastąpił szczerym uśmiechem - Ślicznie wyglądasz.
- I wice wersa! - powiedziałaś zamykając drzwi, bo to była prawda (bez rękawiczek i tego złotego)... Szliście do małego kina na przedmieściach, było to naprawdę małe kino w okolicy, gdzie rzadko kogo można było spotkać po godzinie 24. A kino przecież zamykane było już o godzinie 22! Podczas drogi dużo rozmawialiście, Zayn trzymał cię za rękę, a ty czułaś jak motylki trzepotały w twoim brzuchu. Kiedy doszliście pozostało tylko wybranie filmu...Zayn proponował "Epokę Lodowcową", ale ty byłaś uparta i zdecydowana na "Spidermana". Chłopak powiedział, że nie lubi tego bohatera i całej serii oraz filmów jaka kiedykolwiek wyszła na jego temat... Poczułaś uderzające ciepło w skroni, zawsze to czułaś kiedy byłaś zdenerwowana...Zdenerwowana? Wściekła! Pomimo tego przypomniałaś sobie słowa babci:"łatwiej jest wrzeszczeć, niż się uśmiechać". Dlatego uśmiechnęłaś się i wytłumaczyłaś, że uwielbiasz tą serię, którą chwilę wcześniej on wykpił. Dodałaś również, że to twój ulubiony bohater jaki kiedykolwiek powstał i że jesteś wielką fanką Spidermana. Zaynowi zrobiło się trochę głupio za to jak obrażał coś co kochasz i zaczął cię przepraszać, nawet sam zaproponował pójście na ten film. Uznałaś, że to miło z jego strony... Zayn niechętnie mówił kasjerce o biletach, kiedy kupował. Zrobiło się ci go trochę żal, ale wcześniej powiedziałaś, że możecie iść na coś co on chce, ale Mulat upierał się, że pójdziecie na to co ci się na pewno spodoba. Po zakupie biletów poszliście po przekąski. Kiedy usiedliście w sali, Zayn objął cię ramieniem... Dużo rozmawialiście zanim seans się zaczął. Oglądaliście trzymając się za ręce i karmiąc się nawzajem popcornem. Zayn cię cały czas rozśmieszał, a ty szeptałaś czasem coś do niego. Film ci się bardzo podobał, szczególnie w takim dobrym towarzystwie. Jednak po godzinie telefon twojego idola zawibrował. Otworzył go, przeczytał wiadomość i przestał się uśmiechać.
- Muszę wyjść, przepraszam, ale oni mnie potrzebują... - zwrócił się do ciebie.
- Jasne, spoko... - powiedziałaś oschle...
- Dzięki za mile spędzony czas... - nachylił się by cię pocałować w policzek, a kiedy wychodził nadal tępo gapiłaś się w ekran. Żałowałaś, że postąpiłaś z nim tak ostro, ale było ci smutno. Obejrzałaś film do końca i ze smutkiem stwierdziłaś, że bardzo ci się podobał. Wolałabyś, żeby Zayn odprowadzał cię teraz do domu... Czułaś się niepewnie i bałaś się wracać do domu o 22, co wydało ci się dziwne bo zwykle wracałaś sama nawet w środku nocy i niczego się nie obawiałaś. Weszłaś do  mieszkania i włączyłaś komputer. Weszłaś na Twittera... Przeglądałaś posty, zawsze jechałaś od najdawniejszego do najnowszego. To był twój trochę dziwny nawyk. Nagle zauważyłaś tweeta Nialla:"Zdaj prawo jazdy mówili, jeździj autem mówili, będziesz miał frajdę mówili... I co? Skasowałem samochód!! Dzięki za pomoc @zaynmalik1d :D" Uśmiechnęłaś się przez tą wiadomość... Oczywiście nie dlatego, ponieważ Nialler miał wypadek... Tylko dlatego, że Zayn miał przynajmniej jakiś sensowny powód, aby zostawić cię już na pierwszej randce. Pojechałaś wyżej, czytałaś tweety osób, które obserwowałaś, aż nagle znalazłaś... Zayn napisał odpowiedź Niallowi... Kiedy to przeczytałaś łza pociekła ci po policzku, bo mimo wszystko coś czułaś do tego typa, a on chyba do ciebie nic, bo napisał:"Hah, nie ma sprawy... Właściwie to ja dziękuję... Spiderman? Masakra!!:) xx". Na początku nie przeszkadzały ci łzy, ale po chwili je otarłaś i stwierdziłaś, że nie dasz tak sobą pomiatać. Nacisnęłaś "Odpowiedz" i napisałaś do Zayna wiadomość:"Dupek xx". Wiedziałaś, że raczej jej nie przeczyta... Dostaje każdego dnia miliony wiadomości od fanów, a poza tym nie obserwował ciebie, więc miałaś pewność, że tego nie przeczyta i nawet było ci trochę smutno z tego powodu, bo  na serio byłaś na niego zła. Pomyślałaś, czy nie napisać mu sms'a, że też z nim tylko tak dla zabawy byłaś w tym kinie, ale nie mogłaś z dwóch powodów: a)zawsze mówiłaś prawdę, a to że to było bez uczuć byłoby kłamstwem i...b)nie miałaś jego numeru, tylko on miał twój. Poszłaś wziąć długą kąpiel, bo woda zawsze kojąco na ciebie wpływała. Nalałaś wody do wanny, usiadłaś w niej. Pomyślałaś, że musisz się zanurzyć i to zrobiłaś. Pod wodą zawsze było bezpieczniej, nikt nie mógł cię tu skrzywdzić, nic się tu nie liczyło... Wynurzyłaś, bo brakło ci tlenu... A nad sobą zauważyłaś duży rudy pyszczek. Na koszu do prania obok wanny siedział twój gruby, rudy kocur "Arti". Wyciągnęłaś rękę z wody i pogładziłaś nią zwierzę, które nie prychnęło, bo widziało że jesteś "nie w sosie".
- Co Arti? Nikt nas nie kocha, co? Ale mamy siebie, tak? Nie obchodzą nas żadni piosenkarze, których jesteśmy fanami... I nie wracamy do nich po tym jak pokazali, że nic dla nich nie znaczyliśmy...Co z tego że są bogaci, sławni, przystojni...mili...zabawni... - zamyśliłaś się i po chwili łzy nabiegły ci do oczu, zależało ci na tym dupku pomimo tego, że przyznał się 5 milionom followerów, że spędzanie z tobą czasu wymaga pomocy kolegi, aby to przerwać... Wyszłaś z wody, ubrałaś szlafrok i położyłaś się na łóżku w twojej sypialni. Zaczęłaś płakać, a z wyczerpania nie zauważyłaś kiedy zasnęłaś. Rano gdy wstałaś zapomniałaś o wczorajszej "przygodzie" z tym chłopakiem poznanym w parku...Tak "ten z parku" było fajnym określeniem dla niego... Nie myślałaś o nim, aż nagle zadzwonił telefon.
Ty:Halo?
Głos w słuchawce:Hej, tu ja Zayn...
Ty:A... chłopak z parku...Już prawie zapomniałam...
Zayn:Yyyy...Taaa...Dzwonię by się spytać, czy się spotkamy może dzisiaj?
Ty: Żebyś mógł mnie zostawić tak jak wczoraj?
Zayn:Weź przestań, musiałem pomóc Niallowi, przecież wiesz...
Ty:Tak, wiem. Wiem też również, że uważasz nasze wspólne spędzanie czasu za katastrofę...Więc chyba się nie spotkamy...
Zayn:Co? O co ci chodzi? Ja tak nie myślę, było wspaniale!
Ty: Wczoraj sądziłeś inaczej...Sprawdź swojego Twittera.
I się rozłączyłaś, czułaś się pusta. Sądziłaś, że zemsta a raczej wyrównanie rachunków przyniesie ci trochę więcej satysfakcji. Nie miałaś ochoty nigdzie wychodzić, więc poszłaś malować Londyn z balkonu... Około 17 stwierdziłaś, że pójdziesz po coś do jedzenia do spożywczaka. Kiedy otworzyłaś drzwi od mieszkania na wycieraczce zauważyłaś różę z karteczką. Wychyliłaś się z framugi i spojrzałaś w lewo, a potem w prawo, nikogo tu nie było... Pochyliłaś się i wzięłaś różę, wróciłaś do środka. Kwiat włożyłaś do wazonu, a bilecik obracałaś w dłoniach. Bałaś się przeczytać co tam jest napisane... Ale w końcu zdobyłaś się na odwagę i zaczęłaś czytać:"Droga... Wiem, że nie miłe było to co wczoraj zrobiłem, a słowa które dobrałem były niewłaściwe. Tak naprawdę zostałbym tam tylko dla ciebie, gdybym mógł. Proszę, jeśli to było dla ciebie coś więcej niż tylko jednodniowe zauroczenie...Błagam przyjdź dzisiaj pod kino o 1 w nocy. Wcześniej nie mogę - koncert. Przepraszam i, mam nadzieję, do zobaczenia. Zayn xx" Nie wiedziałaś czy płakać, czy się śmiać. Płakać bo byłaś na tyle głupia, żeby zbytnio zinterpretować słowa chłopaka, czy się śmiać bo wieczorem się z nim spotkasz... Wybrałaś tą drugą opcję i nie mogłaś doczekać się wieczora. Chociaż zachowywałaś zimną krew, bo wszystko mogło się zdarzyć... Około 24 wyszłaś z domu i spacerkiem szłaś w stronę kina, miałaś dużo czasu aby rozmyślać o tym co było, jest i  może będzie. Miałaś na sobie wytarte jeansy, stary podkoszulek , a na tym kurtkę skórzaną po ojcu, włosy rozpuściłaś. Kiedy od kina dzieliło cię jeszcze tylko kilka ulic, zaczęło padać. A nawet nie padać, ale lać. Szłaś sama pustymi ulicami, nie obchodziło cię nic, więc nie próbowałaś się schować przed deszczem. Z cukru nie jesteś, dasz sobie radę... Twoje włosy zmokły całkowicie i pozlepiały w mokre kosmyki.  Dochodziłaś do kina. Zauważyłaś coś dziwnego... Jakiś duży obiekt nad wejściem. Podeszłaś bliżej i zaczęłaś się śmiać, bo rozpoznałaś co to, a właściwie kto to. Postać wisiała do góry nogami nad wejściem zaczepiona nogami o szyld. Na twarzy miała maskę Spidermana. Podeszłaś do superbohatera.
- Całkiem zmokłeś - powiedziałaś przygryzając wargę, twoje oczy były na wysokości jego.
- Tak jak ty! - powiedział, ale nie całkiem wyraźnie, więc podniosłaś rękę i zsunęłaś mu delikatnie maskę do połowy twarzy, tak że usta były odkryte - Już się bałem, że nie przyjdziesz... Na serio mi przykro... i...
- Wybaczam... W końcu, nikt by nigdy nic takiego dla mnie nie zrobił... - powiedziałaś uśmiechając się, Zaynowe usta odwzajemniły to.
- Wiesz, zrobiłem to specjalnie dla ciebie, ale trochę nie wygodnie tak cały czas do góry nogami... - powiedział całkiem poważny, a ty się zaśmiałaś...
- Zayn, to słodkie co zrobiłeś, ale mogę o coś spytać? -chłopak kiwnął głową -Skąd wiedziałeś o tej scenie w "Spidermanie"?
- Och to proste! - machnął ręką i się zachwiał tak, że myślałaś, że spadnie - Obejrzałem wszystkie filmy i komiksy jakie w ogóle o nim istnieją dla ciebie... Bo jesteś jego fanką i muszę w tobie lubić wszystko... Bo widzisz ja chyba...To znaczy ja ciebie...Ja cię...
- Ja ciebie też kocham mój superbohaterze! - powiedziałaś, kiedy wspięłaś się na palce. Jedną dłonią chwyciłaś policzek Zayna, a on objął twoją twarz swoimi rękoma i po prostu cię pocałował. Na początku delikatnie, a potem coraz bardziej namiętnie. Wasze usta były dla siebie stworzone, nie przeszkadzało ci nawet kiedy przeszliście do francuskiego i kiedy czuliście, że przemokliście do suchej nitki, to nadal tam staliście pieczętując wasze uczucie. Następnego dnia Zayn zabrał cię na randkę i na szczęście nikt z zespołu nie miał wypadku...

KONIEC



Opracowała:B - "Alicja mam nadzieję, że lubisz Spidermana:*"


PS:Pamiętajcie o konkursie!! Sprawdź "Nie tylko sercem, ale duszą":D


sobota, 18 sierpnia 2012

Dziewięciolatka całym dniem...

Jak w poście widzicie... Cały dzień opiekowałam się dziewięciolatką... I to taką, która robi wszystko to co ja i musi znać moje zdania, żeby mieć zdanie na jakikolwiek temat, bo musi myśleć to co ja... No nie ważne, ale w skrócie macie czemu nic nie wstawiłam. Ale jutro to się zmieni na 176%. Mam pomysły, mam zamówienia, mam wenę i tego będę się trzymać:D Jeszcze raz dziękuję za wspaniałe komentarze i... Wiki...filmik? Robisz filmiki? Podaj link:D I wyjaśnij o co chodzi:)

Wasza B


PS: Wstawiam mój rysunek z cyklu "Disney'owskie postacie", bo mi się nudzi:)




PSS: Co planujecie na urodziny Liama??:D

Kocham cały świat!

Dzięki za miłe komentarze! Misslove nowe konto?? Przepraszam, że nic nie pisałam ale miałam gorączkę 38 i halucynacje:D Miałam okropny ból głowy i wyznawałam miłość nawet przedmiotom martwym. Chociaż ludzie, którzy mnie znają osobiście, powiedzą iż takie odloty to u mnie norma, to... Ta... No nie ważne, jutro coś napiszę i... chyba dodam rozdział z nerwów, bo w poniedziałek do chirurga... Przemilczmy ten fakt... Konkurs "Nie tylko sercem, ale duszą" przekładam do przyszłej (czyli tej) środy:) Jak ktoś nie wie o co biega, to post jest w archiwum i w zakładce "Ważne Posty". Co jeszcze? A! Ola masz dziwne potrzeby, ale dobra, jak Harry ma ciebie zdradzać to spoko...:D  A i bym zapomniała!! Mamy już 26 obserwatorów! Viva la Polish Directioners! Tak przy okazji Zayn dzisiaj przekroczył 5 milionów followerów na Twitterze:) A my mamy 25 tysięcy wejść! Kocham was:D Coś jeszcze? A tak! Jeśli chcecie o coś nas poprosić - walcie śmiało! Bo miło jest czytać, że ktoś by chciał imagine albo rozdział mu zadedykowany... To trochę uskrzydla... Albo jeśli coś wam się tu nie podoba, dajcie znać! I przy okazji... Jak wam leci czas? Co robicie? Też nie możecie doczekać się szkoły? Może ktoś na koncert 1D w 2013? (Podobno setny i dwusetny klient sklepu 1D w Toronto dostaną darmowe bilety na koncert w 2013! Just say). Piszcie i do jutra, a właściwie do dzisiaj, bo jest 00:15, a nam na blogu zegar nawala - jak zwykle...

Wasza B



wtorek, 14 sierpnia 2012

Imagine - Harry(X) part II

Hej!Noc spadających gwiazd była taka piękna! Jedno z lepszych przeżyć EVER! Nie dlatego... KOLEŻANKA:Powinnaś chodzić z Michałem! JA:Nie!Ja wyjdę za mąż za Nialla Horana z 1D! *Kiedy wypowiadam imię i nazwisko spada gwiazda, a ja zaczynam się śmiać jak głupia*... Było niesamowicie, bo a)dobre towarzystwo b)te gwiazdy są takie piękne, szczególnie jak jest 2 w nocy, a ty leżysz na ziemi i cały czas gapisz się w niebo... Nie martwcie się jeśli wczoraj nie oglądaliście... Noce spadających gwiazd trwają do 25 sierpnia:D No nie ważne... A i przepraszam za to, że wczoraj nic nie napisałam, ale byłam w stanie rekonwalescencji... Wracając do imaginu...Dostałam wspaniałe komentarze o nim od Onlly_Me, Ola Wawrzyńska (o jaki rodzaj zdrady chodzi?O to, że ty kogoś z nim, czy on ciebie z kimś innym??) i od Dziewczyna Polska oraz patty941219!! Dziękuję za komentarze!! No nie ważne... Najpierw wstawiam part I ( tak dla przypomnienia), a pod nim part II:)
--------------------------------------------------------





Znałaś chłopaków, a nawet przyjaźniłaś się z nimi już od dłuższego czasu i od samych początków ich kariery byłaś ich wielką fanką! 
Dzisiaj, jak to mieliście zwykle w planach, poszliście razem (ty, 1D, Danielle, Perrie i El) do baru z karaoke... Siedzieliście w przyciemnianym barze przy okrągłym stoliku i strasznie dużo się wygłupialiście, śpiewaliście, graliście w 'prawda czy wyzwanie'... To był naprawdę miły wieczór, a w szczególności dla ciebie, bo cały czas siedziałaś obok Harry'ego, do którego od dawna czułaś miętę, a i on chyba coś do ciebie czuł. "To zwykły podrywacz! Zawsze przywozi sobie na noc inną fankę po koncercie" - tłumaczyłaś w myślach zawsze jego zachowanie wobec ciebie... Te czułe, znaczące spojrzenia, przygryzania wargi, delikatne dotykanie cię i szeptanie na ucho - tak to był stały element spotkań z tym loczkowatym chłopakiem. Nic dziwnego, że ludzie często mieli was za parę...
Dzisiaj nie było wyjątku... To klepał cię w udo, muskał delikatnie twoje palce swoją dłonią, wysyłał filuteryjnie spojrzenia...Ty starałaś się nie zwracać na to uwagi, ale kiedy po raz kolejny nachylił się, żeby powiedzieć ci coś na osobności, na ucho od strony, po której siedział - pękłaś...
Harry zawsze przysuwał się na tyle blisko, że wyczuwałaś zapach jego wody kolońskiej, czułaś ciepły oddech na szyi, a jego delikatne wargi, kiedy wypowiadał słowa, muskały cię delikatnie w ucho. Jednak tym razem, kiedy dokończył zdanie "Ślicznie wyglądasz kiedy się śmiejesz", ty zamiast się uśmiechnąć i wrócić do tematu, o którym wszyscy mówili, ty po prostu, zrobiłaś coś czego nie miałaś w planach... Kiedy Harry odsunął się kawałek, by spojrzeć ci w oczy, ty przysunęłaś go do siebie za pomocą twojego palca, który trzymałaś pod jego podbródkiem. Nachyliłaś się do niego, teraz to twoje usta delikatnie dotykały jego ucho przy wypowiadaniu:"Harry, mam dosyć tych twoich gierek...Może przejdziemy do konkretów i zamiast udawać mojego chłopaka, postarasz się, żeby zasługiwać na ten tytuł..."
Czułaś jak chłopak uśmiecha się coraz szerzej, ale ty kiedy się od niego odsunęłaś starałaś się mieć cwaniacki uśmiech, ale nie wiedziałaś jak wyszło, bo nigdy nie sądziłaś, że mu to powiesz... Zawsze trzymałaś  przemyślenia tego typu tylko i wyłącznie dla siebie... Swój otępiały z wrażenia, jak i trochę strachu, wzrok przeniosłaś na Liama, który rozmawiał z El... Rozejrzałaś się wokół stolika... Nikt nie zwracał uwagi na waszą dwójkę... Tak jakby uważali takie zachowanie za normę. Nadal rozglądałabyś się po stoliku, gdyby nie to, że Harry zaczął coś do ciebie mówić... Był teraz blisko, ale nie tak blisko jak przed chwilą, po prostu nachylał się do ciebie... Spojrzałaś mu w te jego nieziemskie oczy i modliłaś się w duchu, aby ktoś ci pomógł... Patrzyłaś tak na niego bez wyrazu, aż w końcu dotarły do ciebie jego słowa...
- Co? - zapytałaś zdziwiona.
- Tak to... Też mam tego dosyć! Chodźmy na randkę, to ci udowodnię, że bez problemu mógłbym mieć taki tytuł...- powiedział pewny siebie.
 Wybuchłaś śmiechem, a chłopak był trochę zdezorientowany.
- Traktujesz to jak jakieś wyzwanie, ale dobrze...- wzruszyłaś ramionami i powiedziałaś jak zwycięzca - Chodźmy... Kiedy ci tylko pasuję, nie wydaję mi się, że zajmie nam to dużo czasu biorąc pod uwagę twój charakter, ale...
- Mój charakter? -  przerwał ci obrażony.
- No bo widzisz, Hazza... Problem w tym, że jesteś największym podrywaczem, jakiego widziała ta ziemia!
- Wcale nie... - odparł poruszony, po czym dodał pewniej - Udowodnię ci, że tak wcale nie jest...Myślisz, że podczas randki porzuciłbym cię dla innej? - twoje twierdzące kiwnięcie głową, nakręciło go jeszcze bardziej - Potrafię być romantykiem! - i tu już nie wytrzymałaś i wybuchłaś śmiechem - Wiesz, co... Po co marnować czas? Spotkajmy się już dzisiaj! - krzyknął Harry.
- Świetnie, zatem dzisiaj...- dopiero teraz zauważyłaś, że przy stoliku zapanowała kompletna cisza...Wstałaś od stolika i włożyłaś kurtkę przewieszoną przez oparcie - Zatem do dzisiaj...
- Będę po ciebie o - spojrzał na zegarek, była już 21 - Ile potrzebujesz czasu, żeby się wyszykować, kochanie? - rozkoszował się w pełni wypowiedzeniem tego ostatniego słowa...
- Mhhh... - potarłaś policzek udając zamyśloną - Stąd do domu mam rzut beretem... Muszę się umyć, przebrać, zrobić włosy i... - oparłaś dłonie o stół i nachyliłaś się do niego - Bądź o 22:30, kotku... - powiedziałaś trochę ironicznie, ale pewnie siebie i tak jak on delektowałaś się tym słowem... 
- Zatem do 22:30! Będę pod twoim domem...- odpowiedział na tyle pewnie, jakby czuł, że strzeli 6 w totka. Wyprostowałaś się i zaczęłaś iść do wyjścia.
- Świetnie!- dodałaś na koniec, a tuż przy wyjściu usłyszałaś jeszcze bardziej zacięte od twojego "Świetnie" w wykonaniu Harry'ego.
Wróciłaś do domu i zaczęłaś się szykować... Nigdy nie chciałaś tego okazywać, ale zależało ci na tym podrywaczu i wiedziałaś, że w głębi serca jest inny niż wszyscy mówią... Umyłaś się, zrobiłaś sobie delikatny makijaż, kręcone włosy rozpuściłaś i włożyłaś jeden z tych mniej odważnych zestawów. 
---------------------------------------------------------------
 Punktualnie o 22:30 usłyszałaś pukanie do drzwi.Otworzyłaś je, a twoim oczom ukazał się Harry (tylko, że miast krawata miał niebieską muszkę,a zamiast tych eleganckich butów-trampki). Chłopak od razu wręczył ci bukiet kwiatów... Były to margerytki, czułaś ich silną woń...
- Wyglądasz pięknie!
- Dziękuję - powiedziałaś, po czym nachyliłaś się by pocałować go w policzek. Wyprostowałaś się, a przy tym jak wdychałaś woń kwiatów spojrzałaś na Harry'ego spod rzęs, chłopak uśmiechnął się szerzej. Nagle wyprostowałaś się, uśmiechnęłaś delikatnie i spytałaś zaciekawiona - Skąd wiedziałeś, że to moje ulubione kwiaty?
- Ach... - przelotnie spojrzał na twoje buty, po czym głęboko w twoje oczy - Jestem dobrym słuchaczem...- uśmiechnął się słodko, a tobie chyba po raz pierwszy ugięły się kolana przez czyiś uśmiech. - To co idziemy?
- Ach... tak! - zaśmialiście się oboje, wróciłaś na chwilę do mieszkania, zostawiłaś kwiaty i wzięłaś torebkę...
- Możemy iść! - zawołałaś i zamykałaś drzwi, kiedy Harry nachylił się i po prostu spytał...
- Nie będzie ci zimno? To znaczy jesteś bardzo gorąca, ale...-podniósł dłonie w geście tego, że jest niewinny...
- Hah, nie... Z pewnością, nie będzie! - zaśmiałaś się nerwowo, bo bałaś się, że już masz czerwone policzki... Jakoś trochę dziwnie, bo po raz pierwszy raz czułaś się zakłopotana w towarzystwie Harry'ego i było ci strasznie gorąco z nerwów...
Poszliście do włoskiej restauracji, usiedliście na zewnątrz i zamówiliście dania. Kiedy na nie czekaliście dużo rozmawialiście i bardzo często się śmialiście. Cieszyłaś się, że już się rozluźniłaś, ale nadal było ci trochę za ciepło... Nawet się zdziwiłaś, że z takim podrywaczem jak Harry, można tak normalnie i miło spędzać czas..."Nawet mogłabym być jego dziewczyną"-pomyślałaś raz, po czym się skarciłaś-"Nie myśl tak!Przecież to nawet nie normalna randka, tylko zakład, czy Harry może być romantyczny..." Na chwilę wróciłaś do rzeczywistości, ale potem utonęłaś znowu w jego nieziemskich zielonych oczach...Harry opowiadał o x-factorze, słuchałaś go i czasami nawet się śmiałaś, ale mimo wszystko cały czas myślałaś co by było gdyby...
- I co jak sobie radzę? - zapytał w pewnym momencie, powodując, że przestałaś marzyć...
- Z czym? - uśmiechnęłaś się do niego szczerze i szeroko.
- Czy no... jestem romantyczny i czy nadal zasługuje na łatkę podrywacza? - twój uśmiech trochę zbladł, to uświadomiłaś sobie, że naprawdę nigdy nie myślałaś o tym by go lepiej poznać, tylko po prostu przypięłaś mu łatkę i trochę tego żałowałaś... Nachyliłaś się nad stołem,więc byłaś bliżej Hazzy bo siedzieliście na przeciwko siebie, przygryzłaś wargę...
- Może... - powiedziałaś zawiadacko.
- Co mogę zrobić, żeby pokazać, że taki nie jestem? - Harry również pochylił się teraz nad stołem. Byliście na serio blisko siebie, wasze twarze się prawie stykały... Uśmiechaliście się do siebie, patrzyliście sobie prosto w oczy... Twój wzrok jednak podążył wbrew twojej woli trochę niżej i spojrzałaś na usta loczkowatego chłopaka...Harry zauważył na co patrzysz i uśmiechnął się mocniej...Teraz myślałaś tylko o tym jak mogą smakować usta kogoś takiego jak on... Przygryzłaś delikatnie wargę, Harry przysunął się bliżej... A ty błyskawicznie się odsunęłaś i się uśmiechnęłaś pokazując wszystkie zęby.
- Już wiem! - krzyknęłaś uradowana...
- Co wiesz? - spytał trochę rozbawiony Harry przekręcając głowę.
- Jak się pozbędziesz łatki... Powiedzmy, że nie całuje się na pierwszych randkach...
- W takim razie mam nadzieję na kolejną... - Zaśmialiście się oboje... Zjedliście bardzo późną kolację i bardzo miło spędzaliście wieczór... Zaczęliście się wygłupiać i bardzo dobrze poznaliście siebie nawzajem przez rozmowę. Szliście ulicą w stronę domu chłopaków, zrobiło ci się na serio zimno, bo było gdzieś około 1 w nocy. W normalnych okolicznościach dawno by was wygoniono z restauracji, ale wystarczyło że Harry się przedstawił i mogliście zostać dłużej, tak że byliście ostatnimi klientami.
- Och, proszę...-Harry zdjął z siebie i założył ci na ramiona swoją marynarkę, kiedy zauważył twój zdziwiony wzrok, powiedział - Cała się trzęsiesz z zimna! - i uśmiechnął się słodko.
Harry był prawdziwym gentelmanem, nawet przeniósł cię przez kałużę, co wywołało u ciebie głośny śmiech. Po drodze przestaliście rozmawiać, szliście obok siebie... Wasze ramiona się o siebie ocierały, ty dwoma dłoni trzymałaś za kołnierz marynarkę chłopaka, żeby nie spadła ci z pleców, więc zamiast wziąć cię za rękę, po prostu cię objął... Przygryzłaś wargę, żałowałaś że wymyśliłaś tą głupią zasadę z pierwszą randką...
Weszliście do domu i o dziwo nikt jeszcze nie spał... Natomiast kiedy weszłaś głębiej do salonu, zauważyłaś że reszta One Direction ogląda programy, które z pewnością zaczynają się dopiero po 24, kiedy cię zauważyli od razu przełączyli na pierwszy lepszy program...Dlatego waszym oczom ukazała się rybka z MiniMini, która chrapała pod wodą...
- Wiesz my tu... Sprawdzamy, czy oni tak całą noc...- tłumaczył wszystkich Liam...Louis chcąc zmienić temat i odwrócić uwagę, spytał...
- A gdzie Harry? Zabiłaś go i pochowałaś gdzieś po drodze? Rozumiem cię! - Lou wzniósł oczy ku niebu - On potrafi być taki irytujący!
Kiedy Lou odwrócił wzrok, pojawił się Harry, który objął cię od tyłu i chwycił jedną z twoich dłoni. Zaśmiałaś się delikatnie, kiedy Lou zauważył twojego partnera...
- Hah, to takie miłe... Usłyszeć co tak naprawdę myśli o tobie twój chłopak... - zaśmiałaś się głośniej, a chwilę potem wszyscy podążyli twoim śladem, nawet Louis. Harry wskazał głową schody na górę i zaczęliście iść w tamtym kierunku...
- Ekhem... - za chrząknął Zayn, a wy obróciliście się w jego stronę - Przepraszam, ale czy właśnie, no teges? W sensie, idziecie robić coś, co nie jest przeznaczone dla kogoś poniżej 18 roku życia? - oboje z Hazzą wybuchnęliście śmiechem.
- Nie! Harry zaprosił mnie na maraton filmów z Hugh Grantem i Colinem Firthem...
- Tak, bo to są nasi wspólni ulubieni aktorzy - wtrącił Hazza.
- Zaczniemy od "Love Actually" ("To właśnie miłość)- spojrzałaś na Harry'ego, a on dokończył...
- Przez "Music and Lyrics" (polski tytuł:"Prosto w serce") i kończąc na "The King's speech"("Jak zostać królem").
- Boże jakie to słodkie, jak się uzupełniają! - powiedział Niall. 
- Słodkie? Ona mi kradnie chłopaka, a ty mówisz że to słodkie? - powiedział Lou.
- Eleanor... - chrząknął Harry, a ty się zaśmiałaś, co wywołało że uśmiechnął się szerzej, spojrzeliście sobie w oczy i trwalibyście tak do rana, gdyby nie...
- Może już pójdziecie? - powiedział Zayn znudzony ze cwaniackim uśmiechem.
- Taa.. jasne... Wiesz gdzie mój pokój? Zaraz tam przyjdę, tylko wezmę coś do picia i jakiś popcorn, czy coś w tym stylu... - powiedziała twoja randka, a ty pokiwałaś głową i zaczęłaś iść po schodach...
- Ej, Harry tylko bądźcie potem cicho, jak już wam się znudzą te filmy, bo muszę się wyspać...-zaśmiał się Liam.
- Weź, ona ma zasadę, że nie całuje się na pierwszej randce i uparcie się tego trzyma, więc raczej...
- Nic z tego, kolego! - zawołał jakoś dziwnie radosny Louis.
- No właśnie! - przytaknął Harry i zaczął wyciągać przekąski... A ty nie mogłaś się opanować, żeby nie krzyknąć z góry:"Wszystko słyszałam", po czym usłyszałaś gratulacje dla chłopaków od Hazzy. Weszłaś do pokoju Harrego, który wyglądał jak zwykle... Dwuosobowe duże łóżko wypełniało większą część pomieszczenia, na ścianie po stronie drzwi znajdowała się szafa, a na przeciwko duże okno. Naprzeciwko łóżka znajdował się telewizor po jednej stronie, a po drugiej drzwi do łazienki. Trochę cię to śmieszyło, bo była ta wspólna łazienka, ale Harry miał do niej dodatkowe wejście. Harry przyszedł z popcornem, nachosami, czekoladą i batonami...oraz sokiem jabłkowym. Postawił to na ziemi przed telewizorem.
- To twój ulubiony? - spytał się wskazując na sok.
- Tak... - uśmiechnęłaś się - ciągle zapominam jakim wspaniałym słuchaczem jesteś...- Harry spojrzał ci w oczy, po czym opuścił wzrok i dodał...
- Chcesz na łóżku, czy wolisz na podłodze?
Zdezorientowana spojrzałaś na niego oczami wielkości spodków.
- Miałem na myśli skąd wolisz oglądać... - zaśmiał się chłopak.
- Aha... - zaśmiałaś się nerwowo - Na podłodze będzie wygodniej...
Usiedliście opierając się o łóżko. Siedzieliście opierając się o siebie nawzajem ramionami. Śmialiście się i rozmawialiście podczas filmów. Okazało się, że ulubionymi batonami Harry'ego również są Twixy:D Podczas drugiego filmu, zmieniliście pozycje, tak że siedziałaś opierając się plecami o jego tors, a jego nogi obejmowały twoje... Oparłaś się o jego umięśnione ramię i czułaś się tak bezpiecznie w tych silnych ramionach, że zasnęłaś kiedy zaczął się trzeci film. Obudziło cię szeptanie Harry'ego, który już po 15 minutach zorientował się, że śpisz. Przeprosiłaś go, co wywołało u niego cichy śmiech, też był zmęczony...
- Która godzina? - zapytałaś patrząc na zasłonięte żaluzjami okno przez które przebijały się smugi światła.
- Coś około 7... Chcesz iść spać?
- No chyba! - potarłaś oczy i oboje zaśmialiście się. Poszłaś się umyć, a Harry pompował materac, gdyż stwierdził, że nie może naruszać twojej przestrzeni osobistej na pierwszej randce.
Nie zamknęłaś drzwi od łazienki, bo Harry też musiał mieć do niej dostęp. Brałaś prysznic w wannie, w której stałaś... Bardzo podobała ci się firanka w kaczuszki i mydełka, która miała zasłonić osobę, która się kąpie... Usłyszałaś ciche kroki po łazience, mycie zębów i takie tam... Spojrzałaś na słuchawkę od prysznica, w jej odbicie świetnie widziałaś Harry'ego, bo stałaś na samym końcu wanny, gdzie firanka już nie wystarczała. Zamknęłaś oczy i zaczęłaś spłukiwać pianę z włosów. Kiedy znów otworzyłaś oczy i spojrzałaś na słuchawkę znowu zauważyłaś Harry'ego, wasze spojrzenia się skrzyżowały. Ponieważ stałaś do niego tyłem, obróciłaś tylko głowę w jego stronę...
- Ja przepraszam... - zasłonił sobie oczy, zaczął się cofać, ale potknął się o dywanik na podłodze...
- Nic nie szkodzi - odpowiedziałaś, bo naprawdę ci to nie przeszkadzało, co cię zdziwiło - Podasz mi ręcznik?
Zdziwiony chłopak z zasłoniętymi oczyma podał ci ręcznik, a ty się nim owinęłaś i wyszłaś z wanny.
- Harry... - sięgnęłaś ręką i powoli odgięłaś jego dłoń z zasłoniętych oczu. - Na serio nic nie szkodzi...
- Ja naprawdę przepraszam... Ja...Tylko chodzi o to - uśmiechnęłaś się pokazując wszystkie zęby, bo podobało ci się jego zakłopotanie. - ...że jesteś taka piękna - dokończył krzyżując swoje spojrzenie z twoim.
- Wiesz idź się kąpać, podglądaczu! - powiedziałaś to na tyle serdecznie, że chłopak również się uśmiechnął. Umyłaś zęby, rozczesałaś włosy i poszłaś do sypialni. Dopiero teraz przypomniałaś sobie, że nie masz pidżamy. Ubrałaś się w swoją bieliznę i żałowałaś, że nie ubrałaś na tą randkę dresu. Twój koronkowy czarny zestaw byłby idealny... gdybyście spotykali się z co najmniej pół roku albo dłużej... W tej chwili cieszyłaś się na widok materaca, który leżał pod telewizorem. Nie zauważyłaś jak przyszedł chłopak, bo stałaś plecami do drzwi łazienki. Kiedy się obróciłaś, zauważyłaś że Harry ma oczy wielkości pięciozłotówek, ale po chwili się opanował... Pocierałaś palce ze zdenerwowania. Zauważyłaś również, że Harry ma na sobie czarne obcisłe bokserki. Uśmiechnęłaś się na ten widok, bo słyszałaś że lubi sypiać nago. Bez słowa się obróciłaś i poszłaś w stronę łóżka, położyłaś się. Harry położył się na materacu.
- Dobranoc - powiedział tym swoim głębokim głosem.
- Dobranoc - odpowiedziałaś ciemności.
Po nie więcej niż po 10 minutach nadal nie mogłaś zasnąć pomimo tego, że jeszcze pół godziny temu oddałabyś wszystko by iść spać.
- Harry? - spytałaś się ciemności, która była tylko trochę jaśniejsza przez te niedokładne żaluzje...
- Tak? - usłyszałaś prawie od razu odpowiedź.
- Też nie możesz spać?
- No trochę tak...
Wstałaś, i na omacku podeszłaś do materaca...
- Mogę się położyć z tobą? - zapytałaś ocierając ramię i przygryzając wargę ze zdenerwowania, bo przecież mógł odmówić. Harry podniósł kołdrę i poklepał materac obok siebie. Położyłaś się we wskazanym miejscu i się uśmiechnęłaś. Było ci trochę cieplej, bo wtuliłaś się w jego ciepły umięśniony tors, a on cię przytulił. Byliście bardzo blisko siebie, bo końcu końców był to materac jednoosobowy. Zamknęłaś oczy, czułaś się przy nim tak bezpiecznie.
- Dobranoc. - wyszeptałaś do jego torsu.
- Dobranoc, słońce. - odpowiedział ci tym głębokim głosem, po czym pocałował cię w czoło.
Zasnęliście oboje prawie od razu. I wstaliście razem około godziny 12. Niby spaliście tylko 6 godzin, ale to wam wystarczyło. Zaproponowałaś, że pójdziesz robić śniadanie. Harry przytaknął, ale najpierw dał ci swoją starą bluzę Jacka Willsa tłumacząc, że nie chce się dzielić widokiem ciebie w samej bieliźnie z resztą zespołu. Zaśmiałaś się, ale przyjęłaś prezent, który był ci trochę za duży, ale dzięki temu bluza zasłaniała ci też trochę nogi. Oboje zeszliście na dół i nie spotkaliście nikogo. Dom wydawał się opustoszały... Weszliście do kuchni, zjedliście jajecznicę przygotowaną przez Hazzę, a na deser naleśniki twojego autorstwa. Poskładaliście naczynia do zlewu... Już chciałaś zacząć je zmywać, kiedy Harry zatrzymał twoją dłoń sięgającą do kranu. Spojrzałaś mu w oczy zdziwiona. Oboje nagle przestaliście się śmiać, tylko patrzyliście na siebie z napięciem. Harry spojrzał na twoje nogi i zaczął...
- Czy to jest nasza druga randka? - przeniósł wzrok i znów wasze spojrzenia się skrzyżowały.
- Chyba tak... - uśmiechnęłaś się, a chłopak to odwzajemnił.
Chwycił cię za policzek i szybko oparł o lodówkę. Oboje się uśmiechaliście kiedy Harry wykonywał kolejne czynności bardzo szybko... Trzymając cię nadal za policzek drugą ręką podniósł twoją rękę tobie nad głowę i przycisnął ją do lodówki, kiedy się przysuwał - nie wytrzymałaś i przyciągnęłaś go za szyję do siebie. Zaczęliście się na serio namiętnie całować, wasze usta wydawały się nawzajem dla siebie stworzone... Usta Hazzy smakowały winogronami, co jeszcze bardziej cię nakręcało. Ze zwykłego pocałunku przeszliście do francuskiego... Całowaliście się tak namiętnie, że zapomnieliście dosłownie o całym świecie i oderwaliście się od siebie dysząc dopiero wtedy, kiedy usłyszeliście głośne stawianie szklanej szklanki na stole obok was i jeszcze głośniejsze chrząknięcie. Wasz wzrok powędrował w tamtym kierunku, ale nadal do siebie przywieraliście... Zobaczyliście Louisa trzymającego szklankę z wodą, który szczerzył się jak głupi. Dopiero potem zobaczyliście resztę chłopców, którzy za nim stali i byli szczęśliwi jak i dumni, jakby to co przed chwilą się wydarzyło byłoby ich zasługą... Ale kiedy zauważyliście śmiejącego się Zayna z kamerą, jak oparzeni odskoczyliście od siebie i poszliście myć naczynia z kranie, co natomiast wywołało głośną salwę śmiechu u reszty zespołu.
- Czy wy myślicie, że my nie wiemy co was łączy? - zapytał prze łzy śmiechu Niall. A ty z Harrym wymieniliście spojrzenia.
- Przecież od zawsze wymieniacie się tymi maślanymi spojrzeniami i uśmiechami i...- powiedział Louis.  
- Jesteście dla siebie stworzeni, to chciał powiedzieć twój... - szybka wymiana spojrzeń z Lou -  przyjaciel... - dokończył Liam.
- Poza tym odwiedziliśmy was rano i mamy dowód, że między wami iskrzy... - zaśmiał się Zayn. Znów wymieniliście spojrzenia z Hazzą i nagle wybuchnęliście tak gwałtownym śmiechem, że wprawiliście resztę w zakłopotanie. Chłopcy po pewnej chwili się rozeszli i znów zostaliście sam na sam.
- Wiesz... - powiedział Harry trzymając cię za policzek - Chyba się zakochałem w takiej jednej dziewczynie... Pomimo tego, że znamy się od dosyć dawno, to dopiero nie dawno to dostrzegłem...- dokończył patrząc ci w oczy. Przytrzymywałaś dłonią jego dłoń.
- Ale musi być z niej szczęściara!- odpowiedziałaś. Wasze usta znów się złączyły, ale tym razem w czułym i delikatnym pocałunku, ale równie długim. Kiedy się od siebie oderwaliście, Harry oparł swoje czoło o twoje i z zamkniętymi oczami wyszeptał:"Kocham cię,[TWOJE IMIĘ].", a ty również z zamkniętymi oczami mu odpowiedziałaś:"Ja ciebie też, podrywaczu."

KONIEC



Opracowała: B - "Nie wiem jak wam, ale mi się podoba:D"


PS: Proszę o komentarze, wtedy ma się większą ochotę coś pisać:D
PSS:Jeśli chcesz jakiś imagine specjalnie i wyłącznie tylko dla ciebie.... Napisz w komentarzach z jakim chłopakiem i swoje imię (bez podanego imienia wezmę nick)... Jeśli chcecie możecie też podać słowa klucze,np.: zazdrość, trasa koncertowa, rozstanie, trudne tematy itp. itd. A i bym zapomniała... co do imaginów 18+ jestem zbytnio sceptycznie do nich nastawiona, w sensie do ich pisania, bo tego bloga dużo moich znajomych ze szkoły odwiedza...ale jeśli ktoś poprosi, to no cóż, ja nigdy nie mówię nie, ale wolałam bym jako słowa klucze zamiast "18+" - "trudne tematy":D Postaram się jak najszybciej powstawiać zamówienia:D
PSSS: Na konkurs "Nie tylko sercem, ale duszą" dostałam tylko dwie prace, dlatego termin przenoszę z jutra na przyszłą środę! Szczegóły wstawię jutro!!:D