piątek, 27 kwietnia 2012

Imagine - Louis (III)


 
Skończyłaś liceum i twoi rodzice pozwolili tobie spełniać twoje marzenia… więc przeprowadzasz się wraz z najlepszą przyjaciółką do Londynu! Tak naprawdę jedziesz tam z powodu warsztatów… Taniec to twoja największa pasja! A ty masz talent… W końcu nie każdy dostaje szansę do współpracy z choreografem takich sław jak Britney Spears! Musisz bardzo dbać o swoje ciało, więc codziennie biegasz po Hyde Parku.
~~Pewnego ranka~~
Jest dopiero 8:00 rano, ale ty wybiegasz właśnie z domu, by dobiec do parku i tam chwilę pobiegać… W uszach masz jak zwykle słuchawki i słuchasz swojego ulubionego zespołu, czyli One Direction, a poza tym zawsze gdy biegasz, śpiewasz albo myślisz o milionie spraw… Dzisiaj nie ma wyjątku… Biegniesz zastanawiając się „co by było gdyby”, dobiegasz do parku i wskakujesz na drogę rowerową, by piesi na chodniku ci nie przeszkadzali… Jakieś dzieci głośno się śmieją, więc włączasz maksymalną głośność, zaczynasz śpiewać pod nosem i już myślisz o zajęciach tanecznych, które masz wieczorem… Kiedy nagle wpadasz na jakiegoś rowerzystę! Ty się przewracasz i oszołomiona lądujesz na tyłku tuż obok drogi rowerowej, a on spada z roweru, koziołkuje dwa metry i kładzie się na plecach na środku drogi rowerowej. Chwilę starasz się dojść do siebie, kiedy czujesz jak ktoś łapie cię za ramię… To był rowerzysta, który najwyraźniej nic sobie nie zrobił i stwierdził, że sprawdzi czy z tobą jest wszystko OK… Przez pierwsze minuty jesteś zdezorientowana, po czym wracasz do siebie, strącasz jego dłoń ze swojego ramienia…”
Ty: Co ty sobie wyobrażasz?
Rowerzysta: Ja się tylko pytałem, czy się dobrze czujesz…. <odpowiada zdezorientowany, instynktownie odsuwając się od ciebie…. Po czym dodaje odważniej oskarżycielskim tonem…> Ej… Miło jest tak witać kogoś, kto sprawdza czy nie masz wstrząsu mózgu?
Ty: <odpowiadasz mu w taki sam sposób> Miło jest się tak drzeć na kogoś, kto ma podejrzenie o wstrząs mózgu?
*Oboje wybuchacie śmiechem*
Rowerzysta: Hah, jestem Lou, a ty… nieroztropna biegaczko?
Ty: [Twoje Imię]… Ejej! Jak to nieroztropna, co?
Lou: W końcu to nie ja biegam zasłuchany w jaki oni się nazywają…. Nie ważne! Ale nie biega się po drodze rowerowej… <wstaje i podaje ci rękę, by ci pomóc wstać> Chyba, że to było specjalnie…
Ty: Tak wiesz… marzę o misji samobójczej!
Lou: Hah, słodka jesteś, kiedy prawdopodobnie masz wstrząs mózgu …<uśmiechnął się słodko, po czym dodał> Z chęcią bym sprawdził, czy na co dzień też taka jesteś …  <teraz uśmiechnął się szerzej>
*Odwzajemniłaś jego uśmiech, ale chwilę później on zbladł z twojej twarzy… Nie mogłaś uwierzyć, że tego nie zauważyłaś wcześniej…  Przecież to sam Louis Tomlinson z 1D! „Boże, ale wtopa” – pomyślałaś.*
Ty: Też z chęcią bym to sprawdziła… To znaczy to, czy na co dzień też jesteś taki bezinteresowny… <stwierdzasz, że pomimo tego, iż jesteś ich fanką, to nie musisz piszczeć albo wylatywać z tekstami o tym jak bardzo ich kochasz… Przecież Louis sam chciał to zatuszować…>
Lou: Wiesz… masz trochę chwiejny krok… <spojrzał na twoje nogi, stał teraz bardzo blisko ciebie> Może cię odprowadzę do domu? <podniósł wzrok i spojrzał ci w oczy>
Ty: <stanęłaś jak sparaliżowana i nie byłaś w stanie zrobić nic więcej niż potrząść głową w geście zgody> Emmm…
Lou: Czyli to znaczy tak po mózgowo-wstrząsnemu? <uśmiechnął się teraz od ucha do ucha, przypiął rower do drzewa i wrócił do ciebie> Idźmy po chodniku… <spojrzał na ciebie jakby wyciął świętny kawał, więc mimowolnie też się uśmiechnęłaś>
*Teraz szliście obok siebie ocierając się ramionami… Czasem wasze dłonie lekko się muskały, szliście w kompletnej ciszy, do czasu…*
L:<stanął kompletnie wryty robiąc face palma, podszedł do ciebie i wskazał cię palcem> Czy my w ogóle najpierw nie powinniśmy obrać kierunku, wraz z miejscem twojego zamieszkania?
Ty: <Również stanęłaś, zdezorientowana rozejrzałaś się dookoła i wybuchłaś głośnym śmiechem> Rzeczywiście idziemy w złym kierunku!!
*Louis uśmiechnął się na twój śmiech, oboje zawróciliście i szliście, jak poprzednio ale tym razem rozmowa się nie urywała…*
Lou: Wow…< patrzy tobie w oczy, oboje cały czas się śmiejecie> Świetnie się z tobą gada, jak już pomyli się kierunki… <wybuchasz śmiechem, co jest największą nagrodą dla Lou> Właściwie to…
Ty: <jesteś szybsza> Tak właściwie to szliśmy w dobrym kierunku, tylko zwrot był przeciwny niż do wymierzonego celu <odpowiadasz bardzo szybko, jakbyś była wyrwana do odpowiedzi>
Lou: No i proszę lubisz fizykę… <patrzysz na niego zdziwiona> Jesteś chyba bardziej inteligentna ode mnie, bo ja miałem na myśli tego, lecz właściwie to w jakiej dzielnicy mieszkasz?
Ty: Ooo… W Kilburn. <odpowiedziałaś nadal się uśmiechając>
Lou: Wow, to muszę cię koniecznie odprowadzić! <powiedział pół serio, pół żartem… a ty spojrzałaś na niego z ukosa, nie uśmiechając się>
Ty: Czarna dzielnica to tylko stereotyp… <mówiłaś oburzona, ale Louis ci przerwał>
Lou: Nie to miałem na myśli… <chyba chciał zmienić temat, zrobiło ci się go żal… bo powiedział>  O popatrz! Masz ochotę? <wskazał na budkę, a ty mimowolnie się uśmiechnęłaś, kiedy on złapał cię za rękę i poprowadził w wskazanym kierunku>
Ty: Szkoda, że nie ma o smaku marchewkowym…  <spojrzałaś na możliwe smaki, a Louis się uśmiechnął na twoje słowa> Jakie bierzesz?
Lou: Yyyy… < Przestał się tobie przyglądać, po czym dodał>Miętowe z czekoladą… A ty?
Ty: Ja też! To moje ulubione…
Lou: Moje też! < Lou kupuje po dwie gałki na głowę, bierzecie w dłonie rożki i udajecie się w dalszą drogę>
*Rozmowa cały czas przerywana jest śmiechem albo waszymi spojrzeniami w oczy… Czujesz, że Lou od dłuższego czasu trzyma twoją rękę, stajecie przed twoją kamienicą…*
Ty: <przysuwasz się bliżej niego, tak że wasze ciała się prawie stykają, on odgarnia ci kosmyk włosów z twarzy> Szkoda, że nic mi nie zaśpiewałeś Louisie Wiliamie Tomlinsonie…  <mówisz z satysfakcją w głosie, jakbyś odkryła jakąś tajemnicę rządową…>
Lou: Może kiedyś indziej… A i… jednak jesteś tak samo słodka bez wstrząsu, jak z … <ujął twoją twarz jedną dłonią>.
Ty: Ja chyba coś do ciebie…
*Louis zamknął twoje usta długim namiętnym pocałunkiem, staliście tak w objęciach z jakąś chwilę i pewnie byście jeszcze stali, gdyby nie nagły deszcz… Zaprosiłaś Lou do środka na tartę marchewkową… Od tamtej chwili nie jesteś już zwykłą „nieroztropną biegaczką”, a dziewczyną samej 1/5 One Direction…

 Opracowała: B



środa, 25 kwietnia 2012

Tylko winni się tłumaczą + zapowiedź....!

Będziemy się tłumaczyć, bo jesteśmy winne...Przepraszamy! No wiecie, za to że trochę ostatnio mało tu wstawiamy, ale od jutra wrócimy do naszej starej formy:D Nie będziemy się tłumaczyć dwiema rozprawkami na język polski (a mamy mega surową polonistkę, która już od I klasy gim. powtarza nam, że już niedługo piszemy maturę). No i dzisiaj miałyśmy pk z fizyki... No a ja dzisiaj po raz 3 instaluje FireFoxa... A jeśli chodzi o ZAPOWIEDŹ to... jutro będzie trochę do czytania! Tak tylko mówię...
Wasza B


PS: WIELKIE DZIĘKI!! Za komentarze, że w ogóle się pojawiają i za ten licznik!! No w końcu chyba ni my nabiłyśmy te 2100 wejść:D Więc jeszcze raz dzięki!



niedziela, 22 kwietnia 2012

Imagine - Niall (II)




 *Niall zaprosił Cię na łyżwy. Chociaż nie umiał jeździć na nich, miał nadzieję, że go nauczysz, bo naprawdę świetnie jeździsz. Wchodzicie już  na lód, gdy Niall mówi...*
Niall: [Twoje Imię], ja nie dam rady...
Ty: Dasz, jak wejdziesz na lód i ze mną pojeździsz to dam ci buziaka...
Niall: To już, już wchodzę!
*Jako para świetnie zawsze się bawiliście i pokonywaliście swoje strachy zawsze razem. Niall wziął cię za rękę i pojechaliście. Jakoś mu szło, ale i tak trzymał się bariery. Chcesz go nauczyć jeździć na tych łyżwach, bo to jest jego słaba strona...*
Niall: Jakoś idzie...
Ty: No, zaraz się rozjeździsz...i będziesz mistrzem jeżdżenia na lodzie.
*Puszczasz rękę chłopaka, a on jedzie przed siebie...
Niall: [Twoje Imię], czemu mnie puściłaś?
Ty: Bo musisz się nauczyć jeździć sam...
*Niallowi idzie jak po maśle, kiedy słyszysz głośny huk... Widzisz, że to Niall na  podłodze, szybko do niego podjeżdżasz.*
Ty: Niall, kochanie żyjesz?
Niall: Nie, słońce, mówię od ciebie z  grobu...
*Pomagasz mu wstać, a on już rezygnuje z łyżew i schodzicie z lodu.*
Niall: Pojeździliśmy sobie...
Ty: Ale świetnie ci szło, a tak propos nic ci się nie stało?
Niall: Nie, chyba nie..Czy możemy wrócić do domu, bo tam czeka na ciebie niespodzianka?
Ty: Mhm...
*Jedziecie do domu,a ty cały czas się zastanawiasz, jaka może być ta niespodzianka. Wchodzicie do domu, a w jadalni widzisz stół posłany ładnym obrusem, a po środku leży kurczak i świeca się pali, już od dłuższego czasu, bo widzisz ile wosku już poszło.*
Ty: Wow, ty to zrobiłeś?
Niall: Tak, ale najgorsze było przygotowanie kurczaka, bo miałem na niego ochotę...
Ty: Podziwiam, cię kochanie <Dajesz mu buziaka i zasiadacie do stołu.>
*Zjadłaś tylko jakieś 1/8 kurczaka, a reszta powędrowała, do żołądka Nialla...mogłaś się tego spodziewać.*
Ty: Przepyszne...gotuj może częściej, co?
Niall: Dziękuję, chętnie... ale wtedy nic nie byłoby na stole, bo bym zjadł sam...
Ty: Haha...
Niall: Teraz, deser.
Ty: Niall...ja już nie mogę...
Niall: Jeśli nie, to zjemy później, a teraz może film?
Ty:  Z chęcią.
*Chłopak włącza jakiś romantyczny film, a na stole położył paluszki...*
Ty: Nie najadłeś się?
Niall: Nie...ale to jest przekąska dla nas <bierze paluszka do ust i wzrokiem pokazuje ci, że masz ugryźć drugą końcówkę...doszło do pocałunku.>
*W połowie filmu kładziesz się Niallowi na kolana i nadal się karmicie paluszkami. Bardzo romantycznie wyglądacie i czujecie, że tej chwili nikt wam nie zepsuje, jednak zapominacie o czterech chłopakach, którzy potrafią wszystko zepsuć, nawet szczoteczkę do zębów.*
Zayn: Ojejku, ale słodko!
Harry: Chyba słono, Zayn...
Zayn: Niby czemu"słono"?
Lou: Bo jedzą słone paluszki...?
Liam: Wasze myślenie powoli mnie de-motywuje...
*Chłopacy podchodzą do kanapy i patrzą na was z góry. Ty odwracasz swój wzrok na nich...*
Ty:<o mało sie nie zakrztusiłaś paluszkiem> Ekhemmm,witam...
Niall: Wy?! Co wy tu robicie, mieliście iść do hotelu na noc...
Harry: Cześć , Niall wyobraź sobie czterech chłopaków, przystojnych chłopaków, zamawiających pokój na parę godzin lub na jedną noc!! 
Lou: Pomyśleliśmy, że o tej godzinie będziecie już w pokoju, zamierzaliśmy tu przyjść, i nie zauważeni iść spać...
Niall: Aha, Harry twoja skromność...Zayn?
Zayn:<ma pełną  buzię jedzenia> Co?
Niall: Jesz kurczaka?
Zayn: Nie, wcale, że nie... To tu w ogóle jest kurczak?
Niall: <Odwraca głowę i patrzy na niego stanowczo, Zayn odchodzi od talerza z kurczakiem,a raczej z talerzem resztek kurczaka.>
Liam: To my swój plan spełniamy i niezauważalnie idziemy spać....dobranoc!
*Liam,Harry, Lou i Zayn dają ci buziaka w policzek, a Niall na ten widok poczerwieniał jak burak.*
Ty: Dobranoc! Niall, co taki czerwony?
Niall: Ja? Czerwony? Żartujesz?
Ty: Kochanie co się stało?
Niall: No, bo widzę ten wzrok chłopaków na tobie [T.I] i myślę, że każdy inny mógł cię teraz mieć w tej chwili...
Ty: Nialler,kocham tylko ciebie... <dotykasz ręką jego policzka>
Niall: Uff, to dobrze...ale to nie znaczy, że nigdy o ciebie nie będę zazdrosny...
Ty: Ok. <wzruszasz ramionami>
Niall: Idziemy na deser?
Ty: A czy ten deser można wziąść do sypialni?
Niall: <uśmiechnął się> Oczywiście, że tak [T.I].
*Bierze deser w jedną rękę, były to pączki, muffiny, babeczki i ciasteczka, a w drugą bierze twoją rękę...
W sypialni okazuje się że w jednym z muffinów, był pierścionek, który złączył Ciebie i Nialla w jedność już na zawsze...
 Opracowała: X                                    Korekta: B 
- "Wiem skąd się wzięły paluszki;)"




Imagine - Zayn (VIII)




Dziś chłopacy jadą na cały dzień na koncert. Ty, że masz spokój w domu zamierasz posprzątać mieszkanie, bo chłopacy zwykle tego nie robią. W szafie znajdujesz starą koszulę Zayna i jego spodnie sportowe. Radio w kuchni włączasz na maksa, a że w środku była płyta One Direction, zespół z którym mieszasz i do tego jednym z nich jest twój chłopak - Zayn. Idziesz do góry, a muzyka leci po całym domu. Sprzątasz najpierw pokój Nialla, bo uważasz, że najlepiej od niego zaczać, bo tam może się rozlegać pleśń z tak dużej ilości jedzienia, które powinno być w lodówce a nie w jego pokoju. Na koniec zostawiasz sobie łazienkę. Akurat leci One Thing. Nucisz sobie pod nosem. Do domu wchodzą chłopacy. Ty tego nie słyszysz, i dalej robisz swoje. Chłopacy wchodzą do łazienki, ale ty tego tez  nie zauważasz. Gdy piosenka się kończy słyszysz..
Lou: I że nie ma nas jeszcze dość...
Niall: Ja bym na jej miejscu, przestał nas słuchać.
Liam: To jest jakaś mania...
Harry: Chyba na punkcie głosu Zayna, bo tylko jego kawałki śpiewa.
*Zayn wchodzi do łazienki i łapie cię za  pas. Podnosi i usadza na parapecie.*
Ty: Emm, Witam kochanie...
Zayn: Cześć moje słońce. Ładnie śpiewasz no i się ruszasz..
*Chłopacy wychodzą, bo wiedzą że może do czegoś dojść...*
Ty: Mhm...<daje ci on czułego buziaka na powitanie.>
Zayn: A możesz powtórzysz, te ruchy teraz lub wieczorem w sypialni?
Ty: Zayn!! Świntuchu ty... <uderzasz go ścierką>
Zayn: No co?
*Dokończasz sprzątanie. Schodzisz już czysta, ubrana ładnie na gotowy obiad.*
Harry: Ulalaa...Obiad włala.
Ty: A tak w ogóle,  mieliście wrócić nocą...
Liam: No tak, ale wiesz jakoś tak wyszło...
Lou: Dziś wieczór filmowy?
Zayn: Dla was tak, dla mnie i [T.I] nie, bo zabieram ją do kina.
Niall: A to dlatego tak ładnie wyglądasz...
Lou: Niall, właśnie opowiedziałeś jej, że nigdy ładnie nie wygląda, nawet w tych starych ubraniach Zayna, a wygląda gorąco..
Niall: Sory,[T.I], chciałem powiedzieć to co Lou, zawsze wyglądasz pięknie... na serio.
Ty: Dzięki.
*Po obiedzie idziesz do samochodu, a  Zayn prowadzi. Gadacie cały czas, a zwłaszcza o tym, że chcecie kupić nowy dom, bo będzie was o jedną osobę więcej. Jesteś w 2 miesiącu ciąży, i tylko ty i Zayn wiecie o tym. Do kina, na film się spóźniliście, bo pomyliliście godziny...*
Zayn: To świetnie...co robimy?
Ty: Chodźmy do centrum handlowego.
Zayn: Może do sklepu z ubrankami dla niemowląt?
Ty: Ale jest jeszcze za wcześnie.. a  tak w ogóle to nie wiemy, kogo będziemy mieć...
Zayn: [T.I], wiesz, że musimy powiedzieć chłopakom  o ciąży?
Ty: Nie dowiedzą się... chyba, że w 8 miesiącu będę wyglądała jak hipopotam...
Zayn:  Nie będziesz, jak to ujął Lou, zawsze będzies wyglądać gorąco.
*Dałaś mu buziaka, a on dotknął twojego brzucha. Pojechaliście do tego sklepu i kupiliście buciki i cudem znalezione skarpetki  z napisem "One Direction". Jedziecie, do domu. Wchodzicie do salonu wyłączacie im telewizor...*
TY: Musimy, poważnie pogdać...
Zayn: Bardzo poważnie...
Liam: Nie!! Nie, nie mówcie, że się rozstajecie... nieeee!!!
Harry: Jesteście dla siebie stworzeni...jesteście jak..jak...
Louis: Odbicie lustrzane!
Niall: Gdybyś ty była chłopakiem byłabyś Zaynem, a gdyby ty byłbyś diewczyną byłbyś [T.I]!!
Harry: Nie rozstawajcie się nie!! 
Chłopacy : Nie, musicie być razem!!
Ty: <śmiejesz się razem z Zaynem> Ale kto wam powiedział, że my się rozstajemy?
Zayn: Co innego chcieliśmy powiedzieć...
Lou: Uff...mówcie.
Ty: No to, macie zgadujcie.
*Kładziesz przed nimi siatkę z bucikami i skarpetkami.*
Niall: Komu się kurczy stopa?
Liam: Matole, oni będą mieć dziecko...
Harry: JEJ!! Będę wujkiem!
Lou: My będziemy wujkami, tego chłopca.
Ty: Kto powiedział, że to chłopiec, za dużo ich tu jest...
Harry: Zaraz zemdleję z wrażenia..
Niall: Nie, Harry nie mdlej..nie błagam nie.
Harry: Żart..
*Powiedzieliście, że to 2 miesiąc i że zamierzacie kupić większy dom dla was wszystkich. Już po 7 miesiącach pojawili się trójaczki, dwie dziewczynki i jeden chłopczyk... Jesteście najszczęśliwszymi rodzicami na świecie.*


Opracowała: X                            Poważna korekta: B




Ciekawostki - One Direction (IV)

  • Fryzura Zayna ma 6cm.

  • Niall nienawidzi, kiedy dziewczyny są na diecie [nie że coś, ale ja na serio jestem wiecznie głodna -B]

  •  Kiedy 1D było w L.A, Harry wpadł na szklane drzwi, a Niall nie mógł przestać się śmiać. Jakiś czas później sam na nie wpadł.
  • Ulubiony numer Liama to 1 [jej to mój numerek w dzienniku i moje oceny z polaka :) - X]
  •  Chłopcy chcą robić więcej twitcamów, ale ich menadżer na to nie pozwala.
  • Ed Sheeran twierdzi, że zabawa klockami Lego jest dla Nialla zbyt skomplikowana.
  •  Zayn jest bardzo dobrym słuchaczem. [to mi się podoba - X ]
  •  Liam brał lekcje śpiewu przed X-Factorem. [po co?? - X]
  •  Harry nigdy nie całował się z dziewczyną pod jemiołą. [uf, będę pierwsza! - B...tak odbija mi...]
  •  Liam chciałby pocałować Leonę Lewis pod jemiołą, ale myśli, że jej chłopak może mieć inne zdanie. 
  •  Harry wciąż czeka na namiętny pocałunek w deszczu. [hah, kto na to nie czeka - B]
  • Harry zrobił raz niespodziankę swojej dziewczynie. Wieczorem zorganizował dla niej piknik nad jeziorem, kupił nawet świece. "Nigdy nie byłem tak zdenerwowany." - mówi.
  •  Zayn ma zwyczaj gryzienia dolnej wargi. [ja też, ale tylko wtedy kiedy kłamię lub robie w B w balona :) - X] [ja też, ale tylko wtedy kiedy się denerwuję lub kiedy sytuacja po prostu tego wymaga... You know what I mean - B... X, wiem że to robisz... a dodatkowo jeszcze zaczynasz krzyczeć kiedy kłamiesz]
  •  Liam to "ten mądry", Niall "ten zabawny", Zayn "ten próżny", Louis "lider", a Harry "ten od flirtu".
  • Idealna pierwsza randka dla Harrego to oglądanie Love Actually i jedzenie popcornu. [wiem, że to jego ulubiony film! co jest trochę śmieszne... ale kit z tym... Bo ja kocham horrory, a  moim ulubionym filmem jest Way Back into love, gdzie też gra Hugh Grant- B]
  •  Idealna randka dla Zayna to romantyczny obiad i długa rozmowa.
  • Liam zachowuje się jak psychicza osoba i skacze po całym pomieszczeniu, kiedy tweetuje do niego Leona Lewis.
  •  Liam nienawidzi łyżek bardziej niż czegokolwiek, ale kiedyś powiedział, że użyłby ich gdyby jego dziewczyna go o to poprosiła.
  •  Harry mówi, że jeśli jego dziewczyna usnęłaby na jego kolanach, zrobiłby jej zdjęcie, a potem ciągle powtarzałby jej jaka jest piękna.
  •  Niall kocha swoje łóżko prawie tak samo jak jedzenie i spanie.
  •  Kiedy Niall pierwszy raz rozmawiał z Michaelem Buble, cały czas ściskał rękę Liama, ponieważ bardzo się denerwował.
  •  "Chcę mieć dziewczynę, która lubi się wygłupiać." - Niall.[taa... w naszej paczce innych nie znajdziesz-B]
  •  Harry zawsze zaraża wszystkich śmiechem.
  •  Harry rozebrał się raz na planie do naga, a Louis biegał za nim z kocem. 
  •  "Chcę mieć dziewczynę, która będzie kochała mnie za to kim jestem, nie za `Harrego Stylesa z One Directon`." - Harry.
  •  Kiedy One Direction odpadi z X-Factora to Niall płakał najbardziej.
  • Zayn zawsze chciał nagrać cover Bruno Marsa.
  •  "Moje włosy są dziwne. Jednego dnia są kręcone, a drugiego proste." - Harry. [a moje zawsze są kręcone i mają zawsze dużą objętość - B]
  •  "Chcę mieć dziewczynę, która będzie akceptowała moja wady." - Liam.   
  •  Liam rzadko pije alkohol, ponieważ ma tylko jedno nerkę i zaszkodziłoby to jego zdrowiu.
  •  Liam napisał raz piosenkę dla dziewczyny, którą lubił, zaśpiewał jej ją i zapytał czy zostanie jego dziewczyną. Powiedziała"tak", ale rzuciła go następnego dnia.
  •  Podczas podróży chłopaki z 1D bardzo dużo czytają. [to tak jak ja! potrafię czytać cały czas w środkach lokomocji - B... tak a probo, to ciekawe co czytają...]
  •  Ulubiony kolor Harrego to różowy ( i niebieski oraz fioletowy), Louisa czerwony, Nialla zielony, Zayna niebieski , Liama  fioletowy. [mój pokój jest różowy, a pościele niebieskie - X]
  •  Harry chce, żeby Louis był świadkiem na jego ślubie. 
  •  "Naprawdę nie wiem co przyciąga do mnie dziewczyny!" - Harry. [ no nie wiem... może te kręcone włosy i te słodkie dołeczki i...właściwie to sama nie wiem - B]

Opracowała: X                                     Korekta: B 


Imagine - Louis (II)






Idziesz na zakupy wiosenne z przyjaciółką. Wchodzicie do sklepu i zauważasz bluzkę w paski, niebieskie spodnie oraz buty w paski, które ci się spodobały i uznałaś, że musisz je mieć. Przyjaciółka idzie do innego sklepu i mówi, że za dwie minuty wróci, ty chociaż w te dwie minuty nie wierzysz idziesz do przymierzalni. Wyglądasz wyśmienicie. Pomiędzy podłogą, a  drzwiami, czyli w tej szparze zauważyłaś cień i pomyślałaś, że to twoja przyjaciółka więc wychodzisz z tekstem:
Ty: No i jak Susan? Jak pasuje do mnie ten strój?
*Nagle patrzysz na osobę, która wydawała ten cień, okazało się, że to nie Susan, a chłopak ubrany w T-shirt w paski, niebieskie spodnie oraz  buty w groszki (paski+groszki=?). Patrzysz na twarz chłopaka, przychodzi ci tylko jedno imię i nazwisko...Louis Tomlinson.*
Lou: Wyśmienicie, pasuje jak ulał...
Ty: Emm, sory myślałam, że to moja przyjaciółka..
Lou: Nic się nie stało..
*Louis cały czas patrzył na ciebie takim wzrokiem, jakby chciał cię zabić za to, że lepiej wyglądasz w paski niż on.*
Lou: Mam pytanko?
Ty: Wal prosto z mostu, nieznajomy.
Lou: Podejrzewam, że lepiej wyglądasz niż ja w paskach...ale wróćmy do tematu... <nagle go zatkało, bo w przebieralni zauważył twoją torebkę w marchewki...>
Ty: Coś się stało?
Lou: Emm, świetna torebka...nie nic, ale zapomniałem pytania...
*Nagle słyszycie, że ktoś woła Louisa, był to Harry Styles!! Nie mogłaś uwierzyć, że ich widzisz na żywo, jesteś directionerką, oczywiście.*
Harry: Louis, dawaj tylko na ciebie czekamy!!
Lou: Już, zaraz. Przepraszam, ale ja już idę, miło było ciebie spotkać.
Ty: Wzajemnie..
*Wracasz do przebieralni i wychodzisz z tymi rzeczami, które zamierzasz kupić. Nagle widzisz Susan.*
Susan: Ty!
Ty: Co ja?
Susan: Szukałam, ciebie...
Ty: A ja  na ciebie czekałam. A teraz idę kupić rzeczy, które spodobały się...<nie dokończyłaś zdania, bo wiedziałaś, że twoja przyjaciółka może ci nie uwierzyć>.
*Jedziecie do ciebie do domu, bo Susan, zamierzała u ciebie nocować.  Ubierasz ubrania, które kupiłaś i nagle słyszysz pukanie do drzwi. Podchodzisz i je otwierasz.*
Kurier: Oto kwiaty dla pani, od pani tajemniczego wielbiciela.
Ty:*zdziwiona odbierasz kwiaty* Dziękuję, a może pan zdradzić imię tego wielbiciela?
Kurier: Przykro mi nie, ale pozostawił w bukiecie karteczkę dla pani.
*Idziesz do salonu, Susan zauważ bukiet. A ty otwierasz kopertę, czytasz oto ten list na głos:
Ty: "Wierząc że jesteś tą osobą, chciałbym każdą chwilę spędzać z Tobą, w Twych objęciach kłaść się spać, razem z Tobą rano wstać, obok Ciebie zawsze być, właśnie z Tobą pragnę żyć. Ujrzałem ciebie tylko raz, ale to wystarczyło aby tylko o tobie pamiętać. ~~Osoba, która jest zazdrosna, że wyglądasz lepiej niż ona w paskach~~"
*Popłakałaś się przy tym liściku, wiedziałaś, że to Lou i w tej chwili byś go przytuliła...*
Susan: Wow...kto to może być?
Ty: Louis ...
Susan: Tomlinson!?
Ty: Tak spotkałam go dziś w sklepie, i byłam w to ubrana...
Susan: Żesz pierdzielesz... [X, tego nie wiem jak poprawić]
Ty: Tylko skąd on wie gdzie ja mieszkam?
Susan: Przecież to sławna osoba, i do tego 1/5 One Direction, on może wszystko...
Ty: Dobra chodź już do pokoju, mam ochotę iść spać..
 *Poszłyście spać, a w środku nocy słyszycie jak ktoś śpiewa pod twoim oknem. Znałaś ta melodię, była to piosenka The Fray "Look after you". Wyskakujecie z Susan z łóżka (tak spałyście razem w jednym łóżku), otwierasz okno, a tam widzisz Louisa. Schodzisz na dół, przed dom.*
Ty: Louis, co ty tu robisz o tej godzinie?
Lou: Ja, tylko śpiewam dla ciebie..
Ty: O trzeciej w nocy?
Lou: Tak, bo od kiedy cię ujrzałem, myślę tylko o tobie, i nie ważne, która jest godzina, jaka jest pogoda, zawsze chcę być z tobą i tylko z tobą...
*spłynęła ci łza po policzku...*
Ty: Ale ty nawet nie wiesz jak mam na imię...
Louis: Wiem, ja mogę wszystko, [Twoje Imię], nie wiesz o tym?
Ty:* Podbiegasz do niego i go przytulasz* Wiem, już wiem.
*Louis zauważa, że jesteś w krótkiej piżamie i ci jest "trochę" zimno, więc zdejmuje swoją bluzę w PASKI i zakłada ci ją na plecy...*
Ty: Może wejdziesz do środka, skoro tu jesteś...?
Lou: Nie, jeśli śpisz z twoją przyjaciółką <spojrzał na Susan.>
Ty: Jeśli nie to nie...
Lou: Przyjdę jutro, rano, bo chcę cię ujrzeć o wchodzie słońca i zjeść z tobą śniadanie...
Ty: to do zobaczenia za dwie godziny...
Lou: Przyjdę trochę później, dam ci się wyspać, bo nie chce abyś była nieprzytomna na śniadaniu...
*Pożegnaliście się, a rankiem czyli o 12 spotkaliście się, jednak nie przed domem , ale u ciebie w kuchni. Susan wpuściła, go do środka, a sama wyszła, żebyście zostali sami. Wiedziałaś, że na Susan można polegać. Śniadanie było przepyszne, Lou zrobił tartę marchewkową i tosty. Po tym poszliście na zakupy, jednak na zakupy dla Louisa. Minęły wam fajnie. Już po paru spotkaniach Louis przedstawił cię chłopakom, a już po trzech miesiącach zostaliście parą, szczęśliwą parą.*

Opracowała: X                                             Korekta: B - "X... jak się pisze uwierzyć??"




sobota, 21 kwietnia 2012

Chora - przepraszam...

Boże... przepraszam mam gorączkę i oczy mi się same zamykają... Wstanę jutro o 7:30 i dokończę imagine o Harrym (będzie trochę długi) i napiszę o Zaynie... Jeśli chodzi o Lou to go napisze X...
Słodkich snów i przepraszam za danie wam obietnicy, której nie dotrzymałam, ale gdybyście byli w mojej sytuacji (migrena, gorączka, katar i ból gardła) to byście mi raczej wybaczyli...    


Wasza B