Pokazywanie postów oznaczonych etykietą usa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą usa. Pokaż wszystkie posty

sobota, 13 października 2012

Imagine Liam (VII) Part 2

Poszłam sobie spać, jak zwykle o 1 w nocy....i śni mi się sen...nagle budzę się i mówię sobie ( w myślach) 'Jest, kurde przyszła ta wena mnie odwiedzić'...no ja oczywiście kiedy mam wenę to muszę to szybko napisać bo inaczej zapomnę -_- słaba pamięć staruszki....no dobra włączam laptop...i patrze na godzinę O_o tak, teraz mam 3 w nocy 13 Października...witam :)

Przepraszam, że wcześniej nie pisałam, ale jak widzicie dopiero teraz dobra ciotka Wena przyszła...a jeszcze te zawody i przygotowania do niej -_- No dobra....błagam wybaczcie mi, za tą nieobecność...błagam wybaczcie....a jeśli ktoś chce śmiało rzucajcie we mnie pomidorami...pod komentarzami...:)


So let's go!


Liam: Dobrze poczułaś..
Simon:Dobra głosujmy..
Britney: Tak.!
Rita Ora: Tak!
Liam:-myśli- jestem na tak...(puścił do ciebie oczko..)
Simon: 4 razy tak, przechodzisz dalej...!
Za kulisami już nie mogłaś się opanować zaczęłaś piszczeć i skakać z radości....
Ann: Mówiłam, że ci się uda!
Ty: Dzięki....ufff..!!! Yeah!!!
Wróciłaś do domu z Ann szczęśliwa....w środku czekali już na ciebie twoi przyjaciele i rodzina, Ann ich powiadomiła o występie.
Wstawiłaś klucze do drzwi i je otworzyłaś..
Wszyscy: NIESPODZIANKA!!!
Ty: Oooo! Jak miło..!
Mama: Wiedziałam, że moja mała da radę.!
Ty: Dzięki...-pocałowałaś ją w policzek.
Podczas tego przyjęcia, każdy do ciebie podchodził i gratulował....i wtedy podszedł David...
David: Hej, [T.I]...
Ty: Mh...Hej.-powiedziałaś spławiając go jednocześnie.
David: [T.I] chciałem ciebie przeprosić,za to co ci zrobiłem..
Ty: rozumiem, a teraz chcesz żebym ci wybaczyła i udawać, że nic się nie stało? Że chłopak, w którym byłam szaleńczo zakochana rzucił mnie dla mojej naj przyjaciółki? David gdybyś ty wiedział co ja do ciebie czułam i nigdy nie myślałam, że możesz coś takiego zrobić...
David: pff...ty też powinnaś przeprosić...
Ty: Za co? Za to, że musiałeś ze  mną być i mnie kochać, czy za to, że nie przespałam się z tobą kiedy mnie o to poprosiłeś?
David: Za mój stracony czas....myślałem że będziemy się pieprzyć na prawo i lewo...(sorry...w uszach mam LWWY :) )-nie wytrzymałaś  w reku miałaś jakiś drink bez alkoholowy....
Ty: No to przepraszam...za to- i wylałaś na niego zawartość twojego kubka. Parę osób to zauważyło...podszedł Adam.
Adam: Sorry,  gościu ale spadówa...i się nie pojawiaj tu więcej....-Adam go dosłownie wykopał z twojego domu..
Ty: Dzięki..
Adam: Nie ma za co....
Ann: [T.I] za co ty tak z nim?
Ty: Aaa...no fajnie mój były uważa mnie za dziwkę  a moja przyjaciółka jeszcze go broni...miło...- wyszłaś i zatrzasnęłaś za sobą drzwi...poszłaś w stronę plaży. Jedynym plusem tego, że mieszkałaś W NY , to to że miałaś pół godziny do 'plaży'.To jest nie było plaży, lecz taki park przed morzem. Szłaś i płakałaś...doszłaś do celu...usiadłaś na ławce.. widziałaś parę ludzi, którzy sobie spacerują  ale nie miałaś ochotę na nich zwracać uwagi...ktoś dosiadł się do ciebie, ale ty i tak nie odwróciłaś  się w jego stronę..
Nieznajomy: Co się stało..?-nie odpowiedziałaś- Słuchaj, nie znamy się...może ci to pomoże jak się komuś wypowiesz...na przykład mi?-nie odwróciłaś się, ale coś powiedziałaś..
Ty: Dziś był mój najszczęśliwszy dzień w życiu, a mój ex i BFF musieli to zepsuć...
Nieznajomy: o. A co się dziś takiego wydarzyło.?
Ty: Przeszłam dalej w X Factorze..- nieznajomy, coś mruknął pod nosem..- bawi ciebie to co nie?
Nieznajomy: Nie, ja po prostu jestem z tym związany, z X Factorem...dobra, a co ci oni takiego zrobili?- nie zwróciłaś uwagi na pierwszą część zdania.
Ty:Chłopak nazwał mnie dziwką, nie powiedział mi tego prosto z mostu, lecz jego zdanie nawiązywało do tego 'myślałem że będziemy się pieprzyć na prawo i lewo.', a przyjaciółka, za która uważałam, odbiła mi go i do tego go broniła....kurde to nie ma sensu..
Nieznajomy: Ale ja to i tak zrozumiałem.-powiedział poważnie i spokojnie.- nie martw się oni nie wiedzą co tracą...
Ty:-odwróciłaś się żeby na niego popatrzeć, ale go już nie było....poczułaś...usłyszałaś jak ktoś mówi ci na ucho 'jeszcze się zobaczymy'...
Poczułaś się dziwnie... wypowiedziałaś się jakiemuś nie znajomemu, ale poczułaś się lepiej. Postanowiłaś wrócić do domu. Impreza podczas twojego nie pobytu zakończyła się. Pobiegłaś do swojego pokoju... wzięłaś ręcznik i poszłaś się kąpać. Nalałaś sobie wodę do wanny i się położyłaś. Wzięłaś telefon do reki i weszłaś na Twittera ...napisałaś posta 'Jej.! I;m in X Factor' twoi znajomi to polubili i (granatowo-biali.- to co na serio napisałam -_-) pogrutowlai. Weszłaś na profil jednego z jurorów...i zobaczyłaś post z zawartością '...............'

--------------------------------------------------------------------------


Czy na pierwszy rzut oka oni wam kogoś przypominają?

Buja! Jeśli wam się podoba to napiszcie, a jutro ( dziś) wstawię kolejną część. :)

A tak wogule co u Was? Ja cholernie tęskniłam za Wami ! Kocham Was!


~~X - która wszystkich kocha <3

czwartek, 7 czerwca 2012

Imagine Liam (VI)

 Mój pierwszy imagine w 1 osobie...Let's go!



Świetnie mi się żyje z chłopakami..są dla mnie jak bracia, najlepsi przyjaciele...ważni jak cholera. Liam...Liam, to ten jedyny. Może mówię to zbyt wcześnie, ale rok to dużo aby to stwierdzić, nieprawdaż? Z nim to wszystko da się świetnie przeżyć, nawet piątek 13. Może i jest poważny, ale nie zawsze..takiego go kocham. Właśnie na niego patrzę jak słodko śpi, uśmiecha się przez sen..słodziak. Pocałowałam go w czoło i próbowałam wyjść z jego objęć...jednak te mięśnie nie są zbyt łatwe do podniesienia...przestałam próbować, po prostu wtuliłam się w jego goły tors..
Liam: Dobrze mieć takie mięśnie...-wyszeptał mi do ucha..w tej chwili chciałam walnąć go za to, że musiałam się tak męczyć, no ale cóż...wolę leżeć w jego objęciach, niż siedzieć w kuchni i robić śniadanie dla domu..
Ty: Liam..kocham cię...
Liam: Ja ciebie też...-zaczął całować mnie po karku, po czym doszedł do ust...czemu on musi aż tak dobrze całować!
Ty: Liam...puść mnie..muszę iść...
Liam: Nie puszczę..
Ty: Kotku..błagam. Puść..-nagle rozległo się, w naszym pokoju, pukanie do drzwi.-proszę!
Louis: Oj, gołąbeczki...nie warto tak długo spać...nawet Zayn już wstał...
Ty: Lou, która jest godzina?
Louis: Za pięć dziewiąta..
Ty: Osz w mordę jeża, Liam wstawaj, albo mnie chociaż puść!-powiedziałam oburzona godziną. Na szczęście chłopczyna wstał razem ze mną..! Zbiegliśmy na dół...a tam chłopacy przy nakrytym stole do śniadania...widać, że chłopacy sami  sobie załatwili jedzenie...eh, jak ja ich kocham.
Ty: Smacznego!
Harry: Nego!
Niall: Harry, smacznego!
Harry: Jutro wyjeżdżamy w trasę..wiesz o tym [T.I]?-zapytał mnie jak głupią. Przecież Liam zawsze mnie informuje.
Ty: No wiem..
Zayn: A wiesz, że zawsze dzień przed wyjazdem idziemy na imprezę?- zapytał, zaspany.
Ty: No to też wiem...
Louis: No to dobrze. Słuchajcie jedziemy do "SoulNight"..!
Liam: Co?? Przecież to bar ze striptizem!
Louis: Chciałb...-urawał, ale i tak wiedziałm co chciał powiedzieć.-Nie, "Soul&Nighty" to ten bar...a ten drugi to bardziej taki...disco bar..-powiedział, unikając mojego wzroku.
Ty: Ja się wycofuję...
Liam: Ja też-powiedział patrząc na mnie i śmiesznie ruszając brwiami..
Niall: Ja się tak nie bawię!
Zayn: Niall, masz szansę zabawić się bez Dady Direction!-"szepnął" mu do ucha...ja i reszta to usłyszeliśmy.
Louis: Dobra idziemy bez was..
Harry: Ale mam nadzieję,że nie będziecie się lepiej bawić od nas?
Ty: Nie, my jedziemy do kina na noc filmów...
Harry: Do kina...-spojrzał na Liama, jak na wariata..
Po śniadaniu chłopacy posprzątali, ja poszłam się umyć i ubrać. Ubrałam się wygodnie, bo Liam przed kinem chciał mnie zabrać na spacer...
*Spacer*
Liam: Jutro wyjeżdżamy...
Ty: Szkoda, że na dwa miesiące...a jak tam jedziecie, słyszałam, że samochodem..
Liam: Miałem ja prowadzić, ale Paul nie pozwolił, więc jedziemy busem..
Ty: To dobrze..-objął mnie ramieniem, a ja go..przeszliśmy obok dwóch dziewczyn siedzących na ławce..
Dziewczyna1: Oj, jak słodko oni wyglądają...
Dziewczyna2: Ej, to przecież Liam Payne i [T.I]-kurde zauważyły nas! Podbiegły i poprosiły o autograf..
Liam: No hej..
Dziewczyna1: Liam, podpiszesz się nam?- niechętnie wyswobodził się z mojego objęcia..
Dziewczyna2: Jesteś wielką szczęściarą, że masz Liama, [T.I]!
Ty; Wiem..
Po autografach i po kinie wróciliśmy do domu padnięci..Zasnęliśmy od razu..chłopaków nie było. Ich sprawa, bo my wróciliśmy o 1, a wyjechać mieli o czwartej. Rankiem poleżałam sobie z Liamem..jednak Paul musiał nam przerwać i zabrać pijaków i mojego chłopaka..Zostałam sama.
*Parę dni później*
Dawno nie słyszałam głosu Liama i chłopaków. Zadzwoniłam im na Skayp'a, dopóki byli dostępni.
Ty: Hej! Chłopacy.
Louis: Hello! [T.I], jak tam w domu?
Ty: Dobrze..gdzie reszta?
Louis: Harry na łóżku, a obok niego Zayn! Chłopacy [T.I] jest na linii!-powiedział....wszyscy się zeszli oprócz Liama.
Ty: Hej.
Chłopacy: Hey!
Ty: Gdzie jest Liam?
Harry: Pojechał do apteki po leki..
Zayn: Powinien zaraz wrócić..-powiedział tak jakby chciał mnie upewnić, że nic mu nie jest..
Ty: Dobra..jak pogoda w USA?
Louis: Skoro ja chodzę bez skarpetek, to jest ciepło...-zauważyłam jak Niall odbiera telefon i jak nagle mu mina zwiędła..myślałam, że jedzenie nie przyjedzie, ale kiedy zobaczyłam jak mu łzy leją się po policzkach wystraszyłam się...
Niall: Lou!- zawołał, a ten się poderwał..Louisowi też zaczęły płynąć łzy..poinformowali wszystkich...pierwszy raz widziałam jak Zayn płacze..to było okropne..
Ty: Ej, chłopacy co się stało.!?
Louis: [T.I]...powinnaś przyjechać i to jak najszybciej...-przy tej wypowiedzi miał tak poważną minę, że wolałam nie wiedzieć co się stało... 
Harry: Pośpiesz się, Paul przygotował dla ciebie już samolot...czekamy na lotnisku..
Spakowałam się..cały czas rozmyślałam, co się stało. Myślałam, że Liamowi coś się stało, ale oni b mi powiedzieli...na pewno by to zrobili... Na tą myśl usiadłam na podłodze płacząc..Po trzech godzinach byłam już w USA ( samolot pędził  jak wiatr). Na lotnisku  czekali na mnie rozpłakani chłopcy..próbowali udawać, że nic się nie stało kiedy do nich podeszłam..
Louis: Nareszcie  jesteś, kochana..-wyszlochał przez łzy..
Ty: O co chodzi, co się stało, że musiałam przyjechać?!- nie odpowiadali..-MÓWCIE!
Zayn:  Pamiętasz jak mówiliśmy, że Liam pojechał samochodem po leki, sam?-pokiwałam głową..- W drodze powrotnej miał wypadek samochodowy werżnął się w drzewo..teraz jest w szpitalu na ostrym dyżurze..
Niall: Próbują go uratować..
Nic nie powiedziałam...zaczęłam płakać..nie mogłam przestać myśleć o tym, że go mogę stracić, że go już nigdy nie zobaczę..nie mogłam..
Harry: Chodźcie jedziemy do niego..
Przez całą drogę trzęsłam się ze strachu...chłopacy mnie pocieszali, że wszystko będzie dobrze, ale wiedziałam, że sami w to nie wierzą..
*W szpitalu*
Wyskoczyłam z samochodu..i pobiegłam do środka. Podbiegłam do recepcji..
Ty: Liam Payne...-powiedziałam szlochając..
Pani: Przykro mi, ale go w tej chwili operują..
Ty: Musze go zobaczyć, proszę..
Pani: Nie wolno w tej chwili..
Ty: Niech pani mi powie gdzie on jest!- zaczęłam despotycznie płakać i krzyczeć..Zayn mnie złapał i przytulił. Wtuliłam się w niego i nie przestawałam płakać...zauważyłam jak podchodzi doktor..w zakrwawionych rękawiczkach..
Doktor: Państwo są rodziną Liama Payna?
Zayn: Przyjaciółmi, a to jego dziewczyna..-wskazał na mnie.
Doktor: To proszę panią aby pani ze mną poszła..
Ty: Pójdę tylko z nimi..-odwróciłam się w stronę chłopaków..
Doktor: Proszę..
Poszliśmy do sali..zauważyłam Liama leżącego na łóżku.. Odwróciłam się w drugą stronę nic chciałam na to patrzeć..
Doktor: Liam ma pęknięty kręgosłup oraz złamane żebro..
Zayn: Będzie chodził?
Doktor: Tak, tylko będzie musiał nosić gorset przez sześć miesięcy..
Niall: A  będzie mógł występować?
Doktor: Myślę, że tak jeśli nie będzie mu to sprawiało bólu..
Nie miałam ochoty ich słuchać, wbiegłam do sali i usiadłam przy moim chłopaku..Pocałowałam go w usta..
Ty: Kocham Cię...- chłopacy i doktor nie wchodzili, wiedzieli, że chcę być teraz tylko z nim..sam na sam..Siedziałam tak z dobre trzy godziny kiedy usłyszałam..
Liam: Ja ciebie też...
Ty: Kochanie..-łzy płynęły jak po maśle na mojej twarzy..
Liam: Ciii, wszystko w dobrze..-uspokoił mnie...pocałowałam go, a on odwzajemnił mój pocałunek.
Liam: Dobrze, że jesteś..
Ty: Ja to powinnam powiedzieć, nie wiem co bym bez ciebie zrobiła..jakbym bez ciebie żyła..
Liam: Jestem, ty tu jesteś ze mną..
Do pokoju weszli do pokoju..
Harry: Stary! Nastraszyłeś nas..!
Louis: Bracie..!
Niall: Liam!
Zayn tylko podszedł do niego i przytulił, było widać, że każdy z nich cierpiał..
*Pół roku później*
Po wypadku zbliżyliśmy się do siebie..  każdą chwilę ze sobą traktujemy jak ostatnią. Cieszymy się sobą..Liam występował  normalnie. Fanki wspierały go, tak samo jak chłopcy. Kiedy ktoś wspomina podczas wywiadu o jego wypadku, ból, łzy powracają..Cieszę się, że jest teraz ze mną..
Liam zabrał mnie na kolację...bez gorsetu z zrośniętym żebrem..cały i zdrów..Zeszłam po schodach  na dół gdzie już na mnie czekał Liam z bukietem róż w ręce.
Liam: Wow..prześlicznie wyglądasz, kochanie.
Ty:Dziękuję- pocałowaliśmy się namiętnie..i popędziliśmy na naszą randkę..




Opracowała: X









piątek, 1 czerwca 2012

Imagine Louis (VI)




<Jesteś z Louisem już prawie rok, ale swoje szczęście ukrywacie przed innymi. Chcecie spokojnie spędzać wolne dni i mieć prywatne życie więc o was powiedzieliście tylko najbliższym...Chłopacy w tym miesiącu jadą do USA na dwa tygodnie. Ty z nimi nie jedziesz, bo sama jeszcze studiujesz i masz urwanie głowy na uczelni. Nadchodzi dzień wyjazdu. Jest mniej więcej czwarta rano i wstajesz, aby przygotować chłopakom śniadanie...>
Ty: *Wstajesz z łóżka po cichu aby nie obudzić Louisa* Kocham cię, ty mój śpiochu...*dajesz mu buziaka w policzek i uciekasz na dół*.
Niall: O.O [T.I] cześć, co tak wcześnie w kuchni?
Ty: Dzień dobry, właśnie miałam cię o to samo spytać...
Niall: Zgłodniałem...
Ty: Rozumiem, zaraz zrobię śniadanie więc jak chcesz możesz mi pomóc...
Harry:*zbiega se schodów* Ja pomogę, w końcu najlepiej gotuję... *spiorunowałaś go wzrokiem* ...oprócz ciebie,[T.I] oczywiście...
Niall: To ja pójdę do góry...
Ty: Nie mam nic przeciwko, Harry.
Harry: To dobrze...wiesz nawet nie jestem już aż tak zazdrosny jak na początku, widać, że Louisowi zależy na Tobie...bardziej niż na mnie *udawał łzy*...
Ty: Harry, dziękuję... ale teraz śniadanie...
<Bawiliście się świetnie przy robieniu jedzenia... spaliliście parę naleśników, bo udawaliście, ze śpiewacie pod piosenki Beatlesów. Po schodach schodzi Liam, Niall i Zayn z zamkniętymi oczami...>
Zayn: Ja chcieć spać, teraz...
Liam: Zayn, obudź się, bo zamorduję twoją suszarkę i wykończę twój żel do włosów...!!
Zayn: DOBRA JUŻ, WSTAŁEM!!! Wystarczy? *Zasiadają przy już nakrytym stole, a ty biegniesz po Louisa*.
Ty: Słońce... pora wstawać...
Louis: Tak, jasne kochanie daj mi jeszcze pięć minut...
Ty: Nie ma żadnych pięć minut...*dajesz mu buziaka na zachętę wstania do śniadania*
Louis: Zrób tak jeszcze raz, a zejdę na dół...
<Tym razem całujesz go bardziej namiętnie niż wcześniej...A on przyciąga cię do siebie i doszło by do czegoś gdyby nie Liam...>
Liam: Loou.....is. Sorry, pardon. Sorry....emmm...no wiecie śniadanie... *chwycił się za kark i zakłopotany wyszedł z pokoju*
Ty: *Śmiejesz się i wstajesz z łóżka ciągnąc za sobą Lou* Tak wiemy...już idziemy...
<Zasiadacie przy stole i zajadacie się, ty jednak nie możesz nic przełknąć, więc pijesz tylko herbatę...>
Louis: [T.I] czemu nic nie jesz?
Ty: A tak jeść mi się nie chce...
Niall: Więcej żarcia dla mnie...*wszyscy się zaczęliście śmiać*
Ty: O której wylatujecie?
Zayn: Z tego co wiem, to chyba o 7...
Liam: Teraz jest 5.00, a za dwie godziny mamy samolot...
Zayn: Właśnie to powiedziałem!!
Liam: Właśnie to powiedziałem...*Liam przedrzeźniał Zayna, znów wszyscy w śmiech*
Ty: Dobra...
<Po śniadaniu posprzątaliście, a chłopacy zaczęli się szykować.  Oczywiście Zayn pierwszy wparował do łazienki i zrobiła się długa kolejka...>
Liam: Zayn, wyłaź!!
Niall: Kolejka jest!!
Harry: Zayn, bo zaraz się posikam!!
Zayn: *słychać głos z łazienki* Harry idź na ogródek...
Ty: Dobra, spokój!!* wyciągasz zapasowy klucz do drzwi od łazienki i otwierasz je, w łazience Zayn już gotowy układa sobie fryzurę* Zayn, świetnie wyglądasz jak zawsze, a teraz won stąd!
Zayn: Dziękuje [T.I]...już wychodzę... *wychodzi z elegancją*
Liam: Dzięki... Harry!! *Hazza wbiegł przed Liamam do łazienki*
Harry: * wychodzi z toalety i mówi z ulgą* Mówiłem, że muszę siusiu...
<Idziesz do pokoju, tam gdzie jest Lou...Już skończył się pakować, odkładał walizkę na bok i podszedł do ciebie...>
Louis: Ty moje słońce, które specjalnie wschodzi i zachodzi tylko dla mnie. Wiedz, że mam tylko  ciebie...*namiętnie cię całuje*
Ty: Mam nadzieję...
Louis: Nie jesteś tego pewna?
Ty: Pocałuj jeszcze raz, a się upewnię...
<Całuje cię namiętnie po szyi, po czym dochodzi do ust, kładzie cie na łóżko, powoli cię rozbiera, a ty go...doszło do namiętnych chwil pomiędzy wami...>
Ty: Teraz jestem pewna...
Louis: To się cieszę.
*Harry puka desperacko do drzwi...*
Louis: Słucham?
Harry: Louis jest 6.30 i czekamy tylko na ciebie!!
Louis: NO!!(Jimmy protested)
Ty: Ubieraj się...szybko i wyjeżdżajcie...już!
<Chłopcy wyszli z domu za piętnaście siódma, każdy z nich pocałował cię na pożegnanie. Ty po ich wyjeździe spokojnie się wyspałaś i wykąpałaś. Na 10.45 musiałaś być na uczelni.
 Wieczorem wracasz zmęczona i padasz na kanapę. Jest cicho, jest porządek od razu wiedziałaś, że tak już nigdy na dłużej nie zostanie...włączasz telewizor, aby pooglądać występ swojego chłopaka. Kamera naprowadziła na Louisa, który przesłał buziaka do ciebie, ale nikt o tym nie wiedział. Występ bardzo ci się spodobał, bo Louis zadedykował ci parę piosenek. Dokładniej powiedział "Ta piosenka, jest dla mojej kochanej". Wyłączyłaś spokojnie telewizor i idziesz na kolację. Zjadasz tone marchewek, Louisowych marchewek :).
Ty: Jak ja je kocham...-patrzysz na nie i je zajadasz..Wydawało Ci się, że jesteś śpiąca, ale nie miałaś ochoty iść spać. Włączyłaś laptop. Chłopacy byli już po koncercie i Tweetowali z fankami. Jedna z nich wstawiła zdjęcie Lou i niejakiej sławnej Cheryl...Było to zdjęcie kiedy się witają i dają sobie buziaka na dzień dobry...jednak ta fanka dodała podpis pod nim: " Jesteś z Cheryl? Gratuluję!". Najwidoczniej Louis nie zdążył zaprotestować i fanki mu gratulowały, że znalazł dziewczynę...Patrzyłaś na te wszystkie komentarze i powoli się załamywałaś...Lou nawet nie zaprzeczał ani nie potwierdził...ze łzami w oczach położyłaś się spać na kanapie...
~~Ranek~~
Codziennie dostawaliście gazetę rano, tak samo dziś. Wyszłaś w piżamie  Louisa i rozmazanym tuszem na twarzy po tą gazetę...Przeczytałaś nagłówek "Czyżby Louis zajęty?" oraz to wczorajsze zdjęcie, które było na Twitterze....Wyrzuciłaś gazetę...Najmocniej bolało Cię to, że twój chłopak nie zaprotestował... Musiałaś się wziąć w garść..umyłaś się, przebrałaś i umalowałaś...Dzisiaj chłopacy także mieli koncert, lecz już w innym mieście, bliżej waszego domu...samolotem już 2 godziny a nie 3. Myślałaś czy do nich nie pojechać, ale zrezygnowałaś z tego pomysłu.."Mogłam od razu z nimi pojechać..."pomyślałaś..nagle zadzwonił twój telefon. Louis dzwonił.
*Rozmowa przez telefon*
TY: Halo?
Louis: [T.I], kochanie jak tam?
Ty: Daruj sobie to kochanie..-powiedziałaś wkurzona.
Louis: Co się stało, [T.I]?
Ty: Nie udawaj, ze nie wiesz...
Louis: Przecież ja tego nie powiedziałem..
Ty: Ale też nie zaprzeczyłeś..
Louis: Kochanie, co miałem powiedzieć, nie ona nie jest moją dziewczyną, tylko [T.I]?
Ty: Mogłeś powiedzieć po prostu : Ona nie jest moją dziewczyną! Ta Cheryl też mogłaby coś powiedzieć na ten temat, a nie zmyślać Lou...ona to potwierdziła!
Louis: Kochanie...spokojnie odkręcę to..
Ty: Jak? Lou, jak? Ja nie wytrzymam...masz teraz dwie dziewczyny, jedna, którą nikt nie zna, a drugą, która teraz wielbią wszyscy!
Louis: [T.I], powiedziałem odkręcę to? Powiedziałem...a wiesz, ze ja zawsze dotrzymuję słowa...wiesz.
Ty: Tak, wiem..Lou. Wiem..Ja kończę, bo się spóźnię do szkoły..
Louis: Kocham Cię [T.I].!
Ty: Ja ciebie też, powodzenia na koncercie..
Louis: Dziękuję słońce...pa.
Rozłączyliście się...Ty wybiegłaś do domu i popędziłaś do szkoły...w szkole siedziałaś jak na szkle..nie mogłaś usiedzieć na miejscu. Cały czas myślałaś o Lou i o Cheryl. Nie mogłaś wytrzymać.  Wyszłaś wraz z ostatnim dzwonkiem. W domu zjadłaś obiad i włączyłaś koncert chłopaków. Wszyscy wbiegli oprócz Louisa na scenę.  Nagle na ekranie za chłopakami, pojawiła się taki napis: " KOCHAM[T.I] [T.N]. NAD ŻYCIE!" I wbiegł. Z telefonem w ręce, zadzwonił do ciebie na Skaypa. 
Louis: *Do mikrofonu* Kochanie odbierz, chcę cie pokazać światu!-odebrałaś na komendę.
Louis: Oto moja prawdziwa, kochająca, przepiękna, sympatyczna..no i seksowna dziewczyna [T.I]!-wszystkie fanki, zaczęły krzyczeć twoje imię i imię Lou...
Ty: Louis kocham Cię...-fanki i chłopacy wydobyli z siebie "ooooł *_*".
Louis: Ja ciebie też kocham..słońce ty moje.
Louis zszedł ze sceny i powiedział ci coś:
Louis: [T.I] dotrzymałem słowa?
Ty: *pociekła ci łza szczęścia po policzku* Tak, Lou, tak...wbiegaj na scenę, ale już!
Louis: Kocham cię..-powiedział i się rozłączył.
Ty: Ja ciebie też..-powiedziałaś do pustego ekranu.
~Miesiąc później~~
Sprawa z Cheryl została wyjaśniona. Fanki Cię polubiły. Jeździsz z Louisem w trasy koncertowe, zawsze. Na pewnym koncercie:
Louis: Dobra, ludziska słuchajcie...I'm swag master from Doncaster! Nie, nie to chciałem powiedzieć.....
Harry: Lou!
Louis: Chcę zaprosić tutaj na scenę [T.I]! Chodź tu słonko!
Wchodzisz na scenę...
Louis: *daje ci buziaka, i zaczyna mówić i powoli osiada na podłogę. Na sali panowała kompletna cisza.*
Jak wiesz, kocham cię nad życie. Oddałbym za ciebie wszystko, nawet marchewki..*uklęknął na kolano* Życie za ciebie bym oddał...nawet bym zerwał z Harrym..*zażartował*
Harry: Ej! Louis, mamy do pogadania, takiej umowy nie było!- wszyscy na sali się zaśmiali..
Louis: Harry, nie teraz, teraz robię coś ważnego.*grzebie w kieszeni od spodni...* Harry chodź no tu...
Harry: NO co się dzieje?
Louis: Ktoś mi rąbną pierścionek!
Niall: Ja go mam!
Louis: Niall, zawału bym dostał *wyrywa pudełeczko z rąk Nialla i wraca na miejsce*[T.I] zostałabyś żoną oto tego wariata i przyjęłabyś jego nazwisko, Tomlinson?-wkłada ci pierścionek na palec. 
Ty:Tak...-powiedziałaś przez łzy.-tak Lou, tak..-przyciągnęłaś go do siebie...
Louis: Powiedziała tak! Juppii!!!-Całujecie się na zapieczętowanie swojej miłości..Wszyscy bili wam brawo..
Teraz jesteście ze sobą już na zawsze. Miłość połączyła wasze serca na zawsze, no matter what will happens...












Opracowała: X

NAJLEPSZEGO Z OKAZJI DNIA DZIECKA!!


























Imagine Zayn (XII)

Ten imagine także dedukuję pewnej utalentowanej dziewczynie, która jest silna i przeżyje wszystko. Dla Ciebie Aga :) Kocham Twój blog, Twoje imagine, Twoje opowiadania, i Ciebie też <3 1d-vas-happenin.blogspot.com



Pracujesz jako dziennikarka...nie piszesz w gazetach, lecz robisz wywiady dla telewizji lub dla "ekskluzywnych"  programów telewizyjnych. Ostatnio przyjęli Ciebie do bardzo dobrej firmy w Londynie.  Musiałaś się przeprowadzić z  Kanady aż do Londynu... Ta firma bardzo dużo Ci płaciła za różne wywiady..jednak Tobie nie zależało na pieniądzach..chciałaś dostać awans aby pokazać, że obcokrajowcy mogą mieć dobrą pracę za granicą...Poszłaś do gabinetu szefa aby z nim o tym pogadać...
Ty: Szefie..
Adam: Mów do mnie Adam..
Ty: Adam, posłuchaj. Jestem tutaj jedynym obcokrajowcem i chciałabym pokazać, że ja też coś potrafię, a nie jakieś wywiady raz w miesiącu i z jakimiś nieznanymi ludźmi...nie że nie traktuje tej pracy poważnie...ale  mi taka kupa forsy do życia nie jest potrzebna...potrzebna mi jest dobra praca...
Adam: Rozumiem Ciebie, [T.I]...wiem o co Ci chodzi... daj mi się tylko no zastanowić....*szef myślał przez krótką chwilę* Dobra słuchaj, trzeba zrobić wywiad z sławnym boysbandem, ale nikt nie ma czasu. Jeśli się spiszesz i oni Cię pochwalą...to dostaniesz to co chcesz...-powiedział, a na Twojej buzi zabłysnął uśmiech.
Ty: Jezu, dziękuję Adam...Dziękuję.
Adam: Nie dziękuj, jesteś za dobrą dziennikarką aby siedzieć na jednej posadzie cały czas.
Ty: Dziękuję-wyszeptałaś wychodząc...jednak szybko wróciłaś-Szefie zapomniałam się spytać o najważniejsze.
Adam: Zespół brytyjski, byli w X-Faktorze, ich jest tam chyba piątka, młodych chłopaków, w twoim wieku, od 18 do 20, a  obecnie są w Bradford, więc będziesz musiała tam dojechać sama...ekipa telewizyjna już tam jest i tylko czeka na Ciebie...w sensie jutro masz tam być..
Ty: Jutro? Dobra dam radę...do widzenia!-wybiegłaś z gabinetu, a ze już skończyłaś pracę zaprosiłaś przyjaciółkę na zakupy...musiałaś coś kupić na ten wywiad. Chodziłyście cały dzień po sklepach. W końcu coś kupiłaś...parę ubrań.:( Dzięki Adze mogę wstawiać tutaj takie ubrania, dziękuję <3)
Jednak myślałaś, ze nic nie pasuje na tą okazję...kupiłaś to i postanowiłaś w nim iść na ten wywiad.
~~Następny dzień~~
Wstałaś wcześnie aby się nie spóźnić do Bradfordu. Wyjechałaś i po 4 długich męczących godzinach byłaś na miejscu.
 Zaparkowałaś na podjeździe i zapukałaś do drzwi....
Kamerzysta: O, hej [T.I].-Carl Ci otworzył drzwi, kolega z pracy.
Ty: Hej..
Chłopak: Ej, uspokójcie się dziennikarka przyjechała..-usłyszałaś za drzwiami głos młodego chłopaka.
Odpowiedzieli mu ciszą. Zapewne się uspokoili.
Carl: Wchodź śmiało.-weszłaś i zobaczyłaś na kanapie, przystojnych pięciu chłopaków, którzy czekali na Ciebie....
Carl: To One Direction, zapewne ich znasz.-powiedział ci do ucha...a Ciebie oświeciło.
Ty: No, jasne, że  znam. Byłam na ich koncercie w Kanadzie..-Podchodzi do Ciebie Liam.
Liam: Ty jesteś chyba wizażystką?
Ty: Nie, ja jestem dziennikarką...-powiedziałaś nieśmiało.
Liam: Nie za młoda?
 Ty: Nie, jestem w Twoim wieku...
Niall: Chłopaki, ta dziennikarka to fanka...
Ty: Może i tak, ale przyszłam tu na wywiad...-powiedziałaś zakładając mikrofon..
Harry: Pewnie wiesz jak mamy na imię, ale ja chciałbym jak masz na imię, aby zwracać się do Ciebie po imieniu, a nie "Ślicznotko"...-powiedział, a ty zarumieniałaś.
Ty: [T.I]..
Louis: Nigdy nie słyszałem tak pięknego imienia...
Ty: Zagraniczne...-uśmiechnęłaś się.
Carl: Słuchajcie, mamy problem. Kamera nie została naładowana, i będziemy musieli poczekać trochę....
Zayn: To znaczy ile?
Carl: Z 3 godzinki..przepraszamy...
Zayn: Spokojnie...nic się nie stało...oprowadzimy [T.I] po naszym mieście...
Niall: Po twoim mieście, Zayn.
Zayn: Co za różnica,  w końcu mieszkamy już tutaj trochę razem..!
Harry: To co idziemy na ten spacer?
Ty: Z chęcią...
Poszliście do pobliskiego parku...zachowywaliście się jak małe dzieci...w szczególności Louis. Zayn był jakiś nadto poważny...jak na spacer..podeszłaś do niego i zagadałaś.
Ty: Ładnie tu, a ty się smutasz..
Zayn: Ja może nie smutam..dobra smutam.
Ty: Hm. Szkoda, bo nie chcę cię mieć takiego na wywiadzie...-spojrzałaś w jego kasztanowe oczy. Zabłysły.
Zayn: No to szkoda...najwyżej zagram kogoś innego przed kamerami...
Ty: Przed kamerami zawsze jesteście sobą, więc tym razem też powinniście...
Zayn: Kiedy ja nie mogę.!?
Ty: Dobrze, skoro chcesz..czemu nie możesz być sobą?
Zayn: Bo spodobała mi się pewna dziewczyna, którą niedawno spotkałem, no, a że chłopacy do niej zarywają cały czas to nie wiem co robić...
Ty: Em. Trudna sprawa. Nie myślałam, że będę udzielać rad jakiemuś chłopakowi...To Zayn, powiedz to jej..może ty się jej podobasz, a nie Harry, Louis, Niall czy Liam. Zagadaj, a później powiedz wszystko chłopkom...-powiedziałaś z nutką złości, bo Zayn Ci się podoba, a musisz mu udzielać takich rad.
Zayn: Dobrze, pogadam z nią. Dzięki [T.I], kochana jesteś...-pocałował Cię w policzek.Ty zagotowałaś się w środku...
Ty: Nie ma za co...-powiedziałaś.
Chłopacy zaprowadzili Ciebie do kawiarni. Zamówiliście pyszną kawę...Po Twojej prawej usiadł Zayn, a po lewej Niall. Przynieśli wam kawę...kiedy Niall zaczął machać rękoma i wylał kawę na Twoje i Zayna białe spodnie...zaczeliście piszczeć, bo ta kawa była przed chwilą robiona...
Niall: Przepraszam...
Harry: Teraz, świetnie wyglądacie...biało-brązowe spodnie, czerwone baseballówki...hahaha...jak bliźniacy..
Liam: Dokładnie-ten poważny człowiek, zaczął się z was śmiać, razem z resztą.
Ty: Dzięki chłopacy, też was lubię...Zayn chodź musimy to zmyć..-poszłaś w stronę łazienki , a Mulat za Tobą.
Zayn: Do damskiej?
Ty: Kto powiedział, że idziesz ze mną?
Zayn: Myślałem, że mi pomożesz..-powiedział z nadzieją.
Ty: Zayn, sorry...-chłopak popatrzył Ci w oczy, a ci się ugięły kolana, ze prawie spadłaś na podłogę na szczęście Zayn cię złapał. Byliście teraz w takiej pozycji:


Zayn pochylił się nad Tobą..i szepną ci do ucha:
Zayn: To o ciebie chodziło  w parku, to w tobie się zakochałem, to ty mi się strasznie podobasz...
Ty: Serio? Ja?
Zayn: Powiedziałbym: " Nie kurde Harry", ale powiem " Tak, ty [T.I]-Zayn musnął twoje usta swoimi. Całowaliście się w takiej pozycji...nagle przychodzi Louis...
Louis: Dłu...ulala.. Zayn ma dziewczynę..-powiedział po czym wrócił do reszty, usłyszeliście to zdanie- Niall, Liam, Harry, [T.I] jest zajęta, sorry baby.
Nagle zbiegli się wszyscy i stali nad wami...przestaliście się całować kiedy usłyszeliście oklaski...
Liam: Gratuluję..!
Harry: Ja również...widać pasujecie do siebie jak..jak płatki z mlekiem..
Niall: Nie miałeś lepszego porównania?
Harry: Wyobraź sobie, że nie...
Nagle Liamowi dzwoni telefon:
Liam: Słucham?
Carl: Słuchajcie wracajcie...wszystko jest już gotowe..
Liam: Bo wiesz, Carl jest mały problem... mamy dwie osoby w kawie..
Carl: Kto? W jakiej kawie?!
Liam: Zaraz sam zobaczysz..wracamy.-powiedział i się rozłączył.
Zayn: [T.I] jak ty teraz wystąpisz z brązowymi spodniami?
Ty: Wzięłam ubrania ze sobą..na wypadek...

Wróciliście do domu. Z samochodu wzięłaś ubrania i przebrałaś się u chłopaków...Okazało się, że Zayn oglądał Cię podczas ubierania..Wywiad miną wam nawet spoko...gdyby nie to, ze kamera się zepsuła...i wywiad został przeniesiony na jutro...Zayn zaproponował Ci abyś u nich została...
Zayn: Zostaniesz na noc?
Ty: Eee..dobra, ale śpię na dole..
Zayn: Nie pozwole Ci, spisz u mnie a ja na dole...
Ty: Ty mój dżentelmenie...-przyciągasz go do siebie i całujesz namiętnie...
Jednak zasnęliście razem w jednym łóżku...podczas wywiadu powiedział, że ma już tą "jedyną dziewczynę, którą kocha"...wtedy spojrzał na ciebie...a chłopacy wydobyli z siebie "uuuu".
Świat teraz wie, ze jesteście jedną z najszczęśliwszych par w kosmosie...


Opracowała : X

Dla Agi <3