Pokazywanie postów oznaczonych etykietą x factor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą x factor. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 15 stycznia 2013

Żeby zacząć nowe życie...(II)

Znowu przerwa w moim pisaniu, ale na szczęście nie taka wielka:) Mam nadzieję, że mi to wybaczycie.
Mam drugą część mojego partowca... Jest dość krótka i słaba, ale nie potrafię napisać tego lepiej... Przepraszam. Tutaj pojawia się wątek z Tobą i jednym z chłopców, ale jest mały. Obiecuję, że w następnych częściach będzie tego więcej:D Przepraszam Was...
Postaram się coś jeszcze wstawić w tym tygodniu, ale mam dość dużo na głowie. Mam wiele spraw do załatwienia, a rodzice zagrozili, że nie wezmą mnie na wakacje, jeśli wszystkiego nie zrobię... 
Pewnie, jak każda Directionerka jestem zboczona... Przyznaję się do tego otwarcie... B cały czas mi to powtarza, ale ja przez długo...hm... można powiedzieć, że nie wierzyłam... Teraz powoli zaczynam dorównywać X... Tak więc w moich imaginach jest pełno fragmentów, w których tylko ja widzę podtekst. Wybaczcie...
I chyba ostatnia rzecz... Chciałabym podziękować za dedykację. Zabiorę się za nią, gdy tylko skończę tego partowca, bo nie mogę pisać dwóch na raz... Potem się zgubię i nie skończę żadnego... Przepraszam...
Tą część dedykuję Anonimowi, który w zakładce Zamówienia prosił o kontynuacje. <3






~Oczami [T.I]~

Obudziłam się w zupełnie nieznanym sobie miejscu... Nie wiedziałam, jak się tutaj znalazłam... Miałam zupełny mętlik w głowie... Pojawiały się w niej wspomnienia, które wydawały się być tylko snem... To że koło mnie siedziała [I.T.N.P.], tylko je urzeczywistniało... Chociaż z drugiej strony cieszyłam się, że ona tu jest, bo nie czułam się samotna...
- [I.T.N.P.]...? Czy to wszystko mi się śniło, czy to jest prawda...? - zapytałam i wsparłam się na łokciach.
- Zależy o co pytasz... - odwróciła się do mnie i delikatnie uśmiechnęła.
- O to, że całowałaś się z Harry'm... I znasz One Direction...
- No to...
- Poczekaj... - przerwałam jej.- Znasz 1D i spotykasz się ze Harry'm Stylesem, i nic mi o tym nie powiedziałaś?!
- Kochanie, co ci miałam powiedzieć? Nie uwierzyłabyś mi, a chłopcy przeważnie byli w rozjazdach, kiedy ty byłaś u mnie... Nie miałam, jak...
- Mogłaś chociaż spróbować...-mruknęłam.
- Nie chciałam... Bo bałam się, że wtedy będziesz się ze mną kontaktować tylko ze względu na chłopców...-powiedziała pod nosem.
- Co? - spytałam się, chociaż doskonale wiedziałam, co powiedziała.
- Już nic...-powiedziała, po czym pospiesznie wstała z łóżka. Natychmiast zrobiłam to samo, żeby móc z nią normalnie porozmawiać.
- Jak mogłaś, tak pomyśleć? Kocham Cię, jesteś dla mnie jak siostra...-przytuliłyśmy się, a do pokoju wszedł Niall. Natychmiast się od siebie oderwałyśmy i spojrzałyśmy na niego ze zdziwieniem. 
- Hej...-powiedział zmieszany, jakby nakrył nas na czymś dziwnym(wiem, jestem zboczona i pewnie tylko ja mam tutaj skojarzenia...-.-). - Nie chciałem, wam przeszkadzać, po prostu...-zamilkł.
- Po prostu co? - spytała się [I.T.N.P.] i założyła ręce na piersiach. 
- My już idziemy... Nie ma sensu dłużej was niepokoić
- Jakoś wcześniej, nigdy wam to nie przeszkadzało...
- Ale teraz macie gościa. A wcześniej...
- ...też mieliśmy - powiedziała i uśmiechnęła się szeroko. - Liam wam kazał, prawda?
- Może... - zaśmiał się po czym wyszedł z pokoju zostawiając nas same. 
- To co słońce? Mam ich zatrzymywać, czy wolisz pogadać ze mną i z Harry'm? - spytała  [I.T.N.P.] i spojrzała na mnie z szerokim uśmiechem. 
- Z Harry'm i z tobą?! Chyba cię...
- No dobrze...-westchnęła. - Możesz tu zostać, jeśli tak bardzo chcesz...
- Nie chcę tu zostawać... Wracam do domu...
- Co?! Nie ma mowy! Przed chwilą zemdlałaś, jakbyś nie pamiętała! Nie puszczę cię nigdzie!
- Ale będę tutaj przeszkadzać. Poza tym czuję się strasznie, że znowu mnie utrzymujesz...
- Jedna noc, cię nie zbawi. Jutro po śniadaniu cię puszczę do domu
- Ale będę się czuła, że się narzucam... - próbowałam ją przekonać, chociaż doskonale wiedziałam, że nie wygram z nią.
- Kochanie, przestań... To też jest mój dom, więc nie masz prawa się źle czuć...
- Twój dom? - jej słowa sprawiły, że zupełnie zapomniałam o kłótni.
- Ups...
- Jak to twój dom? - kontynuowałam nie zwracając na nią uwagi. - Od kiedy? Dlaczego? Co na to rodzice?
- Nie powinnam ci tego mówić...
- Skoro już zaczęłaś, to musisz skończyć! - założyłam ręce na piersiach i spojrzałam na nią wyczekująco.
- Dobrze, niech ci będzie... Pomieszkuję tutaj od miesiąca. Nadal mieszkam u rodziców, ale większość czasu spędzam z chłopakami.
- Hmm... Noce też zapewne... Ale to tylko z Hazzą... Mrau...-powiedziałam i uśmiechnęłam się szeroko.
- Nie żyjesz... - wycedziła i zaczęła mnie gonić. Natychmiast wybiegłam z pokoju. Zaczęłam zmierzać w kierunku salonu. Znaczy miałam nadzieję, że to salon. Nie znałam zupełnie tego domu. Jedyne, co mnie prowadziło to głosy chłopców, na które byłam już mocno wyczulona. Byłam Directionerką prawie od początku ich występów w XFactorze. To [I.T.N.P.] ich mi pokazała... Teraz już wszystko zaczęło układać się w logiczną całość, tylko skąd ona ich znała... Nagle wpadłam do pokoju, w którym siedzieli chłopcy. Jednak nie poszli do domów, jak obiecali. Tym razem nie byłam już oszołamiana ich widokiem, ponieważ goniła mnie wściekła [I.T.N.P.]. Stanęłam po drugiej stronie kanapy tak, żeby dziewczyna miała do mnie trudniejszy dostęp.
 - O widzę, że nasza Śpiąca Królewna już się obudziła! - powiedział Zayn.
- Hej [T.I.]. Co cię tak wystra...- wypowiedź Louisa przerwała [I.T.N.P.], która wbiegła do pokoju. - Aaaa... czyli wszystko jasne...
- Trafiłaś na czuły punkt? - spytał Liam.
- Jaki czuły pun..- nie zdążyłam tego skończyć, ponieważ [I.T.N.P.] prawie mnie złapała. W ostatnim momencie uciekłam i schowałam się za stołem.
 - Nie wiesz? - zdziwił się Niall. - No tak, skąd miałaś się dowiedzieć...
 - Nie wspominaj o jej życiu seksualnym. - zaczął Liam. - Żadnych aluzji, spojrzeń, słówek... Dosłownie nic..
- Ale możesz się zachowywać, jak my- zaśmiał się Lou. - Czyli nic sobie z tego nie robić...
- Nie martw się. Obronimy cię przed jej gniewem... - dodał Zayn. - Nienawidzę was...-powiedziała [I.T.N.P.], po czym usiadła koło Hazzy, rezygnując z dalszej pogoni. - Przyzwyczaisz się... Harry już to zrobił...-powiedział Niall. - Pewnie nawet się cieszy, że jest w centrum uwagi...- powiedział Zayn. - A może cieszy się, że potem musi cię w nocy pocieszać...- powiedział ze złośliwym uśmiechem Lou.
- Mówicie tak, jakby mnie tutaj nie było-wreszcie odezwał się Styles.- I jakbym nie mógł za siebie odpowiedzieć.
- Ale my znamy twoją odpowiedź, dziubasku(Boże co się ze mną dzieje-.-). Wiemy, że odpowiesz, tak jak twoja dziewczyna ci karze...- wypowiedź Louisa przerwał dzwonek do drzwi.
- Kogo jeszcze tu niesie?- [I.T.N.P.] wstała z kanapy i poszła otworzyć. Po chwili w drzwiach salonu pojawiła się razem z Perrie(pozdrowienia dla X, naszej nowej Mixer Nr 1)
- Słońce? Mógłbyś?- zaczęła blondynka.- Jesteś trochę nam potrzebny... I poza tym widzę, że [I.T.N.P.] jest już wystarczająco zdenerwowana.
- Ale skąd pomysł, że to nasza wina, kochanie?
- Zayn, tylko wy potraficie ją tak wkurzyć. Będę czekać w domu, tu i tak jest was dużo - gdy tylko dziewczyna skończyła to mówić, natychmiast wyszła.
Zaraz po tym reszta też zaczęła się zbierać. Oczywiście zajęło im to dość dużo czasu, więc zostaliśmy same dopiero godzinę później. Nawet Harry gdzieś poszedł, żebyśmy mogły porozmawiać na osobności. Szczerze mówiąc nie wiem, po co skoro Hazza nie mówi po polsku. Może po prostu dziwnie by się czuł...
- Pewnie chcesz się wszystkiego dowiedzieć...-powiedziała [I.T.N.P.] i usiadła koło mnie na kanapie.
- Taaa.... To wszystko jest....- zabrakło mi słów, więc zaczęłam gestykulować. Niezbyt dobrze to mi wychodziło, bo prawie uderzyłam [I.T.N.P.].
- Słońce, przestań... proszę.... Powiedz lepiej, co chcesz wiedzieć na początek...
- No to... Jak ich poznałaś...?
- To trochę skomplikowane... Bo wiesz, wyjechaliśmy z Polski z powodu pracy mojego taty. Jakiś czas tam pracował, ale potem to się zmieniło. Co prawda nadal nadal ma swoją firmę, ale ona od pewnego czasu współpracuje w tworzeniu XFactora. To tak poznałam chłopców. Często jeździłam z tatą do pracy, więc znam wiele osób...
- Szczęściara...-westchnęłam.
- Mimo wszystko tęsknię za Polską...-uśmiechnęła się delikatnie.
- To dziwne, że tata zabierał cię tak często do pracy... Nie zrozum mnie źle, ale mój by tak nie robił...
- Wiesz, cały czas słuchał tylko o XFactor, więc w końcu uległ. Poza tym zaczęłam tam dorywczo pracować, dlatego musiał mnie tam zabierać.
- Jako kto?
- Stylistka... Nadal tam pracuje, ale chyba zrezygnuję, bo mam na to mało czasu...
- No tak masz wiele obowiązków...! Bycie dziewczyną Harry'ego Stylesa to nie przelewki...! - zaśmiałam się.
- Taaa...Podobno tak.
- Jak to się stało?
- Co się stało?
- Jak zostaliście parą? Bo to na pewno nie wyszło tak samo z siebie... Wiesz, Harry nie miał dużo prawdziwych dziewczyn
- Prawdziwych? - zaśmiała się.
- No wiesz, nie pokazywał się z wieloma dziewczynami.
- Ze mną też się nie pokazuje...-uśmiechnęła się.
- A to w parku?
- No tak... Można powiedzieć, że się ze mną pokazuje...
- Nie odpowiedziałaś na moje pytanie. Jak zostaliście parą?
- Szczerze? Wyszło to tak sam z siebie... Poszliśmy kiedyś razem na imprezę razem jako przyjaciele, ale wszyscy wzięli nas za parę... I tak już zostało... Jasne, były pierwsze randki, kwiaty, spotkania z rodzicami... Ale to już po tym wszystkim.
- Rodzice go lubią?
- Tak... Wiesz, jak to rodzice... Cieszą się, że jestem szczęśliwa
- Dlaczego się jeszcze nie ujawniliście..? To bez sensu... Niby chłopcy robili aluzje w wywiadach, ale on nigdy o tobie nie wspominał
- Uznaliśmy, że będziemy się ukrywać dopóki nie pojawią się nasze zdjęcia w necie...
- Czyli chcecie szanować swoją prywatność, całując się w Hyde Parku?
- Uwierz mi, to jest bezpieczne... Robiliśmy już tak parę razy i nikt się nie skapnął...
- Skoro tak mówisz... Ale nie zdziw się jeśli jutro zobaczysz swoje zdjęcia w gazetach! - zaśmiałam się. - Już widzę te nagłówki! "Harry Styles całuje się z tajemniczą dziewczyną w Hyde Parku!"
- Hahaha... bardzo śmieszne - powiedziała sarkastycznie.
- Wiem - uśmiechnęłam się do niej.- Ale jeśli myślisz, że to koniec to się grubo mylisz! Jak wyglądał początek waszej znajomości? Znaczy twojej i 1D..
- Było dziwnie... Kiedy mój tata nas zapoznawał, oni dawali sobie jakieś dziwne znaki, a ja stałam i się cholernie rumieniłam. Ale bardzo szybko się zaprzyjaźniliśmy. Pasowałam do nich. Czasem zachowywałam się najdoroślej, mimo że jestem z nich wszystkich najmłodsza. Jednak nie mam zamiaru im “matkować”. Mają już ojca, to powinno wystarczyć.
- Co sobie pomyślałaś, gdy ich pierwszy raz spotkałaś?
- To może po kolei. O Liamie miałam podobne zdanie co teraz,był najbardziej normalny, chociaż wiele przeszedł... Teraz to się trochę zmieniło, ale to wpływ tych wariatów;) Wyjaśnijmy sobie coś, Louis nigdy nie był cichy. Nie wiem, jakim cudem reszta tak o nim pomyślała. Często sobie dogryzaliśmy, w sumie nadal to robimy... Mamy podobne charaktery, może dlatego...;) Nienawidzę ludzi, którzy jedzą ile chcą, a są chudzi. To przeczy wszystkiemu! W Niallu zakochałam się od pierwszego wejrzenia;) Moje pierwsze skojarzenie z nim to szczeniak... Nie wiem czemu... Z Zaynem, kłóciłam się bez przerwy... Jakiś dziwny się wydawał. Dopiero potem wszystko zrozumiałam... No to jeszcze Hazza, bezczelny, wkurzający, niewyżyty dzieciak... To może dlatego zawsze mi się podobał...
- O czym plotkujecie? - usłyszałam głos z tyłu. Tą chrypkę potrafiłabym rozpoznać na kilometr... Chociaż nie, w parku go nie rozpoznałam. To dziwne... Może lepiej, żebym zrzuciła to na szok, bo przecież nie przyznam się nikomu, że nie rozpoznałam Harry'ego... Nadal nie mogę się powstrzymać od fantazjowania o nim, mimo że koło mnie siedzi jego dziewczyna, która w dodatku jest moją przyjaciółką. To wszystko wydarzyło się tak szybko... Potrzebuję czasu, żeby przywyknąć i to wszystko przemyśleć. Dlatego wolałabym pojechać do domu, bo tutaj nie mogę się skupić.
- A co ciekawy? - powiedziała zalotnie [I.T.N.P]
- Trochę... [T.I] mogę na chwilę porwać twoją przyjaciółkę. Oddam ją za chwilę...
- Jasne, ale nie zachowujcie się za głośno...- uśmiechnęłam się szeroko, a [I.T.N.P] dała mi kuksańca w bok, po czym wyszła razem z Hazzą do kuchni.
Kiedy tylko drzwi za nimi się zamknęły wstałam z kanapy i pobiegłam do wyjścia. Musiałam wrócić do domu i tam wszystko przemyśleć. Im dłużej siedziałam u [I.T.N.P], tym większy mętlik miałam w głowie. Wiedziała, że zanim ona i Harry zorientują się, iż mnie nie ma, będę już w domu. Szłam chodnikiem w stronę najbliższego postoju taksówek. Widziałam go, kiedy tutaj jechałam. Nagle zatrzymał się koło mnie ciemny samochód. Szyba się opuściła i zobaczyłam w nim...
- Hej [I.T.N.P]... Widzę, że nie wytrzymałaś tam z nimi. Norma - zaśmiał się Niall.- Podwieść cię gdzieś?


Ciąg dalszy nastąpi...
Napisała E




PS. No to wiemy, kto jest naszym głównym męskim bohaterem:)

PSS. Mam nadzieję, że mimo wszystko się spodobało. 





piątek, 2 listopada 2012

"More Than This" - rozdział 1

Ah! Pierwszy rozdział:) Już od dawna chciałam go napisać, ale jakoś tak wyszło, że dopiero tera to robię. Poza tym nie wiem, czy opowiadanie w ogóle wypali, więc... Najpierw proszę o lekturę i komentarze! Jak i wzięcie udziału w naszej ankiecie! :)


--------------------------------------------------------



~~ Harry ~~
Westchnąłem głośno, a głos mi zadrżał. Byłem tutaj sam, ale doskonale słyszałem  harmider za drzwiami. Oparłem się obiema rękami o blat z umywalkami i spojrzałem posępnie na marmur, którym był wyłożony. Po chwili odkręciłem kran, z którego od razu zaczęła płynąć woda. Nabrałem ją w dłonie, pochylając się i zanurzyłem twarz w wodzie. Z zamkniętymi oczyma zakręciłem kurek, przetarłem oczy wierzchem dłoni i otworzyłem je. Spojrzałem przed siebie, a moje usta otworzyły się ze zdumienia... Pomimo tego, co widziałem, nie śmiałem się obrócić. Nadal patrzyłem przed siebie na odbicie w lustrze...



<<Kilka godzin wcześniej>>

~~ Louis ~~
  Dzyń, dzyń... Przeciągnąłem się i wyciągniętą ręką wyłączyłem budzik. Przewróciłem się na drugi bok, gotów spać dłużej, ale przypomniałem sobie, o tym jaki mamy dzisiaj dzień. To miało być teraz albo nigdy... Otworzyłem oczy i spojrzałem na widok za oknem, niezbyt rewelacyjny. Cóż przyjechałem do Londynu na kilkanaście dni, a to miejsce i tak wynająłem na ostatnią chwilę. Usiadłem bez oporów na brzegu łóżka i zastanawiałem się co teraz. Wstałem i podszedłem do szafy, powoli ją otworzyłem. Przejeżdżałem wzrokiem po niedbale ułożonych częściach garderoby, już wyciągnąłem rękę po czarny T-shirt, kiedy nagle przypomniałem sobie pewną rzecz. "Louis, na kogo chcesz wyglądać? Jak cię widzą, tak cię piszą..." - mruknąłem sam do siebie pod nosem i rzuciłem T-shirt na szafkę. Stanąłem przed szafą i przygryzłem wargę. Nigdy nie miałem takich problemów, a teraz... Westchnąłem głośno. Mój wzrok powędrował na dolną półkę, gdzie ujrzałem szkolny mundurek, w którym odbyłem drogę i nagle wiedziałem, jak chcę być dzisiaj spostrzegany...


~~Harry~~
- Wstawaj, kochanie! Dzisiaj wielki, wielki dzień! Twój dzień! - powiedziała dość głośno do mojego ucha, żeby wyrwać mnie z krainy Morfeusza. 
- Mamo... ! - powiedziałem przeciągle z wyrzutem, po czym zasłoniłem sobie twarz poduszką. 
- Nie trzeba było tak do późna ćwiczyć i tak jesteś dobry! - mruknęła i wyszarpnęła mi kołdrę. - Poza tym Harry... Takie zachowanie nie przystoi! Możesz gwiazdorzyć, jak już wygrasz! - burknęła z większym wyrzutem niż ja wcześniej.
Odrzuciłem poduszkę i spojrzałem na nią. 
- Ja nie... - zacząłem, a ona mi przerwała.
- Ja wiem, nie gwiazdorzysz, ale nie ma lepszej motywacji niż kontratak! Zapamiętaj to sobie, bo jak już trafisz do showbiznesu to, to się okażę ważną wskazówką! A teraz wstawaj! Idę zrobić śniadanie... - rzuciła jeszcze wychodząc z pokoju. 
Patrzyłem jak opuszcza pokój, po czym wziąłem poduszkę i westchnąłem "yyy..." , tłumiąc nią dźwięk. Opadłem na łóżko i spojrzałem na sufit. 
- Hej... - zaczęła nieśmiało, a ja spojrzałem jak wychyla się zza framugą drzwi.
- Cześć - odpowiedziałem i znów skierowałem wzrok na sufit.
- Hej, brat! Wstawaj leniu! - podeszła do mnie i wysunęła spode mnie prześcieradło tak, że spadłem z łóżka, z głośnym krzykiem.
- Gem! A to za co? - spytałem ocierając głowę, która przed chwilą zderzyła się z meblem. 
- Za to, że... Że jesteś z naszej rodziny, a w naszej rodzinie nie ma miejsca dla leni! - krzyknęła mi w twarz, po czym się uśmiechnęła i wychodząc z pokoju, zatrzymała się w framudze. Oglądając się na mnie dodała, słodkim głosem, jakże odmiennym tonem, do tego przed chwilą - Kochany braciszku... idę pomóc mamie w przyrządzaniu twojego ulubionego śniadania, naleśników! - przeciągnęła ostatnie słowo i wyszła. Słyszałem jeszcze, jak krzątają się po mieszkaniu. Wynajęliśmy to miejsce na kilka nocy, głównie z okazji mojego castingu do X factor... Jednak te dwie kochane kobiety w moim życiu (a właściwie Gemma wyszła z tym pomysłem), że zwiedzą sobie przy okazji Londyn, w dokładnie część ze sklepami odzieżowymi. Praktycznie rozumiałem je, bo Holmes Chapel, w którym mieszkamy i który leży w Cheshire, jest oddalony od Londynu około 250km, więc nieraz przyjechaliśmy obejrzeć to wspaniałe miasto. "Dobra, pora wstawać, Harry!" - sam sobie wydałem rozkaz, który od razu wykonałem. Podszedłem do otworzonej na ziemi walizki i wyjąłem stamtąd: brązowe spodnie, biały T-shirt i szary luźny sweter. Obejrzałem się w lustrze i podciągnąłem rękawy. Na szyi luźno zawiązałem swój ulubiony szal, a na lewą rękę wsunąłem moje ulubione bransoletki i frotkę, którą kiedyś dostałem od ojca. Przeczesałem ręką włosy i tak nic nie da rady tym lokom. Poczułem wspaniały zapach wanilii, który zawiódł mnie do kuchni. 
- Hmm...hmm... - oblizałem palec z nutelli. - To chyba będzie najlepszy dzień w moim życiu jeśli się nawet nie dostanę... - powiedziałem, bo mama obiecała mi jedną rundkę London Eye, które było stałym punktem na liście spraw "do załatwienia", za każdym razem kiedy odwiedzaliśmy Londyn. 
- Ach! Ile razy mówiłam ci, że masz nie wyżerać prosto ze słoika! - powiedziała Gem przedrzeźniając głos mamy, która zawsze tak mówiła, kiedy nas na tym nakryła, ale tym razem tylko moja siostra była świadkiem. Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem, ale ja pierwszy się opanowałem i przygryzłem wewnętrzną stronę policzka. 
- Ej, brat... Nie denerwuj się, wszystko będzie dobrze! Zobaczysz! - dotknęła mojej ręki leżącej na stole przy tych słowach otuchy i uśmiechnęła się trochę krzywo, widząc, że to niewiele dało. - Masz to! Niech ci doda szczęścia na scenie! - zdjęła z włosów szarą materiałową opaskę i mi ją wręczyła. Uśmiechnąłem się szczerze i spojrzałem na "dar", po czym owinąłem go sobie dwukrotnie wokół prawego nadgarstka. Powiedziałem nieme "dziękuję", bo mama właśnie zaczęła monolog o myciu rąk przed posiłkiem i gotowych naleśnikach. Spojrzałem wdzięczny i teraz pewniejszy na moją siostrę jeszcze raz, a ta odpowiedziała mi niemym "nie ma za co" i wysłała mi buziaka. A ja uśmiechnąłem się szerzej pochylając się nad naleśnikami. 

~~Louis~~
Jechałem właśnie czerwonym autobusem typu "double decker". Mijaliśmy za oknem, co ważniejsze punkty Londynu. Nie mogłem uwierzyć, że właściwie moi rodzice zgodzili się na samotną podróż do tego miasta z Doncaster. Nigdy nie wydawało mi się to daleko, do dzisiaj przynajmniej... Właśnie stanęliśmy na czerwonym świetle, a ja po raz kolejny zacząłem się zastanawiać, czemu nie wybrałem metra. Spojrzałem przez okno po mojej lewej, zauważyłem Big Bena górującego nad dachami i kominami domostw. Pomimo młodej godziny, wszędzie było pełno ludzi, nie dziwiłem się dlaczego nazywają to "ciągle żywym" miastem. Wyciągnąłem telefon komórkowy i napisałem do rodziców krótką wiadomość, żeby się nie denerwowali...                                ***
Tutaj był jeszcze większy tłok niż sądziłem, że będzie... Podszedłem do informacji, podałem im swoje dane osobowe, a oni wydali mi ankietę i przylepili kartkę z numerem "155204". Ankieta? A no tak... Przecież każdy z uczestników musiał napisać kilka słów o sobie. Takie tam: co lubisz, co robisz i coś o śpiewie... Usiadłem w kącie z moim plecakiem z żywnością między czarnoskórym mężczyzną, a panią w podeszłym wieku. Wyciągnąłem długopis i zacząłem uzupełniać. Imię i nazwisko, wiek, praca, numer seryjny, miasto, zainteresowania... Rozejrzałem się beznamiętnym wzrokiem po innych uczestnikach, wielu z nich wyglądało, jakby to było na ich porządku dziennym - castingi do X factora, nic wielkiego. Odnosząc uzupełnione kartki, zastanawiałem się jak liczny musi być sztab, który nad wszystkim sprawuje kontrolę. Jeśli jest tylu uczestników... Pewnie muszą mieć urwanie głowy!

~~Harry~~
- Powodzenia skarbie! Na pewno będziesz najlepszy! - powiedziała  mama podjeżdżając pod ogromny budynek. Moja mama była jedyną osobą, która sądziła, że mam talent i ciągle mi powtarzała, że powinienem spróbować. Ale jak to matki... po prostu idealizują swoje dzieci, dlatego byłem sceptycznie nastawiony do tego, co robiłem. Wysiadałem z auta zabierając mój plecak, który przerzuciłem przez jedno ramię i spojrzałem w stronę zatłoczonego wejścia, przełknąłem głośno ślinę i zrobiłem pierwszy krok w jego kierunku. 
- Połamania nóg, niezdaro! - krzyknęła jeszcze moja siostra za mną, a ja obejrzałem się i zobaczyłam, jak ich auto ginie wśród zabudowań. Spojrzałem ku niebu, a potem na opaskę na prawym nadgarstku. "Wszystko będzie ok" - pomyślałem i pewniej wszedłem do środka, gdzie panował totalny rozgardiasz. Z trudem odnalazłem informację, do której stała długa, jak pociąg, kolejka. Włożyłem słuchawki w uszy i starałem się nie myśleć o tym, co czeka mnie w dniu dzisiejszym... Ruszałem rytmicznie nogą w rytm mojej ulubionej piosenki zespołu Pink Floyd, kiedy przede mną były już tylko dwie osoby. Gdy nadeszła moja kolej, podałem swoje dane, a w zamian dostałem ankietę i numer seryjny do przyklejenia. "Mam wielką nadzieję, że numer "165998" przyniesie mi dzisiaj szczęście" - pomyślałem przyklejając go do koszulki. Oddaliłem się 6 metrów od informacji i oparłem o ścianę, by wypełnić kartkę o sobie. W pierwszej kolejności wpisałem nazwę wykonywanej przez siebie piosenki, zanim zapomnę z nerwów jej słów albo i tytułu. Wróciłem do informacji i drżącą ręką wręczyłem ankietę jakieś młodej wolontariuszce, która najwidoczniej musiała tutaj pracować. Spojrzała na mnie rozczulonym wzrokiem, a ja czułem, że staje się czerwony na twarzy. 
- Najlepiej jest myśleć o swoich sukcesach, wtedy się mniej stresujesz - powiedziała, po czym odeszła, by pomóc gdzieś indziej. A ja osłupiały poszedłem w przeciwnym kierunku i usiadłem na jakiś schodach w rogu, by mieć trochę swobody i spokoju. Począłem myśleć o najmniejszych szczęściach i udanych bądź wygranych rzeczach... Powoli byłem już spokojny, spojrzałem na ekran mojego telefonu. Była 8:30, nie pocieszało mnie to zbytnio, że jest tak wcześnie... Miałem wystąpić przed jurorami dopiero popołudniu... Jeszcze raz spojrzałem na ekran modląc się, żeby była chociaż godzina później - chciałem mieć to wszystko, jak najszybciej za sobą.  Niestety była ta sama godzina, ale zauważyłem coś innego. W kącie ekranu mrugała ikonka wiadomości, dotknąłem ją i spojrzałem na wiadomość, którą dostałem. "Powodzenia synu! Trzymam za ciebie kciuki! Pobij ich wszystkich:)". Uśmiechnąłem się od ucha do ucha, tata nie mógł z nami przyjechać, bo musiał zostać w pracy. To właśnie ojciec zawsze mówił, że mam "słomiany zapał" i nigdy nie kończę tego, co zacząłem, że tylko mówię, a nie czynię. Gdy usłyszał o castingu też nie był pozytywnej myśli, dlatego teraz byłem szczęśliwy, bo wiedziałem, że znów we mnie uwierzył. Jedna pojedyncza łza spłynęła mi po policzku, a ja wytarłem ją frotką od ojca i wystukałem szybko na klawiaturze wiadomość zwrotną: "Nie zawiodę cię, tato!"...

~~Louis~~
Patrzyłem na szczęśliwe i na przemian smutne twarze osób, które wychodziły z "pokoju" przesłuchań. Niektórzy starali się zatuszować miotające nimi emocje, inni obwiniali jurorów, a jeszcze inni mówili "nie tym razem, ale następnym" i śmiali się szczerym śmiechem. Jednak byli też tacy, którzy wybiegali skacząc i ciesząc się z sukcesu. Spoglądałem na tych ludzi znad mojej książki, która jakoś nie wzbudzała zbytnio mojego zainteresowania. Było na razie południe. Zjadłem kanapkę i odbyłem już rozmowę z dziennikarzem,  który podchodził do losowych osób pytać się o ich przeżycia, emocje i właściwie po co tu przyszli. Wstałem, wziąłem swoją torbę i poszedłem szukać toalety, bo te 2 butelki wody właśnie zaczęły o sobie znać. Zawsze jak się denerwowałem to dużo piłem, nie pokazywałem tego w inny sposób. Dlatego tylko mnie nie dziwiło, że wypiłem w 6 godzin 2 litry wody. Chodziłem po wielkiej sali pełnej ludzi, by znaleźć drzwi do toalet. Uznałem, że najlepiej będzie sprawdzić na jakimś planie budynku i tak oto zrobiłem. Plan znajdował się obok gaśnicy i przycisku pożarowego, więc nie było ciężko go znaleźć. Na planie tylko tego piętra znajdowały się 4 ubikacje męskie. Wybrałem tą najbardziej oddaloną od głównego "ognia" uczestników, w obawie przed kolejkami. Skręciłem wzdłuż schodów na uboczu i wszedłem do toalety oznaczonej trójkątem. Ściany wyłożone niebieskimi kafelkami pasowały do marmurowego blatu z umywalkami nad którym wisiało ogromne lustro. Odbicie przedstawiało kabiny na przeciwko. Rozejrzałem się po pomieszczeniu, z boku znajdowały się pisuary. Podszedłem do nich już trochę na granicy wytrzymałości. Nie mogłem uwierzyć, że to miejsce było zupełnie puste, byłem tu sam... A może niezupełnie? Usłyszałem jak ktoś ćwiczy gamy i stara się pociągnąć wyższą tonację. Spodobał mi się ten młody głos z chrypką. Zapiąłem rozporek w momencie kiedy za mną wydobył dźwięk skrzypnięcia drzwi. Obróciłem się i podeszłem do umywalek. Widziałem chłopaka, który pochylał się nad jedną z nich i obmywał sobie twarz. Plecak u jego stóp wskazywał, że też od dawna czeka. Spojrzałem na jego brązowe loki, uśmiechnąłem się, przechylając głowę i przygryzając delikatnie dolną wargę. Po chwili zorientowałem się, że nie słyszę już lejącej się wody. Mój wzrok padł na lustro, a tam zauważyłem twarz zdezorientowanego, a może i wystraszonego chłopaka. Jedno wiedziałem na pewno, jego duże zielone oczy, z którymi skrzyżowało się moje spojrzenie w lustrze i szeroko otwarte usta, wskazywały, że był zdumiony moją obecnością...

~~Harry~~
W odbiciu widziałem, starszego od siebie, chłopaka, przynajmniej tak myślałem po tym w co był ubrany: jeansy, białą koszulę, na którą zarzucony miał beżowy sweter, a do tego zawiązał na szyi czarny krawat. Spoglądał na mnie swoimi niebieskimi oczyma tak, że przeszedł mnie dreszcz. Opuściłem wzrok na dłonie. "Od jak dawna tu był? Słyszał mnie? Czemu przyszedł tutaj? Jest też tu ktoś inny? Czemu tak mnie penetrował wzrokiem? Od jak dawna stoimy w takiej ciszy?" - te myśli i jeszcze inne, przelatywały mi przez głowę z zawrotną szybkością. Usłyszałem nucenie za sobą, więc spojrzałem spode łba na lustro. Zobaczyłem, że chłopak podchodzi do umywalek, kołysząc się na boki i nadal nucąc, umył ręce i spojrzał na mnie. Uśmiechnąłem się kiedy zaczął śpiewać jedną z piosenek Oasis - "Wonderwall".  Spojrzał na mnie z ukosa, śpiewając: Today is gonna be the day
           That they're gonna throw it back to you
           By now you should've somehow
           Realized what you gotta do...
- No dalej. - szturchnął mnie ramieniem, a mi nadal rozbrzmiewał jego wspaniały głos w uszach, śpiewający tekst, który tak pasował do dnia dzisiejszego. - Przecież wiem, że to znasz. - dodał, a ja zrozumiałem o co mu chodzi. 
Odpowiedziałem mu dalszym tekstem piosenki:
                          I don't believe that anybody
           Feels the way I do about you now...
Chłopak uśmiechnął się od ucha do ucha pokazując wszystkie zęby, a pode mną ugięły się kolana. "Co się ze mną dzisiaj dzieje?" - zadałem sobie pytanie. Ale odwzajemniłem uśmiech i spojrzałem na niego. Staliśmy teraz na przeciwko siebie, więc doskonale widziałem jego niebieskie tęczówki, kojarzące się z kolorem tafli wody jeziora w moim rodzinnym mieście, mieniącej się w upalne dni. 
- Jestem Louis, Lou, Loui... Mów jak chcesz. - wzruszył ramionami i wyciągnął rękę w moją stronę, uścisnąłem ją. - A ty jesteś? - zapytał jeszcze, a ja puściłem jego ciepłą dłoń. 
- Zestresowany... - odpowiedziałem i od razu ugryzłem się w język. Natomiast mój nowy kolega wybuchnął śmiechem. - To znaczy po prostu Harry! - dodałem. 
- Hah, ładne imię... Zestresowany po prostu Harry... To się piszę łącznie? - zaśmiał się, a ja czułem, że moje pliczki zaczynają piec. 

~~Louis~~
Zrobił się delikatnie czerwony na policzkach, zastanawiało mnie, ile jest ode mnie młodszy... Zrozumiałem, że jestem dodatkowym stresem dla chłopaka, podrapałem się po głowie. Spojrzałem na jego opuszczone zielone oczy. A właściwie, przy takim oświetleniu, jego tęczówki wydawały się zupełnie szare, aż szkoda tego zielonego koloru. 
- Wiesz... - zacząłem opierając się o marmurowy blat. - Skoro jesteś konkurencją, a słyszałem cię wcześniej... No i jestem bardzo szczery... Masz dobry głos, Harry. - powiedziałem spoglądając na drzwi za nim, bałem się, że ktoś zaraz wejdzie.
- Hmm... Dzięki. - powiedział, a potem spojrzał na mnie i uśmiechnął się szczerze, pokazując wszystkie zęby w uśmiechu. - Ty też jesteś niezły! - dodał, ale nie zważałem na to, bo przyglądałem się jego słodkim dołeczkom. 
- Dzięki... - przeniosłem powoli wzrok z jego dołeczków i ust, na jego oczy tak, że nasze spojrzenia się skrzyżowały. - Czy mogę wiedzieć, co zaśpiewasz przed jury? - spytałem trochę niepewnie.
- Oh. No jasne... To będzie "Isn't she lovely" Steva Wondera. - dokończył patrząc na mój krawat i marszcząc brwi.
- To leci tak... Co nie?  
             Isn't she lovely
             Isn't she wonderfull...
- zaśpiewałem dwa pierwsze wersy, a chłopak przytaknął z uśmiechem.
- No skoro jesteś moją konkurencją i wiesz już o mnie sporo, to może powiesz mi co ty wykonasz? - zapytał pewniejszy siebie, spoglądając na mnie, jego oczy znów miały zielony odcień.
- Hah! Czyżby to był kontratak? - zaśmiałem się, a chłopak znów uśmiechnął się pokazując dołeczki. - Cóż to będzie "Hey there Delilah". - odpowiedziałem, a Harry zaczął śpiewać:
            Hey there Delilah
            Don't you worry about the distance
            I'm right there if you get lonely
            Give this song another listen
            Close your eyes
            Listen to my voice it's my disguise
            I'm by your side.
Coraz bardziej podobał mi się jego zachrypnięty głos.
- Tak... Masz na serio wielki talent... - powiedziałam, a on się trochę zarumienił, opuszczając wzrok. - I poza tym myślę, że mógłbym o tobie wiedzieć więcej... - dodałem, a on spojrzał na mnie. Oboje przestaliśmy się do siebie uśmiechać. Nagle ktoś wszedł do łazienki i udał się do kabiny. 
- Hmm.. - chrząknął Harry. - Miło było cię poznać Lou. - powiedział i udał się w stronę drzwi, przerzucając przez ramię plecak. - Mam nadzieję, że kiedyś zaśpiewamy w duecie. - dodał jeszcze, nie obracając sie za siebie. Szybko podbiegłem do drzwi, co go zdziwiło. Otworzyłem je przed nim, przepuszczając go. Jego zielone oczy wpatrywały się we mnie, po czym wyszedł na korytarz, a ja za nim. Zaczął się oddalać, ale ja chwyciłem go za przegub ręki.
- Też pewnie czekasz do późna... Może kawa? - spytałem z nadzieją w głosie, puszczając jego rękę. Chłopak zastanawiał się nad mymi gestami i rozważał propozycję przez chwilę.
- Z przyjemnością. - powiedział, po czym dodał. - Będziesz miał okazję dowiedzieć się więcej o swojej konkurencji. 
Oboje uśmiechnęliśmy się do siebie. 

KONIEC rozdz. 1

Opracowała B:)

PS Proszę o głosy w ankiecie z boku! O tym opowiadaniu i o tym drugim...
PSS Chcę zmienić "delikatnie" wygląd bloga, bo jestem kobietą, a kobiety zmienne są, więc ostrzegam! :)
PSSS Dziękuję wszystkim, którzy czytają naszego bloga:)
PSSSS Mama mnie zabije! :C
 

Ciekawostki 1D (XIII)

Ah... Dobra, piszę rozdział "More Than This" i widzę, że jest was wielu o tej godzinie, a potrzebuję jeszcze trochę czasu, więc wstawiam ciekawostki, żebyście się nie nudzili;D








  •   Raz fanka powiedziała Zayn'owi że podoba się jej jego czapka, a on ją jej dał. 
  • Ostatnio gdy mama Niall'a była w USA, chłopak nie pozwolił jej za nic płacić, płacił za nią.  
  • Po zakończeniu trasy w Australii, Liam i Danielle wybrali się na wspólne wakacje. (if you know what I mean;D ) 
  • Gdy Harry pierwszy raz się upił, rozmawiał z kotem.( co jest w tym dziwnego? O.o) 
  • CHŁOPCY ZAGRAJĄ NA MADISON SQUARE GARDEN 3 GRUDNIA 2012 ROKU. BILETY NA SHOW WYPRZEDALI W JEDNĄ MINUTĘ{Bieber w 20 min.:D} 
  • Zawsze przed koncertem Niall patrzy w tłum fanów i myśli: "Ciekawe czy jest tam moja przyszła żona."(kiedy on przyjedzie do Polski, żeby w końcu ją = mnie poznał?:D)
  • Niall: "Fanki zawsze pytają mnie czy się z nim ożenię, więc będę miał dużo żon." :) <3 
  • "Mogę definitywnie powiedzieć, że Harry jest najbardziej pewny siebie, jeśli chodzi o dziewczyny" - Louis. 
  • "Nie mogę pomóc, ale spróbuję odnaleźć moją przyszłą żonę w tłumie" - Niall.(o co mu biega z tymi żonami?) :D 
  • "Jesteśmy tylko normalnymi nastoletnimi chłopakami. Nie jesteśmy robotami" - Harry.
  • Harry ma koszulkę z napisem: "Miłość jest równa/jednakowa". 
  • "Po prostu patrząc na ciebie, Zayn może stwierdzić czy kłamiesz" - Liam.
  • Louis nienawidzi nosić skarpetek. Strasznie rzadko je nosi, najlepiej tylko wtedy kiedy musi. 
  • Podczas podróży do Francji pan Payne uciekając przed fankami zgubił buta:) 
  • Lou słyszał kiedyś jak Hazza mówi sam do siebie patrząc się w lustro : "Harry jesteś zbyt seksowny! A te loki.. wow!" 
  • Często zdarza im się mylić trampki z sneakersami (wht?) 
  • Gdy Zayn był mały jadł papier( wow, życie na krawędzi!:D) 
  • Hazza gryzie na raz oba paluszki Twixa, bo nie chce, by któryś czuł się samotny. (tak jak my X!) :) 
  • Louis lubi patrzeć się na Zayna, gdy ten tweetuje, bo wystawia swój język na wierzch. 
  • Jako żart urodzinowy, chłopcy wylali na Harrego cztery wiadra lodowatej wody. 
  • Harry wygolił 'H' na nodze Zayna, gdy ten spał... (hahahahah)
  • Gdy Niall poznał Justina Biebera, Harry wyprowadził go ze studia, aby ten mógł wykrzyczeć swoje szczęście. 
  • Zayn lubi dziewczyny które grają trudne do zdobycia.
  • Harry'ego pociągają dziewczyny inteligentniejsze od niego. Sam mówi że zabiłby za taką dziewczynę.  
  • Liam powiedział, że pójdzie na randkę z każdą fanką która go o to poprosi. A jeśli będzie wiele takich propozycji, urządzi zbiorową randkę. 
  • Harry twierdzi że mógłby być bardzo lojalnym chłopakiem. I lubi myśleć, że jest też romantyczny. 
  • Zayn powiedział że wśród kobiet ceni inteligencje, Louis szuka ostrej dziewczyny, a Niall nieśmiałej.
  • Każdy z nich chciałby mieć dziewczynę, która jest fanką ich zespołu. 
  • Harry chciałby dziewczynę, do której mógłby zadzwonić w środku nocy i porozmawiać. Twierdzi że to słodkie. 
  • Liam twierdzi że miłość polega na komunikacji, więc na randce trzyma dziewczynę za ręce, spaceruje po parku i kupuje jej kwiaty. 
  • Gdy chłopcom podoba się ubiór lub wygląd dziewczyny, mówią do siebie: It's peng. 
  • Justin Bieber sprzedał 22.000 biletów na koncert w 17 minut, chłopaki z One Direction sprzedali 140.000 w 4 minuty a bilety na całą trasę w 12 minut. 
  • Liam używa skrótu DTF który oznacza : Dedicated to fans. <- zadedykowane fanom. 
  • Zayn lubi gdy dziewczyna ma paznokcie wymalowane różowym lakierem. (hmmm... X??) 
  • Szefowie X-Factora próbowali namówić Niall'a na dietę. 
  • Zayn potrafi w przybliżeniu 70 odbić piłkę nad sobą, bez jej upadku. 
  • Liam, Zayn i Niall mają taki sam rozmiar stopy { 8 }. 
  • Harry zawsze całuje się na pierwszej randce. (jakby to mnie dziwiło;D)

Wasza, zmęczona B :)


sobota, 13 października 2012

Imagine Liam (VII) Part 2

Poszłam sobie spać, jak zwykle o 1 w nocy....i śni mi się sen...nagle budzę się i mówię sobie ( w myślach) 'Jest, kurde przyszła ta wena mnie odwiedzić'...no ja oczywiście kiedy mam wenę to muszę to szybko napisać bo inaczej zapomnę -_- słaba pamięć staruszki....no dobra włączam laptop...i patrze na godzinę O_o tak, teraz mam 3 w nocy 13 Października...witam :)

Przepraszam, że wcześniej nie pisałam, ale jak widzicie dopiero teraz dobra ciotka Wena przyszła...a jeszcze te zawody i przygotowania do niej -_- No dobra....błagam wybaczcie mi, za tą nieobecność...błagam wybaczcie....a jeśli ktoś chce śmiało rzucajcie we mnie pomidorami...pod komentarzami...:)


So let's go!


Liam: Dobrze poczułaś..
Simon:Dobra głosujmy..
Britney: Tak.!
Rita Ora: Tak!
Liam:-myśli- jestem na tak...(puścił do ciebie oczko..)
Simon: 4 razy tak, przechodzisz dalej...!
Za kulisami już nie mogłaś się opanować zaczęłaś piszczeć i skakać z radości....
Ann: Mówiłam, że ci się uda!
Ty: Dzięki....ufff..!!! Yeah!!!
Wróciłaś do domu z Ann szczęśliwa....w środku czekali już na ciebie twoi przyjaciele i rodzina, Ann ich powiadomiła o występie.
Wstawiłaś klucze do drzwi i je otworzyłaś..
Wszyscy: NIESPODZIANKA!!!
Ty: Oooo! Jak miło..!
Mama: Wiedziałam, że moja mała da radę.!
Ty: Dzięki...-pocałowałaś ją w policzek.
Podczas tego przyjęcia, każdy do ciebie podchodził i gratulował....i wtedy podszedł David...
David: Hej, [T.I]...
Ty: Mh...Hej.-powiedziałaś spławiając go jednocześnie.
David: [T.I] chciałem ciebie przeprosić,za to co ci zrobiłem..
Ty: rozumiem, a teraz chcesz żebym ci wybaczyła i udawać, że nic się nie stało? Że chłopak, w którym byłam szaleńczo zakochana rzucił mnie dla mojej naj przyjaciółki? David gdybyś ty wiedział co ja do ciebie czułam i nigdy nie myślałam, że możesz coś takiego zrobić...
David: pff...ty też powinnaś przeprosić...
Ty: Za co? Za to, że musiałeś ze  mną być i mnie kochać, czy za to, że nie przespałam się z tobą kiedy mnie o to poprosiłeś?
David: Za mój stracony czas....myślałem że będziemy się pieprzyć na prawo i lewo...(sorry...w uszach mam LWWY :) )-nie wytrzymałaś  w reku miałaś jakiś drink bez alkoholowy....
Ty: No to przepraszam...za to- i wylałaś na niego zawartość twojego kubka. Parę osób to zauważyło...podszedł Adam.
Adam: Sorry,  gościu ale spadówa...i się nie pojawiaj tu więcej....-Adam go dosłownie wykopał z twojego domu..
Ty: Dzięki..
Adam: Nie ma za co....
Ann: [T.I] za co ty tak z nim?
Ty: Aaa...no fajnie mój były uważa mnie za dziwkę  a moja przyjaciółka jeszcze go broni...miło...- wyszłaś i zatrzasnęłaś za sobą drzwi...poszłaś w stronę plaży. Jedynym plusem tego, że mieszkałaś W NY , to to że miałaś pół godziny do 'plaży'.To jest nie było plaży, lecz taki park przed morzem. Szłaś i płakałaś...doszłaś do celu...usiadłaś na ławce.. widziałaś parę ludzi, którzy sobie spacerują  ale nie miałaś ochotę na nich zwracać uwagi...ktoś dosiadł się do ciebie, ale ty i tak nie odwróciłaś  się w jego stronę..
Nieznajomy: Co się stało..?-nie odpowiedziałaś- Słuchaj, nie znamy się...może ci to pomoże jak się komuś wypowiesz...na przykład mi?-nie odwróciłaś się, ale coś powiedziałaś..
Ty: Dziś był mój najszczęśliwszy dzień w życiu, a mój ex i BFF musieli to zepsuć...
Nieznajomy: o. A co się dziś takiego wydarzyło.?
Ty: Przeszłam dalej w X Factorze..- nieznajomy, coś mruknął pod nosem..- bawi ciebie to co nie?
Nieznajomy: Nie, ja po prostu jestem z tym związany, z X Factorem...dobra, a co ci oni takiego zrobili?- nie zwróciłaś uwagi na pierwszą część zdania.
Ty:Chłopak nazwał mnie dziwką, nie powiedział mi tego prosto z mostu, lecz jego zdanie nawiązywało do tego 'myślałem że będziemy się pieprzyć na prawo i lewo.', a przyjaciółka, za która uważałam, odbiła mi go i do tego go broniła....kurde to nie ma sensu..
Nieznajomy: Ale ja to i tak zrozumiałem.-powiedział poważnie i spokojnie.- nie martw się oni nie wiedzą co tracą...
Ty:-odwróciłaś się żeby na niego popatrzeć, ale go już nie było....poczułaś...usłyszałaś jak ktoś mówi ci na ucho 'jeszcze się zobaczymy'...
Poczułaś się dziwnie... wypowiedziałaś się jakiemuś nie znajomemu, ale poczułaś się lepiej. Postanowiłaś wrócić do domu. Impreza podczas twojego nie pobytu zakończyła się. Pobiegłaś do swojego pokoju... wzięłaś ręcznik i poszłaś się kąpać. Nalałaś sobie wodę do wanny i się położyłaś. Wzięłaś telefon do reki i weszłaś na Twittera ...napisałaś posta 'Jej.! I;m in X Factor' twoi znajomi to polubili i (granatowo-biali.- to co na serio napisałam -_-) pogrutowlai. Weszłaś na profil jednego z jurorów...i zobaczyłaś post z zawartością '...............'

--------------------------------------------------------------------------


Czy na pierwszy rzut oka oni wam kogoś przypominają?

Buja! Jeśli wam się podoba to napiszcie, a jutro ( dziś) wstawię kolejną część. :)

A tak wogule co u Was? Ja cholernie tęskniłam za Wami ! Kocham Was!


~~X - która wszystkich kocha <3

poniedziałek, 8 października 2012

Imagine Liam (VII)? Part 1

Dawno nie było Liama z tego co widzę....let's go!
 Kocham Go <3



Mieszkasz w Nowym Jorku od 16 lat, czyli mając 2 lata przeprowadziłaś się tutaj wraz z twoim ojcem. Twoja mama po ciężkim porodzie zmarła, a tata po  latach postanowił wrócić do swojego miasta. Swojej mamy nie pamiętasz i nigdy jej nie widziałaś. Wszystko co o niej wiedziałaś usłyszałaś od rodziny lub widziałaś na zdjęciach. Tata, Josh, zawsze ci mówił, ze kiedy śpiewasz twój głos przypomina ci głos Marthy, mamy.  Śpiewałaś wtedy kiedy było ci smutno lub w jakiś ciężkich chwilach, kiedy śpiewałaś to czułaś tak jakby twoja mam jest przy tobie, i że ona jest twoim widzem...  Nie za bardzo lubiłaś kiedy ktoś ciebie chwalił, więc rzadko przy kimś to robiłaś.
Dzisiaj miał odbyć się piknik...parę godzin przed tym 'przyjęciem' przyszła do ciebie twoja najlepsza przyjaciółka, Ann...
Ty: Hej, wchodź.
Ann: Cześć, [T.I].
Ty: Będziesz kawę?
Ann: Z chęcią...słuchaj [T.I] weźmiesz gitarę na ten piknik? Bo Adam swoją wczoraj złamał, a inni co mają gitary nie umieją grać...-jedyna Ann, z twoich przyjaciół, wie, że ładnie śpiewasz..
Ty: No dobra nie ma sprawy....a jak ja Adam złamał?- Adam to chłopak Ann.
Ann: W skrócie udawał, że  jest na rock koncercie....
Ty: On to zawsze w coś się wczuje...dobra kawa gotowa, chodźmy na górę...
Poszłyście do twojego pokoju i tam szykowałyście się na piknik. Po dwóch godzinach dzwonek do twoich drzwi zadzwonił...
Ty: -otworzyłaś je, a w nich stał twój chłopak- A! David! -pocałowałaś go na powitanie..
David: Cześć, słońce.. no jak gotowa? Niedługo 14...
Ty: Tak, tylko wezmę Ann i gitarę...wchodź i poczekaj.- David wszedł i usiadł na kanapę czekając na was..a ty pobiegłaś do pokoju.
Ann: Kto przyszedł? Penie ten twój Romeo?- Ann nie znała za bardzo Davida, więc nazywała go Romeem.
Ty:Tak, David...chodź już...
Ann: Dobra...- zeszłyście na dół, a twój chłopak już czekał na was przy drzwiach.
David: I jak wychodzimy?
Wyszliście z domu. Na dworze była przepiękna pogoda, słońce świeciło, a lekki wiatr rozwiewał twoje długie włosy....nagle David złapał ciebie w pasie od tylu i szepnął do ucha...
David: Jesteś przepiękna jak zwykle...
Ty: Dzięki...ale nie musiałeś mnie z tego powodu podnosić...-pocałowałaś go..
Ann: Hej, gołąbeczki! Idziecie?
Przeszliście parę przecznic i już byliście w parku, tam gdzie miał się odbyć piknik...
Przyszli twoi wszyscy znajomi, znajomi znajomych, w skrócie połowę ludzi, których nie znałaś....kiedy się ściemniało, przenieśliście się do ogródka Ann i tam zapaliliście ognisko....
Ann: [T.I], może nam coś zaśpiewasz..? Masz gitarę, po co ma tak bezczynnie leżeć?-zarumieniłaś się na chwile...ale postanowiłaś być odważna i wzięłaś swoją gitarę w ręce i zaczęłaś śpiewać:
I've been roaming around, I was looking down at all I see
Painted faces fill the places I can't reach
You know that I could use somebody
You know that I could use somebody

Someone like you and all you know and how you speak
Countless lovers under cover of the street
You know that I could use somebody
You know that I could use somebody
Someone like you

Off in the night while you live it up I'm off to sleep
Waging wars to shake the poet and the beat
I hope it's gonna make you notice
I hope it's gonna make you notice

Someone like me, someone like me
Someone like me, somebody

I'm ready now, I'm ready now
I'm ready now, I'm ready now
I'm ready now, I'm ready now
I'm ready now

Someone like you, somebody
Someone like you, somebody
Someone like you, somebody

I've been roaming around, I was looking down at all I see



Kiedy skończyłaś usłyszałaś oklaski i gwizdy....wszyscy krzyczeli 'BRAWO'....podszedł do ciebie Romeo...:
David: Nie wiedziałem, że masz taki piękny głos....zaśpiewaj coś jeszcze błagam...
Ty: Dzięki....
Do końca imprezy śpiewaliście i robiliście inne ciekawe rzeczy (If you know what I mean...-sorry coś mnie napadło).
David odprowadzając ciebie do domu powiedział- [T.I], a nie myślisz, że powinnaś wystąpić w X-Factor? Na pewno byś wygrała, takiego anielskiego głosu jeszcze nigdy nie słyszałem...
Ty: Hmm...Pomyślę nad tym...
David: Nie ma czasu myśleć, słońce....niedługo będą castingi w naszej okolicy....no dawaj...zgódź się...proszę...:)
Ty: *po długich namysłach* dobra...pójdę na ten kasting...
Po 2 tygodniach.
Przez ostatnie dni ćwiczyłaś piosenkę "Pay Phone"..jednak postanowiłaś zmienić piosenkę, ponieważ poczułaś, że ta piosenka bardziej pasuje do twojego złamanego serca....'Breakeven'....David zerwał z tobą...a najgorsze było to, że zerwał z tobą dla Ann, najlepszej przyjaciółki...
Dzień kastingu:
Na kasting przyszłaś z Ann, chociaż narobiła dużo chaosu w
 twoim życiu, to i tak nie mogłaś o niej tak po prostu zapomnieć, w końcu przyjaciół się nie zostawia, nawet w biedzie...
Ann: [T.I], przepraszam...
Ty: NIe masz za co..
Ann: Mam, David ciebie zostawił...
Ty: Najwidoczniej nie był mnie wart jeśli mnie zostawił....
Ann: Przepraszam..
Ty: Już zapomnijmy....
Ann: Trzymam kciuki....dasz rade...
Wyszłaś na scenę... zobaczyłaś przed sobą jury....Od lewej: Rita Ora, Britney Spears, Liam Payne, Simon Cowell...
Simon: Witam...jak masz na imię?
Ty: [T.I], pochodzę z Nowego Jorku...
Britney: A ile masz lat, słońce?
Ty:18...
Britney: She's cute...a co nam zaśpiewasz?
Ty: 'Breakeven' by The Script...
Liam: Słuchamy...



I'm still alive but I'm barely breathing
Just prayed to a god that I don't believe in
Cause I got time while she got freedom
Cause when a heart breaks, no it don't break even

His best days will be some of my worst
He finally met a girl that's gonna put him first
While I'm wide awake she's no trouble sleeping
Cause when a heart breaks, no it don't break even
Even, no

What am I suppose to do when the best part of me was always you
What am I suppose to say when I'm all choked up and you're OK
I'm falling to pieces, yeah
I'm falling to pieces

They say bad things happen for a reason
But no wise words gonna stop the bleeding
Cause she's moved on while I'm still grievin
Cause when a heart breaks, no it don't break even
Even, Oooh

Skończyłaś. Cała widownia krzyczała, klaskała na stojąco....nawet jury wstało....zarumieniłaś się i nawet ze szczęścia spadła ci łza.
Rita Ora: Jesus, ale masz głos! ( widownia wpada w szum...)
Britney: Nie no, zgadzam się z poprzedniczką, czemu wcześniej do nas nie przyszlaś?
Ty: Bo namówił mnie na to mój przyjaciel...i ja czuję, że powinnam przyjść w tej edycji...
Liam: Dobrze poczułaś..
Simon:Dobra głosujmy..
Britney: Tak.!
Rita Ora: Tak!
Liam:-myśli- jestem na tak...(puścił do ciebie oczko..)
Simon: 4 razy tak, przechodzisz dalej...!
Za kulisami już nie mogłaś się opanować zaczęłaś piszczeć i skakać z radości....


------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Myślę, że na dziś chyba wystarczy, jeśli sie spodoba to piszcie pod postem czy przedłużyć.....historia nie będzie typu wygrala i Liam chce z nią być....nieeee będzie o wiele bardziej dramatyczna (?)......tak więc....błagam wybaczcie mi......


PS: B, nie mogę z tobą się skontaktować już dwa tygodnie...brakuje mi Ciebie ;'(



na koniec zdjęcie, które kocham :

~~X KOCHAM WAS! ( WSZYSTKICH CZYTELNIKÓW NASZEGO BLOGA.....i nnie tylko :) )

poniedziałek, 23 lipca 2012

100 Lat!

Nasi chłopcy...? One Direction dzisiaj obchodzi swoje 2 urodziny...Boże jak ja jestem z nich dumna :)
2 lata. 1 album. 18 piosenek. 3 książki. 1 BRIT. 3 TCA. 1 documentary. 3 rekordy światowe. 1 trasa. Miliony fanów na całym świecie...!


Pamiętacie tych chłopców na schodach? Ja za nimi tęsknię...!


środa, 9 maja 2012

"So what" - rozdział 1 (part I)


 << 3 lata wcześniej >>

~~Melissa Lestrage~~
We snu wyrwał mnie głośny budzik… Nie otwierając oczu, próbowałam go na oślep wyłączyć, więc wyciągnęłam rękę i próbowałam go jak najszybciej wyłączyć... Przeciągając dłonią po półce w poszukiwaniu winowajcy końca tak spaniałego snu, zrzuciłam parę moich drobiazgów na podłogę… Wstałam, z niechęcią otworzyłam oczy i wreszcie uciszyłam alarm! Przetarłam oczy, włożyłam moje różowe kapcioszki na nogi i udałam się w stronę toalety… Kiedy do niej wchodziłam byłam lekko nieprzytomna… Musiałam się doprowadzić do porządku, więc wzięłam gorący prysznic, wyszczotkowałam zęby, zrobiłam sobie lekki makijaż, włosy zaplotłam w kłosa… Teraz moją koszulę nocną zmieniłam na jeansowe rurki i luźny top… Chciałam już wychodzić z łazienki, kiedy coś mi się przypomniało i szeptem powiedziałam na głos: "Maldito!"… Dopiero teraz uświadomiłam sobie, że zapomniałam o 4 osobach,  które zostały mi przydzielone tutaj do pokoju… Pewnie się nie domyślacie, gdzie jestem… Wyszłam powoli z łazienki, dziękując Bogu że jak się okazało wszyscy byli już na nogach, a ja byłam na tyle zmęczona, żeby nie zauważyć tego wcześniej… Ale ja zawsze kochałam spać, potrafiłam zasnąć niemal wszędzie! I cholernie zazdrościłam azjatą ten ich ‘’dziwnej zdolności”… Oni zasypiają gdziekolwiek popadnie, np.: w metrze… Zasypia Ci tu taki i jeszcze budzi się na odpowiedniej stacji! Podeszłam już swobodniej do mojego łóżka i spojrzałam na to co rozsypało się po podłodze… Kolczyki, notatki, teksty piosenek… Usiadłam na łóżku, pozbierałam rzeczy, a kiedy wkładałam część z nich do szuflady spojrzałam na zdjęcie, które miałam w ramce… Był to zestaw zdjęć… Fotografie przedstawiały mnie i mojego chłopaka – Liama… Jedna z nich pokazywała jak akurat zjedliśmy długo wyczekiwany tort, więc oboje mamy twarze wysmarowane kremem… Uwielbiam patrzeć na to zdjęcie, oboje śmiejemy się do rozpuku…  Jedliście wtedy tort rękoma, bo Liam nienawidzi łyżek i ich nie używa… Drugie uwieczniło moment kiedy drzemy się wniebogłosy na kolejce górskiej… A trzecie to nasz namiętny pocałunek… Zawsze kiedy patrzyłam na to, miałam wrażenie jakby Liam był tutaj ze mną… ale oczywiście go tutaj nie ma… Trudno, żeby był skoro on nawet nie wie, że tu jestem… Położyłam się na łóżku… Jest dopiero 10, mam czas… Odłożyłam ramkę na nocną szafkę i spojrzałam na sufit… Ciekawe jakby on zareagował, kiedy by się dowiedział, że jestem w X-factorze w domu sędziów! Minęły już trzy tygodnie od momentu kiedy na castingu zaśpiewałam "Thank You For The Music"
< http://www.youtube.com/watch?v=eiQPJn4zb-g >
I właśnie wtedy moje życie całkowicie się zmieniło…  Co dzienne próby, rozmowy, ćwiczenia, przymiarki strojów… Ach to jest życie! Ale Liam nic nie wie… Jest u rodziców i wypoczywa… Jego choroba niedawno się nasiliła i będzie potrzebna operacja… Dlatego dzisiaj nigdzie się nie spieszę… Już rozmawiałam o tym z Simonem Cowellem, bo to on jest moim mentorem… Chcę odejść, by być przy moim chłopaku, kiedy ten będzie miał operacje… i chcę go wspierać po niej… Jest mi smutno kiedy myślę o odejściu, bo mi na tym zależy… na muzyce… Simon dał mi dzisiejszy wolny dzień, żebym wszystko sobie ułożyła i żebym się zdecydowała… Ale ja już dawno podjęłam decyzję… Odchodzę. Wieczorem zaśpiewam piosenkę, dzięki której odejdę w wielkim stylu. Simon na pewno będzie ze mnie dumny…
<<Wieczorem>>
Jadę właśnie taksówką do mojego mieszkania niedaleko centrum Londynu… Tak to może wydać się dziwne… W sensie to, że jestem taka młoda, a już mam własne mieszkanie… Kiedyś miał to być dom dla mojej rodziny, ale oni zdecydowali zamieszkać się w mieście oddalonym 2 godziny od Londynu… A ja dostałam to gigantyczne mieszkanie w spadku! Taa… jak się okazuje warto pomagać… Mieszkanie zapisała mi starsza kobieta – Pani Melrose, którą opiekowałam się od kiedy skończyłam 10 lat… Gotowałam, sprzątałam, robiłam zakupy… Niestety Pani Melrose umarła w zeszłym roku, a w podzięce, nazywała mnie własną córką, zapisała mi ten oto dom! Oczywiście cała historia jest zabawniejsza i pełniejsza nagłych zwrotów akcji… Byłam z siebie na serio dumna… Nie tylko z powodu bezinteresownego wolontariatu, ale z powodu tego co dzisiaj zrobiłam… Odeszłam z klasą! Zaśpiewałam "Don’t Rain On My Parade"
< http://www.tekstowo.pl/piosenka,glee_cast,don_t_rain_on_my_parade.html >
Nawet sam Simon Cowell miał łzy w oczach! I nazwał mnie swoją perełką! Powiedział, że ma nadzieję, że tam kiedyś wrócę (pewnie w przyszłej edycji…). Weszłam do domu, wniosłam walizkę na piętro… Większość pomieszczeń tutaj nie była przeze mnie wykorzystywana, więc czułam się tutaj trochę dziwnie… Znów zeszłam na dół, zdjęłam płaszcz i zajrzałam do lodówki… wyciągnęłam z niej jabłko, które zjadłam siedząc przed telewizorem...
<< Następnego dnia>>
Była już 3 w nocy, gdy House na ekranie oświadczał po raz kolejny, że to nie może być toczeń… A potem o 5 rano dowiedziałam się z ‘’Miłosnej Szkoły Przetrwania”, że nie powinno się przybijać „żółwika” z chłopakiem, o którego względy się starasz… Nie mogłam zasnąć tej nocy, co jest niesamowicie dziwne jak na mnie… Ale cały czas martwiłam się o tą dzisiejszą  operację Liama… O 6 rano zasnęłam i wstałam idealnie w południe… Prędko się umyłam i przebrałam… Wyskoczyłam biegiem z domu i rzuciłam się w stronę przystanku autobusowego… Kiedy dotarłam do szpitala St. Josef’a była 2 po południu… Wiedziałam dokładnie na jakim oddziale i w jakiej Sali leżał Liam…

~~Liam Payne~~
Spojrzałem w stronę drzwi, kiedy rozległo się cichutkie pukanie… To była ona… Najwspanialszy widok jaki kiedykolwiek widziałem… Uśmiechnąłem się jeszcze szerzej niż  przed chwilą, kiedy podeszła do mnie i pocałowała mnie w policzek…
- Cześć Kochanie – powiedziała Melissa. Usiadła na brzegu łóżka. – Wyglądasz okropnie, jesteś taki blady i… - objęła mój policzek.
- Też cię miło widzieć… - powiedziałem na wpół sarkastycznie, po czym dodałem już swoim normalnym tonem. - Ty wyglądasz pięknie, jak zawsze…  - spojrzałem jej w oczy.
- Tęskniłam za tobą…  - nachyliła się do mnie i mnie pocałowała. Uwielbiałem smak jej ust… Były niczym płatki róży po  porannej rosie… Nadal ją całując,  objąłem jej twarz, a drugą ręką wziąłem jej dłoń. - Hej, a ty nie musisz oszczędzać sił? Za godzinę operacja! - przerwała mi…
- Taa… Ale co cię nie zabiję, to cię wzmocni…  - ona wybuchła śmiechem, ja też bym to zrobił, ale nie miałem tyle sił, więc by nic nie zauważyła uśmiechnąłem się tylko szeroko… - Co tam u twojej rodziny, Mel? – zapytałem, żeby to ona przejęła inicjatywę…

~~Melissa~~
Boże, jak on wygląda jest cały słaby… Musi być poważnie chory, bo nawet się nie śmieje… Mój biedaczek… I powiedział do mnie Mel… Tylko Louis tak do mnie mówił… Zaraz o co on pytał? O rodzinę… Tak, bo cały czas kiedy byłam w programie, on myślał że odwiedzam dziadków w Hiszpanii…
- A tak… Są cali i zdrowi…  - chwila zawahania, co ja mam powiedzieć - Kazali pozdrowić i życzyć zdrowia…
- Naprawdę? Miło z ich strony… A co z … - na szczęście przerwał mu lekarz, który wszedł razem z jego rodzicami do pokoju, zacięcie dyskutowali.
- Dzień Dobry! – uznałam to powitanie na miejscu…
- Oh, jak miło że przyszłaś kochana! – mama Liama pocałowała mnie w policzek, w końcu chodziłam z Liamem od dwóch lat…
- O co u mojej ulubionej synowej? – spytał się ze śmiechem Pan Payne.
- Hah, wszystko dobrze… To ma pan inną synową? – spytałam trochę zdezorientowana, bo w końcu Liam miał tylko siostry…
- Taa… To był nie trafiony żart… - wszyscy w pomieszczeniu się uśmiechają, a szczególnie mój chłopak.
- Co taki szczęśliwy? – mama Liama podeszła do niego i pogładziła go po włosach.
- Chciałbym was takimi zapamiętać, gdyby… - głos mu się urwał, ale wszyscy wiedzieli o co mu chodziło.
- Daj spokój, to tylko nerka… Najczęściej się wycina i przeszczepia właśnie nerki… - powiedziałam, bo na serio nie lubiłam, kiedy tak histeryzował, ale potem przypomniałam sobie, że to właśnie ja z tego powodu, nie przespałam całej nocy. 
 - Musimy już zacząć przygotowywać pańskiego syna do operacji – powiedział z uśmiechem na twarzy, po czym dodał – Liam, masz naprawdę mądrą dziewczynę… Nie musisz się martwić, że coś pójdzie nie tak…
- Wiem, że jest mądra… - spojrzał mi w oczy i uśmiechnął się, odgarnął mi kosmyk włosów za ucho. – Mam nadzieję, że nie widzę tego anioła po raz ostatni… - łzy napłynęły mi do oczu, pomimo tego iż obiecałam sobie, że muszę być silna dla Liama, silna za nas obojga. On opuszkiem palca wytarły mi już mokry od łez policzek.

 CDN

 Opracowała: B - Jutro wstawię jak najszybciej part II, bo ten rozdział też jest trochę długi... Nie mogę uwierzyć, że Cuki i Igor odpadli z You Can Dance... Takie talenty zmarnowane! :C