Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gentelman. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gentelman. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 30 października 2012

Imagine - Niall (IX)

Dzisiaj wstawię zapewne tylko ja, bo B męczy się nad Quo Vadis, które mamy na poniedziałek, a ona dopiero dzisiaj zaczęła. Trzymam za nią kciuki;D
Ten imagine był pisany na pewien konkurs. Miał się on pojawić dopiero po ogłoszeniu wyników, ale doszłam do wniosku, że i tak nie mam szans, więc mogę go wstawić. Poza tym dawno nie było naszego gorącego Irlandczyka^^




- Cześć Alice, co u ciebie? – powiedziałam z uśmiechem do mojej znajomej, która pracowała w siłowni jako recepcjonistka.
- James zaprosił mnie na randkę! – pisnęła z podekscytowaniem.
- Mówiłam, że to zrobi. Pasujecie do siebie – podeszłam i uściskałam ją serdecznie.- To kiedy się spotykacie?
Nie zdążyła odpowiedzieć, ponieważ zadzwonił telefon. Odebrała go, a ja skierowałam się w stronę szatni. Przebrałam się w swój standardowy zestaw (legginsy, biała bokserka oraz buty do biegania) i wyszłam na salę. Zaczęłam od rozgrzewki, a potem przeszłam do moich standardowych ćwiczeń. Miałam już wszystko zaplanowane, ponieważ chodzę na siłownię 2 razy w tygodniu, od paru miesięcy. Nie spodziewałam się, że będę to kiedykolwiek robić, ale jakiś czas temu postanowiłam zadbać o siebie. Jem zdrowe rzeczy i regularnie uprawiam sport. Moim ulubioną aktywnością było bieganie, podczas którego zawsze słuchałam muzyki. Przeważnie było to One Direction. Kochałam ten zespół. Dzisiaj nie było inaczej. Weszłam na bieżnie i zaczęłam truchtać w rytm Another World.Zawsze kiedy mam słuchawki na uszach, nie zwracam uwagi na otaczający mnie świat, więc gdy ktoś dotknął mojej ręki omal się nie przewróciłam.
- Przepraszam, nie chciałem – zapytał ktoś głosem, w którym można było usłyszeć irlandzki akcent. Wyłączyłam urządzenie do ćwiczeń i stanęłam naprzeciwko mojego rozmówcy. Był to niebieskooki blondyn, który wydawał mi się skądś znajomy.
- Nic się nie stało, przecież codziennie prawię dostaję przez kogoś zawału…- powiedziałam z sarkazmem. Chłopak zaśmiał się krótko i obdarzył mnie uśmiechem
- Jestem Niall, a ty?- wyciągnął przed siebie rękę, a ja nie potrafiłam nic powiedzieć. Stałam i tempo wpatrywałam się w niego. Wreszcie skojarzyłam skąd go znam. To był Niall Horan z 1D.- Halo? Słyszysz mnie? – po chwili pomachał mi ręką przed twarzą. Zarumieniłam się i spuściłam wzrok
- Przepraszam, po prostu…
- Czyli wiesz z kim masz do czynienia… Jesteś naszą fanką? – bardziej stwierdził niż spytał.
- Może…- spojrzałam na niego i uśmiechnęłam się słodko.
- To dowiem się, jak „dziewczyna, która być może jest moją fanką” ma na imię? – obdarzył mnie uśmiechem, który zawsze widywałam na plakatach. Nie mogłam uwierzyć, że był on teraz tylko dla mnie.
- [T.I.]
- Ładne imię dla ładnej dziewczyny- jego słowa sprawiły, że na moich policzkach znów pojawił się rumieniec. – Może w ramach rewanżu z to, że prawie dostałaś zawału, pójdziesz ze mną coś zjeść?
- Bardzo chętnie – powiedziałam obrażając go moim najpiękniejszym uśmiechem. Dopiero co zaczęłam ćwiczyć, ale nie potrafiłam mu odmówić. Poza tym taka szansa nie trafia się często.
Poszliśmy się przebrać do szatni, oczywiście on do męskiej, a ja do damskiej. Po paru minutach spotkaliśmy się w holu. Już zmierzaliśmy do wyjścia, ale słyszałam za sobą głos Alice.
- [T.I.], czemu tak wcześnie?
- Jakoś tak nie mam ochoty ćwiczyć…- obróciłam się i spojrzałam na nią wymownie.
- Rozumiem – mrugnęła do mnie.- Miłego dnia!
Dziewczyna zaczęła rozmawiać z kimś przez telefon, a wyszłam z Niallem na zewnątrz
- To co proponujesz?- spytałam.
- Skoro jesteś naszą fanką, to powinnaś wiedzieć…
- Kto powiedział, że nią jestem? - uśmiechnęłam się zadziornie.Irlandczyk zaśmiał się krótko.
- No to zapraszam do Nando’s.
Poszliśmy na parking, ponieważ stał tam samochód chłopaka. Wsiedliśmy do niego i pojechaliśmy do restauracji. Przez całą drogę rozmawialiśmy. Wiedziałam dość sporo o nim oraz zespole, mimo to dowiedziałam się wielu nowych rzeczy. Nawet nie zauważyłam, kiedy stanęliśmy. Nialler pospiesznie wysiadł z auta i otworzył drzwi po mojej stronie
- Jaki dżentelmen…- powiedziałam, obdarzając go słodkim uśmiechem.
- To dla mnie zaszczyt Milady – wziął moją dłoń, podniósł ją do ust i pocałował jej wierzch. Po raz kolejny na mojej twarzy zagościł rumieniec. – Zapraszam na obiad – nie puścił mojej ręki, tylko ujął ją mocniej i zaprowadził mnie do restauracji.
Usiedliśmy przy stoliku, stojącym przy wielkim oknie. Widzieliśmy przez nie wielu ludzi, jednak nie zwracaliśmy na to zbyt dużej uwagi. Kontynuowaliśmy naszą rozmowę, gdy podszedł do nas kelner.
- Część Niall, podać to co zwykle?- zapytał.
- Nie, tym razem coś innego- Zadziwiasz mnie chłopie- zaśmiał się i położył na stole 2 karty z daniami. – Jak mniemam nie muszę wam niczego polecać. Zawołajcie mnie, jak coś wybierzecie
Wzięłam do ręki menu. Byłam tutaj pierwszy raz, więc nie wiedziałam co wybrać.
- Co bierzesz?- spytał mój Irlandczyk.
- Sałatkę…
- Naprawdę? – spojrzał na mnie z powątpiewaniem.
- Ej! Nie każdy ma takie szczęście, że je ile chcę, a nie tyje!
- Masz świetną figurę… Nie wiem, o co ci chodzi
- Od paru miesięcy dbam o siebie. Nie mam zamiaru tego zaprzepaszczać.
- Jak raz coś zjesz, to ci się nic nie stanie…- mruknął.
- I mówi to osoba, która nigdy się nie odchudzała…- powiedziałam ze złością i wstałam od stołu.
- Gdzie idziesz?- spytał przerażonym głosem.-Przepraszam, nie chciałem…
Spojrzałam na niego. Był naprawdę zawiedziony, że chcę go zostawić
- Dobra, raz mogę się obyć bez sałaty – uśmiechnęłam się do niego i wróciłam na swoje miejsce.
- Dziękuję – uśmiechnął się szeroko.- To pozwolisz, że ja zamówię?
- Jasne, ale pamiętaj, że ja nie jem tyle co ty.
- W razie czego zjem za ciebie- wstał i poszedł zamówić jedzenie. Jego nieobecność nie trwała długo, po chwili siedział naprzeciwko mnie.- Będziemy musieli chwilę poczekać
- Panie Horan, zadziwia mnie pan…
- Jeszcze mnie nie znasz- uśmiechnął się tajemniczo.
Rozmawialiśmy ze sobą, jakbyśmy byli parą najlepszych przyjaciół. Nie było tematu, którego byśmy nie poruszyli. Jednak mało wspominaliśmy o zespole. Dopiero, gdy jakaś fanka poznała Nialla, zaczęliśmy o tym rozmawiać.
- Zawsze dziewczyny wypytują mnie o resztę, ale ty tego nie robisz. Dlaczego? – spytał znienacka.- Nie interesuje cię to?
- Interesuję, ale wydaję mi się, że możesz mieć dość takich pytań. Razem z chłopakami macie co chwilę jakieś wywiad. Nie chciałabym, żebyś teraz się czuł, jak na którymś z nich.
- To miłe, że myślisz o mnie. Od pewnego czasu robi to coraz mniej osób…- wbił swój wzrok w stół. Wyciągnęłam rękę i chwyciłam nią policzek chłopaka, gdy spojrzał na mnie ze zdziwieniem, cofnęłam ją zawstydzona.
- Przepraszam, nie mogłam się powstrzymać…
- To było przyjemnie… Masz zimne dłonie…
- Mam tak od dziecka…- uśmiechnęłam się słabo.
Irlandczyk chciał coś powiedzieć, ale przynieśli nam jedzenie. Był to kurczak, który mieliśmy zjeść wspólnie. Nigdy nie widziałam, żeby ktoś tak podawał drób. Nałożyłam małą porcję na mój talerz i spróbowałam z obawą. Jak się okazało zupełnie nie potrzebną, ponieważ mięso było pyszne oraz rozpływało się w ustach.
- Niall! Co jest cudowne!- powiedziałam zdziwionym głosem.
- Wiedziałem, że ci zasmakuje chłopak- krótko się śmieję.- Nic nie mów, bo nam wystygnie.
Danie nie gościło długo na naszym stole. Chociaż większością zajął się Horan, ja zjadłam tyle co nigdy. Nie przypuszczałam, że mam tak pojemny żołądek.
- To jak mogę cię częściej zapraszać na obiad? - uśmiechnął się.
- Oczywiście- odwzajemniłam uśmiech- ale jak dalej tak będzie, to te parę miesięcy diety pójdzie na marne. Chociaż pewnie szybciej zbankrutuję, więc jest szansa…
- Zbankrutujesz?! Przecież ja płacę!
- Ale…
- Nie ma „ale”! Ja cię zaprosiłem, ja płacę! Bez dyskusji!
- To już więcej razy nigdzie z tobą nie pójdę…
- Co?! Ani mi się waż! Bo mnie popamiętasz! - chociaż uśmiech nie schodził mu z twarzy, wiedziałam, że nie żartuje.
Chłopak zapłacił rachunek i wyszliśmy. Było już dość późno, ponieważ na siłownię chodziłam zawsze w godzinach popołudniowych, a w Nando’s zleciało nam bardzo dużo czasu. Niall odwiózł mnie do domu. Zaparkował tuż pod moim blokiem i wyszedł z samochodu, żeby się pożegnać.
- Dziękuję Ci za ten dzień, był cudownie- przytuliłam mocno Horana.
- Czyli jest szansa na kolejny raz?
- Oczywiście! Przecież już ci to obiecałam
- Chciałem się upewnić- uśmiechnął- To dasz mi swój numer, żebym nie musiał wystawać pod twoim domem?- zaśmiałam się i podałam mu swój numer.
- To do zobaczenia- zmierzałam w kierunku drzwi, gdy usłyszałam jego głos.
- Zapomniałem się zapytać. Załóżmy, że lubisz One Directon. Który z nas byłby twoim ulubieńcem?
- Zgadnij…- uśmiechnęłam się tajemniczo, pocałowałam blondyna w policzek i pobiegłam do domu.
Nie mogłam uwierzyć we własne szczęście. Byłam na obiedzie z samym Niallem Horanem! Przez myśl przeszła mi obawa, że zaraz zapomni on o mnie, ale po chwili dostałam SMSa, który rozwiał wszelkie moje wątpliwości.

Hej [T.I]! Tu Twój ekspert w odchudzaniu;)
Nie mogę się doczekać kolejnego spotkania z tobą;]

Mimo że całą noc pisaliśmy ze sobą, to rano czułam się wypoczęta.
Tak zaczęła się historia pięknej przyjaźni, która powoli zmienia się w coś większego…


Napisała E(która już prawie oswoiła się z myślą, że udziela się na tym blogu)

PS. Przepraszam, że na razie wstawiam tylko opowiadania, ale potem to zmienię. Dajcie mi chwilkę, żebym mogła się "wdrożyć";)
PSS. Kończą mi się moje gotowe imaginy, dlatego następny będzie już pisany na bieżąco;)
PSSS. Dziękuję za komentarze pod poprzednim postem. Nie wiedziałam, czy dobrze zrobiłam, przyjmując propozycję pisania tutaj(nadal tego nie wiem...), ale dzięki takim ciepłym słowom czuję, że może dobrze się stało;]
PSSSS. Powoli zamieniam się w B z tymi "post scriptum";)


poniedziałek, 29 października 2012

Imagine - Harry (XII) --> Ciche zabójstwo:D

Taaa... Jak ja kocham być w takim stanie... Później podziękuję za to B... Dobra muszę się wziąć w garść i napisać coś normalnego!
B już napisała o mnie parę słów w poprzednim poście, więc ja nie będę tego robić;) Chyba trafiła z tym cichym mordercą, bo mam w planach zabójstwo. Ups... Nie powinnam tego mówić...
Przepraszam, że to wszystko jest takie pogmatwane, ale nadal jestem w szoku i nie umiem przez to normalnie myśleć. Najlepiej będzie jeśli przejdę do imagine, bo zaraz zacznę gadać/pisać jakieś dziwne rzeczy... Napisałam go jakiś czas temu i jest on częścią takiego większego opowiadania, dlatego zanim go wstawiłam, musiałam thochę nad nim popracować, żeby dało się go czytać;)


-POLSKA-

22 grudnia 2012
Znam One Direction, odkąd powstało. Poznałam ich, ponieważ byłam/jestem najlepszą przyjaciółką Zayna. Nie będę tu pisać, jak się poznaliśmy, to długa i pokręcona historia. Najważniejsze jest to, że nigdy gdy nie czułam do niego niczego więcej. Był dla mnie jak brat, którego nie miałam. To Harry zawsze mi się podobał. Tak, tak... Nikt inny tylko słynny Harold Edward Styles. Na początku znajomości nienawidziłam go, znaczy tak tylko mi się wydawało. Chociaż myślałam o nim, jak najgorzej to zawsze w moje serce biło innym rytmem, gdy go widziałam. A robiłam to często... Najpierw nie wiedziałam co się ze mną dzieję, dopiero potem uświadomiłam sobie prawdę. Zakochałam się w nim, a najgorsze było to, że z każdym dniem moje uczucie do niego było coraz silniejsze. Nauczyłam się z tym żyć, dlatego dzisiaj udaje mi się żartować z faktu, że nie jest stały w uczuciach i często przyprowadza sobie fanki na noc. Nie wie o tym prawie nikt. Jakiś czas temu powiedziałam Zaynowi. Nie wiem, czy był to dobry wybór, ale musiałam się komuś wygadać. Potem dowiedziała się Danielle - dziewczyna Liama. Teraz już była... Ale mimo to nadal utrzymuję z nią kontakt, nie tylko dlatego, że zna mój sekret...
Pochodzę z Polski. To tam mieszkają moi przyjaciele, którzy nie mają pojęcia, że znam 1D. To dlatego im nie powiedziałam, w kim ulokowałam swoje uczucia. Przez to, że jestem Polką i jeszcze chodzę do szkoły, nie mogę spędzać całego mojego czasu w Londynie. Szczerze mówiąc cieszę się z tego, ponieważ nie widuję Stylesa codziennie osobiście. Te wszystkie plotki na jego temat, które pojawiają się w gazetach bolą. Jednak nie aż tak, jak spotkania z “dziewczynami” Hazzy
Ale nie to najbardziej boli... Więc co? Obojętność Harry’ego w stosunku do mnie i fakt, że nie mam u niego szans... Bo ja zawsze będę tylko przyjaciółką.... Czasem wydaję mi się, że zachowuje się w stosunku do mnie, jakbym była kimś więcej... Ale wiem, że to tylko moja wyobraźnia płata mi figle...

Oderwałam długopis od kartki i cisnęłam go w najdalszy kąt pokoju. “Czym ja sobie na to zasłużyłam?! Dlaczego nie mogłam się zakochać w chłopaku, u którego mam chociaż minimalne szansę!?” Nie mogłam powstrzymać łez, które kapały na mój pamiętnik. Postanowiłam go prowadzić, ponieważ myślałam, że to mi pomoże. Na razie tylko pogarsza całą sytuację... Nie chciałam, żeby ktoś widział mnie w takim stanie, ale niespodziewanie moja mama weszła do pokoju. 
- Taksówka już czeka na dole... - mimo, że chciałam ukryć swoje łzy, moja rodzicielka, je zauważyła.- Co się stało, dlaczego płaczesz?
- Nic, nie martw się...-mówię ocierając oczy wierzchem dłoni. 
- Jesteś moją córką, jak mam się nie martwić...
- Proszę, nie pytaj... -zaczynam w pośpiechu pakować swoje rzeczy do torebki, nie zapominając o "pamiętniku".- Ja już pójdę, bo się spóźnię. To do zobaczenia! Wesołych Świąt!- całuję mamę w policzek i schodzę do taksówki.
- Pozdrów ciocię...-słyszę jej zrezygnowany głos, gdy wsiadam do auta. Macham jej na pożegnanie i odjeżdżam na lotnisko.

-LONDYN-

Lot minął bez problemowo, ale na lotnisku od początku mi coś nie pasowało. Zayn obiecał, że przyjedzie po mnie, ale tak się nie stało. Te Święta chciałam spędzić z moją ciocią, która mieszka tuż obok rodziny Malika, więc miałam się z nim zabrać. Muszę pojechać do domu chłopców sama. Nawet wolę taki obrót sprawy, ponieważ kocham podróżować londyńską komunikacją miejską... Kiedy docieram pod wille zespołu, moje złe przeczucie się jeszcze się nasilają. Pukam do drzwi i czekam, aż ktoś mi otworzy. Robi to Harry, który widząc mnie omal nie dostaje zawału.
- [T.I.]Co ty tutaj robisz?!-pyta zdenerwowany.
- Miałam pojechać z Zaynem do Bradford. Moja ciocia mieszka koło jego rodziny, pamiętasz?- mówię zdezorientowana.
- No tak... Coś sobie przypominam...-przesuwa się, żebym mogła wejść do domu.- Chodź, musisz coś wiedzieć
Przechodzę przez drzwi, zostawiam swoje rzeczy na korytarzu i idę do salonu
- [T.I.]...- zaczyna mówić Loczek.- Bo jest sprawa... Oni wyjechali wcześniej...
- Jacy oni? O czym ty mówisz?
- Wróciliśmy wczoraj rano, więc Zayn, Liam i Niall postanowili pojechać do rodziny wcześniej. Lou wyjechał jakąś godzinę temu. Mnie też miało nie być, ale coś mnie powstrzymało-uśmiecha się zadziornie 
- Harry, znowu? Nawet w Święta żadnej nie odpuścisz?-mówię to luźnym tonem, ale czuję się strasznie ”Czemu mi on to robi?! Ja nigdy nie będę miała szans na jakieś cieplejsze słowa, spojrzenie, gesty...”
- Co?! Jak mogłaś tak pomyśleć!? Nie jestem puszczalski!-mówi urażonym głosem.
- To w takim razie, co cię zatrzymało?-przewracam oczami.
- Zaspałem...
- Oczywiście...
Styles opiera się o framugę drzwi, w których stoi i krzyżuje ręce na piersiach.
- Nie wierzysz mi, a tak bardzo chciałem ci pomóc...
- Niech będzie... Wierzę ci. To jak załatwisz mi transport do Bradford?- pytam z nadzieją.- Będę twoją dłużniczką...
- Kusząca propozycja... Ale mam inny pomysł
- Boję się...
- To dobrze...-uśmiecha się, więc momentalnie moje nogi się uginają.-Pojedziesz ze mną...
- Gdzie?!
- Do Holmes Chapel-z twarzy Loczka nie schodzi uśmiech.-I nie chcę słyszeć sprzeciwu!

-HOLMES CHAPEL-

Z Harry’m Stylesem się nie dyskutuje... Zwłaszcza jeśli kochasz go do szaleństwa i zrobiłabyś dla niego wszystko...

- Co tam piszesz? Chcesz zostać pisarką?
Podskakuję na dźwięk jego głosu. Wiem, że to głupota pisać to wszystko, kiedy on siedzi koło mnie, ale nie potrafię się powstrzymać... Poza tym Hazza nie zna polskiego i prowadzi teraz samochód, więc nie zwraca na mnie uwagi... W sumie to on nigdy nie zwraca na mnie uwagi...
- Pracę na angielski...-kłamię. Nie umiem tego robić dobrze, ale on nie rozpozna, że go oszukuję.
- Zadali ci coś na Święta? Wiesz, że zawsze służę ci pomocą
- Poradzę sobie...-mówię pod nosem.
- Coś się stało? Uśmiechnij się! Jest 22 grudnia, za chwilę Boże Narodzenie!
„Tak, stało się. Głupia, uległam jego namowom i spędzę te Święta z jego rodziną... Nie musiał się za bardzo wysilać, żeby mnie nakłonić do tego. Jestem taka słaba... Mogłam wsiąść w byle jaki pociąg do Bradford, ale nie musiałam się zgodzić! Moja ciocia już wiedziała, że nie przyjadę. Chyba się trochę ucieszyła, bo może spędzić ten czas ze swoim nowym chłopakiem”
- Już jesteśmy...-wysiada z samochodu i po chwili otwiera drzwi po mojej stronie.
- Jak gentelman...-uśmiechnęłam się słodko.
- Przecież nim jestem-odwzajemnia mój uśmiech.- Zapraszam w moje skromne progi
Wchodzimy jak najszybciej do domu, ponieważ w każdej chwili mogą pojawić się fanki
- Już jesteśmy!-krzyczy.
U szczytu schodów pojawia się Gemma, a z kuchni wychodzi Anne
- Witajcie-przytulając nas.- [T.I.], co za miła niespodzianka. Nie wiedziałam, że przyjedziesz
- Ja też nie, ale Zayn o mnie zapomniał i on się uparł...-zerkam na Stylesa.
- Przecież się zgodziłaś...
- Ja się nie chcę narzucać. Jeśli będę przeszkadzać, to wyjadę
- Weź przestań z tym narzucaniem. Cieszymy się, że przyjechałaś.
- Chodź pokaże ci, gdzie będziesz mieszkać-mówi Gemma.
Wchodzę na górę, przytulam ją i idziemy do pokoju dla gości. Zawsze się przyjaźniłyśmy. Mówiłyśmy sobie dużo, ale ona nie wiedziała nic o mojej słabości do jej brata.
- Mam nadzieję, że ci wystarczy...
- Jest świetny. Przecież wiesz, że nie lubię przepychu...
- Dobrze, że przyjechałaś. Nie widziałyśmy się tyle czasu, wreszcie będziemy mogły pogadać;) To ja cię zostawiam samą...
Wychodzi z pokoju, a ja rzucam się z bezsilnością na łóżko.


25 grudnia 2012
Dzisiaj Boże Narodzenie... Mam mętlik w głowie, nie wiem co myśleć... Dopiero dzisiaj piszę, ponieważ byłam bardzo zajęta. Świetnie, nie udało mi się opisać chociaż dwóch dni po rząd... Chyba się do tego nie nadaję...
Tegoroczne Święta spędzam w domu Harry’ego. Co za ironia, nieprawdaż? Ale nie jest źle. Prawie cały czas nie ma go w domu. Zachowuje się bardzo dziwnie. Nie wiem, o co mu chodzi... Pierwszy raz widzę go takiego. Jednak szczerze mówiąc cieszę się, że tu przyjechałam. Tęskniłam za jego rodziną, to cudowni ludzie.
Szczerze mówiąc to się dziwie, że on mnie zaprosił. Przyjaźnimy się, ale nie jesteśmy ze sobą jakoś szczególnie związani. Resztę zespołu traktuję, jak braci. Jednak Harry był dla mnie zawsze przyjacielem. Coraz bardziej nie rozumiem jego zachowania

Ktoś puka do drzwi, więc przestaję pisać.
- Proszę...-mówię, a do pokoju wchodzi Anne.
- O, już nie śpisz. Mogłam przyjść tu od razu, a nie do Harry’ego:)
- Zawsze byłam rannym ptaszkiem, mimo że kocham spać... Mam takie sprzeczności w sobie;)
- Śniadanie już czeka. Ubierz się i zejdź
- Mogłaś powiedzieć, pomogłabym ci.
- Wczoraj już się napracowałaś przy kolacji-wychodzi z pokoju.
Wstaję z łóżka zostawiając mój pamiętnik otwarty, ponieważ nikt nie zna polskiego. To plus mojego pochodzenia. Kiedy już jestem ogarnięta, schodzę do salonu. Są tam, już wszyscy, nawet Hazza, który dziwnie na mnie patrzy. Jemy świąteczny posiłek i rozpakowywujemy prezenty. Każdy coś dostaje, nawet dla mnie się coś znalazło. Nagle rozdzwania się mój telefon
- Halo?-mówię do słuchawki.
- Hej piękna. Wszystkiego najlepszego! Przepraszam, że dzwonię dopiero teraz.
- Nie ma sprawy, przecież wy nie obchodzicie świąt, poza tym dobrze dzwonisz. Tylko w Polsce obchodzi się Wigilię
- To mnie nie usprawiedliwia. Znamy się tak długo, powinienem pamiętać. Jak tam ci?
- Dobrze...
- Wiem, ze jest ci trudno... Przepraszam, zawaliłem sprawę...
- Przestań przepraszać! Nie pozwalam ci się o nic obwiniać! Niczego nie zawaliłeś, po prostu los tak chciał.
- Niech ci będzie... Trzymaj się i pozdrów resztę. Do zobaczenia
- Pa...
Rozłączam się i odkładam komórkę, na stolik przed telewizorem.
- Macie pozdrowienia od Zayna...-zwracam się do reszty. Momentalnie Harry wstaje od stołu i wychodzi na dwór trzaskając drzwiami wejściowymi.-Co się stało?
Wpatruję się w resztę ze zdziwienie, ale oni uparcie milczą. Biorę swoją kurtkę i wybiegam na dwór. Jest przeraźliwie zimno, ale nie zwracam na to uwagi i biegnę przed siebie nawołując Loczka. Kiedy już zupełnie tracę nadzieje na odnalezienie go, przypomina mi się miejsce, w które raz mnie zabrał. Postanawiam tam pobiec. Już z daleka rozpoznaję znajomą sylwetkę
- Harry...-podchodzę do niego po cichu.
- Zostaw mnie!-odwraca się ode mnie, żeby ukryć łzy.
- Powiedz mi, co się stało...
- Co się stało?! Nie ma sensu i tak nie zrozumiesz...
- Skąd wiesz? Ja rozumiem wiele rzeczy...
- Nie wydaje mi się-odpowiada cierpko.- Ale dam ci szansę... Jeśli ci powiem, że się zakochałem to mi nie uwierzysz, prawda? Ale to fakt... Kocham kogoś, mimo że trwa to już długo, nie mogę zapomnieć...-odwraca się i patrzy mi głęboko w oczy.- Domyślasz się  o kogo chodzi?-jego zachowanie mnie zaskakuję do tego stopnia, że nie potrafię wydusić z siebie słowa. Stoję i wpatruję się, jak zahipnotyzowana w jego zielone tęczówki.- Tak, myślałem... [T.I.] kocham cię! Szkoda, że nie czujesz tego samego do mnie...-zaczyna się ode mnie odsuwać, ale powstrzymuję go.
- Skąd wiesz?
- Kochasz Zayna...
- CO?!
- Słyszałem, jak mówiłaś Dan, że jesteś zakochana, ale nigdy nie masz szans, żeby on uznał cię za kogoś więcej, niż przyjaciółkę.
- Skąd wiesz, że nie chodziło o ciebie?
- Bo on zawsze był dla ciebie ważniejszy, widać to było po twoich gestach, słowach... 
- Harry, zawsze traktowałam cię, jak kogoś więcej. Dlatego nie tego nie widziałeś. Patrzyłam na ciebie oczami zakochanej dziewczyny, moje kolana uginały się pod wpływem twojego głosu...-nie dokończyłam, ponieważ Styles wpił się w moje usta. Zaskoczył mnie tym, ale natychmiast odwzajemniłam. Nasze usta pasowały do siebie idealnie. Był to najbardziej magiczny pocałunek w całym moim życiu. Całowaliśmy się, dopóki nie zabrakło nam tchu, wtedy oderwaliśmy się od siebie z trudem. Chłopak przytulił mnie, a ja oparłam głowę na jego piersi.
- Kocham cię-szepnął mi do ucha.
- Ja ciebie też... Nie wiesz, ile czekałam na te słowa.
- Wiem, bo też na nie czekałem... Zostaniesz moją dziewczyną?
- Chyba znasz moją odpowiedź...-szepczę. Chłopak nachyla się nade mną i złącza nasze usta w pocałunku
- Ale się pozostali się zdziwią-mówi, kiedy odrywamy się od siebie.
- Zayn, wiedział...
- I Lou...
- Pewnie reszta, też się domyślała...
- No to nie będzie niespodzianki...-jego słowa sprawiły, że oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
Staliśmy tak jeszcze długo, ponieważ żadne z nas nie chciało przerywać tej chwili. Do domu wróciliśmy już jako para.

31 grudnia 2012
No to jutro nowy rok... Czuję, że będzie on przełomowy...
Nie będę, tu już pisać... To straciło sens po tym, jak zostałam dziewczyną Harry’ego... Teraz nie muszę niczego ukrywać. Może kiedyś wrócę do pisania w tym zeszycie, ale mam nadzieję, że się nigdy tak nie stanie...


Napisała(wciąż będąca w szoku) E

PS. Obiecuję, że następny mój wpis będzie w miarę normalny;) Chociaż po mnie można się wszystkiego spodziewać...


wtorek, 14 sierpnia 2012

Imagine - Harry(X) part II

Hej!Noc spadających gwiazd była taka piękna! Jedno z lepszych przeżyć EVER! Nie dlatego... KOLEŻANKA:Powinnaś chodzić z Michałem! JA:Nie!Ja wyjdę za mąż za Nialla Horana z 1D! *Kiedy wypowiadam imię i nazwisko spada gwiazda, a ja zaczynam się śmiać jak głupia*... Było niesamowicie, bo a)dobre towarzystwo b)te gwiazdy są takie piękne, szczególnie jak jest 2 w nocy, a ty leżysz na ziemi i cały czas gapisz się w niebo... Nie martwcie się jeśli wczoraj nie oglądaliście... Noce spadających gwiazd trwają do 25 sierpnia:D No nie ważne... A i przepraszam za to, że wczoraj nic nie napisałam, ale byłam w stanie rekonwalescencji... Wracając do imaginu...Dostałam wspaniałe komentarze o nim od Onlly_Me, Ola Wawrzyńska (o jaki rodzaj zdrady chodzi?O to, że ty kogoś z nim, czy on ciebie z kimś innym??) i od Dziewczyna Polska oraz patty941219!! Dziękuję za komentarze!! No nie ważne... Najpierw wstawiam part I ( tak dla przypomnienia), a pod nim part II:)
--------------------------------------------------------





Znałaś chłopaków, a nawet przyjaźniłaś się z nimi już od dłuższego czasu i od samych początków ich kariery byłaś ich wielką fanką! 
Dzisiaj, jak to mieliście zwykle w planach, poszliście razem (ty, 1D, Danielle, Perrie i El) do baru z karaoke... Siedzieliście w przyciemnianym barze przy okrągłym stoliku i strasznie dużo się wygłupialiście, śpiewaliście, graliście w 'prawda czy wyzwanie'... To był naprawdę miły wieczór, a w szczególności dla ciebie, bo cały czas siedziałaś obok Harry'ego, do którego od dawna czułaś miętę, a i on chyba coś do ciebie czuł. "To zwykły podrywacz! Zawsze przywozi sobie na noc inną fankę po koncercie" - tłumaczyłaś w myślach zawsze jego zachowanie wobec ciebie... Te czułe, znaczące spojrzenia, przygryzania wargi, delikatne dotykanie cię i szeptanie na ucho - tak to był stały element spotkań z tym loczkowatym chłopakiem. Nic dziwnego, że ludzie często mieli was za parę...
Dzisiaj nie było wyjątku... To klepał cię w udo, muskał delikatnie twoje palce swoją dłonią, wysyłał filuteryjnie spojrzenia...Ty starałaś się nie zwracać na to uwagi, ale kiedy po raz kolejny nachylił się, żeby powiedzieć ci coś na osobności, na ucho od strony, po której siedział - pękłaś...
Harry zawsze przysuwał się na tyle blisko, że wyczuwałaś zapach jego wody kolońskiej, czułaś ciepły oddech na szyi, a jego delikatne wargi, kiedy wypowiadał słowa, muskały cię delikatnie w ucho. Jednak tym razem, kiedy dokończył zdanie "Ślicznie wyglądasz kiedy się śmiejesz", ty zamiast się uśmiechnąć i wrócić do tematu, o którym wszyscy mówili, ty po prostu, zrobiłaś coś czego nie miałaś w planach... Kiedy Harry odsunął się kawałek, by spojrzeć ci w oczy, ty przysunęłaś go do siebie za pomocą twojego palca, który trzymałaś pod jego podbródkiem. Nachyliłaś się do niego, teraz to twoje usta delikatnie dotykały jego ucho przy wypowiadaniu:"Harry, mam dosyć tych twoich gierek...Może przejdziemy do konkretów i zamiast udawać mojego chłopaka, postarasz się, żeby zasługiwać na ten tytuł..."
Czułaś jak chłopak uśmiecha się coraz szerzej, ale ty kiedy się od niego odsunęłaś starałaś się mieć cwaniacki uśmiech, ale nie wiedziałaś jak wyszło, bo nigdy nie sądziłaś, że mu to powiesz... Zawsze trzymałaś  przemyślenia tego typu tylko i wyłącznie dla siebie... Swój otępiały z wrażenia, jak i trochę strachu, wzrok przeniosłaś na Liama, który rozmawiał z El... Rozejrzałaś się wokół stolika... Nikt nie zwracał uwagi na waszą dwójkę... Tak jakby uważali takie zachowanie za normę. Nadal rozglądałabyś się po stoliku, gdyby nie to, że Harry zaczął coś do ciebie mówić... Był teraz blisko, ale nie tak blisko jak przed chwilą, po prostu nachylał się do ciebie... Spojrzałaś mu w te jego nieziemskie oczy i modliłaś się w duchu, aby ktoś ci pomógł... Patrzyłaś tak na niego bez wyrazu, aż w końcu dotarły do ciebie jego słowa...
- Co? - zapytałaś zdziwiona.
- Tak to... Też mam tego dosyć! Chodźmy na randkę, to ci udowodnię, że bez problemu mógłbym mieć taki tytuł...- powiedział pewny siebie.
 Wybuchłaś śmiechem, a chłopak był trochę zdezorientowany.
- Traktujesz to jak jakieś wyzwanie, ale dobrze...- wzruszyłaś ramionami i powiedziałaś jak zwycięzca - Chodźmy... Kiedy ci tylko pasuję, nie wydaję mi się, że zajmie nam to dużo czasu biorąc pod uwagę twój charakter, ale...
- Mój charakter? -  przerwał ci obrażony.
- No bo widzisz, Hazza... Problem w tym, że jesteś największym podrywaczem, jakiego widziała ta ziemia!
- Wcale nie... - odparł poruszony, po czym dodał pewniej - Udowodnię ci, że tak wcale nie jest...Myślisz, że podczas randki porzuciłbym cię dla innej? - twoje twierdzące kiwnięcie głową, nakręciło go jeszcze bardziej - Potrafię być romantykiem! - i tu już nie wytrzymałaś i wybuchłaś śmiechem - Wiesz, co... Po co marnować czas? Spotkajmy się już dzisiaj! - krzyknął Harry.
- Świetnie, zatem dzisiaj...- dopiero teraz zauważyłaś, że przy stoliku zapanowała kompletna cisza...Wstałaś od stolika i włożyłaś kurtkę przewieszoną przez oparcie - Zatem do dzisiaj...
- Będę po ciebie o - spojrzał na zegarek, była już 21 - Ile potrzebujesz czasu, żeby się wyszykować, kochanie? - rozkoszował się w pełni wypowiedzeniem tego ostatniego słowa...
- Mhhh... - potarłaś policzek udając zamyśloną - Stąd do domu mam rzut beretem... Muszę się umyć, przebrać, zrobić włosy i... - oparłaś dłonie o stół i nachyliłaś się do niego - Bądź o 22:30, kotku... - powiedziałaś trochę ironicznie, ale pewnie siebie i tak jak on delektowałaś się tym słowem... 
- Zatem do 22:30! Będę pod twoim domem...- odpowiedział na tyle pewnie, jakby czuł, że strzeli 6 w totka. Wyprostowałaś się i zaczęłaś iść do wyjścia.
- Świetnie!- dodałaś na koniec, a tuż przy wyjściu usłyszałaś jeszcze bardziej zacięte od twojego "Świetnie" w wykonaniu Harry'ego.
Wróciłaś do domu i zaczęłaś się szykować... Nigdy nie chciałaś tego okazywać, ale zależało ci na tym podrywaczu i wiedziałaś, że w głębi serca jest inny niż wszyscy mówią... Umyłaś się, zrobiłaś sobie delikatny makijaż, kręcone włosy rozpuściłaś i włożyłaś jeden z tych mniej odważnych zestawów
---------------------------------------------------------------
 Punktualnie o 22:30 usłyszałaś pukanie do drzwi.Otworzyłaś je, a twoim oczom ukazał się Harry (tylko, że miast krawata miał niebieską muszkę,a zamiast tych eleganckich butów-trampki). Chłopak od razu wręczył ci bukiet kwiatów... Były to margerytki, czułaś ich silną woń...
- Wyglądasz pięknie!
- Dziękuję - powiedziałaś, po czym nachyliłaś się by pocałować go w policzek. Wyprostowałaś się, a przy tym jak wdychałaś woń kwiatów spojrzałaś na Harry'ego spod rzęs, chłopak uśmiechnął się szerzej. Nagle wyprostowałaś się, uśmiechnęłaś delikatnie i spytałaś zaciekawiona - Skąd wiedziałeś, że to moje ulubione kwiaty?
- Ach... - przelotnie spojrzał na twoje buty, po czym głęboko w twoje oczy - Jestem dobrym słuchaczem...- uśmiechnął się słodko, a tobie chyba po raz pierwszy ugięły się kolana przez czyiś uśmiech. - To co idziemy?
- Ach... tak! - zaśmialiście się oboje, wróciłaś na chwilę do mieszkania, zostawiłaś kwiaty i wzięłaś torebkę...
- Możemy iść! - zawołałaś i zamykałaś drzwi, kiedy Harry nachylił się i po prostu spytał...
- Nie będzie ci zimno? To znaczy jesteś bardzo gorąca, ale...-podniósł dłonie w geście tego, że jest niewinny...
- Hah, nie... Z pewnością, nie będzie! - zaśmiałaś się nerwowo, bo bałaś się, że już masz czerwone policzki... Jakoś trochę dziwnie, bo po raz pierwszy raz czułaś się zakłopotana w towarzystwie Harry'ego i było ci strasznie gorąco z nerwów...
Poszliście do włoskiej restauracji, usiedliście na zewnątrz i zamówiliście dania. Kiedy na nie czekaliście dużo rozmawialiście i bardzo często się śmialiście. Cieszyłaś się, że już się rozluźniłaś, ale nadal było ci trochę za ciepło... Nawet się zdziwiłaś, że z takim podrywaczem jak Harry, można tak normalnie i miło spędzać czas..."Nawet mogłabym być jego dziewczyną"-pomyślałaś raz, po czym się skarciłaś-"Nie myśl tak!Przecież to nawet nie normalna randka, tylko zakład, czy Harry może być romantyczny..." Na chwilę wróciłaś do rzeczywistości, ale potem utonęłaś znowu w jego nieziemskich zielonych oczach...Harry opowiadał o x-factorze, słuchałaś go i czasami nawet się śmiałaś, ale mimo wszystko cały czas myślałaś co by było gdyby...
- I co jak sobie radzę? - zapytał w pewnym momencie, powodując, że przestałaś marzyć...
- Z czym? - uśmiechnęłaś się do niego szczerze i szeroko.
- Czy no... jestem romantyczny i czy nadal zasługuje na łatkę podrywacza? - twój uśmiech trochę zbladł, to uświadomiłaś sobie, że naprawdę nigdy nie myślałaś o tym by go lepiej poznać, tylko po prostu przypięłaś mu łatkę i trochę tego żałowałaś... Nachyliłaś się nad stołem,więc byłaś bliżej Hazzy bo siedzieliście na przeciwko siebie, przygryzłaś wargę...
- Może... - powiedziałaś zawiadacko.
- Co mogę zrobić, żeby pokazać, że taki nie jestem? - Harry również pochylił się teraz nad stołem. Byliście na serio blisko siebie, wasze twarze się prawie stykały... Uśmiechaliście się do siebie, patrzyliście sobie prosto w oczy... Twój wzrok jednak podążył wbrew twojej woli trochę niżej i spojrzałaś na usta loczkowatego chłopaka...Harry zauważył na co patrzysz i uśmiechnął się mocniej...Teraz myślałaś tylko o tym jak mogą smakować usta kogoś takiego jak on... Przygryzłaś delikatnie wargę, Harry przysunął się bliżej... A ty błyskawicznie się odsunęłaś i się uśmiechnęłaś pokazując wszystkie zęby.
- Już wiem! - krzyknęłaś uradowana...
- Co wiesz? - spytał trochę rozbawiony Harry przekręcając głowę.
- Jak się pozbędziesz łatki... Powiedzmy, że nie całuje się na pierwszych randkach...
- W takim razie mam nadzieję na kolejną... - Zaśmialiście się oboje... Zjedliście bardzo późną kolację i bardzo miło spędzaliście wieczór... Zaczęliście się wygłupiać i bardzo dobrze poznaliście siebie nawzajem przez rozmowę. Szliście ulicą w stronę domu chłopaków, zrobiło ci się na serio zimno, bo było gdzieś około 1 w nocy. W normalnych okolicznościach dawno by was wygoniono z restauracji, ale wystarczyło że Harry się przedstawił i mogliście zostać dłużej, tak że byliście ostatnimi klientami.
- Och, proszę...-Harry zdjął z siebie i założył ci na ramiona swoją marynarkę, kiedy zauważył twój zdziwiony wzrok, powiedział - Cała się trzęsiesz z zimna! - i uśmiechnął się słodko.
Harry był prawdziwym gentelmanem, nawet przeniósł cię przez kałużę, co wywołało u ciebie głośny śmiech. Po drodze przestaliście rozmawiać, szliście obok siebie... Wasze ramiona się o siebie ocierały, ty dwoma dłoni trzymałaś za kołnierz marynarkę chłopaka, żeby nie spadła ci z pleców, więc zamiast wziąć cię za rękę, po prostu cię objął... Przygryzłaś wargę, żałowałaś że wymyśliłaś tą głupią zasadę z pierwszą randką...
Weszliście do domu i o dziwo nikt jeszcze nie spał... Natomiast kiedy weszłaś głębiej do salonu, zauważyłaś że reszta One Direction ogląda programy, które z pewnością zaczynają się dopiero po 24, kiedy cię zauważyli od razu przełączyli na pierwszy lepszy program...Dlatego waszym oczom ukazała się rybka z MiniMini, która chrapała pod wodą...
- Wiesz my tu... Sprawdzamy, czy oni tak całą noc...- tłumaczył wszystkich Liam...Louis chcąc zmienić temat i odwrócić uwagę, spytał...
- A gdzie Harry? Zabiłaś go i pochowałaś gdzieś po drodze? Rozumiem cię! - Lou wzniósł oczy ku niebu - On potrafi być taki irytujący!
Kiedy Lou odwrócił wzrok, pojawił się Harry, który objął cię od tyłu i chwycił jedną z twoich dłoni. Zaśmiałaś się delikatnie, kiedy Lou zauważył twojego partnera...
- Hah, to takie miłe... Usłyszeć co tak naprawdę myśli o tobie twój chłopak... - zaśmiałaś się głośniej, a chwilę potem wszyscy podążyli twoim śladem, nawet Louis. Harry wskazał głową schody na górę i zaczęliście iść w tamtym kierunku...
- Ekhem... - za chrząknął Zayn, a wy obróciliście się w jego stronę - Przepraszam, ale czy właśnie, no teges? W sensie, idziecie robić coś, co nie jest przeznaczone dla kogoś poniżej 18 roku życia? - oboje z Hazzą wybuchnęliście śmiechem.
- Nie! Harry zaprosił mnie na maraton filmów z Hugh Grantem i Colinem Firthem...
- Tak, bo to są nasi wspólni ulubieni aktorzy - wtrącił Hazza.
- Zaczniemy od "Love Actually" ("To właśnie miłość)- spojrzałaś na Harry'ego, a on dokończył...
- Przez "Music and Lyrics" (polski tytuł:"Prosto w serce") i kończąc na "The King's speech"("Jak zostać królem").
- Boże jakie to słodkie, jak się uzupełniają! - powiedział Niall. 
- Słodkie? Ona mi kradnie chłopaka, a ty mówisz że to słodkie? - powiedział Lou.
- Eleanor... - chrząknął Harry, a ty się zaśmiałaś, co wywołało że uśmiechnął się szerzej, spojrzeliście sobie w oczy i trwalibyście tak do rana, gdyby nie...
- Może już pójdziecie? - powiedział Zayn znudzony ze cwaniackim uśmiechem.
- Taa.. jasne... Wiesz gdzie mój pokój? Zaraz tam przyjdę, tylko wezmę coś do picia i jakiś popcorn, czy coś w tym stylu... - powiedziała twoja randka, a ty pokiwałaś głową i zaczęłaś iść po schodach...
- Ej, Harry tylko bądźcie potem cicho, jak już wam się znudzą te filmy, bo muszę się wyspać...-zaśmiał się Liam.
- Weź, ona ma zasadę, że nie całuje się na pierwszej randce i uparcie się tego trzyma, więc raczej...
- Nic z tego, kolego! - zawołał jakoś dziwnie radosny Louis.
- No właśnie! - przytaknął Harry i zaczął wyciągać przekąski... A ty nie mogłaś się opanować, żeby nie krzyknąć z góry:"Wszystko słyszałam", po czym usłyszałaś gratulacje dla chłopaków od Hazzy. Weszłaś do pokoju Harrego, który wyglądał jak zwykle... Dwuosobowe duże łóżko wypełniało większą część pomieszczenia, na ścianie po stronie drzwi znajdowała się szafa, a na przeciwko duże okno. Naprzeciwko łóżka znajdował się telewizor po jednej stronie, a po drugiej drzwi do łazienki. Trochę cię to śmieszyło, bo była ta wspólna łazienka, ale Harry miał do niej dodatkowe wejście. Harry przyszedł z popcornem, nachosami, czekoladą i batonami...oraz sokiem jabłkowym. Postawił to na ziemi przed telewizorem.
- To twój ulubiony? - spytał się wskazując na sok.
- Tak... - uśmiechnęłaś się - ciągle zapominam jakim wspaniałym słuchaczem jesteś...- Harry spojrzał ci w oczy, po czym opuścił wzrok i dodał...
- Chcesz na łóżku, czy wolisz na podłodze?
Zdezorientowana spojrzałaś na niego oczami wielkości spodków.
- Miałem na myśli skąd wolisz oglądać... - zaśmiał się chłopak.
- Aha... - zaśmiałaś się nerwowo - Na podłodze będzie wygodniej...
Usiedliście opierając się o łóżko. Siedzieliście opierając się o siebie nawzajem ramionami. Śmialiście się i rozmawialiście podczas filmów. Okazało się, że ulubionymi batonami Harry'ego również są Twixy:D Podczas drugiego filmu, zmieniliście pozycje, tak że siedziałaś opierając się plecami o jego tors, a jego nogi obejmowały twoje... Oparłaś się o jego umięśnione ramię i czułaś się tak bezpiecznie w tych silnych ramionach, że zasnęłaś kiedy zaczął się trzeci film. Obudziło cię szeptanie Harry'ego, który już po 15 minutach zorientował się, że śpisz. Przeprosiłaś go, co wywołało u niego cichy śmiech, też był zmęczony...
- Która godzina? - zapytałaś patrząc na zasłonięte żaluzjami okno przez które przebijały się smugi światła.
- Coś około 7... Chcesz iść spać?
- No chyba! - potarłaś oczy i oboje zaśmialiście się. Poszłaś się umyć, a Harry pompował materac, gdyż stwierdził, że nie może naruszać twojej przestrzeni osobistej na pierwszej randce.
Nie zamknęłaś drzwi od łazienki, bo Harry też musiał mieć do niej dostęp. Brałaś prysznic w wannie, w której stałaś... Bardzo podobała ci się firanka w kaczuszki i mydełka, która miała zasłonić osobę, która się kąpie... Usłyszałaś ciche kroki po łazience, mycie zębów i takie tam... Spojrzałaś na słuchawkę od prysznica, w jej odbicie świetnie widziałaś Harry'ego, bo stałaś na samym końcu wanny, gdzie firanka już nie wystarczała. Zamknęłaś oczy i zaczęłaś spłukiwać pianę z włosów. Kiedy znów otworzyłaś oczy i spojrzałaś na słuchawkę znowu zauważyłaś Harry'ego, wasze spojrzenia się skrzyżowały. Ponieważ stałaś do niego tyłem, obróciłaś tylko głowę w jego stronę...
- Ja przepraszam... - zasłonił sobie oczy, zaczął się cofać, ale potknął się o dywanik na podłodze...
- Nic nie szkodzi - odpowiedziałaś, bo naprawdę ci to nie przeszkadzało, co cię zdziwiło - Podasz mi ręcznik?
Zdziwiony chłopak z zasłoniętymi oczyma podał ci ręcznik, a ty się nim owinęłaś i wyszłaś z wanny.
- Harry... - sięgnęłaś ręką i powoli odgięłaś jego dłoń z zasłoniętych oczu. - Na serio nic nie szkodzi...
- Ja naprawdę przepraszam... Ja...Tylko chodzi o to - uśmiechnęłaś się pokazując wszystkie zęby, bo podobało ci się jego zakłopotanie. - ...że jesteś taka piękna - dokończył krzyżując swoje spojrzenie z twoim.
- Wiesz idź się kąpać, podglądaczu! - powiedziałaś to na tyle serdecznie, że chłopak również się uśmiechnął. Umyłaś zęby, rozczesałaś włosy i poszłaś do sypialni. Dopiero teraz przypomniałaś sobie, że nie masz pidżamy. Ubrałaś się w swoją bieliznę i żałowałaś, że nie ubrałaś na tą randkę dresu. Twój koronkowy czarny zestaw byłby idealny... gdybyście spotykali się z co najmniej pół roku albo dłużej... W tej chwili cieszyłaś się na widok materaca, który leżał pod telewizorem. Nie zauważyłaś jak przyszedł chłopak, bo stałaś plecami do drzwi łazienki. Kiedy się obróciłaś, zauważyłaś że Harry ma oczy wielkości pięciozłotówek, ale po chwili się opanował... Pocierałaś palce ze zdenerwowania. Zauważyłaś również, że Harry ma na sobie czarne obcisłe bokserki. Uśmiechnęłaś się na ten widok, bo słyszałaś że lubi sypiać nago. Bez słowa się obróciłaś i poszłaś w stronę łóżka, położyłaś się. Harry położył się na materacu.
- Dobranoc - powiedział tym swoim głębokim głosem.
- Dobranoc - odpowiedziałaś ciemności.
Po nie więcej niż po 10 minutach nadal nie mogłaś zasnąć pomimo tego, że jeszcze pół godziny temu oddałabyś wszystko by iść spać.
- Harry? - spytałaś się ciemności, która była tylko trochę jaśniejsza przez te niedokładne żaluzje...
- Tak? - usłyszałaś prawie od razu odpowiedź.
- Też nie możesz spać?
- No trochę tak...
Wstałaś, i na omacku podeszłaś do materaca...
- Mogę się położyć z tobą? - zapytałaś ocierając ramię i przygryzając wargę ze zdenerwowania, bo przecież mógł odmówić. Harry podniósł kołdrę i poklepał materac obok siebie. Położyłaś się we wskazanym miejscu i się uśmiechnęłaś. Było ci trochę cieplej, bo wtuliłaś się w jego ciepły umięśniony tors, a on cię przytulił. Byliście bardzo blisko siebie, bo końcu końców był to materac jednoosobowy. Zamknęłaś oczy, czułaś się przy nim tak bezpiecznie.
- Dobranoc. - wyszeptałaś do jego torsu.
- Dobranoc, słońce. - odpowiedział ci tym głębokim głosem, po czym pocałował cię w czoło.
Zasnęliście oboje prawie od razu. I wstaliście razem około godziny 12. Niby spaliście tylko 6 godzin, ale to wam wystarczyło. Zaproponowałaś, że pójdziesz robić śniadanie. Harry przytaknął, ale najpierw dał ci swoją starą bluzę Jacka Willsa tłumacząc, że nie chce się dzielić widokiem ciebie w samej bieliźnie z resztą zespołu. Zaśmiałaś się, ale przyjęłaś prezent, który był ci trochę za duży, ale dzięki temu bluza zasłaniała ci też trochę nogi. Oboje zeszliście na dół i nie spotkaliście nikogo. Dom wydawał się opustoszały... Weszliście do kuchni, zjedliście jajecznicę przygotowaną przez Hazzę, a na deser naleśniki twojego autorstwa. Poskładaliście naczynia do zlewu... Już chciałaś zacząć je zmywać, kiedy Harry zatrzymał twoją dłoń sięgającą do kranu. Spojrzałaś mu w oczy zdziwiona. Oboje nagle przestaliście się śmiać, tylko patrzyliście na siebie z napięciem. Harry spojrzał na twoje nogi i zaczął...
- Czy to jest nasza druga randka? - przeniósł wzrok i znów wasze spojrzenia się skrzyżowały.
- Chyba tak... - uśmiechnęłaś się, a chłopak to odwzajemnił.
Chwycił cię za policzek i szybko oparł o lodówkę. Oboje się uśmiechaliście kiedy Harry wykonywał kolejne czynności bardzo szybko... Trzymając cię nadal za policzek drugą ręką podniósł twoją rękę tobie nad głowę i przycisnął ją do lodówki, kiedy się przysuwał - nie wytrzymałaś i przyciągnęłaś go za szyję do siebie. Zaczęliście się na serio namiętnie całować, wasze usta wydawały się nawzajem dla siebie stworzone... Usta Hazzy smakowały winogronami, co jeszcze bardziej cię nakręcało. Ze zwykłego pocałunku przeszliście do francuskiego... Całowaliście się tak namiętnie, że zapomnieliście dosłownie o całym świecie i oderwaliście się od siebie dysząc dopiero wtedy, kiedy usłyszeliście głośne stawianie szklanej szklanki na stole obok was i jeszcze głośniejsze chrząknięcie. Wasz wzrok powędrował w tamtym kierunku, ale nadal do siebie przywieraliście... Zobaczyliście Louisa trzymającego szklankę z wodą, który szczerzył się jak głupi. Dopiero potem zobaczyliście resztę chłopców, którzy za nim stali i byli szczęśliwi jak i dumni, jakby to co przed chwilą się wydarzyło byłoby ich zasługą... Ale kiedy zauważyliście śmiejącego się Zayna z kamerą, jak oparzeni odskoczyliście od siebie i poszliście myć naczynia z kranie, co natomiast wywołało głośną salwę śmiechu u reszty zespołu.
- Czy wy myślicie, że my nie wiemy co was łączy? - zapytał prze łzy śmiechu Niall. A ty z Harrym wymieniliście spojrzenia.
- Przecież od zawsze wymieniacie się tymi maślanymi spojrzeniami i uśmiechami i...- powiedział Louis.  
- Jesteście dla siebie stworzeni, to chciał powiedzieć twój... - szybka wymiana spojrzeń z Lou -  przyjaciel... - dokończył Liam.
- Poza tym odwiedziliśmy was rano i mamy dowód, że między wami iskrzy... - zaśmiał się Zayn. Znów wymieniliście spojrzenia z Hazzą i nagle wybuchnęliście tak gwałtownym śmiechem, że wprawiliście resztę w zakłopotanie. Chłopcy po pewnej chwili się rozeszli i znów zostaliście sam na sam.
- Wiesz... - powiedział Harry trzymając cię za policzek - Chyba się zakochałem w takiej jednej dziewczynie... Pomimo tego, że znamy się od dosyć dawno, to dopiero nie dawno to dostrzegłem...- dokończył patrząc ci w oczy. Przytrzymywałaś dłonią jego dłoń.
- Ale musi być z niej szczęściara!- odpowiedziałaś. Wasze usta znów się złączyły, ale tym razem w czułym i delikatnym pocałunku, ale równie długim. Kiedy się od siebie oderwaliście, Harry oparł swoje czoło o twoje i z zamkniętymi oczami wyszeptał:"Kocham cię,[TWOJE IMIĘ].", a ty również z zamkniętymi oczami mu odpowiedziałaś:"Ja ciebie też, podrywaczu."

KONIEC



Opracowała: B - "Nie wiem jak wam, ale mi się podoba:D"


PS: Proszę o komentarze, wtedy ma się większą ochotę coś pisać:D
PSS:Jeśli chcesz jakiś imagine specjalnie i wyłącznie tylko dla ciebie.... Napisz w komentarzach z jakim chłopakiem i swoje imię (bez podanego imienia wezmę nick)... Jeśli chcecie możecie też podać słowa klucze,np.: zazdrość, trasa koncertowa, rozstanie, trudne tematy itp. itd. A i bym zapomniała... co do imaginów 18+ jestem zbytnio sceptycznie do nich nastawiona, w sensie do ich pisania, bo tego bloga dużo moich znajomych ze szkoły odwiedza...ale jeśli ktoś poprosi, to no cóż, ja nigdy nie mówię nie, ale wolałam bym jako słowa klucze zamiast "18+" - "trudne tematy":D Postaram się jak najszybciej powstawiać zamówienia:D
PSSS: Na konkurs "Nie tylko sercem, ale duszą" dostałam tylko dwie prace, dlatego termin przenoszę z jutra na przyszłą środę! Szczegóły wstawię jutro!!:D