Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przyjaźń. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przyjaźń. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 15 stycznia 2013

Żeby zacząć nowe życie...(II)

Znowu przerwa w moim pisaniu, ale na szczęście nie taka wielka:) Mam nadzieję, że mi to wybaczycie.
Mam drugą część mojego partowca... Jest dość krótka i słaba, ale nie potrafię napisać tego lepiej... Przepraszam. Tutaj pojawia się wątek z Tobą i jednym z chłopców, ale jest mały. Obiecuję, że w następnych częściach będzie tego więcej:D Przepraszam Was...
Postaram się coś jeszcze wstawić w tym tygodniu, ale mam dość dużo na głowie. Mam wiele spraw do załatwienia, a rodzice zagrozili, że nie wezmą mnie na wakacje, jeśli wszystkiego nie zrobię... 
Pewnie, jak każda Directionerka jestem zboczona... Przyznaję się do tego otwarcie... B cały czas mi to powtarza, ale ja przez długo...hm... można powiedzieć, że nie wierzyłam... Teraz powoli zaczynam dorównywać X... Tak więc w moich imaginach jest pełno fragmentów, w których tylko ja widzę podtekst. Wybaczcie...
I chyba ostatnia rzecz... Chciałabym podziękować za dedykację. Zabiorę się za nią, gdy tylko skończę tego partowca, bo nie mogę pisać dwóch na raz... Potem się zgubię i nie skończę żadnego... Przepraszam...
Tą część dedykuję Anonimowi, który w zakładce Zamówienia prosił o kontynuacje. <3






~Oczami [T.I]~

Obudziłam się w zupełnie nieznanym sobie miejscu... Nie wiedziałam, jak się tutaj znalazłam... Miałam zupełny mętlik w głowie... Pojawiały się w niej wspomnienia, które wydawały się być tylko snem... To że koło mnie siedziała [I.T.N.P.], tylko je urzeczywistniało... Chociaż z drugiej strony cieszyłam się, że ona tu jest, bo nie czułam się samotna...
- [I.T.N.P.]...? Czy to wszystko mi się śniło, czy to jest prawda...? - zapytałam i wsparłam się na łokciach.
- Zależy o co pytasz... - odwróciła się do mnie i delikatnie uśmiechnęła.
- O to, że całowałaś się z Harry'm... I znasz One Direction...
- No to...
- Poczekaj... - przerwałam jej.- Znasz 1D i spotykasz się ze Harry'm Stylesem, i nic mi o tym nie powiedziałaś?!
- Kochanie, co ci miałam powiedzieć? Nie uwierzyłabyś mi, a chłopcy przeważnie byli w rozjazdach, kiedy ty byłaś u mnie... Nie miałam, jak...
- Mogłaś chociaż spróbować...-mruknęłam.
- Nie chciałam... Bo bałam się, że wtedy będziesz się ze mną kontaktować tylko ze względu na chłopców...-powiedziała pod nosem.
- Co? - spytałam się, chociaż doskonale wiedziałam, co powiedziała.
- Już nic...-powiedziała, po czym pospiesznie wstała z łóżka. Natychmiast zrobiłam to samo, żeby móc z nią normalnie porozmawiać.
- Jak mogłaś, tak pomyśleć? Kocham Cię, jesteś dla mnie jak siostra...-przytuliłyśmy się, a do pokoju wszedł Niall. Natychmiast się od siebie oderwałyśmy i spojrzałyśmy na niego ze zdziwieniem. 
- Hej...-powiedział zmieszany, jakby nakrył nas na czymś dziwnym(wiem, jestem zboczona i pewnie tylko ja mam tutaj skojarzenia...-.-). - Nie chciałem, wam przeszkadzać, po prostu...-zamilkł.
- Po prostu co? - spytała się [I.T.N.P.] i założyła ręce na piersiach. 
- My już idziemy... Nie ma sensu dłużej was niepokoić
- Jakoś wcześniej, nigdy wam to nie przeszkadzało...
- Ale teraz macie gościa. A wcześniej...
- ...też mieliśmy - powiedziała i uśmiechnęła się szeroko. - Liam wam kazał, prawda?
- Może... - zaśmiał się po czym wyszedł z pokoju zostawiając nas same. 
- To co słońce? Mam ich zatrzymywać, czy wolisz pogadać ze mną i z Harry'm? - spytała  [I.T.N.P.] i spojrzała na mnie z szerokim uśmiechem. 
- Z Harry'm i z tobą?! Chyba cię...
- No dobrze...-westchnęła. - Możesz tu zostać, jeśli tak bardzo chcesz...
- Nie chcę tu zostawać... Wracam do domu...
- Co?! Nie ma mowy! Przed chwilą zemdlałaś, jakbyś nie pamiętała! Nie puszczę cię nigdzie!
- Ale będę tutaj przeszkadzać. Poza tym czuję się strasznie, że znowu mnie utrzymujesz...
- Jedna noc, cię nie zbawi. Jutro po śniadaniu cię puszczę do domu
- Ale będę się czuła, że się narzucam... - próbowałam ją przekonać, chociaż doskonale wiedziałam, że nie wygram z nią.
- Kochanie, przestań... To też jest mój dom, więc nie masz prawa się źle czuć...
- Twój dom? - jej słowa sprawiły, że zupełnie zapomniałam o kłótni.
- Ups...
- Jak to twój dom? - kontynuowałam nie zwracając na nią uwagi. - Od kiedy? Dlaczego? Co na to rodzice?
- Nie powinnam ci tego mówić...
- Skoro już zaczęłaś, to musisz skończyć! - założyłam ręce na piersiach i spojrzałam na nią wyczekująco.
- Dobrze, niech ci będzie... Pomieszkuję tutaj od miesiąca. Nadal mieszkam u rodziców, ale większość czasu spędzam z chłopakami.
- Hmm... Noce też zapewne... Ale to tylko z Hazzą... Mrau...-powiedziałam i uśmiechnęłam się szeroko.
- Nie żyjesz... - wycedziła i zaczęła mnie gonić. Natychmiast wybiegłam z pokoju. Zaczęłam zmierzać w kierunku salonu. Znaczy miałam nadzieję, że to salon. Nie znałam zupełnie tego domu. Jedyne, co mnie prowadziło to głosy chłopców, na które byłam już mocno wyczulona. Byłam Directionerką prawie od początku ich występów w XFactorze. To [I.T.N.P.] ich mi pokazała... Teraz już wszystko zaczęło układać się w logiczną całość, tylko skąd ona ich znała... Nagle wpadłam do pokoju, w którym siedzieli chłopcy. Jednak nie poszli do domów, jak obiecali. Tym razem nie byłam już oszołamiana ich widokiem, ponieważ goniła mnie wściekła [I.T.N.P.]. Stanęłam po drugiej stronie kanapy tak, żeby dziewczyna miała do mnie trudniejszy dostęp.
 - O widzę, że nasza Śpiąca Królewna już się obudziła! - powiedział Zayn.
- Hej [T.I.]. Co cię tak wystra...- wypowiedź Louisa przerwała [I.T.N.P.], która wbiegła do pokoju. - Aaaa... czyli wszystko jasne...
- Trafiłaś na czuły punkt? - spytał Liam.
- Jaki czuły pun..- nie zdążyłam tego skończyć, ponieważ [I.T.N.P.] prawie mnie złapała. W ostatnim momencie uciekłam i schowałam się za stołem.
 - Nie wiesz? - zdziwił się Niall. - No tak, skąd miałaś się dowiedzieć...
 - Nie wspominaj o jej życiu seksualnym. - zaczął Liam. - Żadnych aluzji, spojrzeń, słówek... Dosłownie nic..
- Ale możesz się zachowywać, jak my- zaśmiał się Lou. - Czyli nic sobie z tego nie robić...
- Nie martw się. Obronimy cię przed jej gniewem... - dodał Zayn. - Nienawidzę was...-powiedziała [I.T.N.P.], po czym usiadła koło Hazzy, rezygnując z dalszej pogoni. - Przyzwyczaisz się... Harry już to zrobił...-powiedział Niall. - Pewnie nawet się cieszy, że jest w centrum uwagi...- powiedział Zayn. - A może cieszy się, że potem musi cię w nocy pocieszać...- powiedział ze złośliwym uśmiechem Lou.
- Mówicie tak, jakby mnie tutaj nie było-wreszcie odezwał się Styles.- I jakbym nie mógł za siebie odpowiedzieć.
- Ale my znamy twoją odpowiedź, dziubasku(Boże co się ze mną dzieje-.-). Wiemy, że odpowiesz, tak jak twoja dziewczyna ci karze...- wypowiedź Louisa przerwał dzwonek do drzwi.
- Kogo jeszcze tu niesie?- [I.T.N.P.] wstała z kanapy i poszła otworzyć. Po chwili w drzwiach salonu pojawiła się razem z Perrie(pozdrowienia dla X, naszej nowej Mixer Nr 1)
- Słońce? Mógłbyś?- zaczęła blondynka.- Jesteś trochę nam potrzebny... I poza tym widzę, że [I.T.N.P.] jest już wystarczająco zdenerwowana.
- Ale skąd pomysł, że to nasza wina, kochanie?
- Zayn, tylko wy potraficie ją tak wkurzyć. Będę czekać w domu, tu i tak jest was dużo - gdy tylko dziewczyna skończyła to mówić, natychmiast wyszła.
Zaraz po tym reszta też zaczęła się zbierać. Oczywiście zajęło im to dość dużo czasu, więc zostaliśmy same dopiero godzinę później. Nawet Harry gdzieś poszedł, żebyśmy mogły porozmawiać na osobności. Szczerze mówiąc nie wiem, po co skoro Hazza nie mówi po polsku. Może po prostu dziwnie by się czuł...
- Pewnie chcesz się wszystkiego dowiedzieć...-powiedziała [I.T.N.P.] i usiadła koło mnie na kanapie.
- Taaa.... To wszystko jest....- zabrakło mi słów, więc zaczęłam gestykulować. Niezbyt dobrze to mi wychodziło, bo prawie uderzyłam [I.T.N.P.].
- Słońce, przestań... proszę.... Powiedz lepiej, co chcesz wiedzieć na początek...
- No to... Jak ich poznałaś...?
- To trochę skomplikowane... Bo wiesz, wyjechaliśmy z Polski z powodu pracy mojego taty. Jakiś czas tam pracował, ale potem to się zmieniło. Co prawda nadal nadal ma swoją firmę, ale ona od pewnego czasu współpracuje w tworzeniu XFactora. To tak poznałam chłopców. Często jeździłam z tatą do pracy, więc znam wiele osób...
- Szczęściara...-westchnęłam.
- Mimo wszystko tęsknię za Polską...-uśmiechnęła się delikatnie.
- To dziwne, że tata zabierał cię tak często do pracy... Nie zrozum mnie źle, ale mój by tak nie robił...
- Wiesz, cały czas słuchał tylko o XFactor, więc w końcu uległ. Poza tym zaczęłam tam dorywczo pracować, dlatego musiał mnie tam zabierać.
- Jako kto?
- Stylistka... Nadal tam pracuje, ale chyba zrezygnuję, bo mam na to mało czasu...
- No tak masz wiele obowiązków...! Bycie dziewczyną Harry'ego Stylesa to nie przelewki...! - zaśmiałam się.
- Taaa...Podobno tak.
- Jak to się stało?
- Co się stało?
- Jak zostaliście parą? Bo to na pewno nie wyszło tak samo z siebie... Wiesz, Harry nie miał dużo prawdziwych dziewczyn
- Prawdziwych? - zaśmiała się.
- No wiesz, nie pokazywał się z wieloma dziewczynami.
- Ze mną też się nie pokazuje...-uśmiechnęła się.
- A to w parku?
- No tak... Można powiedzieć, że się ze mną pokazuje...
- Nie odpowiedziałaś na moje pytanie. Jak zostaliście parą?
- Szczerze? Wyszło to tak sam z siebie... Poszliśmy kiedyś razem na imprezę razem jako przyjaciele, ale wszyscy wzięli nas za parę... I tak już zostało... Jasne, były pierwsze randki, kwiaty, spotkania z rodzicami... Ale to już po tym wszystkim.
- Rodzice go lubią?
- Tak... Wiesz, jak to rodzice... Cieszą się, że jestem szczęśliwa
- Dlaczego się jeszcze nie ujawniliście..? To bez sensu... Niby chłopcy robili aluzje w wywiadach, ale on nigdy o tobie nie wspominał
- Uznaliśmy, że będziemy się ukrywać dopóki nie pojawią się nasze zdjęcia w necie...
- Czyli chcecie szanować swoją prywatność, całując się w Hyde Parku?
- Uwierz mi, to jest bezpieczne... Robiliśmy już tak parę razy i nikt się nie skapnął...
- Skoro tak mówisz... Ale nie zdziw się jeśli jutro zobaczysz swoje zdjęcia w gazetach! - zaśmiałam się. - Już widzę te nagłówki! "Harry Styles całuje się z tajemniczą dziewczyną w Hyde Parku!"
- Hahaha... bardzo śmieszne - powiedziała sarkastycznie.
- Wiem - uśmiechnęłam się do niej.- Ale jeśli myślisz, że to koniec to się grubo mylisz! Jak wyglądał początek waszej znajomości? Znaczy twojej i 1D..
- Było dziwnie... Kiedy mój tata nas zapoznawał, oni dawali sobie jakieś dziwne znaki, a ja stałam i się cholernie rumieniłam. Ale bardzo szybko się zaprzyjaźniliśmy. Pasowałam do nich. Czasem zachowywałam się najdoroślej, mimo że jestem z nich wszystkich najmłodsza. Jednak nie mam zamiaru im “matkować”. Mają już ojca, to powinno wystarczyć.
- Co sobie pomyślałaś, gdy ich pierwszy raz spotkałaś?
- To może po kolei. O Liamie miałam podobne zdanie co teraz,był najbardziej normalny, chociaż wiele przeszedł... Teraz to się trochę zmieniło, ale to wpływ tych wariatów;) Wyjaśnijmy sobie coś, Louis nigdy nie był cichy. Nie wiem, jakim cudem reszta tak o nim pomyślała. Często sobie dogryzaliśmy, w sumie nadal to robimy... Mamy podobne charaktery, może dlatego...;) Nienawidzę ludzi, którzy jedzą ile chcą, a są chudzi. To przeczy wszystkiemu! W Niallu zakochałam się od pierwszego wejrzenia;) Moje pierwsze skojarzenie z nim to szczeniak... Nie wiem czemu... Z Zaynem, kłóciłam się bez przerwy... Jakiś dziwny się wydawał. Dopiero potem wszystko zrozumiałam... No to jeszcze Hazza, bezczelny, wkurzający, niewyżyty dzieciak... To może dlatego zawsze mi się podobał...
- O czym plotkujecie? - usłyszałam głos z tyłu. Tą chrypkę potrafiłabym rozpoznać na kilometr... Chociaż nie, w parku go nie rozpoznałam. To dziwne... Może lepiej, żebym zrzuciła to na szok, bo przecież nie przyznam się nikomu, że nie rozpoznałam Harry'ego... Nadal nie mogę się powstrzymać od fantazjowania o nim, mimo że koło mnie siedzi jego dziewczyna, która w dodatku jest moją przyjaciółką. To wszystko wydarzyło się tak szybko... Potrzebuję czasu, żeby przywyknąć i to wszystko przemyśleć. Dlatego wolałabym pojechać do domu, bo tutaj nie mogę się skupić.
- A co ciekawy? - powiedziała zalotnie [I.T.N.P]
- Trochę... [T.I] mogę na chwilę porwać twoją przyjaciółkę. Oddam ją za chwilę...
- Jasne, ale nie zachowujcie się za głośno...- uśmiechnęłam się szeroko, a [I.T.N.P] dała mi kuksańca w bok, po czym wyszła razem z Hazzą do kuchni.
Kiedy tylko drzwi za nimi się zamknęły wstałam z kanapy i pobiegłam do wyjścia. Musiałam wrócić do domu i tam wszystko przemyśleć. Im dłużej siedziałam u [I.T.N.P], tym większy mętlik miałam w głowie. Wiedziała, że zanim ona i Harry zorientują się, iż mnie nie ma, będę już w domu. Szłam chodnikiem w stronę najbliższego postoju taksówek. Widziałam go, kiedy tutaj jechałam. Nagle zatrzymał się koło mnie ciemny samochód. Szyba się opuściła i zobaczyłam w nim...
- Hej [I.T.N.P]... Widzę, że nie wytrzymałaś tam z nimi. Norma - zaśmiał się Niall.- Podwieść cię gdzieś?


Ciąg dalszy nastąpi...
Napisała E




PS. No to wiemy, kto jest naszym głównym męskim bohaterem:)

PSS. Mam nadzieję, że mimo wszystko się spodobało. 





niedziela, 6 stycznia 2013

Żeby zacząć nowe życie...(I) --> Imagine Niespodzianka:D

Hej... Tu E... Przepraszam, że dopiero teraz piszę... Miałam problemy z którymi musiałam się uporać... B i X wiedzą, o co chodzi i chyba mają tego już dość mojego marudzenia... Dobra, nieważne:)
No to żeby nie przeciągać to wstawiam to co napisałam. Będzie to wielo-partowiec:) Mam na niego wenę:) Tytuł nawiązuje do nowego roku. Bo jak mówią, nowy rok, nowe życie...
W pierwszej części nic dzieje między Tobą a jednym  naszych seksów, ale obiecuję, że akcja się rozkręci:) W końcu od czegoś trzeba zacząć... W dalszej części dowiecie się, w kim się zakochujecie:) Być może w wzajemnością...:D






~Oczami [T.I]~

Szłam przez Hyde Park... Szłam, dobre... Raczej biegłam... Byłam umówiona w sprawie pracy, której już raczej nie dostanę. No tak, nikt nie lubi spóźnialskich. Mimo wszystko nadal się łudziłam. Chociaż i tak mam niewielkie szansę, przez to że jestem Polką. Przyjechałam do Londynu jakiś tydzień temu. Chciałam tu spędzić wakacje. Byłam tu już wiele razy, ponieważ moja najlepsza przyjaciółka - [I.T.N.P.], tu mieszka. Przeprowadziła się, kiedy obie miałyśmy, po 15 lat. Teraz mamy 19 i cały czas utrzymujemy ze sobą kontakt, ale ona nie wiedziała, że jestem w Londynie. Chciałam chociaż raz poczuć to miasto sama. Źle się czułam, kiedy ona bez przerwy mnie utrzymywała....
W pewnym momencie wpadłam na całującą się parę. Nie zauważyłam ich, mimo że stali na środku ścieżki... Przewróciłam się, a z moich ust wydobyła się wiązanka polskich i angielskich przekleństw...
- Może byście... - zamarłam, bo zobaczyłam, kto jest moim rozmówcą.
- Proszę cię tylko nie krzycz.. dostaniesz wszystko... ale nie krzycz i nie mów nikomu, że nas widziałaś... -  chłopak w czapce i ciemnych okularach nachylił się nade mną i zaczął szybko mówić. Wydawał mi się znajomy, ale to nie jego widok mnie zaciekawił, tylko dziewczyny stojącej obok.
- [I.T.N.P.]...? - szepnęłam. Chłopak odwrócił się do niej, ale nic nie powiedział
- Tak... - odpowiedziała zdenerwowana dziewczyna. Pomogła mi wstać, odwróciła się i zaczęła iść razem z chłopakiem w nieznanym mi kierunku
- Czekam na wyjaśnienia! - powiedziałam z rękami założonymi na piersiach. Wiem, że to było dziecinne, ale musiałam się wszystkiego dowiedzieć.
- To ty mi powinnaś się tłumaczyć! Dlaczego ja nic nie wiem, o twoim przyjeździe?! - spojrzała na chłopaka, z którym przed chwilą się całowała. - Tak, to ona...
- Jaka ona?! O czym ty mówisz?! Kto to jest?! - zaczęłam zdenerwowana.
- Dobrze, już dobrze... - przerwała mi. - Zaraz wszystko ci opowiem... Ale bądź cicho... Proszę...
Złapała mnie za rękę i pociągnęła w stronę wyjścia z parku. Chłopak cały czas trzymał się blisko nas. Był chyba trochę zdenerwowany, ale nie zaprzątałam sobie nim głowy. Cały czas dziwnie się czułam. Nie protestowałam  kiedy [I.T.N.P.] kazała wsiadać, do jakiegoś samochodu. Byłam tak ciekawa prawdy, ze zrobiłabym dla niej wszystko. Powiadają, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła... Zanim się obejrzałam auto stanęło pod wielkim domem na przedmieściach Londynu.
- Oni już tam są? - zapytała dziewczyna, jednak to pytanie nie było skierowane do mnie...
- Tak, zadzwoniłem do wszystkich... - tym razem uważniej wsłuchałam się w jego głos. Był bardzo znajomy, ale natychmiast odepchnęłam od siebie myśl, że to może być ta osoba o której myślę - Czasem opłaca sie mieć dzień wolny i mieszkać koło siebie - chłopak zaśmiał się, ale po chwili spoważniał. - Jesteś pewna, że...
- Tak - przerwała mu.
Po chwili para wyszła z samochodu, więc ja uczyniłam to samo. Nie rozumiałam niczego z ich rozmowy, dlatego bałam sie wchodzić do tego budynku. [I.T.N.P] to zauważyła, więc podeszła do mnie.
- [T.I], co jest? - zapytała.
- Kto to jest? Dlaczego...
- Zaraz ci wszystko wyjaśnię...- dziewczyna przerwała mi.- Obiecuję... Ale teraz chodź. Musze ci kogoś przedstawić...
Razem poszłyśmy w stronę drzwi wejściowych. Stał już tam chłopak, który przepuścił nas i wszedł za nami. Znaleźliśmy sie w wielkim holu. Z salonu dobiegało wiele głosów, które wydawały mi się za bardzo znajome. Weszliśmy do salonu. Na kanapie przed telewizorem siedziało czworo chłopaków bijących się o pilota. Ich wygląd pasował do moich wyobrażeń, kiedy usłyszałam ich głosy... Jednak nadal nie mogłam uwierzyć, żeby [I.T.N.P.] znała te osoby...
Ich walkę przerwało znaczące dziewczyny. Natychmiast podnieśli z kanapy i stanęli w rzędzie.
- No to...Hm...- zaczęła brunetka.- Chłopaki to [T.I]... [T.I] to Lou, Zayn, Liam i Niall... Ale chyba ich już znasz... - w miarę, jak wypowiadała kolejne słowa, do mój mózg powoli przestawał pracować. Czyli od początku miałam rację? Czyli ona zna 1D... Obie byłyśmy Directionerkami... Przecież to nie możliwe. Tyle razy o nich rozmawiałyśmy...  To nie możliwe, żeby ona mi o tym nie powiedziała...- Kochanie przepraszam, że mówię ci o tym dopiero teraz, ale nie uwierzyłabyś mi...i wolałam to póki, co utrzymać w tajemnicy...
- Ciekawe dlaczego...- przerwał jej Lou, który szeroko się uśmiechał.
- Spadaj - odburknęła dziewczyna. - To nie twoja sprawa - jej słowne przepychanki z Louisem nie interesowały mnie. Zastanawiałam się, gdzie jest Harry. Skoro wszyscy mieli tu być, to dlaczego go nie ma? Nagle poczułam, że ktoś kładzie rękę na moim ramieniu. Odwróciłam się, a moim oczom ukazał się chłopak, który całował się w parku z [I.T.N.P.]. Tym razem nie miał już ciemnych okularów i czapki, więc mogłam go bez problemu rozpoznać. Był to...
- Cześć jestem Harry... Harry Styles... [I.T.N.P.] nas sobie jeszcze nie przedstawiła...
Nie usłyszałam więcej, bo oczy zaszły mi mgłą i zaczęłam powoli osuwać się na ziemię...


~Oczami [I.T.N.P.]~

Kłóciłam się z Lou, kiedy usłyszałam głos Harry'ego...
- Kochanie... Bo ona zemdlała...
- Co?! - natychmiast przyklęknęłam, przy leżącej na ziemi [T.I] - Zanieś ją do mojego pokoju... 
- Ciekawe, gdzie teraz ty będziesz spała...- powiedział Lou.
- Bo przecież, Harry nie pozwoli, żebyś spała na kanapie...- dopowiedział Zayn. Obaj zaśmiali się i przybili sobie piątkę. 
Harry wziął [T.I.] na ręce, a ja całkowicie zignorowałam chłopaków i poszłam z nim. Kiedy chłopak położył ją na łóżku, usiadłam przy niej.
- Ja z nią chwilę zostanę. Pewnie zaraz się obudzi, a muszę jej wszystko wyjaśnić...
- Jasne.. Gdyby coś to wołaj...-chłopak podszedł do mnie i pocałował mnie w czoło. - A resztą się nie przejmuj... Ja się nimi zajmę - powiedział po czym od razu wyszedł. 
Zostałam sama z [T.I]... Wróciłam myślami do wspomnień, które 4 lata temu całkowicie zmieniły moje życie...


Kiedy weszłam do domu, w salonie siedzieli już moi rodzice.
- Dzisiaj pani oddała mi kartkówkę z angielskiego… Niestety nie poszła mi za dobrze… Obiecuję, że się przyłożę do tego języka, bo wiem, że jest bardzo ważny. W przyszłości na pewno mi się przyda…
- Tak, w bardzo niedalekiej przyszłości – przerwał mi tata.
- Co? – zapytałam zdezorientowana.
- Kochanie usiądź, musimy porozmawiać…- włączyła się mama.
- Coś się stało? – spytałam i usiadłam naprzeciwko moich rodziców przy stole.
- Nic takiego – mama uśmiechnęła się pokrzepiająco. – Znaczy, nic złego… -spojrzała na tatę.
- Nic złego...- powtórzyłam.- Ale i tak się boję.
- Nie ma czego... naprawdę... - mama próbowała mnie przekonać. 
- Jakoś wam nie wierzę
- Dobra, nie ma co przedłużać - wreszcie odezwał się tata. – Lepiej powiedzmyjej teraz… Będziemy musieli wyjechać…
- Co? 
- Dostałem szansę rozkręcenia naszej firmy, ale będziemy musieli się przeprowadzić…- Poczekaj, chyba źle usłyszałam – przerwałam mu. – Mamy się przeprowadzić?!-  Zrozum, tak będzie lepiej… Mamy tam szansę na lepsze życie. Razem z mamą wiemy, gdzie będziemy pracować i jesteśmy w trakcie załatwiania spraw związanych ze szkołą.- Jak to?!Przecież nie robiłeś nigdzie dalej interesów! Tylko w Anglii, ale przecież tonie ma sensu…- mówiłabym dłużej, gdyby moja mama mi nie przerwała.
- Kochanie, będzie dobrze… Zawsze mówiłaś, że chciałabyś pojechać do Londynu, a teraz masz szansę tam zamieszkać. Podszkolisz swój angielski, poznasz nowych ludzi, a tata już nie będzie musiał, co chwilę wyjeżdżać. Widzisz, są tylko same plusy tego wyjazdu!
- Przecież wy nie umiecie angielskiego…! Wszystkie sprawy z Anglikami załatwiał wujek Alex!
Rodzice spojrzeli na siebie, po czym tata zaczął
- To prawda, on się tym zajmował, ale nie znaczy, że nie umiemy angielskiego… Po prostu wujek jest po filologii angielskiej, więc znał język najlepiej z nas wszystkich.- Czyli umiecie? – zapytałam zdezorientowana.- Tak... - odpowiedział tata. - Od pewnego czasu się uczyliśmy. Jasne, nie jest on na wysokim poziomie,ale póki co nam wystarczy. Mamy nadzieję, że możemy liczyć na twoją pomoc
- Uczyliście się?! Od jak dawna to planowaliście i dlaczego nic mi o tym nie powiedzieliście!?
- Od sześciu miesięcy, jednak to nie było pewne, dlatego ci nie mówiliśmy -zaczęła mama.
- Woleliśmy, żebyś zajęła się szkoła, a nie wyjazdem, który mógł, nie dojść do skutku - dodał tata.- Dopiero parę dni temu dowiedzieliśmy się, że musimy wyjechać.
- Kiedy wyjeżdżamy? - zapytałam w szoku. Wiedziałam, ze dyskusja nie ma sensu.Tacy byli moi rodzice, jak coś postanowili, nie było odwrotu.- Chcę się jeszcze pożegnać z paroma osobami...
-  Za miesiąc... chcemy, żebyś skończyła tą klasę. Potem zaczniesz naukę w Londynie. Będziesz miała całe wakacje na za klimatyzowanie się.- Rozumiem, że pójdę do polskiej szkoły…- Nie kochanie -powiedziała mama przerywając nieprzyjemną ciszę, która zapanowała w pokoju zaraz po mojej wypowiedzi.- Rozmawialiśmy o tym razem i uznaliśmy, że lepiej będzie jeśli pójdziesz do normalnej szkoły…- Normalnej szkoły!?  Będę chodzić do klasy z Anglikami?! Przecież wiecie, na jakim poziomie jest mój angielski! Jak ja sobie tam poradzę?!-Wierzymy w ciebie… - zaczęła mnie uspokajać mama.- Poza tym, masz całe wakacje na podszkolenie swoich umiejętności… Jesteś zdolna poradzisz sobie…
- Mam nadzieję, że macie racje… - uśmiechnęłam się słabo. – A ile to potrwa?
- Co? – zapytał zdezorientowany tata.
- Ile potrwa pobyt w Anglii? Kiedy wrócimy?
- My nie wrócimy…Zostajemy tam na stałe…
Nie usłyszałam ciągu dalszego, ponieważ wybiegłam z domu. Do oczu zaczęły mi napływać łzy. Oni nie mogli mi tego zrobić, nie mogli…

Ale zrobili… Na szczęście, nie mylili się, co do mojego życia tutaj - poradziłam sobie. Wbrew obawom od początku umiałam się porozumiewać, ludzie nie wyśmiewali się ze mnie, wręcz przeciwnie, byli bardzo mili, znalazłam nowych znajomych, którzy byli Anglikami. Wśród nich było też One Direction. Poznałam ich, kiedy byli w XFactorze. Mój tata pracuje przy jego produkcji, więc znam wiele sławnych osób. Jednak tylko z 1D naprawdę się zaprzyjaźniłam. Najpierw traktowałam wszystkich, po równo, jak braci, ale po jakimś czasie zaczęłam się spotykać z Harry'm. Jesteśmy już razem pół roku. Mimo wielu kłótni, jestem szczęśliwa. Jednak nie mogłam tego powiedzieć [T.I.]... Najprawdopodobniej nie uwierzyłaby mi, poza tym nie było okazji. Zawsze kiedy ona była u mnie, chłopców nie był w Londynie. 
Oprócz nich znałam jeszcze wielu Polaków, ale to z Anglikami miałam najlepszy kontakt. Stało się tak, ponieważ poszłam do normalnej szkoły. Decyzja moich rodziców o posłanie mnie tam była bardzo słuszna... Z resztą to nie jedyna dobra decyzja, którą podjęli... Mimo wszystko, wyjazdu do Londynu, też nie żałuję...

- No co się stało? –zapytała [T.I], zaraz po tym, jak weszłyśmy do jej pokoju. Przed chwilą zjawiłam się przed domem dziewczyny. Ona wpuściła mnie do niego, mimo że była to niezapowiedziana
- Nic – odburknęłam i usiadłam na łóżku, żeby pobawić się z jej kotem – Kevinem. Dziewczyna stanęłam naprzeciwko mnie i splotła ręce na piersiach.
- Mnie nie oszukasz.No gadaj, będzie ci lepiej.
- Może mi tak, ale tobie nie…
- Co? Mów normalnie!
- Dobrze, powiem ci…-westchnęłam. – Ale najpierw mi odpowiesz na pytanie, ale zrób to szczerze.
- Jasne, pytaj…
- Jestem dla ciebie ważna?
- To głupie pytanie…-prychnęła. – Przecież znasz odpowiedź.
- Ale chcę ją od ciebie usłyszeć… Proszę…
- Jesteś niemożliwa…- dziewczyna uśmiechnęła się i usiadła tuż obok mnie. – [I.T.N.P.]  jesteś moją przyjaciółką, jak mogłabyś nie być dla mnie ważna?
- Dziękuję… To teraz moja część umowy…- odwróciłam od niej wzrok i wbiłam go w kartki po przylepiane do wielkiego lustra. – Zaraz po zakończeniu roku szkolnego wyjeżdżam do Londynu…
- Na serio?! To świetnie! I czym tu się martwisz dziewczyno?
- [T.I] ty nie rozumiesz! Ja wyjeżdżam na zawsze, nie tylko na wakacje! – odwróciłam głowę w jej stronę, a po policzkach zaczęły mi spływać łzy.
- Co? Aaaa… rozumiem,to tylko taki żart – dziewczyna zaczęła się nerwowo śmiać, a ja mnie miałam siły jej przerywać. – [I.T.N.P.] powiedz, że żartujesz! – [T.I] po jakimś czasie się opamiętała i zaczęła mówić. - Że twoje słowa, były tylko kiepskim żartem! Proszę…
- Nawet nie wiesz,jakbym chciała, żeby one nim były…
- Nie możesz tego zrobić! Nie pozwalam ci!
- Muszę jechać...
- Możesz przecież tu zostać!
- Jak? - zapytałam retorycznie. - Nie mam u kogo mieszać! Mam 14 lat! Najbliższa rodzina mieszka 200 km stąd...
- Przecież możesz tu mieszkać! Mama na pewno się zgodzi...! Już traktuje cię, jak członka rodziny! Przecież spędzasz tu tyle czasu
- Kochanie uspokój się… Będzie lepiej, jeśli tam pojadę… Zobaczysz będzie dobrze… - byłam załamana, więc uspokajanie jej, nie wychodziło mi za dobrze.
- Proszę, nie zostawiaj mnie…- szepnęła łamiącym się głosem.
- Nie zrobię tego,obiecuję. Będę tu często przyjeżdżać i zapraszać cię do siebie – uśmiechnęłam się, mimo że po moich policzkach nadal spływały łzy. – Nie zapominaj, że to miasto, o którym obie zawsze marzyłyśmy – Londyn…
- Teraz go nienawidzę, bo zabiera mi ciebie…
- Nie zabiera, ale wypożycza… Zobaczysz wszystko się ułoży, jeszcze będziemy się śmiały z tego wszystkiego – mówiłam pogodnym głosem, chociaż psychicznie czułam się strasznie. Jednak nie chciałam załamywać mojej przyjaciółki, która zdawała się być w gorszym stanie niż ja.
- Czyli wyjeżdżasz za miesiąc? – zapytała podciągając nosem.
- Tak, zaraz po zakończeniu roku szkolnego…

Mimo tego, że mam tutaj przyjaciół, cały czas tęsknie, których zostawiłam w Polsce. Niby mam z nimi kontakt, ale to nie to samo… Oni mają już inne problemy i znajomych niż ja... Nasze rozmowy są bardzo drętwe... Jedynie z [T.I] utrzymałam dobry kontakt...

Siedziałam z rodzicami w barze na lotnisku. Zawsze tam czekaliśmy na samolot, kiedy lecieliśmy na wakacje. Chciałam myśleć, że tym razem też tak jest, ale nie potrafiłam się już dłużej oszukiwać. To były ostatnie chwile w miejscu, które kocham najbardziej – Polsce. Nadal miałam na sobie strój galowy, ponieważ dopiero, co obyło się zakończenie roku szkolnego w moim gimnazjum. Nie miałam czasu na przebranie się, od razu musiałam jechać z rodzicami na lotnisko.
Nagle usłyszałam, że ktoś krzyczy moje imię. Na początku zignorowałam to, ale głos był coraz bliżej i wydawał mi się bardzo znajomy. Rozejrzałam się wokół siebie i… omal nie dostałam zawału. Moja najlepsza przyjaciółka przepychała się przez tłum znajdujący się na lotnisku, nawołując mnie. Nie mówiąc nic rodzicom, pobiegłam do niej.
- Co ty tutaj robisz?! – powiedziałam, gdy znalazłam się przy niej.
- Chce… Przepraszam,chcemy się pożegnać… -
- Przecież się żegnałyśmy! Mówiłam ci, że nie chcę ckliwych pożegnań na lotnisku!
- Ale nie pożegnałaś się ze wszystkimi…
- Co? – spytałam zdenerwowana. -  Nie rozumiem cię.
- Chodź… - dziewczyna złapała mnie za rękę i pociągnęła w kierunku zachodniego wyjścia. Nie było tam prawie nikogo, oprócz… moich znajomych. Wszyscy czekali tam na mnie. Kiedy ich zobaczyłam do oczu zaczęły mi napływać łzy. Byłam taka szczęśliwa, że tak wielu ludziom na mnie zależało. Z wieloma osobami nie utrzymywałam już kontaktu, ale oni i tak przyszli mnie pożegnać… To było cudowne.
- Nie płacz głupia,tylko ich przytul. Oni przyszli tu dla ciebie…- szepnęła [T.I.] i szturchnęła mnie łokciem w żebro. Sprowadziło mnie to na ziemię, więc zaczęłam się żegnać po kolei z każdym. Nie wiem, jak długo to trwało, ale po pewnym czasie przyszli moi rodzice, żeby mnie zabrać na samolot. Na szczęście udało mi się pożegnać z prawie wszystkimi. Została tylko [T.I.]
- Dziękuję, że ich sprowadziłaś. Jesteś najlepszą przyjaciółką na świecie – szepnęłam, przytulając ją.
- Nie ma o czym mówić. Chcę, żebyś była szczęśliwa.
- Nie będę się z tobą żegnać, bo my mimo wszystko zostaniemy przyjaciółkami…
- Na zawsze… - po chwili dziewczyna zaśmiała się. – Nie zapominaj, że obiecałaś mi wycieczkę do Londynu!
- Nie zapomnę! Już możesz się zacząć pakować! – uśmiechałam się. – Teraz muszę iść kochanie, bo z Londynu nici…
- Do zobaczenia…
Z trudem oderwałyśmy się od siebie. Jeszcze raz spojrzałam na tych wszystkich, który przyszli się zemną pożegnać i poszłam z rodzicami na samolot…

Początki były ciężkie, ale udało mi się przezwyciężyć trudności i zacząć żyć pełnią życia. Przełomowym momentem były porządki. Pozbyłam się rzeczy, które wywoływały u mnie łzy. 
 Wszystkie zdjęcia, pocztówki, podarki i inne przedmioty związane z moim życiem w Polsce schowałam do wielkiego pudła i włożyłam pod moje łóżko. Zostawiłam tylko jedną fotografię. Przedstawiała ona moją starą klasę. To do niej chodzili moi najlepsi przyjaciele, którzy teraz są ode mnie oddaleni o ponad tysiąc kilometrów.Oprawiłam to zdjęcie w ramkę i postawiłam na swojej szafce nocnej. Nie chciałam tracić kontaktu z tamtymi ludźmi. Oni nadal byli dla mnie bardzo ważni. Nie miałam zamiaru przekreślać tego wszystkiego, co przeżyłam w Polsce. Jednak zrobiłam te porządki, żeby zacząć nowe życie z czystym sumieniem.
To wtedy zrozumiałam, że muszę wykorzystać to, że mieszkam w mieście moich marzeń - Londynie...
Moje rozmyślania przerwało skrzypienie łóżka i głos [T.I]
- [I.T.N.P.]...? Czy to wszystko mi się śniło, czy to jest prawda...?


Ciąg dalszy nastąpi...


Napisała E...

PS. Mam nadzieję, że się spodobało. Postaram się dodać następną część, jak najszybciej:) 
PSS. Jak Wam minęły Święta i koniec roku?:D




sobota, 21 kwietnia 2012

Imagine - Liam (III)





*Mieszkasz razem z One Direction i twoją drugą połówką jest Liam, z którym chodzisz już ponad rok…*
~~Pewnego poranka~~
*Budzisz się rano, patrzysz, że obok ciebie leży Liam… Uśmiechasz się sama do siebie, po czym patrzysz  na zegarek… Jest dopiero 8:00 rano… możecie sobie jeszcze trochę pospać… Przytulasz się od tyłu do Liama, zamykasz oczy i już po chwili jesteś w krainie Morfeusza, jednak nie śpisz spokojnie i budzisz się po pół godzinie. Stwierdzasz, że najlepiej będzie wstać i udać na dół by zrobić wszystkim śniadanie… Nie budzisz Liama, zawsze wygląda tak słodko, jak śpi że nie masz serca tego zrobić. Schodzisz schodami i udajesz się prosto do kuchni nie spotykając, ani nie widząc nikogo po drodze. Robisz bardzo szybki przegląd lodówki i zastanawiasz się jakim cudem oni robią taką karierę i moją tak pustą lodówkę! Odpowiedź przyszła sama – Niall! I to dosłownie przyszła… Niall wszedł do kuchni, minął Cię z zamkniętymi oczami i wziął pierwszą rzecz z lodówki, którą napotkał ręką. Był to syrop klonowy w butelce do wyciskania… Niall otworzył ją, podniósł przechylił i wypił ¼ syropu na raz… Zostawił syrop na blacie stołu i poszedł do salonu obok, by się położyć i pogrążyć w głębokim śnie… "Co to było?" – pomyślałaś – "A no tak! Niall ma skłonności do lunatykowania! Ale żeby też przez sen myśleć cały czas o jednym?"… "Dobra wracajmy do śniadania" – zdecydowałaś. Właściwie to byłaś wdzięczna Niallowi za przyjście i namieszanie w twojej głowie, bo to wydarzenie rozjaśniło jednak coś w twoim umyśle, a mianowicie co dziś zrobisz na śniadanie… Naleśniki! Wyciągasz z lodówki składniki i schylasz się do szafki po patelnię, gdy nagle czujesz kogoś od tyłu…*
Liam: <jedną ręką przytrzymuje Cię w pasie, kiedy sięgasz po talerze> Witaj kochanie…
Ty: Możesz to nakryć do stołu… <odwracasz się do niego przodem i wręczasz mu talerze śniadaniowe>
Liam: Już biegnę nakryć, ale jeszcze jedna rzecz… <próbuje cię pocałować, ale się odwracasz i jego usta muskają tylko twój policzek> Coś nie tak?
Ty: Najpierw nakryj…
Liam: Niech Ci będzie…
*Liam ułożył talerze, a ty zaczęłaś rozkładać sztućce, kiedy Liam znów do ciebie podszedł, stanął za tobą, nachylił się i powiedział…*
Li: Ślicznie wyglądasz nawet przy tak prowizorycznej czynności… <szepcze Ci na ucho>
*…A ty się do niego obracasz… Chłopak odgarnia tobie kosmyk włosów i starannie wkłada ci go za ucho, po czym jego ręka powędrowała do szyi, by przyciągnąć twoją twarz do jego… Wasze usta złączyły się w długim namiętnym pocałunku… Nie odrywacie od siebie swoich ust, kiedy Liam Cię podsadza i siadasz na stole… Chłopak się nachyla do ciebie, co skutkuje tym, że kładziesz się na blacie, a Liam nadal cię namiętnie całuje, przywieracie do siebie całą powierzchnią ciała… Aż nagle mu przerywasz…*
Ty: Ej… nie teraz, bo obudzimy chłopaków…
Li: <prostuje się, obraca oczyma> Przecież oni są na górze! Na pewno nas nie słyszą…
Ty: Oni może nie, ale Niall leżący niecałe 10 metrów od nas…
Liam: <oddalił się jeszcze kawałek, zrobił taką samą minę ,jaką zawsze robił kiedy coś układało się nie po jego myśli> Przecież on ma taki twardy sen! Sama to wiesz! <wskazuje nie ciebie ręką, trochę w geście rezygnacji…>
*Fakt, wiedziałaś, że Niall ma bardzo twardy sen i to, że ma skłonności do lunatykowania… Pamiętasz tamtą noc, jakby to było dwa dni temu... To była twoja pierwsza noc tutaj, spałaś, kiedy niespodziewanie usłyszałaś jakiś hałas… myślałaś, że to włamywacze… Ale jak się okazało Niall lunatykował i schodził na dół po schodach (na pewno nie do lodówki… nie wcale…), kiedy nagle zasnął i sturlał się ze stopni, rozcinając sobie skroń… A nawet to go nie obudziło! A rana była tak rozległa, że musieli zakładać  szwy… Tak, Niall mógłby być Morfeuszem…*
Ty: Weź… Muszę robić naleśniki…
*Kończysz śniadanie, chłopcy oczywiście pochłaniają je w mgnieniu oka, reszta dnia mija Tobie szybko i bez jakiś fajerwerków… Wieczorem idziesz na koncert z chłopakami, tak na ich własny koncert… Więc gdzieś około 19:00 ubierasz się w twoją nową sukienkę, która idealnie podkreśla twoją figurę… Jest koloru kremowego i sięga tobie nad kolana… Robisz sobie naturalny makijaż i wkładasz małe diamentowe kolczyki w uszy. Schodzisz na dół, gdzie widzisz już prawie gotowych do wyjścia chłopców, pomimo tego, że do wyjazdu została wam cała godzina… Nagle słyszysz dzwonek do drzwi, więc idziesz sprawdzić kto to… Uchylasz lekko drzwi i okazuję się, że to twój stary przyjaciel, z którym często się widujesz.  Wychodzisz na ganek przed domem, kładziesz mu rękę na ramieniu i całujesz go w policzek… W końcu znacie się sponad 10 lat, a już go trochę dawno nie widziałaś, pomimo tego, że niby często się spotykacie… Chwilę z nim rozmawiasz, żegnasz się i kiedy on odchodzi wracasz do środka… Udałaś się w stronę salonu, ale w kuchni uprzedził Cię Liam…*
Li: Kto to był? <poważny głos, jakby był złym gliną>
Ty: Michał… Znasz go przecież… Mój przyjaciel… <Liam nadal wygląda na zdezorientowanego> No wiesz ten, którego znam od piaskownicy!
Li: No dobra… ale każdego przyjaciela tak całujesz? <krzyżuje ręce na klacie i opiera się o stół>
*Podchodzisz do niego bardzo blisko, przywierasz do niego i całujesz go w policzek*
Ty: Nie… Ale nie musisz być zazdrosny… <całujesz go delikatnie w usta>
Li: Ja nie… < lekko przygryzasz dolną wargę> Mówisz? Kontynuuj czemu nie muszę być… jak to było? Zazdrosny… <Liam łapie cię w talii i przysuwa cię jeszcze bardziej do siebie>
Ty: Hmmm… Może dlatego, że nie każdy zobaczyłby co mam pod tą sukienką… <Przejechałaś ręką po jego torsie przygryzając przy tym wargę…>
Li: No dobra, ty mnie przekonałaś.
*Zaczynacie się bardzo namiętnie całować, kiedy słyszycie trzask zamykanej lodówki, na chwilę przestajecie i widzicie Niall, który wychodzi z kuchni, jak gdyby nigdy nic z syropem klonowym w ręku… Odwracasz twarz w stronę Liama, gdy Niall wychodzi, spuszczasz wzrok, lekko się odchylasz, unosisz ręce i zaczynasz zawiązywanie krawata… Liam również śledzi każdy twój ruch trzymając ciebie już teraz obiema rękoma w talii. *
Ty: <kończysz zawiązywać krawat i patrzysz mu prosto w oczy> Tylko pamiętaj na koncercie, że to ja jestem twoją największą fanką… <wasze usta połączył długi czuły pocałunek>.
*Koncert się udał, a po nim znów udowodniłaś Liamowi w wspomniany wcześniej sposób, dlaczego nie musi być zazdrosny. Od tamtych zdarzeń minęło pół roku, a wy już jesteście szczęśliwą zaręczoną parą!*

 
Opracowała: B



sobota, 7 kwietnia 2012

Imagine - Zayn (IV)

Mieszkasz w wielkim domu razem z chłopakami. Przyjaźnisz się z nimi od zawsze, ale ciągnie cię coś do Zayna. Zwierzasz się Harremu, że ci się podoba. 
H: Wow, to nareszcie wiem ,czemu jesteś tak o niego zazdrosna… 
T: Śmieszne, bardzo śmieszne… 
H:[Twoje imię], spokojnie zaraz to powiem Zayn’owi…hahha, mój złowieszczy plan zadziała. 
T: Haroldzie Styles, nie wiem po co ci się zwierzałam. Jeśli powiesz mu to, powiem Louisowi, że zjadłeś ostatnie marchewki w domu!! 
H: To jest szantaż, [Twoje imię]….Dobrze nie powiem, ale i tak mam plan. 
T: Jaki znowu Harry? Przerażasz mnie. 
H: Dowiesz się niedługo….(daje ci buziaka w policzek i ucieka z uśmiechem na twarzy wołając Louisa). 
*Robisz w pokoju głupia minę, bo nie wiesz ,czemu zwierzyłaś się temu diabłu wcielonemu, przeklinasz go przez chwilę i nazywasz czystym złem... Zeszłaś na dół, aby przygotować kolację dla twoich żarłoków.* 
L: Cześć, kochanie. Już wiem, wiem wszystko…dokładnie wszystko.. 
T: Louis!!!! Mówiłam Haroldowi, nie tobie,… 
L: Spokojnie, wiesz, że jak się zwierzasz jednemu z nas, to już każdy wie?? 
T: Przepraszam, powinnam się zastanowić. Lou pomożesz mi zrobić kolację? 
L: Tak, ale robimy tartę marchewkową? 
T: Emmmm, wiesz już nie ma marchewek, twój chłopak je zjadł…. 
*Lou wpada w szał.*
L: CO!!??? Nie, nie, nie…HAROLDZIE STYLES NIE ŻYJESZ!! Dzięki[T.I], idę go zamordować.. 
*Wpadasz w śmiech. Słyszysz jak Harry ucieka przed Louisem. Podchodzi Niall do kuchni, a to przynosi 
spustoszenie w lodówce. *
N: Mhmhm, burczy mi w brzuchu…zaraz coś pożrę. 
T: Niall, nie. Zaraz będzie kolacja tylko zawołaj Liama wiem, że on mi pomoże. 
N: [T.I], dobrze ale ja dostaję podwójną dokładkę. 
T: Tak jest kapitanie… 
N: Hah, jestem kapitanem. LIAM biegnij, potrzebuję pomocy!!
Liam podbiega myśląc, że coś się poważnego stało. 
Liam: CO?? Co się Niall stało? 
N: [T.I] robi kolację i potrzebuje pomocy, pomóż. 
Li: Tak jest kapitanie, [T.I] bierzemy się do roboty. 
*Niall odchodzi i się cieszy, że jest kapitanem.*

Podczas kolacji.

T: CHŁOPACY KOLACJA!! 
*Wszyscy zbiegają, a do domu wchodzi Zayn z zakupami, o które go poprosiłaś wcześniej. Podczas jego nie pobytu w domu Niall, Liam, Louis i Harry dowiedzieli się o twoim sekrecie. Przy stole cały czas na siebie patrzyliście, ty i Zayn, a chłopacy coś mamrotali pod nosem. Miałaś ochotę rzucić w nich szklankami, ale się powstrzymałaś. Po kolacji chłopacy poszli posprzątać, a ty poszłaś wziąć prysznic.
Po kąpieli chłopaki, Zayn zwłaszcza, przygotowali wieczór filmów. W piżamach usiedliście na kanapie.
Nie ty i piątka chłopaków, tylko ty i Zayn, bo to był plan Harrego. W połowie drugiego filmu, Niall,Liam, Louis i Harry poszli do pokoju Zayna i zostawili cię z twoją miłością. Byłaś na nich kompletnie wkurzona, ale skoro zostałaś sam na sam z Zaynem to byłaś z drugiej strony wdzięczna tym matołom. *
Z: Gdzie oni polecieli? Wiem, że się lubią, ale żeby tak w czwórkę? 
T: Hahaa, też nie wiem. Jak zwykle coś knują przeciwko tobie. 
Z: Czemu przeciwko mnie, może przeciwko tobie, [T.I]? Albo przeciwko nam? 
T: Nam? Ach, i tak pewnie dowiemy się niedługo… 
*Nie rozmawialiście potem już wcale, bo zasnęłaś na jego ramieniu. Zayn wziął i zaniósł cię do twojego łóżka. *

Ranek:*Śpisz spokojnie, wygodnie w swoim łóżku. Przewracasz się i czujesz, że nie jesteś w tym pokoju sama…Otwierasz oczy, a tu Zayn. W podkoszulce pod kołdrą. Najpierw jesteś w szoku, ale później wstajesz i biegniesz do pokoju Hazzy.* 
T: Co to ma być? Musiałeś aż tak przesadzić? 
H: [T.I], co się niby takiego stało? 
T: Jak to nie wiesz? Przenieśliście Zayna do mojego łóżka!! 
*Niall, Liam i Louis wpadają do Hazzy.* 
T: Jeśli to i jego sprawka to i wasza też!!! 
Lou: Ale jaka sprawka? O co chodzi? 
H: Podobno przenieśliśmy Zayna do jej łóżka… 
Liam: To nie my to on sam.. 
T: Co? 
N: No, bo jak cię przenosił do łóżka, to wpadł do siebie, ale że my tam coś robiliśmy, to nie mógł u siebie spać, więc wygnałem go, a on do ciebie przyszedł.. 
T: Czyli to wasza sprawka… Stop, stop. Czyli on śpi u mnie, chociaż mógł spać na dole? 
Chłopacy: TAK!!
Lou: Pędź do twego łóżka i tam śpij, z nim. 
*Biegniesz do pokoju jak szalona , ale Zayna już go tam nie ma. Robisz smutną minkę. Zayn wychodzi z twojej łazienki z miną jakby zobaczył ducha.* 
Z: Ooo..[T.I], myślałem, że gdzieś pojechałaś i dlatego ciebie nie ma… 
T: Obudziłam się, a ty leżałeś obok mnie.. 
Z: Mmmm. Tak wiem, przepraszam. 
T: Ależ nic się nie stało… 
*DO pokoju wbiegają chłopcy.* 
Liam: Tak, śniadanie gotowe, po śniadaniu jedziemy… 
H: LIAM, to niespodzianka!! 
Lou: Spokojnie, Harry. I tak się w końcu dowiedzą. 
H: Nie, ja to planowałem i.. 
N: My to planowaliśmy i.. 
H: Niech ci będzie Niall, my to planowaliśmy i nie chcę, aby oni się dowiedzieli. 
Z: Co wy znowu wymyśliliście? 
T: Pewnie coś co nas zabije.. 
H: Nie, to was wzmocni.. 
N: Co was nie zabije to was wzmocni. 
Liam: Wszyscy na dół na śniadanie. 
*Na śniadaniu chłopacy, Niall, Liam, Louis i Hazza mieli dziwne miny, a ty z Zaynem nie wiedzieliście, co
się wokół was dzieje. Po śniadaniu chłopacy dali wam plecaki, których nie mogliście otworzyć.* 
Z:Po co te wszystkie sekrety? 
T: Nie wiem, ale chyba po to żeby nas wkurzyć.
*Chłopacy zaprowadzili was do samochodu z opaskami na oczach, abyście nic nie widzieli. Podczas jazdy zatrzymała was policja, bo jechaliście za wolno i zauważyli ciebie i Zayna w opaskach na oczy i policjanci myśleli, że to porwanie, ale wszystko objaśnili im poza samochodem, abyście niczego nie
słyszeli. Na miejscu zaprowadzono was do pomieszczenia i tam zdjęliście opaski.*
Z: Kręgielnia? 
T: Zdaje się, że tak. 
Lou: To początek niespodzianki, to dopiero początek dnia. 
*Uśmiechnęłaś się fałszywie i wzięłaś Hazzę na bok.* 
T: Co wy wymyśliliście? 
H: [T.I] nie martw się mówiłem, że mam plan? 
T: Tak.. 
H: To mi zaufaj. 
T: Harry, boję się to zrobić. 
H: Do odważnych świat należy…jesteś jak Zayn…(odchodząc od ciebie powiedział pod nosem) tacy sami, a nie są razem. 
*Graliście przez dwie godziny i o dziwo nie nudziło wam się. Wygrałaś ty, a na drugim miejscu był Zayn razem z Liamem, ostatnie zajął Harry. I jak zwykle zrobił tą swoja smutną minkę.* 
Lou: Teraz znów opaski na oczy i w drogę! 
Niall: Tylko się nie bójcie.. 
H: Nic wam nie zrobimy.. 
Ty i Zayn: Do odważnych świat należy.. 
*Wszyscy wpadacie w śmiech. I siadacie do samochodu i znów słyszysz jak Harold mówi:* 
H: Jeden mózg, jedne myśli, a są oddzielnie. 
*W drodze do tego drugiego miejsca śpiewaliście cały czas. Nagle Harry mówi (bo to on prowadził)*: 
H: Nie wiem, gdzie skręcić. Zgubiłem orientację. 
Lou: Mój chłopak zgubił orientację!! 
*Wszyscy w śmiech.* 
Z: Myślę, że on dawno ją zgubił. 
T: Myślę, że nie myślisz. 
Z: Dzięki, [T.I] 
T: Nie ma za co. W końcu nikt w tym samochodzie nie myśli. 
*Śmiejecie się jak opętani gdy nagle parkujecie i wychodzicie z samochodu. Idąc do drugiego miejsca chłopacy parę razy zapomnieli o was i w ogóle was nie prowadzili. 
N: Otwórzcie oczy! 
*Otwieracie je z świadomością, że nie wiecie gdzie jesteście. Widzicie, że jesteście na korcie do skłosza. Ty kiedyś grałaś w tą grę i Zayn także, więc chłopacy zestawili was parę, a Liam był z Niall’em, a Harry jak zwykle z Louisem, w końcu Larry Stylinson zawsze był i będzie.*
Z: To jak, kotku (powiedział dla żartów) gramy? 
T: Oj, tak rybko (odpowiadasz także w formie żartu). 
*Gracie cały czas, a że idzie wam najlepiej z innych to reszta przyłącza się do oglądania. Gracie tak
zażarcie, że nie widzicie, jak wam czas mija podczas gry, i że chłopacy wogule nie grają tylko na was
patrzą, gdy nagle… Zayn dostaje w czułe miejsce piłką. Ty wpadasz w śmiech chociaż wiesz, że nie
powinnaś, a chłopacy wchodzą i próbują jakoś odprowadzić go od bólu. Lejesz się jak nienormalna i
potykasz się o własne nogi wtedy Zayn wstaje i pomaga ci wstać.* 
T: Sorry, że się śmiałam, ale nie mogłam się powstrzymać… 
Z: Nic nie szkodzi, chociaż ja też mógłbym się śmiać z ciebie, ale tego nie zrobię, bo oni to właśnie robią…(wskazuje na Niall’a, Liama, Louisa i Harrego.) WY MATOŁY PRZESTANCIE TO NIE Jest ŚMIESZNE!!!
*Chłopcy milkną momentalnie, a ty się cieszysz, ze chłopak, którego kochasz obronił cię.*
T: Może skończymy już grę? 
Z: Tak, kończmy, bo już za dużo kontuzji, jak na jeden dzień… 
N: Wy myślicie, że to koniec? Hahahah… 
Lou: Przykro mi nie. To dopiero początek. 
N: Słuchajcie ja trochę zgłodniałem, może pójdziemy na obiad? I tak w końcu musimy coś zjeść? 
Liam: W końcu zjadłeś nasz lunch piętnaście minut temu, i nadal głodny jesteś irlandzki chłopczyku? 
N: Tak, nadal. 
H: Wiedziałem, że tak będzie, więc zarezerwowałem restaurację…przebierajmy się i idźmy jeść. 
N: chuch.. nareszcie. 
*Idziecie do restauracji, a tam obsługuje was bardzo przystojny kelner, który cały czas się do ciebie
uśmiecha. A ty odwzajemniasz jego uśmiechy. Widzisz, Że Zayn’owi to się nie podoba i cały czas
próbuje odciągnąć cię od tego kelnera. *
Z: Świetnie się grało, może przyjdziemy tu za tydzień…w sensie na kort nie do tej RESTAURACJI.. 
T: Tak…czemu nie…(odpowiadasz szybko spoglądając na kelnera, który ma na imię John) 
John: Może wam coś zaproponuję, zwłaszcza tobie… 
T: [T.I]
J: …zwłaszcza tobie [T.I] 
Z: Nie, ona już wie czego chce. 
H: uuu… ja też wiem ..( i spogląda na Louisa). 
*Harry cały w skowronkach jak widzi, że Zayn jest o ciebie zazdrosny. Nie może przestać słuchać tych głupich odpowiedzi Zayna na pytania Johna. *
J: Może lemoniady? 
Z: [T.I] nie lubi cytryny, (miał absolutną rację), od kiedy kiedy Liam wylał na nią sok cytrynowy w kinie. 
T: Tak, Zayn ma rację… 
J: Hmmm…skoro tak to może jakiś sok, na przykład… 
T: Bananowy. Poproszę. 
J: Jasne już się robi, wasze zamówienia mam idę je podać kucharzowi..( Uśmiecha się do ciebie i odchodzi) . 
H: Tak, najemy się, a później idziemy ,idziemy… 
T: To nie koniec niespodzianki? 
Z: Chyba nie, skoro widać ten błysk w oku, to na pewno nie. 
H: Hahha, bingo dla was obojga. 
*Dostajecie jedzenie i po jedzeniu jak zwykle opaska na oczy. Wysiadacie i wchodzicie do bardzo dusznego pomieszczenia. Kiedy zdejmujecie opaski widzicie wielkie termy, coś typu Tropical Island.* 
T: Wow, nigdy tu nie byłam. 
Z: Ja też nie. 
Liam: No to jesteście.. 
N: Podoba wam się? 
H: No jasne, że tak, przecież musi, nie po to ich tutaj wiozłem, aby powiedzieli, że się nie podoba!! 
Zayn i Ty: Tak, podoba się! 
H: Wystarczyło powiedzieć tak.. 
Lou: To idziemy się przebrać, stroje macie w tych plecakach gdzie mieliście strój sportowy i buty… 
T: Lou, ale mój strój kąpielowy, jakby to powiedzieć lekko się zniszczył...
Lou: Spokojnie, [T.I], kupiłem nowy, bo to prze ze mnie się lekko się zniszczył...
H: Bo nie było go wkładać.!!
Lou: Ale on był taki piękny, musiałem go przymierzyć. 
H: No właśnie, był.. 
Lou: W ramach przeprosin, kupiłem nowy, lepszy, ładniejszy... 
T: Dziękuję 
*Idziecie się przebrać. Strój jaki kupił ci Boo Bear, był niesamowity i pasował idealnie. Wychodząc z
szatni, każdy chłopak podziwiał ciebie, nie tylko z powodu stroju, ale i z powodu figury.* 
Z: wow…(szczęka opadła mu na twój widok) 
*Widać nie tylko Zayn’owi. Każdy był pod wrażeniem.*
H: Ah, jak przepięknie wyglądasz.. 
N: Jak gorąco.. 
Lou i Liam: Jak seksownie..
Z: Każdy wyją każde słowo z moich ust, ale ja powiem wyglądasz przepięknie, gorąco i seksownie jak zawsze.. 
Chłopaki: uuu… Zayn. 
T: emmm..dziękuję? Za dużo komplementów na raz. 
Lou: Nie ma za co. Idziemy się kąpać? 
*Niall, Liam, Lou i Hazza pobiegli w jedną stronę, a wy zostaliście sami.*
Z: Dobra, zachowują się jak dzieciaki… 
T: Zawsze tacy są…idziemy na zjeżdżalnię? 
Z: Dobra ale zjeżdżamy razem, bo samemu jakoś tak niefajnie.. 
*Zaniemówiłaś.* 
T: Tak, jasne. 
*Idziecie na zjeżdżalnię. Zayn pojechał przodem a ty od razu za nim. Chwycił cię za rękę, aby ciebie nie
zgubić po drodze. Jesteście już w małym brodziku po nie miękkim lądowaniu.* 
Z: Super…chodźmy do tego basenu z falami. 
T: Eee... Fale nie działają, chodźmy na ten basen na dworze. 
Z: Ok. 
*Świetnie się bawicie przez całe dwie godziny. Byliście tylko we dwoje, bo reszta gdzieś zniknęła. Nie
wiedzieliście, że oni cały czas was śledzą. W niektórych momentach prawie się pocałowaliście, ale
oczywiście jakiś pływak, bądź nurek wam w tym przeszkodził.* 
*** 
H: Oni tak słodko wyglądają.. 
Lou: I nawet nie wiedzą , że się kochają nawzajem.. 
Liam: Jakie to romantyczne.. 
Niall: Kurde, czemu ci ludzie przeszkadzają im w tym pocałunku?? 
H: Jeśli teraz tego nie zrobią to ja to zrobię… 
Lou: Źle złożyłeś zdanie, chyba, że zrobiłeś to specjalnie, to czuję się zdradzony...
H: Spokojnie Boo Bear, źle złożyłem zdanie…
*** 
T: Limit nam się kończy, chodźmy się przebrać i do domu.. 
Z: No tak jasne…(mówi ze smutkiem w głosie). 
T: Coś się stało? 
Z: No bo słuchaj, kurczaki, nie wiem jak to powiedzieć.. 
T: Spokojnie, wysłucham cię i nie ucieknę..(uśmiechasz się) 
Z: No, bo …od zawsze, ale to od zawsze to do ciebie czułem, tylko, że nie chciałem popsuć naszej przyjaźni, nie chciałem cię stracić…jesteś piękną dziewczyna, ze słodkim wnętrzem, która jest dla  mnie stworzona….[T.I] kocham cię jak idiota. 
T: Nie wiem, co powiedzieć.. Ale powiem tak: jesteś mężczyzna moich marzeń…i też cię kocham… 
Z: Czyli, że czuliśmy to do siebie od początku? 
T: Na to wycho…(Zayn zamyka twoje usta swoimi, namiętnie całując po środku basenu i wszyscy wokół was wam klaszczą) 
H: NARESZCIE POCAŁUNEK!!
*Krzyczy Harold nad waszymi głowami.*
Od tego czasu spędzacie ze sobą każde chwile razem, a chłopacy często robią wam niespodzianki.

Opracowała : X                     Mega szybka Korekta: B




PS: Uwielbiam tutaj Larrego... i no oczywiście 
Harrego - swatkę:D - B