Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zazdrość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zazdrość. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 listopada 2012

Imagine Zayn (XIII)

Hej! Wstawiam imagine, który jest z dedykacją dla Alice Stalik, kocham cię:* Jesteś prawie tak niesamowita, jak twoje komentarze;D Mam nadzieję, że obietnica nocowania jest aktualna;) I jeszcze raz dziękuję WAM, że jesteście tutaj:3

 PS Znajdźcie mnie na Twitterze - @SusanSoulberry :D

-------------------------------------------------------



 Spojrzałaś na płatki śniegu rozpływające się na szybie auta. Właśnie jechałaś na "narty" z One Direction. Znałaś chłopców od dawna i byliście przyjaciółmi, więc nie zdziwiła cię propozycja wspólnego spędzenia zimowych ferii. 

- O, to tutaj! - wyrwał cię z rozmyślań głos Zayna. Spojrzałaś na niego z boku, teraz gdy prowadził auto był skupiony i poważny, ale jego oczy śmiały się, ten widok zawsze powodował na twojej twarzy uśmiech, więc i tym razem uśmiechnęłaś się, po czym przeniosłaś wzrok z Mulata na domek przed wami. To tutaj miałaś spędzić cały tydzień z chłopcami, Eleanor i dziewczyną Nialla (buhaha i tutaj chodzi o mnie;D). Zapowiadało się dość fajny wyjazd. 
Następnego dnia Niall ze swoją drugą połówką, Lou ze swoją dziewczyną oraz Harry i Liam poszli na stok, by pozjeżdżać na nartach/snowboardzie. Ty niestety nie jeździłaś na żadnym z tych dwóch, bo wolałaś górskie spacery... Gdy Zayn to usłyszał, stwierdził, że zostanie z tobą. Zdziwiło cię to trochę, ale w końcu byliście przyjaciółmi. No właśnie tylko i wyłącznie nimi, co ciążyło ci niesamowicie, bo nigdy nie myślałaś o Maliku, jak o zwykłym przyjacielu i nikim więcej.
Było o koło godziny 11, kiedy siedziałaś na podłodze w swoim pokoju. Bazgrałaś coś w swoim pamiętniku, trzymając go na kolanie. Nigdy nie rozstawałaś się z tym notesem, bo tylko w nim mogłaś podzielić się swoimi marzeniami, przeczuciami i obawami. Nagle usłyszałaś kroki na korytarzu, a chwilę potem ktoś usiadł za tobą. Spojrzałaś przez ramię, zamykając pamiętnik na kłódkę. 
- Wiesz... Niedaleko jest miasteczko, a bez sensu jest czekać tutaj, aż oni wrócą. - powiedział Zayn, a ty jeszcze uważniej zaczęłaś wodzić wzrokiem od jego ciemnych oczu do włosów z pasemkami, przez mocno zarysowaną szczękę. Bałaś się kiedyś, że chłopak przyłapię cię na tak uważnym penetrowaniu jego osoby, ale jak już doskonale wiedziałaś - Zayn był ślepy, a przynajmniej udawał takiego, więc się nie krępowałaś. 
- Może pójdziemy na spacer? - zaproponował jaśniej, a ty się uśmiechnęłaś delikatnie. 
- Z wielką chęcią. - powiedziałaś, a Zayn uśmiechnął się szeroko, pokazując zęby, opuściłaś wzrok, również uśmiechając się. Przygryzłaś wargę i wstałaś, a potem podeszłaś do szafy.
Chłopak nadal siedział na ziemi, opierając się na rękach. 
- Hmm... Będziesz tak tutaj siedział? Bo chciałam się przebrać... - powiedziałaś, spoglądając na niego, a on przestał wodzić wzrokiem za twoją dłonią, która przesuwała wieszaki w szafie i spojrzał ci w oczy.
- Hmmm... Dość kusząca propozycja, ale poczekam na dole... Może za 20 minut będziesz gotowa? - spytał się, a ty nie wytrzymałaś jego spojrzenia i znów skierowałaś wzrok na ubrania.
- Jasne, że będę... - odpowiedziałaś pewna siebie, a chłopak chwilę po zlustrowaniu cię wzrokiem, wstał i wyszedł z pokoju. Ubrałaś się w zestaw (tylko bez torebki, bo po co ona na spacer), który sądziłaś, że nie zdradzał zbytnio tego, co działo się teraz w twoim umyśle. A mianowicie tego, że miałaś tą cichą nadzieję, że wydarzy się coś na co tak długo czekałaś. Zszedłaś, a właściwie zbiegłaś na dół. Zayn już tam czekał ubrany w płaszcz, chwilę potem wyszliście i podążyliście w dół do, tak jak zapowiedział chłopak, do miasteczka. Dużo rozmawialiście po drodze, tak jak zwykle... Po obu stronach dróżki ciągnęły się wysokie zaspy śnieżne. 
 Miasteczko było przepiękne! Takie typowo górskie, a świąteczne ozdoby dodawały mu uroku. Najpierw udaliście się trochę pozwiedzać, coś zjeść i w skrócie obeszliście całe miasto! Śmiechu było przy tym co nie miara, a na koniec chłopak zabrał cię do budki, gdzie robi się zdjęcia. Przy przedostatnim z fleszy pocałowałaś go w policzek. 
- Ooo.. Za co to? - spytał, gdy jego twarz dzieliły tylko centymetry od twojej.
- Za wspaniały dzień, Malik! - zaśmiałaś się nerwowo, po czym wyszliście z budki i podziwialiście zdjęcia. Na dwóch pierwszych macie głupie miny, na trzecim całujesz go w policzek, a ten jest zaskoczony... Natomiast ostatnie uchwyciło was, gdy spojrzeliście sobie w oczy z niepewnością, ale pewną nadzieją w spojrzeniach.
- Jest idealne... - powiedział Zayn, nachylając się przez twoje ramię i spoglądając na zdjęcie. 
- Tak... To fakt! - odpowiedziałaś, równie spokojnym głosem, co on. 
- Późno już... Nasi współlokatorzy zaraz wrócą, pora wracać - powiedział Zayn, wzruszając ramionami. Było w tym geście coś komicznego i smutnego zarazem...
Udaliście się w drogę powrotną. Czułaś jego ramię przy swoim ramieniu, kiedy tak szliście, rozmawiając o wszystkim i o niczym. 
- Sądzisz, że który z członków One Direction jest najprzystojniejszy? - zapytał raz Zayn, podnosząc jedną brew i spoglądając na ciebie.
- Ach... No wiesz... - zaczęłaś poważnie - Myślę, że najbardziej przystojny jest Harry z tymi jego loczkami! - zaśmiałaś się. 
- No wiesz! - wybuchnął chłopak z uśmiechem na twarzy i popchnął cię w zaspę śniegu, sięgającą ci do pasa. Zayn obrócił cię tak, że upadłaś na niego. Chłopak leżał na ziemi, a ty na nim. Czułaś bijące od niego ciepło, a twoje serce zabiło szybciej, kiedy zauważyłaś, jak mała przestrzeń dzieli wasze twarze, usta... Zayn strzepnął ci śnieg z czapki i przejechał palcem po twojej szczęce. Nachyliłaś się i zamknęłaś oczy... Chciałaś tego i to bardzo...
Jednak za nim doszło do spełnienia waszych marzeń, wstaliście gwałtownie po tym, jak za wami po dróżce przeszła para szepczącym staruszek. Nic nie mogło odtworzyć tej atmosfery sprzed chwili. Szliście kilka minut w milczeniu, aż w pewnym momencie, Mulat chwycił twoją dłoń, a wasze palce się złączyły... Spojrzałaś na niego z ukosa i się uśmiechnęłaś, odwracając wzrok zauważyłaś, jak chłopak odwzajemnia najpierw spojrzenie, a potem uśmiech. Resztę drogi pokonaliście, trzymając się za ręce i rozmawiając o rzeczach, które nie miały żadnego związku z waszą dwójką. 
Gdy doszliście do domku, odkryliście, że jest tak późno, że wszyscy zdążyli wrócić, a niektórzy już poszli zaszyć się w swoich pokojach. Zayn pomógł zdjąć ci płaszcz i sam się rozebrał.
- Może gorącej czekolady? - zapytał rozcierając zmarznięte dłonie.
- Z chęcią... - pokiwałaś głową - Trochę zmarzliśmy. - zaśmiałaś się. Uśmiechnięty Zayn poszedł do kuchni, a ty weszłaś do salonu i usiadłaś przed kominkiem, w którym się paliło. Plecami oparłaś się o brzeg kanapy i wyciągnęłaś dłonie do ognia, by się rozgrzać. Malik przyszedł do ciebie i wręczył ci kubek z gorącą czekoladą i sam zaczął siorbać ze swojego kubeczka. Siedzieliście spoglądając na ogień, a wasze twarze oświetlała jego poświata. Gdy wypiliście czekoladę, już ciepło zdążyło się rozejść po waszych ciałach. Spojrzałaś na Zayna, a ten uśmiechnął się szeroko. 
- Masz tutaj jeszcze trochę... - powiedział, po czym kciukiem delikatnie dotknął twojej górnej wargi i wytarł czekoladę. Twój wzrok wodził za jego palcem, gdy spojrzałaś mu w oczy, chłopak objął twój policzek. Serce zabiło ci mocniej, kiedy poczułaś jak przybliża się do ciebie... Nie mogłaś wytrzymać, więc sama przyciągnęłaś go do siebie i wasze usta połączył pocałunek. Był delikatny, ale tak upragniony. Tak długo czekałaś, aż twoje wargi poczują nacisk jego rozgrzanych warg na sobie. Jego skóra pachniała cynamonem, gdyż najprawdopodobniej musiał go dodawać do ciepłej czekolady, którą smakowały jeszcze jego usta. Delektowałaś się tą chwilą, aż usłyszeliście wyraźne chrząknięcie za sobą... Obróciliście się i spojrzeliście za kanapę. Wasi wszyscy przyjaciele spoglądali na was...
- Hmm.. Nie jest wam za gorąco? - zapytał z lekkim roześmianiem Louis.
- Weź im nie przeszkadzaj... - trzepnęła Lou w głowę roześmiana El. 
- No cóż, mamy chyba kolejną parę... - dodał swoje trzy grosze Niall, a jego dziewczyna objęła go i mrugnęła do ciebie okiem.
- No właśnie... - mruknął Liam.
- No właśnie - skomentował Harry, który potem podszedł do Liama i chwycił go za ramię. - Wiesz, co to oznacza?
- Zostaliśmy sami... No i? - odpowiedział pytany, marszcząc brwi i spoglądając na swojego rozmówcę.
- Tak! No właśnie! - powiedział uniesionym głosem Harry, po czym już skwitował - Pamiętaj, jako mój chłopak, że lubię demoralizować ludzi... A i aniołku pamiętaj, że najbardziej pod słońcem, nienawidzę majonezu!
Cała wasza paczka wybuchnęła śmiechem, a ciebie i twojego "tylko przyjaciela" połączyło od teraz coś oficjalnego...




Opracowała: B dla Alice:*

PS Mam nadzieję, że się podobało!!:D
PSS Proszę was o komentarze:)















sobota, 21 kwietnia 2012

Imagine - Liam (III)





*Mieszkasz razem z One Direction i twoją drugą połówką jest Liam, z którym chodzisz już ponad rok…*
~~Pewnego poranka~~
*Budzisz się rano, patrzysz, że obok ciebie leży Liam… Uśmiechasz się sama do siebie, po czym patrzysz  na zegarek… Jest dopiero 8:00 rano… możecie sobie jeszcze trochę pospać… Przytulasz się od tyłu do Liama, zamykasz oczy i już po chwili jesteś w krainie Morfeusza, jednak nie śpisz spokojnie i budzisz się po pół godzinie. Stwierdzasz, że najlepiej będzie wstać i udać na dół by zrobić wszystkim śniadanie… Nie budzisz Liama, zawsze wygląda tak słodko, jak śpi że nie masz serca tego zrobić. Schodzisz schodami i udajesz się prosto do kuchni nie spotykając, ani nie widząc nikogo po drodze. Robisz bardzo szybki przegląd lodówki i zastanawiasz się jakim cudem oni robią taką karierę i moją tak pustą lodówkę! Odpowiedź przyszła sama – Niall! I to dosłownie przyszła… Niall wszedł do kuchni, minął Cię z zamkniętymi oczami i wziął pierwszą rzecz z lodówki, którą napotkał ręką. Był to syrop klonowy w butelce do wyciskania… Niall otworzył ją, podniósł przechylił i wypił ¼ syropu na raz… Zostawił syrop na blacie stołu i poszedł do salonu obok, by się położyć i pogrążyć w głębokim śnie… "Co to było?" – pomyślałaś – "A no tak! Niall ma skłonności do lunatykowania! Ale żeby też przez sen myśleć cały czas o jednym?"… "Dobra wracajmy do śniadania" – zdecydowałaś. Właściwie to byłaś wdzięczna Niallowi za przyjście i namieszanie w twojej głowie, bo to wydarzenie rozjaśniło jednak coś w twoim umyśle, a mianowicie co dziś zrobisz na śniadanie… Naleśniki! Wyciągasz z lodówki składniki i schylasz się do szafki po patelnię, gdy nagle czujesz kogoś od tyłu…*
Liam: <jedną ręką przytrzymuje Cię w pasie, kiedy sięgasz po talerze> Witaj kochanie…
Ty: Możesz to nakryć do stołu… <odwracasz się do niego przodem i wręczasz mu talerze śniadaniowe>
Liam: Już biegnę nakryć, ale jeszcze jedna rzecz… <próbuje cię pocałować, ale się odwracasz i jego usta muskają tylko twój policzek> Coś nie tak?
Ty: Najpierw nakryj…
Liam: Niech Ci będzie…
*Liam ułożył talerze, a ty zaczęłaś rozkładać sztućce, kiedy Liam znów do ciebie podszedł, stanął za tobą, nachylił się i powiedział…*
Li: Ślicznie wyglądasz nawet przy tak prowizorycznej czynności… <szepcze Ci na ucho>
*…A ty się do niego obracasz… Chłopak odgarnia tobie kosmyk włosów i starannie wkłada ci go za ucho, po czym jego ręka powędrowała do szyi, by przyciągnąć twoją twarz do jego… Wasze usta złączyły się w długim namiętnym pocałunku… Nie odrywacie od siebie swoich ust, kiedy Liam Cię podsadza i siadasz na stole… Chłopak się nachyla do ciebie, co skutkuje tym, że kładziesz się na blacie, a Liam nadal cię namiętnie całuje, przywieracie do siebie całą powierzchnią ciała… Aż nagle mu przerywasz…*
Ty: Ej… nie teraz, bo obudzimy chłopaków…
Li: <prostuje się, obraca oczyma> Przecież oni są na górze! Na pewno nas nie słyszą…
Ty: Oni może nie, ale Niall leżący niecałe 10 metrów od nas…
Liam: <oddalił się jeszcze kawałek, zrobił taką samą minę ,jaką zawsze robił kiedy coś układało się nie po jego myśli> Przecież on ma taki twardy sen! Sama to wiesz! <wskazuje nie ciebie ręką, trochę w geście rezygnacji…>
*Fakt, wiedziałaś, że Niall ma bardzo twardy sen i to, że ma skłonności do lunatykowania… Pamiętasz tamtą noc, jakby to było dwa dni temu... To była twoja pierwsza noc tutaj, spałaś, kiedy niespodziewanie usłyszałaś jakiś hałas… myślałaś, że to włamywacze… Ale jak się okazało Niall lunatykował i schodził na dół po schodach (na pewno nie do lodówki… nie wcale…), kiedy nagle zasnął i sturlał się ze stopni, rozcinając sobie skroń… A nawet to go nie obudziło! A rana była tak rozległa, że musieli zakładać  szwy… Tak, Niall mógłby być Morfeuszem…*
Ty: Weź… Muszę robić naleśniki…
*Kończysz śniadanie, chłopcy oczywiście pochłaniają je w mgnieniu oka, reszta dnia mija Tobie szybko i bez jakiś fajerwerków… Wieczorem idziesz na koncert z chłopakami, tak na ich własny koncert… Więc gdzieś około 19:00 ubierasz się w twoją nową sukienkę, która idealnie podkreśla twoją figurę… Jest koloru kremowego i sięga tobie nad kolana… Robisz sobie naturalny makijaż i wkładasz małe diamentowe kolczyki w uszy. Schodzisz na dół, gdzie widzisz już prawie gotowych do wyjścia chłopców, pomimo tego, że do wyjazdu została wam cała godzina… Nagle słyszysz dzwonek do drzwi, więc idziesz sprawdzić kto to… Uchylasz lekko drzwi i okazuję się, że to twój stary przyjaciel, z którym często się widujesz.  Wychodzisz na ganek przed domem, kładziesz mu rękę na ramieniu i całujesz go w policzek… W końcu znacie się sponad 10 lat, a już go trochę dawno nie widziałaś, pomimo tego, że niby często się spotykacie… Chwilę z nim rozmawiasz, żegnasz się i kiedy on odchodzi wracasz do środka… Udałaś się w stronę salonu, ale w kuchni uprzedził Cię Liam…*
Li: Kto to był? <poważny głos, jakby był złym gliną>
Ty: Michał… Znasz go przecież… Mój przyjaciel… <Liam nadal wygląda na zdezorientowanego> No wiesz ten, którego znam od piaskownicy!
Li: No dobra… ale każdego przyjaciela tak całujesz? <krzyżuje ręce na klacie i opiera się o stół>
*Podchodzisz do niego bardzo blisko, przywierasz do niego i całujesz go w policzek*
Ty: Nie… Ale nie musisz być zazdrosny… <całujesz go delikatnie w usta>
Li: Ja nie… < lekko przygryzasz dolną wargę> Mówisz? Kontynuuj czemu nie muszę być… jak to było? Zazdrosny… <Liam łapie cię w talii i przysuwa cię jeszcze bardziej do siebie>
Ty: Hmmm… Może dlatego, że nie każdy zobaczyłby co mam pod tą sukienką… <Przejechałaś ręką po jego torsie przygryzając przy tym wargę…>
Li: No dobra, ty mnie przekonałaś.
*Zaczynacie się bardzo namiętnie całować, kiedy słyszycie trzask zamykanej lodówki, na chwilę przestajecie i widzicie Niall, który wychodzi z kuchni, jak gdyby nigdy nic z syropem klonowym w ręku… Odwracasz twarz w stronę Liama, gdy Niall wychodzi, spuszczasz wzrok, lekko się odchylasz, unosisz ręce i zaczynasz zawiązywanie krawata… Liam również śledzi każdy twój ruch trzymając ciebie już teraz obiema rękoma w talii. *
Ty: <kończysz zawiązywać krawat i patrzysz mu prosto w oczy> Tylko pamiętaj na koncercie, że to ja jestem twoją największą fanką… <wasze usta połączył długi czuły pocałunek>.
*Koncert się udał, a po nim znów udowodniłaś Liamowi w wspomniany wcześniej sposób, dlaczego nie musi być zazdrosny. Od tamtych zdarzeń minęło pół roku, a wy już jesteście szczęśliwą zaręczoną parą!*

 
Opracowała: B



sobota, 7 kwietnia 2012

Imagine - Zayn (IV)

Mieszkasz w wielkim domu razem z chłopakami. Przyjaźnisz się z nimi od zawsze, ale ciągnie cię coś do Zayna. Zwierzasz się Harremu, że ci się podoba. 
H: Wow, to nareszcie wiem ,czemu jesteś tak o niego zazdrosna… 
T: Śmieszne, bardzo śmieszne… 
H:[Twoje imię], spokojnie zaraz to powiem Zayn’owi…hahha, mój złowieszczy plan zadziała. 
T: Haroldzie Styles, nie wiem po co ci się zwierzałam. Jeśli powiesz mu to, powiem Louisowi, że zjadłeś ostatnie marchewki w domu!! 
H: To jest szantaż, [Twoje imię]….Dobrze nie powiem, ale i tak mam plan. 
T: Jaki znowu Harry? Przerażasz mnie. 
H: Dowiesz się niedługo….(daje ci buziaka w policzek i ucieka z uśmiechem na twarzy wołając Louisa). 
*Robisz w pokoju głupia minę, bo nie wiesz ,czemu zwierzyłaś się temu diabłu wcielonemu, przeklinasz go przez chwilę i nazywasz czystym złem... Zeszłaś na dół, aby przygotować kolację dla twoich żarłoków.* 
L: Cześć, kochanie. Już wiem, wiem wszystko…dokładnie wszystko.. 
T: Louis!!!! Mówiłam Haroldowi, nie tobie,… 
L: Spokojnie, wiesz, że jak się zwierzasz jednemu z nas, to już każdy wie?? 
T: Przepraszam, powinnam się zastanowić. Lou pomożesz mi zrobić kolację? 
L: Tak, ale robimy tartę marchewkową? 
T: Emmmm, wiesz już nie ma marchewek, twój chłopak je zjadł…. 
*Lou wpada w szał.*
L: CO!!??? Nie, nie, nie…HAROLDZIE STYLES NIE ŻYJESZ!! Dzięki[T.I], idę go zamordować.. 
*Wpadasz w śmiech. Słyszysz jak Harry ucieka przed Louisem. Podchodzi Niall do kuchni, a to przynosi 
spustoszenie w lodówce. *
N: Mhmhm, burczy mi w brzuchu…zaraz coś pożrę. 
T: Niall, nie. Zaraz będzie kolacja tylko zawołaj Liama wiem, że on mi pomoże. 
N: [T.I], dobrze ale ja dostaję podwójną dokładkę. 
T: Tak jest kapitanie… 
N: Hah, jestem kapitanem. LIAM biegnij, potrzebuję pomocy!!
Liam podbiega myśląc, że coś się poważnego stało. 
Liam: CO?? Co się Niall stało? 
N: [T.I] robi kolację i potrzebuje pomocy, pomóż. 
Li: Tak jest kapitanie, [T.I] bierzemy się do roboty. 
*Niall odchodzi i się cieszy, że jest kapitanem.*

Podczas kolacji.

T: CHŁOPACY KOLACJA!! 
*Wszyscy zbiegają, a do domu wchodzi Zayn z zakupami, o które go poprosiłaś wcześniej. Podczas jego nie pobytu w domu Niall, Liam, Louis i Harry dowiedzieli się o twoim sekrecie. Przy stole cały czas na siebie patrzyliście, ty i Zayn, a chłopacy coś mamrotali pod nosem. Miałaś ochotę rzucić w nich szklankami, ale się powstrzymałaś. Po kolacji chłopacy poszli posprzątać, a ty poszłaś wziąć prysznic.
Po kąpieli chłopaki, Zayn zwłaszcza, przygotowali wieczór filmów. W piżamach usiedliście na kanapie.
Nie ty i piątka chłopaków, tylko ty i Zayn, bo to był plan Harrego. W połowie drugiego filmu, Niall,Liam, Louis i Harry poszli do pokoju Zayna i zostawili cię z twoją miłością. Byłaś na nich kompletnie wkurzona, ale skoro zostałaś sam na sam z Zaynem to byłaś z drugiej strony wdzięczna tym matołom. *
Z: Gdzie oni polecieli? Wiem, że się lubią, ale żeby tak w czwórkę? 
T: Hahaa, też nie wiem. Jak zwykle coś knują przeciwko tobie. 
Z: Czemu przeciwko mnie, może przeciwko tobie, [T.I]? Albo przeciwko nam? 
T: Nam? Ach, i tak pewnie dowiemy się niedługo… 
*Nie rozmawialiście potem już wcale, bo zasnęłaś na jego ramieniu. Zayn wziął i zaniósł cię do twojego łóżka. *

Ranek:*Śpisz spokojnie, wygodnie w swoim łóżku. Przewracasz się i czujesz, że nie jesteś w tym pokoju sama…Otwierasz oczy, a tu Zayn. W podkoszulce pod kołdrą. Najpierw jesteś w szoku, ale później wstajesz i biegniesz do pokoju Hazzy.* 
T: Co to ma być? Musiałeś aż tak przesadzić? 
H: [T.I], co się niby takiego stało? 
T: Jak to nie wiesz? Przenieśliście Zayna do mojego łóżka!! 
*Niall, Liam i Louis wpadają do Hazzy.* 
T: Jeśli to i jego sprawka to i wasza też!!! 
Lou: Ale jaka sprawka? O co chodzi? 
H: Podobno przenieśliśmy Zayna do jej łóżka… 
Liam: To nie my to on sam.. 
T: Co? 
N: No, bo jak cię przenosił do łóżka, to wpadł do siebie, ale że my tam coś robiliśmy, to nie mógł u siebie spać, więc wygnałem go, a on do ciebie przyszedł.. 
T: Czyli to wasza sprawka… Stop, stop. Czyli on śpi u mnie, chociaż mógł spać na dole? 
Chłopacy: TAK!!
Lou: Pędź do twego łóżka i tam śpij, z nim. 
*Biegniesz do pokoju jak szalona , ale Zayna już go tam nie ma. Robisz smutną minkę. Zayn wychodzi z twojej łazienki z miną jakby zobaczył ducha.* 
Z: Ooo..[T.I], myślałem, że gdzieś pojechałaś i dlatego ciebie nie ma… 
T: Obudziłam się, a ty leżałeś obok mnie.. 
Z: Mmmm. Tak wiem, przepraszam. 
T: Ależ nic się nie stało… 
*DO pokoju wbiegają chłopcy.* 
Liam: Tak, śniadanie gotowe, po śniadaniu jedziemy… 
H: LIAM, to niespodzianka!! 
Lou: Spokojnie, Harry. I tak się w końcu dowiedzą. 
H: Nie, ja to planowałem i.. 
N: My to planowaliśmy i.. 
H: Niech ci będzie Niall, my to planowaliśmy i nie chcę, aby oni się dowiedzieli. 
Z: Co wy znowu wymyśliliście? 
T: Pewnie coś co nas zabije.. 
H: Nie, to was wzmocni.. 
N: Co was nie zabije to was wzmocni. 
Liam: Wszyscy na dół na śniadanie. 
*Na śniadaniu chłopacy, Niall, Liam, Louis i Hazza mieli dziwne miny, a ty z Zaynem nie wiedzieliście, co
się wokół was dzieje. Po śniadaniu chłopacy dali wam plecaki, których nie mogliście otworzyć.* 
Z:Po co te wszystkie sekrety? 
T: Nie wiem, ale chyba po to żeby nas wkurzyć.
*Chłopacy zaprowadzili was do samochodu z opaskami na oczach, abyście nic nie widzieli. Podczas jazdy zatrzymała was policja, bo jechaliście za wolno i zauważyli ciebie i Zayna w opaskach na oczy i policjanci myśleli, że to porwanie, ale wszystko objaśnili im poza samochodem, abyście niczego nie
słyszeli. Na miejscu zaprowadzono was do pomieszczenia i tam zdjęliście opaski.*
Z: Kręgielnia? 
T: Zdaje się, że tak. 
Lou: To początek niespodzianki, to dopiero początek dnia. 
*Uśmiechnęłaś się fałszywie i wzięłaś Hazzę na bok.* 
T: Co wy wymyśliliście? 
H: [T.I] nie martw się mówiłem, że mam plan? 
T: Tak.. 
H: To mi zaufaj. 
T: Harry, boję się to zrobić. 
H: Do odważnych świat należy…jesteś jak Zayn…(odchodząc od ciebie powiedział pod nosem) tacy sami, a nie są razem. 
*Graliście przez dwie godziny i o dziwo nie nudziło wam się. Wygrałaś ty, a na drugim miejscu był Zayn razem z Liamem, ostatnie zajął Harry. I jak zwykle zrobił tą swoja smutną minkę.* 
Lou: Teraz znów opaski na oczy i w drogę! 
Niall: Tylko się nie bójcie.. 
H: Nic wam nie zrobimy.. 
Ty i Zayn: Do odważnych świat należy.. 
*Wszyscy wpadacie w śmiech. I siadacie do samochodu i znów słyszysz jak Harold mówi:* 
H: Jeden mózg, jedne myśli, a są oddzielnie. 
*W drodze do tego drugiego miejsca śpiewaliście cały czas. Nagle Harry mówi (bo to on prowadził)*: 
H: Nie wiem, gdzie skręcić. Zgubiłem orientację. 
Lou: Mój chłopak zgubił orientację!! 
*Wszyscy w śmiech.* 
Z: Myślę, że on dawno ją zgubił. 
T: Myślę, że nie myślisz. 
Z: Dzięki, [T.I] 
T: Nie ma za co. W końcu nikt w tym samochodzie nie myśli. 
*Śmiejecie się jak opętani gdy nagle parkujecie i wychodzicie z samochodu. Idąc do drugiego miejsca chłopacy parę razy zapomnieli o was i w ogóle was nie prowadzili. 
N: Otwórzcie oczy! 
*Otwieracie je z świadomością, że nie wiecie gdzie jesteście. Widzicie, że jesteście na korcie do skłosza. Ty kiedyś grałaś w tą grę i Zayn także, więc chłopacy zestawili was parę, a Liam był z Niall’em, a Harry jak zwykle z Louisem, w końcu Larry Stylinson zawsze był i będzie.*
Z: To jak, kotku (powiedział dla żartów) gramy? 
T: Oj, tak rybko (odpowiadasz także w formie żartu). 
*Gracie cały czas, a że idzie wam najlepiej z innych to reszta przyłącza się do oglądania. Gracie tak
zażarcie, że nie widzicie, jak wam czas mija podczas gry, i że chłopacy wogule nie grają tylko na was
patrzą, gdy nagle… Zayn dostaje w czułe miejsce piłką. Ty wpadasz w śmiech chociaż wiesz, że nie
powinnaś, a chłopacy wchodzą i próbują jakoś odprowadzić go od bólu. Lejesz się jak nienormalna i
potykasz się o własne nogi wtedy Zayn wstaje i pomaga ci wstać.* 
T: Sorry, że się śmiałam, ale nie mogłam się powstrzymać… 
Z: Nic nie szkodzi, chociaż ja też mógłbym się śmiać z ciebie, ale tego nie zrobię, bo oni to właśnie robią…(wskazuje na Niall’a, Liama, Louisa i Harrego.) WY MATOŁY PRZESTANCIE TO NIE Jest ŚMIESZNE!!!
*Chłopcy milkną momentalnie, a ty się cieszysz, ze chłopak, którego kochasz obronił cię.*
T: Może skończymy już grę? 
Z: Tak, kończmy, bo już za dużo kontuzji, jak na jeden dzień… 
N: Wy myślicie, że to koniec? Hahahah… 
Lou: Przykro mi nie. To dopiero początek. 
N: Słuchajcie ja trochę zgłodniałem, może pójdziemy na obiad? I tak w końcu musimy coś zjeść? 
Liam: W końcu zjadłeś nasz lunch piętnaście minut temu, i nadal głodny jesteś irlandzki chłopczyku? 
N: Tak, nadal. 
H: Wiedziałem, że tak będzie, więc zarezerwowałem restaurację…przebierajmy się i idźmy jeść. 
N: chuch.. nareszcie. 
*Idziecie do restauracji, a tam obsługuje was bardzo przystojny kelner, który cały czas się do ciebie
uśmiecha. A ty odwzajemniasz jego uśmiechy. Widzisz, Że Zayn’owi to się nie podoba i cały czas
próbuje odciągnąć cię od tego kelnera. *
Z: Świetnie się grało, może przyjdziemy tu za tydzień…w sensie na kort nie do tej RESTAURACJI.. 
T: Tak…czemu nie…(odpowiadasz szybko spoglądając na kelnera, który ma na imię John) 
John: Może wam coś zaproponuję, zwłaszcza tobie… 
T: [T.I]
J: …zwłaszcza tobie [T.I] 
Z: Nie, ona już wie czego chce. 
H: uuu… ja też wiem ..( i spogląda na Louisa). 
*Harry cały w skowronkach jak widzi, że Zayn jest o ciebie zazdrosny. Nie może przestać słuchać tych głupich odpowiedzi Zayna na pytania Johna. *
J: Może lemoniady? 
Z: [T.I] nie lubi cytryny, (miał absolutną rację), od kiedy kiedy Liam wylał na nią sok cytrynowy w kinie. 
T: Tak, Zayn ma rację… 
J: Hmmm…skoro tak to może jakiś sok, na przykład… 
T: Bananowy. Poproszę. 
J: Jasne już się robi, wasze zamówienia mam idę je podać kucharzowi..( Uśmiecha się do ciebie i odchodzi) . 
H: Tak, najemy się, a później idziemy ,idziemy… 
T: To nie koniec niespodzianki? 
Z: Chyba nie, skoro widać ten błysk w oku, to na pewno nie. 
H: Hahha, bingo dla was obojga. 
*Dostajecie jedzenie i po jedzeniu jak zwykle opaska na oczy. Wysiadacie i wchodzicie do bardzo dusznego pomieszczenia. Kiedy zdejmujecie opaski widzicie wielkie termy, coś typu Tropical Island.* 
T: Wow, nigdy tu nie byłam. 
Z: Ja też nie. 
Liam: No to jesteście.. 
N: Podoba wam się? 
H: No jasne, że tak, przecież musi, nie po to ich tutaj wiozłem, aby powiedzieli, że się nie podoba!! 
Zayn i Ty: Tak, podoba się! 
H: Wystarczyło powiedzieć tak.. 
Lou: To idziemy się przebrać, stroje macie w tych plecakach gdzie mieliście strój sportowy i buty… 
T: Lou, ale mój strój kąpielowy, jakby to powiedzieć lekko się zniszczył...
Lou: Spokojnie, [T.I], kupiłem nowy, bo to prze ze mnie się lekko się zniszczył...
H: Bo nie było go wkładać.!!
Lou: Ale on był taki piękny, musiałem go przymierzyć. 
H: No właśnie, był.. 
Lou: W ramach przeprosin, kupiłem nowy, lepszy, ładniejszy... 
T: Dziękuję 
*Idziecie się przebrać. Strój jaki kupił ci Boo Bear, był niesamowity i pasował idealnie. Wychodząc z
szatni, każdy chłopak podziwiał ciebie, nie tylko z powodu stroju, ale i z powodu figury.* 
Z: wow…(szczęka opadła mu na twój widok) 
*Widać nie tylko Zayn’owi. Każdy był pod wrażeniem.*
H: Ah, jak przepięknie wyglądasz.. 
N: Jak gorąco.. 
Lou i Liam: Jak seksownie..
Z: Każdy wyją każde słowo z moich ust, ale ja powiem wyglądasz przepięknie, gorąco i seksownie jak zawsze.. 
Chłopaki: uuu… Zayn. 
T: emmm..dziękuję? Za dużo komplementów na raz. 
Lou: Nie ma za co. Idziemy się kąpać? 
*Niall, Liam, Lou i Hazza pobiegli w jedną stronę, a wy zostaliście sami.*
Z: Dobra, zachowują się jak dzieciaki… 
T: Zawsze tacy są…idziemy na zjeżdżalnię? 
Z: Dobra ale zjeżdżamy razem, bo samemu jakoś tak niefajnie.. 
*Zaniemówiłaś.* 
T: Tak, jasne. 
*Idziecie na zjeżdżalnię. Zayn pojechał przodem a ty od razu za nim. Chwycił cię za rękę, aby ciebie nie
zgubić po drodze. Jesteście już w małym brodziku po nie miękkim lądowaniu.* 
Z: Super…chodźmy do tego basenu z falami. 
T: Eee... Fale nie działają, chodźmy na ten basen na dworze. 
Z: Ok. 
*Świetnie się bawicie przez całe dwie godziny. Byliście tylko we dwoje, bo reszta gdzieś zniknęła. Nie
wiedzieliście, że oni cały czas was śledzą. W niektórych momentach prawie się pocałowaliście, ale
oczywiście jakiś pływak, bądź nurek wam w tym przeszkodził.* 
*** 
H: Oni tak słodko wyglądają.. 
Lou: I nawet nie wiedzą , że się kochają nawzajem.. 
Liam: Jakie to romantyczne.. 
Niall: Kurde, czemu ci ludzie przeszkadzają im w tym pocałunku?? 
H: Jeśli teraz tego nie zrobią to ja to zrobię… 
Lou: Źle złożyłeś zdanie, chyba, że zrobiłeś to specjalnie, to czuję się zdradzony...
H: Spokojnie Boo Bear, źle złożyłem zdanie…
*** 
T: Limit nam się kończy, chodźmy się przebrać i do domu.. 
Z: No tak jasne…(mówi ze smutkiem w głosie). 
T: Coś się stało? 
Z: No bo słuchaj, kurczaki, nie wiem jak to powiedzieć.. 
T: Spokojnie, wysłucham cię i nie ucieknę..(uśmiechasz się) 
Z: No, bo …od zawsze, ale to od zawsze to do ciebie czułem, tylko, że nie chciałem popsuć naszej przyjaźni, nie chciałem cię stracić…jesteś piękną dziewczyna, ze słodkim wnętrzem, która jest dla  mnie stworzona….[T.I] kocham cię jak idiota. 
T: Nie wiem, co powiedzieć.. Ale powiem tak: jesteś mężczyzna moich marzeń…i też cię kocham… 
Z: Czyli, że czuliśmy to do siebie od początku? 
T: Na to wycho…(Zayn zamyka twoje usta swoimi, namiętnie całując po środku basenu i wszyscy wokół was wam klaszczą) 
H: NARESZCIE POCAŁUNEK!!
*Krzyczy Harold nad waszymi głowami.*
Od tego czasu spędzacie ze sobą każde chwile razem, a chłopacy często robią wam niespodzianki.

Opracowała : X                     Mega szybka Korekta: B




PS: Uwielbiam tutaj Larrego... i no oczywiście 
Harrego - swatkę:D - B