środa, 31 października 2012

Imagine - Zayn (XII)

Przez najbliższe parę dni nie będzie mnie tutaj. Jutro jadę na operacje oczu i wracam w piątek. Ale przynajmniej w następnym tygodniu będę tu częściej zaglądać, ponieważ będę na chorobowym;) 

Ten imagine miał być bez dedykacji, z racji dość osobistego tematu, ale zmieniłam zdanie(kobieta zmienną jest...;D) i dedykuję go X;) Która jest chyba największą fanką ZM, jaką znam<3


-Oczami [T.I.]-

Czekałam w korytarzu przychodni na badania. Nie potrafiłam usiedzieć w miejscu, wiec chodziłam z jednego końca pomieszczenia do drugiego. Jest do dość powszechny widok u lekarza, więc nikt nie zwracał na mnie uwagi. Poprawka, prawie nikt.Od pewnego czasu czułam na sobie spojrzenie pewnego chłopaka. Odkąd wszedł do pomieszczenia, uważnie mi się przyglądał. W normalnych okolicznościach denerwowałoby mnie to, ale byłam zbyt zestresowana, żeby zaprzątać sobie tym głowę.
- Nie męczy cię to-zapytał nagle mój obserwator. Zatrzymałam się i spojrzałam na niego. Miał ciemniejszą karnację i czarne włosy, które świetnie z nią współgrały. Znałam go, ale nie mam pojęcia skąd.-Chodzisz, tak odkąd tu przyszedłem. Ale zapewne jesteś już tutaj od dawna.
Przyjrzałam mu się dokładniej i próbowałam przypomnieć sobie skąd go znam. Zauważyłam, że chłopak ma obwiązaną szyję szalikiem, więc wywnioskowałam, że przyszedł tutaj w sprawie chorego gardła
- Niektórzy przychodzą tutaj z większymi problemami, niż z lekkim kaszelkiem-powiedziałam jadowicie. Właśnie miała wrócić do swojego "spaceru", ale on nie dał za wygraną.
- Jeśli ten "lekki kaszelek" sprawia, że nie mogę zarobić na życie, to jest to dość duży problem, nie uważasz?-zapytał retorycznie.- Ale pewnie to ty przeżywasz jakiś większy dramat. Zaszłaś w nieplanowaną ciążę, prawda?
- Niestety muszę cię zasmucić-zrobiłam smutną minę.- Nie jestem w błogosławionym stanie. Wiem, że żałujesz, bo nie zostaniesz wujkiem... Ale nie martw się, jak zajdę w ciążę to będziesz pierwszą osobą, której powiem!-mrugnęłam do niego.
Chłopak chciał coś powiedzieć, ale zawołała mnie lekarka. Nie oglądając się na niego podeszłam do niej, by porozmawiać o zbliżającej się operacji, która być może uratuje mój wzrok. Kiedy się wszystkiego dowiedziałam i chciałam odejść ktoś położył rękę na moim ramieniu. Natychmiast się odwróciłam i stanęłam twarzą w twarz z moim obserwatorem.
- Podsłuchiwałeś...?-bardziej stwierdziłam, niż spytałam.
- Przepraszam... Nie wiedziałem...-powiedział, spuszczając oczy.-Zachowałem się, jak dupek
- Z tym to się akurat zgodzę-powiedziałam uśmiechając się serdecznie do niego. Nie potrafiłam się długo gniewać na innych, nawet na nieznajomych.
- Masz taką tak poważną operację, a masz jeszcze nastrój żartować?-spojrzał głęboko w moje oczy. Miał piękne czekoladowe tęczówki, w których utonęłam. Myśl o tym, że nie długo mogę nie doświadczać podobnych doznań była nie do zniesienia.
- A co mam zrobić? Zabić się?-zapytałam retorycznie.- Już przywykłam do myśli, że niedługo prawdopodobnie nie będę nic widzieć, więc staram się wykorzystać czas, który mi pozostał...-spuściłam wzrok, a po policzku spłynęła pojedyncza łza. On to zauważył, więc chwycił delikatnie mój podbródek i podniósł go tak, żebym ponownie spojrzała mu w oczy. Staliśmy tak zastawiając cały korytarz, dopóki jakaś staruszka chciała przejść koło nas. Odsunęłam się od chłopaka, przepuszczając starszą panią. Już chciałam wychodzić z przychodni, ale czyjaś ręka złapała mnie w tali. Należała ona do mojego obserwatora, który obrócił mnie tak, że stałam dokładnie na przeciwko niego.
- Jestem Zayn, a ty?
- [T.I.]
- Ładnie...-gdy wypowiedział te słowa, zarumieniłam się.- Dasz się zaprosić gdzieś, w ramach przeprosin za tamto?
- Dobrze, ale powiesz mi coś o sobie... Wydajesz mi się znajomy...-przyjrzałam mu się badawczo, a on tylko zaśmiał się krótko, chwycił mnie za rękę i wyciągnął z budynku. Mulat zaprowadził mnie na parking, na którym stał jego samochodu. I to nie byle jaki. Nigdy nie widziałam takiego z bliska, a co dopiero jechała takim...
- Zdziwiona?-zapytał, kiedy wsiedliśmy do auta.
- Trochę... Boże Zayn, kim ty jesteś, że cię stać na takie rzeczy? Jakimś mafiozo, czy co?
- A wyglądam ci na takiego?-odpowiedział pytaniem i śmiesznie poruszył brwiami.
- Nie... Chociaż jakby się tak zastanowić...-uśmiechnęłam się do niego słodko.- To gdzie mnie pan zabierze, panie...-spojrzałam na niego pytająco.- Jak ty się w ogóle nazywasz?
W aucie zapadła nieprzyjemna cisza. Chłopak odwrócił wzrok, odpalił samochód i wyjechał z parkingu. Nie miałam pojęcia, dlaczego nie chce mi nic powiedzieć o sobie. W mojej głowie zaczęły się pojawiać straszne obrazy. To nie był pierwszy raz, kiedy moja bardzo bujna wyobraźnia przerażała mnie. Zaczęłam oglądać zmieniający się krajobraz za oknem, żeby przestać o tym myśleć
- ...Malik. Zayn Malik.- niespodziewanie chłopak się odezwał. Natychmiast odwróciłam się i przyjrzałam się mu. No tak, wszystko pasuję, jak mogłam go nie rozpoznać...? Byłam w wielkim szoku, nie potrafiłam nic siebie wydusić, wpatrywałam się z osłupieniem na chłopaka. On zauważył to kątem oka i zacisnął mocniej ręce na kierownicy, jakby chciał dzięki temu się uspokoić- Proszę cię tylko, nie rób nic głupiego...
- Dlaczego miałabym zrobić coś głupiego?-spytałam zdezorientowana.
- Nie jesteś fanką...?-zapytał zdziwiony i spojrzał na mnie, a ja po raz kolejny utonęłam w jego czekoladowych tęczówkach.
- Po raz kolejny dzisiaj, muszę cię zmartwić... -uśmiechnęłam się szeroko.
- To skąd mnie znasz?
- Czy muszę być Directionerką, żeby cię znać? Wystarczy, że moja najlepsza przyjaciółka nią jest...-dodałam pod nosem. Mulat zaśmiał się krótko.
- I co pewnie masz jej dość?
- Nie... Przecież nie mówi o was bez przerwy. Wróć, jednak mówi;)
- Nie tylko ona-mrugnął do mnie.
- Panie Próżny, weź się skup na drodze, jasne?
- Ooo... Zaskoczyłaś mnie-uśmiechnął się zadziornie- Ciekawy jestem, ile jeszcze wiesz...
- Dużo... Zdecydowanie za dużo...-chłopak zaśmiał się.- Od dawna próbuje mnie przekonać do was -przewróciłam oczami.
- Czyli, nie za bardzo jej to wychodzi
- Gdybyś w kółko słuchał o jednym, to też byś stracił cierpliwość...
- To nie byłoby takie złe... W końcu ona mówi też o mnie...-uśmiechnął się łobuzersko.
- Źle się wyraziłam;) Kiedy twój przyjaciel nawijałby tylko o jakiejś aktorce, to w końcu masz dość i ją znienawidzisz. Nie masz na to wpływu...
- Zawsze możesz się do niej przekonać...-westchnął.- Ej poczekaj! Nienawidzisz nas?!
- Nie wiem, czy można to tak nazwać...-udałam zamyśloną.- To że mam odruchy wymiotne na wasz widok, przecież nie oznacza nienawiści, prawda?-uśmiechnęłam się zadziornie.
- A gdyby nie twoja przyjaciółka, nie nienawidziłabyś nas?
- Pewnie bylibyście mi obojętni-wzruszyłam ramionami.- Albo bym was nie znała. Nie jestem typem dziewczyny, którą kręcą boysbandy...
- Szkoda...-mruknął pod nosem.-Już jesteśmy-powiedział, parkując samochód.- Pomyślałem sobie, że zabiorę cię gdzieś, gdzie będziemy mogli spokojnie porozmawiać.
- Jak miło...-uśmiechnęłam się słodko i wysiadłam z auta.

Znajdowaliśmy się koło jednego z moich ukochanych miejsc w Londynie-Hyde Parku. Po chwili Malik chwycił moją dłoń i zaprowadził mnie do jednej z restauracji. Była to włoska knajpa. Gdy weszliśmy do niej zachwyciło mnie jej piękno. Do oczu napłynęły mi łzy, ponieważ niedługo może nie będę doświadczać takich doznań. Opuściłam głowę, żeby ukryć mój smutek, jednak Zayn zauważył to. Usiadłam przy stoliku, który mi wskazał, ale on nie poszedł w moje ślady, tylko przykucnął przy moim krześle i złapał mnie za rękę.

- Hej, co się stało? -spytał, ścierając drugą dłonią łzę z mojego policzka.- Chodzi o operację, prawda? Mi możesz powiedzieć...-spojrzałam w jego brązowe oczy. Było w nich coś, co sprawiało, że zaczęłam się mu zwierzać.
- Od dziecka miała problemy ze wzrokiem, nie widziałam, co nauczyciel pisał na tablicy, kiepsko radziłam sobie ze sportem. Jednak lekarze nie stwierdzili niczego groźnego. Jakiś czas temu  okazało się, że grozi mi utrata wzroku. Gdyby wcześniej to zdiagnozowano, może nie byłoby z moimi oczami tak źle. Przeszłam już 4 operacje, ale one niewiele dały... Niedługo będę miała następną. W tej pokładane są największe nadzieje, jeśli ona się nie uda przestanę widzieć...-te ostatnie zdanie powiedziałam szeptem. Zayn przytulił mnie mocno i pozwolił, żebym się wypłakała.
- Wszystko będzie dobrze, zobaczysz...-szepnął mi po dłuższej chwili do ucha.
- Ja już straciłam nadzieję...
- Co?!-spojrzał mi głęboko w oczy- Nie wolno ci tak mówić! Nie stracisz swoich oczu!
- Mam nadzieję, że masz rację-uśmiechnęłam się słabo.
- Ja jestem tego pewien. Głodna?
- Jasne...
Tego wieczora nie wróciliśmy do tematu mojej operacji. Rozmawialiśmy o sobie, marzeniach, planach. Zachowywaliśmy się, jak para najlepszych przyjaciół i poruszyliśmy każdy temat. Diametralnie zmieniłam swoje zdanie o Zaynie. Był on fajnym facetem, a nie próżnym burakiem. Nie chciałam, żeby nasz kontakt się urwał. I tak też nie było. Przez cały miesiąc, spotykaliśmy się, jak najczęściej. Pisaliśmy ze sobą SMSy, rozmawialiśmy godzinami... Poznałam resztę One Direction, mimo że bardzo ich polubiłam, to Malik był dla mnie najważniejszy. Powoli zakochiwałam się w nim, jednak nie wiedziałam, czy on czuję do mnie to samo. Sielankę przerwała zbliżająca się operacja, która miała się odbyć w Dublinie. Moi rodzice chcieli mnie zawieść do najlepszego specjalisty. 
Tuż przed wylotem napisałam do Zayna SMSa. Chłopak nie wiedział prawie nic o moim zabiegu. Zaraz po tym wyłączyłam komórkę i weszłam na pokład samolotu.

-Oczami Zayna-

Rano obudził mnie SMS. Zaspany wziąłem z szafki przy moim łóżku telefon, żeby sprawdzić kto do mnie napisał. Była i [T.I.]...

Zayn... Dzisiaj wylatuję do Dublina, a jutro mam operację. Dziękuję Ci za ten miesiąc, to był jeden z najpiękniejszych okresów w moim życiu. Niedługo znowu się zobaczymy, znaczy Ty mnie zobaczysz...  

Czytałem wiele razy tą wiadomość, ale jak na złość nie docierało to do mnie. Zszedłem do salonu, w którym siedziała już reszta
- Chłopaki...-powiedziałem, przegrywając dolną wargę.- Musicie mi pomóc...

-Oczami [T.I.]-

Po operacji budziłam się wiele razy, jednak prawie od razu zasypiałam. Chociaż spałam bardzo długo, cały czas byłam zmęczona. Uczucie potęgowały opatrunki, które założono mi na oczy, ponieważ zasłaniały mi dostęp do światła. Nawet nie zastanawiałam się, czy rzeczywiście jest to ich wina. Nie dopuszczałam do siebie myśli, że oślepłam Dopiero za którymś razem obudziałam się wypoczęta. Leżałam przez chwilę nieruchomo, gdy usłyszałam dwa głosy. Jeden należał do mojego lekarza, a drugi też wydawał mi się znajomy. Byłam taka szczęśliwa, gdy go usłyszałam. Jednak po chwili uznałam, że osoba do której mógłby należeć ten głos jest wiele kilometrów stąd. Zachciało mi się płakać. Żeby się uspokoić, podniosłam prawą rękę i dotknęłam nią opatrunków. To głupie, ale zawsze tak robiłam po operacjach. Poczułam, jak czyjaś dłoń chwyta moją. Do mojego serca znowu zawitała nadzieja
- Zayn...?-szepnęłam.

Napisała E


PS. Moja operacja nie jest tak poważna, jak ta opisana powyżej;) Nie zależy od niej, czy będę widzieć, czy nie.
PSS. Na początku chciałam zrobić z tego partowca, ale nie wiem czy się zdecyduję...
PSSS. Do zobaczenia za parę dni;) Kocham Was:*

wtorek, 30 października 2012

Directioners mind! (I)

Hej! Wpadł mi do głowy pewien pomysł na urozmaicenie bloga... 
No więc w postach o tym tytule, co dziś mamy... Będę wrzucała przemyślenia fanów na temat.. głównie chłopców;D Takie śmieszne myśli wzięte z doświadczenia i własne przemyślenia...Znalezione na moim Twitterze i w ulubionych...;D Mam nadzieję, że się spodoba:) Jutro dodam jakiś tekst... Dzisiaj staram się uporać z Quo Vadis i okropną matką O.o 





  • "Bycie zazdrosnym o koale, delfina, a teraz o plastikowego banana... Tak, to tylko directionerska rzecz"
  • "*spotykam chłopców, podchodzę do nich i zaczynam śpiewać* I know we only met, but let's pretend it's love!"
  • "Pamiętacie jak policja złapała Lou za wolną jazdę w WMYB? No chyba chłopak wziął sobie to zbytnio do serca... patrząc na LWWY...;D"
  • "1D: I know we only met but let's pretend it's love ME:okay not problem with it"
  • "One Direction śpiewają po prostu to,co każda dziewczyna chciałaby usłyszeć."
  • "Obejrzałam teledysk 1D w HD. Teraz mogę umrzeć szczęśliwa!"
  • "Jedną z najfajniejszych rzeczy w ich teledyskach jest to, że widać jak się dobrze bawią :D"
  • " JA: Kocham Irlandczyków! CHŁOPAK: Ja jestem Irlandczykiem! JA:Tak, ale nie jesteś Niallem Horanem."
  • "Jest mi trochę przykro z powodu rodziców, ale... będą znali słowa LWWY tak samo dobrze, jak ja je znam!"
  • "Mam nadzieję, że moi sąsiedzi lubią One Direction..."
  • "Harry ma tylko 5-cio słowną  solówkę w LWWY! Chcę więcej Harry'ego i nigdy nie sądziłam, że będę musiała powiedzieć coś takiego..."
  • "Mało mnie obchodzi twoje zdanie na temat Larry'ego.. No chyba że jesteś shipperką, wtedy to cię kocham. :D"
  • "Masz 0/5? Hahahaahahahahahahahahahah... Popłaczmy razem!"
  • " WMYB jest sławne w moim mieście! Szczególnie od czasu, gdy burmistrz zrobił z tą piosenką kampanię wyborczą..."
  • "Wolę być forever alone i wyznawać miłość do One Direction, niż płakać po nocach, bo chłopak mnie zdradza or whatever."
  • "Cześć ! Jesteśmy One Direction! Nie chcemy przyjechać do Polski, bo boimy się,że nie będziemy chcieli stąd wyjechać i zakochamy się w Polkach."
  • "Oni są moimi marzeniami, moim życiem, moją miłością, moją inspiracją i moimi idolami. Będę ich wspierać, nie ważne co by było - 1D <3"
  • "Dobra... To jest śmieszne, ponieważ wszystkie byłe dziewczyny Harry'ego zostały lesbijkami!"





  • "Chcesz spotkać One Direction i udowodnić wszystkim, którzy mówili: 'Nigdy nie spotkasz 1D', że byli w błędzie."
  • "Urodziłam się w złym kraju..."
  • "One Direction powinno wymyślić swoją własną szczoteczkę do zębów! Tak, żeby Directioners mogli śpiewać swoje ulubione piosenki z ich idolami podczas mycia zębów!"
  • "Myślisz, że bycie Directioners jest łatwe? Jesteśmy krytykowani i oceniani każdego dnia przez wspieranie ludzi, których kochamy... Ale jest warto."
  • "3 różne auta. 3 różne kolory. Przed Państwem... Wspaniały Harry Styles!"
  • "Niall bądź moim nauczycielem polskiego!!"
  • "Powinni zrobić odcinek w "Rozmowy w toku" pt. 'Myśli, że wyjdzie za całe One Direction'."
  • "JA: Jest mi za zimno... ZAYN:... JA:... ZAYN: Czemu jesteś pod moim prysznicem? JA: Poszłam tam, gdzie zaprowadziło mnie moje serce... ZAYN: To było głębokie... Możesz zostać!"
 
Wasza B :*

PS Następnym razem postaram się, żeby były lepsze;D
PSS Jak podoba wam się Little Things? Piszcie!:)

Imagine - Niall (IX)

Dzisiaj wstawię zapewne tylko ja, bo B męczy się nad Quo Vadis, które mamy na poniedziałek, a ona dopiero dzisiaj zaczęła. Trzymam za nią kciuki;D
Ten imagine był pisany na pewien konkurs. Miał się on pojawić dopiero po ogłoszeniu wyników, ale doszłam do wniosku, że i tak nie mam szans, więc mogę go wstawić. Poza tym dawno nie było naszego gorącego Irlandczyka^^




- Cześć Alice, co u ciebie? – powiedziałam z uśmiechem do mojej znajomej, która pracowała w siłowni jako recepcjonistka.
- James zaprosił mnie na randkę! – pisnęła z podekscytowaniem.
- Mówiłam, że to zrobi. Pasujecie do siebie – podeszłam i uściskałam ją serdecznie.- To kiedy się spotykacie?
Nie zdążyła odpowiedzieć, ponieważ zadzwonił telefon. Odebrała go, a ja skierowałam się w stronę szatni. Przebrałam się w swój standardowy zestaw (legginsy, biała bokserka oraz buty do biegania) i wyszłam na salę. Zaczęłam od rozgrzewki, a potem przeszłam do moich standardowych ćwiczeń. Miałam już wszystko zaplanowane, ponieważ chodzę na siłownię 2 razy w tygodniu, od paru miesięcy. Nie spodziewałam się, że będę to kiedykolwiek robić, ale jakiś czas temu postanowiłam zadbać o siebie. Jem zdrowe rzeczy i regularnie uprawiam sport. Moim ulubioną aktywnością było bieganie, podczas którego zawsze słuchałam muzyki. Przeważnie było to One Direction. Kochałam ten zespół. Dzisiaj nie było inaczej. Weszłam na bieżnie i zaczęłam truchtać w rytm Another World.Zawsze kiedy mam słuchawki na uszach, nie zwracam uwagi na otaczający mnie świat, więc gdy ktoś dotknął mojej ręki omal się nie przewróciłam.
- Przepraszam, nie chciałem – zapytał ktoś głosem, w którym można było usłyszeć irlandzki akcent. Wyłączyłam urządzenie do ćwiczeń i stanęłam naprzeciwko mojego rozmówcy. Był to niebieskooki blondyn, który wydawał mi się skądś znajomy.
- Nic się nie stało, przecież codziennie prawię dostaję przez kogoś zawału…- powiedziałam z sarkazmem. Chłopak zaśmiał się krótko i obdarzył mnie uśmiechem
- Jestem Niall, a ty?- wyciągnął przed siebie rękę, a ja nie potrafiłam nic powiedzieć. Stałam i tempo wpatrywałam się w niego. Wreszcie skojarzyłam skąd go znam. To był Niall Horan z 1D.- Halo? Słyszysz mnie? – po chwili pomachał mi ręką przed twarzą. Zarumieniłam się i spuściłam wzrok
- Przepraszam, po prostu…
- Czyli wiesz z kim masz do czynienia… Jesteś naszą fanką? – bardziej stwierdził niż spytał.
- Może…- spojrzałam na niego i uśmiechnęłam się słodko.
- To dowiem się, jak „dziewczyna, która być może jest moją fanką” ma na imię? – obdarzył mnie uśmiechem, który zawsze widywałam na plakatach. Nie mogłam uwierzyć, że był on teraz tylko dla mnie.
- [T.I.]
- Ładne imię dla ładnej dziewczyny- jego słowa sprawiły, że na moich policzkach znów pojawił się rumieniec. – Może w ramach rewanżu z to, że prawie dostałaś zawału, pójdziesz ze mną coś zjeść?
- Bardzo chętnie – powiedziałam obrażając go moim najpiękniejszym uśmiechem. Dopiero co zaczęłam ćwiczyć, ale nie potrafiłam mu odmówić. Poza tym taka szansa nie trafia się często.
Poszliśmy się przebrać do szatni, oczywiście on do męskiej, a ja do damskiej. Po paru minutach spotkaliśmy się w holu. Już zmierzaliśmy do wyjścia, ale słyszałam za sobą głos Alice.
- [T.I.], czemu tak wcześnie?
- Jakoś tak nie mam ochoty ćwiczyć…- obróciłam się i spojrzałam na nią wymownie.
- Rozumiem – mrugnęła do mnie.- Miłego dnia!
Dziewczyna zaczęła rozmawiać z kimś przez telefon, a wyszłam z Niallem na zewnątrz
- To co proponujesz?- spytałam.
- Skoro jesteś naszą fanką, to powinnaś wiedzieć…
- Kto powiedział, że nią jestem? - uśmiechnęłam się zadziornie.Irlandczyk zaśmiał się krótko.
- No to zapraszam do Nando’s.
Poszliśmy na parking, ponieważ stał tam samochód chłopaka. Wsiedliśmy do niego i pojechaliśmy do restauracji. Przez całą drogę rozmawialiśmy. Wiedziałam dość sporo o nim oraz zespole, mimo to dowiedziałam się wielu nowych rzeczy. Nawet nie zauważyłam, kiedy stanęliśmy. Nialler pospiesznie wysiadł z auta i otworzył drzwi po mojej stronie
- Jaki dżentelmen…- powiedziałam, obdarzając go słodkim uśmiechem.
- To dla mnie zaszczyt Milady – wziął moją dłoń, podniósł ją do ust i pocałował jej wierzch. Po raz kolejny na mojej twarzy zagościł rumieniec. – Zapraszam na obiad – nie puścił mojej ręki, tylko ujął ją mocniej i zaprowadził mnie do restauracji.
Usiedliśmy przy stoliku, stojącym przy wielkim oknie. Widzieliśmy przez nie wielu ludzi, jednak nie zwracaliśmy na to zbyt dużej uwagi. Kontynuowaliśmy naszą rozmowę, gdy podszedł do nas kelner.
- Część Niall, podać to co zwykle?- zapytał.
- Nie, tym razem coś innego- Zadziwiasz mnie chłopie- zaśmiał się i położył na stole 2 karty z daniami. – Jak mniemam nie muszę wam niczego polecać. Zawołajcie mnie, jak coś wybierzecie
Wzięłam do ręki menu. Byłam tutaj pierwszy raz, więc nie wiedziałam co wybrać.
- Co bierzesz?- spytał mój Irlandczyk.
- Sałatkę…
- Naprawdę? – spojrzał na mnie z powątpiewaniem.
- Ej! Nie każdy ma takie szczęście, że je ile chcę, a nie tyje!
- Masz świetną figurę… Nie wiem, o co ci chodzi
- Od paru miesięcy dbam o siebie. Nie mam zamiaru tego zaprzepaszczać.
- Jak raz coś zjesz, to ci się nic nie stanie…- mruknął.
- I mówi to osoba, która nigdy się nie odchudzała…- powiedziałam ze złością i wstałam od stołu.
- Gdzie idziesz?- spytał przerażonym głosem.-Przepraszam, nie chciałem…
Spojrzałam na niego. Był naprawdę zawiedziony, że chcę go zostawić
- Dobra, raz mogę się obyć bez sałaty – uśmiechnęłam się do niego i wróciłam na swoje miejsce.
- Dziękuję – uśmiechnął się szeroko.- To pozwolisz, że ja zamówię?
- Jasne, ale pamiętaj, że ja nie jem tyle co ty.
- W razie czego zjem za ciebie- wstał i poszedł zamówić jedzenie. Jego nieobecność nie trwała długo, po chwili siedział naprzeciwko mnie.- Będziemy musieli chwilę poczekać
- Panie Horan, zadziwia mnie pan…
- Jeszcze mnie nie znasz- uśmiechnął się tajemniczo.
Rozmawialiśmy ze sobą, jakbyśmy byli parą najlepszych przyjaciół. Nie było tematu, którego byśmy nie poruszyli. Jednak mało wspominaliśmy o zespole. Dopiero, gdy jakaś fanka poznała Nialla, zaczęliśmy o tym rozmawiać.
- Zawsze dziewczyny wypytują mnie o resztę, ale ty tego nie robisz. Dlaczego? – spytał znienacka.- Nie interesuje cię to?
- Interesuję, ale wydaję mi się, że możesz mieć dość takich pytań. Razem z chłopakami macie co chwilę jakieś wywiad. Nie chciałabym, żebyś teraz się czuł, jak na którymś z nich.
- To miłe, że myślisz o mnie. Od pewnego czasu robi to coraz mniej osób…- wbił swój wzrok w stół. Wyciągnęłam rękę i chwyciłam nią policzek chłopaka, gdy spojrzał na mnie ze zdziwieniem, cofnęłam ją zawstydzona.
- Przepraszam, nie mogłam się powstrzymać…
- To było przyjemnie… Masz zimne dłonie…
- Mam tak od dziecka…- uśmiechnęłam się słabo.
Irlandczyk chciał coś powiedzieć, ale przynieśli nam jedzenie. Był to kurczak, który mieliśmy zjeść wspólnie. Nigdy nie widziałam, żeby ktoś tak podawał drób. Nałożyłam małą porcję na mój talerz i spróbowałam z obawą. Jak się okazało zupełnie nie potrzebną, ponieważ mięso było pyszne oraz rozpływało się w ustach.
- Niall! Co jest cudowne!- powiedziałam zdziwionym głosem.
- Wiedziałem, że ci zasmakuje chłopak- krótko się śmieję.- Nic nie mów, bo nam wystygnie.
Danie nie gościło długo na naszym stole. Chociaż większością zajął się Horan, ja zjadłam tyle co nigdy. Nie przypuszczałam, że mam tak pojemny żołądek.
- To jak mogę cię częściej zapraszać na obiad? - uśmiechnął się.
- Oczywiście- odwzajemniłam uśmiech- ale jak dalej tak będzie, to te parę miesięcy diety pójdzie na marne. Chociaż pewnie szybciej zbankrutuję, więc jest szansa…
- Zbankrutujesz?! Przecież ja płacę!
- Ale…
- Nie ma „ale”! Ja cię zaprosiłem, ja płacę! Bez dyskusji!
- To już więcej razy nigdzie z tobą nie pójdę…
- Co?! Ani mi się waż! Bo mnie popamiętasz! - chociaż uśmiech nie schodził mu z twarzy, wiedziałam, że nie żartuje.
Chłopak zapłacił rachunek i wyszliśmy. Było już dość późno, ponieważ na siłownię chodziłam zawsze w godzinach popołudniowych, a w Nando’s zleciało nam bardzo dużo czasu. Niall odwiózł mnie do domu. Zaparkował tuż pod moim blokiem i wyszedł z samochodu, żeby się pożegnać.
- Dziękuję Ci za ten dzień, był cudownie- przytuliłam mocno Horana.
- Czyli jest szansa na kolejny raz?
- Oczywiście! Przecież już ci to obiecałam
- Chciałem się upewnić- uśmiechnął- To dasz mi swój numer, żebym nie musiał wystawać pod twoim domem?- zaśmiałam się i podałam mu swój numer.
- To do zobaczenia- zmierzałam w kierunku drzwi, gdy usłyszałam jego głos.
- Zapomniałem się zapytać. Załóżmy, że lubisz One Directon. Który z nas byłby twoim ulubieńcem?
- Zgadnij…- uśmiechnęłam się tajemniczo, pocałowałam blondyna w policzek i pobiegłam do domu.
Nie mogłam uwierzyć we własne szczęście. Byłam na obiedzie z samym Niallem Horanem! Przez myśl przeszła mi obawa, że zaraz zapomni on o mnie, ale po chwili dostałam SMSa, który rozwiał wszelkie moje wątpliwości.

Hej [T.I]! Tu Twój ekspert w odchudzaniu;)
Nie mogę się doczekać kolejnego spotkania z tobą;]

Mimo że całą noc pisaliśmy ze sobą, to rano czułam się wypoczęta.
Tak zaczęła się historia pięknej przyjaźni, która powoli zmienia się w coś większego…


Napisała E(która już prawie oswoiła się z myślą, że udziela się na tym blogu)

PS. Przepraszam, że na razie wstawiam tylko opowiadania, ale potem to zmienię. Dajcie mi chwilkę, żebym mogła się "wdrożyć";)
PSS. Kończą mi się moje gotowe imaginy, dlatego następny będzie już pisany na bieżąco;)
PSSS. Dziękuję za komentarze pod poprzednim postem. Nie wiedziałam, czy dobrze zrobiłam, przyjmując propozycję pisania tutaj(nadal tego nie wiem...), ale dzięki takim ciepłym słowom czuję, że może dobrze się stało;]
PSSSS. Powoli zamieniam się w B z tymi "post scriptum";)


poniedziałek, 29 października 2012

Little Things - tłumaczenie

Jak wiecie można teraz znaleźć "Little Things' w internecie... więc poniżej wklejam piosenkę, tekst i moje tłumaczenie, które chyba zamieszczę na tekstowo.pl :) Nie ważne... Please enjoy:*

link do piosenki ( filmik nie chciał mi się zgrać na bloga :C )


Oryginalny (angielski) tekst

Zayn:
Your hand fits in mine, like it’s made just for me
But bear this in mind it was meant to be
And I’m joining up the dots with the freckles on your cheeks
And it all makes sense to me...

Liam:

I know you’ve never loved the crinkles by your eyes when you you smile
You’ve never loved your stomach or your thighs
The dimples in your back at the bottom of your spine
But I’ll love them endlessly

Zayn & Liam:

I won’t let these little things slip out of my mouth
But if I do
It’s you (Oh it’s you) they add up to
I’m in love with you, and all these little things

Louis:

You can’t go to bed without a cup of tea
And maybe that’s the reason you talk in your sleep
And all those conversations are the secrets that I keep
Though it makes no sense to me

Harry:

I know you’ve never loved the sound of your voice on tape
You never want to know how much you weigh
You still have to squeeze into your jeans
But you’re perfect to me...

Harry & Louis:

I won’t let these little things slip out of my mouth
But if it’s true, it’s you
It’s you they add up to
I’m in love with you and all these little things

Niall:

You’ll never love yourself half as much as I love you
You’ll never treat yourself right darlin'
But I want you to
If I let you know I'm here for you
Maybe you'll love yourself like I love you oh

Harry:

I’ve just let these little things slip out of my mouth
Because it’s you, oh it’s you, it’s you they add up to
And I’m in love with you and all these little things

All:

I won’t let these little things slip out of my mouth
But if it’s true, it’s you
It’s you they add up to
I’m in love with you and all your little things



Tłumaczenie na polski: 

'Little Things' - Małe Rzeczy (drobiazgi)

Zayn:
Twoja ręka/dłoń pasuje do mojej
Tak jakby po prostu była stworzona dla mnie
Ale pamiętaj o tym, to musiało tak być
I łączę kropki z piegami na twych policzkach
I to wszystko ma sens dla mnie

Liam:
Wiem, że ty nigdy nie kochałaś/lubiłaś zmarszczek przy twoich oczach, kiedy się uśmiechasz
Nigdy nie kochałaś/lubiłaś swojego brzucha albo swoich ud
Dołeczki na twoich plecach na dole twojego kręgosłupa
Ale będę kochał je w nieskończoność

Zayn & Liam:
Nie pozwolę by te małe rzeczy, wymknęły się z moich ust
Ale jeśli to zrobię
To ty [Och, to ty], zsumują się do
Jestem w tobie zakochany i (kocham) te wszystkie małe rzeczy

Louis:
Nie możesz iść do łóżka bez filiżanki herbaty
I może to jest powód, przez który mówisz przez sen
I wszystkie te rozmowy są sekretami, które trzymam
Chociaż/pomimo to nie ma sensu dla mnie

Harry:
Wiem, że nigdy nie kochałaś/lubiłaś dźwięku swojego głosu na taśmie
Nigdy nie chcesz wiedzieć ile ważysz
Nadal musisz się wciskać w swoje jeansy
Ale jesteś perfekcyjna/idealna dla mnie

Harry & Louis:
Nie pozwolę by te małe rzeczy, wymknęły się z moich ust
Ale jeśli to prawda, to ty
To ty, jeśli zsumujemy je do
Jestem w tobie zakochany i (kocham) te wszystkie małe rzeczy

Niall:
Nigdy nie będziesz kochać siebie nawet w połowie tak, jak ja cię kocham
Nigdy nie będziesz traktować siebie poprawnie, kochanie
Ale chcę, żebyś (to zaczęła robić)
Może pokochasz siebie tak, jak ja cię kocham oh

Harry:
Właśnie pozwoliłem by te małe rzeczy, wymknęły się z moich ust
Ponieważ to ty [Och, to ty], zsumują się do
Jestem w tobie zakochany i (kocham) te wszystkie małe rzeczy

Wszyscy:
Nie pozwolę by te małe rzeczy, wymknęły się z moich ust
Ale jeśli to prawda, to ty
To ty, jeśli zsumujemy je do
Jestem w tobie zakochany i (kocham) te wszystkie małe rzeczy




Wasza B:* 








Imagine - Harry (XII) --> Ciche zabójstwo:D

Taaa... Jak ja kocham być w takim stanie... Później podziękuję za to B... Dobra muszę się wziąć w garść i napisać coś normalnego!
B już napisała o mnie parę słów w poprzednim poście, więc ja nie będę tego robić;) Chyba trafiła z tym cichym mordercą, bo mam w planach zabójstwo. Ups... Nie powinnam tego mówić...
Przepraszam, że to wszystko jest takie pogmatwane, ale nadal jestem w szoku i nie umiem przez to normalnie myśleć. Najlepiej będzie jeśli przejdę do imagine, bo zaraz zacznę gadać/pisać jakieś dziwne rzeczy... Napisałam go jakiś czas temu i jest on częścią takiego większego opowiadania, dlatego zanim go wstawiłam, musiałam thochę nad nim popracować, żeby dało się go czytać;)


-POLSKA-

22 grudnia 2012
Znam One Direction, odkąd powstało. Poznałam ich, ponieważ byłam/jestem najlepszą przyjaciółką Zayna. Nie będę tu pisać, jak się poznaliśmy, to długa i pokręcona historia. Najważniejsze jest to, że nigdy gdy nie czułam do niego niczego więcej. Był dla mnie jak brat, którego nie miałam. To Harry zawsze mi się podobał. Tak, tak... Nikt inny tylko słynny Harold Edward Styles. Na początku znajomości nienawidziłam go, znaczy tak tylko mi się wydawało. Chociaż myślałam o nim, jak najgorzej to zawsze w moje serce biło innym rytmem, gdy go widziałam. A robiłam to często... Najpierw nie wiedziałam co się ze mną dzieję, dopiero potem uświadomiłam sobie prawdę. Zakochałam się w nim, a najgorsze było to, że z każdym dniem moje uczucie do niego było coraz silniejsze. Nauczyłam się z tym żyć, dlatego dzisiaj udaje mi się żartować z faktu, że nie jest stały w uczuciach i często przyprowadza sobie fanki na noc. Nie wie o tym prawie nikt. Jakiś czas temu powiedziałam Zaynowi. Nie wiem, czy był to dobry wybór, ale musiałam się komuś wygadać. Potem dowiedziała się Danielle - dziewczyna Liama. Teraz już była... Ale mimo to nadal utrzymuję z nią kontakt, nie tylko dlatego, że zna mój sekret...
Pochodzę z Polski. To tam mieszkają moi przyjaciele, którzy nie mają pojęcia, że znam 1D. To dlatego im nie powiedziałam, w kim ulokowałam swoje uczucia. Przez to, że jestem Polką i jeszcze chodzę do szkoły, nie mogę spędzać całego mojego czasu w Londynie. Szczerze mówiąc cieszę się z tego, ponieważ nie widuję Stylesa codziennie osobiście. Te wszystkie plotki na jego temat, które pojawiają się w gazetach bolą. Jednak nie aż tak, jak spotkania z “dziewczynami” Hazzy
Ale nie to najbardziej boli... Więc co? Obojętność Harry’ego w stosunku do mnie i fakt, że nie mam u niego szans... Bo ja zawsze będę tylko przyjaciółką.... Czasem wydaję mi się, że zachowuje się w stosunku do mnie, jakbym była kimś więcej... Ale wiem, że to tylko moja wyobraźnia płata mi figle...

Oderwałam długopis od kartki i cisnęłam go w najdalszy kąt pokoju. “Czym ja sobie na to zasłużyłam?! Dlaczego nie mogłam się zakochać w chłopaku, u którego mam chociaż minimalne szansę!?” Nie mogłam powstrzymać łez, które kapały na mój pamiętnik. Postanowiłam go prowadzić, ponieważ myślałam, że to mi pomoże. Na razie tylko pogarsza całą sytuację... Nie chciałam, żeby ktoś widział mnie w takim stanie, ale niespodziewanie moja mama weszła do pokoju. 
- Taksówka już czeka na dole... - mimo, że chciałam ukryć swoje łzy, moja rodzicielka, je zauważyła.- Co się stało, dlaczego płaczesz?
- Nic, nie martw się...-mówię ocierając oczy wierzchem dłoni. 
- Jesteś moją córką, jak mam się nie martwić...
- Proszę, nie pytaj... -zaczynam w pośpiechu pakować swoje rzeczy do torebki, nie zapominając o "pamiętniku".- Ja już pójdę, bo się spóźnię. To do zobaczenia! Wesołych Świąt!- całuję mamę w policzek i schodzę do taksówki.
- Pozdrów ciocię...-słyszę jej zrezygnowany głos, gdy wsiadam do auta. Macham jej na pożegnanie i odjeżdżam na lotnisko.

-LONDYN-

Lot minął bez problemowo, ale na lotnisku od początku mi coś nie pasowało. Zayn obiecał, że przyjedzie po mnie, ale tak się nie stało. Te Święta chciałam spędzić z moją ciocią, która mieszka tuż obok rodziny Malika, więc miałam się z nim zabrać. Muszę pojechać do domu chłopców sama. Nawet wolę taki obrót sprawy, ponieważ kocham podróżować londyńską komunikacją miejską... Kiedy docieram pod wille zespołu, moje złe przeczucie się jeszcze się nasilają. Pukam do drzwi i czekam, aż ktoś mi otworzy. Robi to Harry, który widząc mnie omal nie dostaje zawału.
- [T.I.]Co ty tutaj robisz?!-pyta zdenerwowany.
- Miałam pojechać z Zaynem do Bradford. Moja ciocia mieszka koło jego rodziny, pamiętasz?- mówię zdezorientowana.
- No tak... Coś sobie przypominam...-przesuwa się, żebym mogła wejść do domu.- Chodź, musisz coś wiedzieć
Przechodzę przez drzwi, zostawiam swoje rzeczy na korytarzu i idę do salonu
- [T.I.]...- zaczyna mówić Loczek.- Bo jest sprawa... Oni wyjechali wcześniej...
- Jacy oni? O czym ty mówisz?
- Wróciliśmy wczoraj rano, więc Zayn, Liam i Niall postanowili pojechać do rodziny wcześniej. Lou wyjechał jakąś godzinę temu. Mnie też miało nie być, ale coś mnie powstrzymało-uśmiecha się zadziornie 
- Harry, znowu? Nawet w Święta żadnej nie odpuścisz?-mówię to luźnym tonem, ale czuję się strasznie ”Czemu mi on to robi?! Ja nigdy nie będę miała szans na jakieś cieplejsze słowa, spojrzenie, gesty...”
- Co?! Jak mogłaś tak pomyśleć!? Nie jestem puszczalski!-mówi urażonym głosem.
- To w takim razie, co cię zatrzymało?-przewracam oczami.
- Zaspałem...
- Oczywiście...
Styles opiera się o framugę drzwi, w których stoi i krzyżuje ręce na piersiach.
- Nie wierzysz mi, a tak bardzo chciałem ci pomóc...
- Niech będzie... Wierzę ci. To jak załatwisz mi transport do Bradford?- pytam z nadzieją.- Będę twoją dłużniczką...
- Kusząca propozycja... Ale mam inny pomysł
- Boję się...
- To dobrze...-uśmiecha się, więc momentalnie moje nogi się uginają.-Pojedziesz ze mną...
- Gdzie?!
- Do Holmes Chapel-z twarzy Loczka nie schodzi uśmiech.-I nie chcę słyszeć sprzeciwu!

-HOLMES CHAPEL-

Z Harry’m Stylesem się nie dyskutuje... Zwłaszcza jeśli kochasz go do szaleństwa i zrobiłabyś dla niego wszystko...

- Co tam piszesz? Chcesz zostać pisarką?
Podskakuję na dźwięk jego głosu. Wiem, że to głupota pisać to wszystko, kiedy on siedzi koło mnie, ale nie potrafię się powstrzymać... Poza tym Hazza nie zna polskiego i prowadzi teraz samochód, więc nie zwraca na mnie uwagi... W sumie to on nigdy nie zwraca na mnie uwagi...
- Pracę na angielski...-kłamię. Nie umiem tego robić dobrze, ale on nie rozpozna, że go oszukuję.
- Zadali ci coś na Święta? Wiesz, że zawsze służę ci pomocą
- Poradzę sobie...-mówię pod nosem.
- Coś się stało? Uśmiechnij się! Jest 22 grudnia, za chwilę Boże Narodzenie!
„Tak, stało się. Głupia, uległam jego namowom i spędzę te Święta z jego rodziną... Nie musiał się za bardzo wysilać, żeby mnie nakłonić do tego. Jestem taka słaba... Mogłam wsiąść w byle jaki pociąg do Bradford, ale nie musiałam się zgodzić! Moja ciocia już wiedziała, że nie przyjadę. Chyba się trochę ucieszyła, bo może spędzić ten czas ze swoim nowym chłopakiem”
- Już jesteśmy...-wysiada z samochodu i po chwili otwiera drzwi po mojej stronie.
- Jak gentelman...-uśmiechnęłam się słodko.
- Przecież nim jestem-odwzajemnia mój uśmiech.- Zapraszam w moje skromne progi
Wchodzimy jak najszybciej do domu, ponieważ w każdej chwili mogą pojawić się fanki
- Już jesteśmy!-krzyczy.
U szczytu schodów pojawia się Gemma, a z kuchni wychodzi Anne
- Witajcie-przytulając nas.- [T.I.], co za miła niespodzianka. Nie wiedziałam, że przyjedziesz
- Ja też nie, ale Zayn o mnie zapomniał i on się uparł...-zerkam na Stylesa.
- Przecież się zgodziłaś...
- Ja się nie chcę narzucać. Jeśli będę przeszkadzać, to wyjadę
- Weź przestań z tym narzucaniem. Cieszymy się, że przyjechałaś.
- Chodź pokaże ci, gdzie będziesz mieszkać-mówi Gemma.
Wchodzę na górę, przytulam ją i idziemy do pokoju dla gości. Zawsze się przyjaźniłyśmy. Mówiłyśmy sobie dużo, ale ona nie wiedziała nic o mojej słabości do jej brata.
- Mam nadzieję, że ci wystarczy...
- Jest świetny. Przecież wiesz, że nie lubię przepychu...
- Dobrze, że przyjechałaś. Nie widziałyśmy się tyle czasu, wreszcie będziemy mogły pogadać;) To ja cię zostawiam samą...
Wychodzi z pokoju, a ja rzucam się z bezsilnością na łóżko.


25 grudnia 2012
Dzisiaj Boże Narodzenie... Mam mętlik w głowie, nie wiem co myśleć... Dopiero dzisiaj piszę, ponieważ byłam bardzo zajęta. Świetnie, nie udało mi się opisać chociaż dwóch dni po rząd... Chyba się do tego nie nadaję...
Tegoroczne Święta spędzam w domu Harry’ego. Co za ironia, nieprawdaż? Ale nie jest źle. Prawie cały czas nie ma go w domu. Zachowuje się bardzo dziwnie. Nie wiem, o co mu chodzi... Pierwszy raz widzę go takiego. Jednak szczerze mówiąc cieszę się, że tu przyjechałam. Tęskniłam za jego rodziną, to cudowni ludzie.
Szczerze mówiąc to się dziwie, że on mnie zaprosił. Przyjaźnimy się, ale nie jesteśmy ze sobą jakoś szczególnie związani. Resztę zespołu traktuję, jak braci. Jednak Harry był dla mnie zawsze przyjacielem. Coraz bardziej nie rozumiem jego zachowania

Ktoś puka do drzwi, więc przestaję pisać.
- Proszę...-mówię, a do pokoju wchodzi Anne.
- O, już nie śpisz. Mogłam przyjść tu od razu, a nie do Harry’ego:)
- Zawsze byłam rannym ptaszkiem, mimo że kocham spać... Mam takie sprzeczności w sobie;)
- Śniadanie już czeka. Ubierz się i zejdź
- Mogłaś powiedzieć, pomogłabym ci.
- Wczoraj już się napracowałaś przy kolacji-wychodzi z pokoju.
Wstaję z łóżka zostawiając mój pamiętnik otwarty, ponieważ nikt nie zna polskiego. To plus mojego pochodzenia. Kiedy już jestem ogarnięta, schodzę do salonu. Są tam, już wszyscy, nawet Hazza, który dziwnie na mnie patrzy. Jemy świąteczny posiłek i rozpakowywujemy prezenty. Każdy coś dostaje, nawet dla mnie się coś znalazło. Nagle rozdzwania się mój telefon
- Halo?-mówię do słuchawki.
- Hej piękna. Wszystkiego najlepszego! Przepraszam, że dzwonię dopiero teraz.
- Nie ma sprawy, przecież wy nie obchodzicie świąt, poza tym dobrze dzwonisz. Tylko w Polsce obchodzi się Wigilię
- To mnie nie usprawiedliwia. Znamy się tak długo, powinienem pamiętać. Jak tam ci?
- Dobrze...
- Wiem, ze jest ci trudno... Przepraszam, zawaliłem sprawę...
- Przestań przepraszać! Nie pozwalam ci się o nic obwiniać! Niczego nie zawaliłeś, po prostu los tak chciał.
- Niech ci będzie... Trzymaj się i pozdrów resztę. Do zobaczenia
- Pa...
Rozłączam się i odkładam komórkę, na stolik przed telewizorem.
- Macie pozdrowienia od Zayna...-zwracam się do reszty. Momentalnie Harry wstaje od stołu i wychodzi na dwór trzaskając drzwiami wejściowymi.-Co się stało?
Wpatruję się w resztę ze zdziwienie, ale oni uparcie milczą. Biorę swoją kurtkę i wybiegam na dwór. Jest przeraźliwie zimno, ale nie zwracam na to uwagi i biegnę przed siebie nawołując Loczka. Kiedy już zupełnie tracę nadzieje na odnalezienie go, przypomina mi się miejsce, w które raz mnie zabrał. Postanawiam tam pobiec. Już z daleka rozpoznaję znajomą sylwetkę
- Harry...-podchodzę do niego po cichu.
- Zostaw mnie!-odwraca się ode mnie, żeby ukryć łzy.
- Powiedz mi, co się stało...
- Co się stało?! Nie ma sensu i tak nie zrozumiesz...
- Skąd wiesz? Ja rozumiem wiele rzeczy...
- Nie wydaje mi się-odpowiada cierpko.- Ale dam ci szansę... Jeśli ci powiem, że się zakochałem to mi nie uwierzysz, prawda? Ale to fakt... Kocham kogoś, mimo że trwa to już długo, nie mogę zapomnieć...-odwraca się i patrzy mi głęboko w oczy.- Domyślasz się  o kogo chodzi?-jego zachowanie mnie zaskakuję do tego stopnia, że nie potrafię wydusić z siebie słowa. Stoję i wpatruję się, jak zahipnotyzowana w jego zielone tęczówki.- Tak, myślałem... [T.I.] kocham cię! Szkoda, że nie czujesz tego samego do mnie...-zaczyna się ode mnie odsuwać, ale powstrzymuję go.
- Skąd wiesz?
- Kochasz Zayna...
- CO?!
- Słyszałem, jak mówiłaś Dan, że jesteś zakochana, ale nigdy nie masz szans, żeby on uznał cię za kogoś więcej, niż przyjaciółkę.
- Skąd wiesz, że nie chodziło o ciebie?
- Bo on zawsze był dla ciebie ważniejszy, widać to było po twoich gestach, słowach... 
- Harry, zawsze traktowałam cię, jak kogoś więcej. Dlatego nie tego nie widziałeś. Patrzyłam na ciebie oczami zakochanej dziewczyny, moje kolana uginały się pod wpływem twojego głosu...-nie dokończyłam, ponieważ Styles wpił się w moje usta. Zaskoczył mnie tym, ale natychmiast odwzajemniłam. Nasze usta pasowały do siebie idealnie. Był to najbardziej magiczny pocałunek w całym moim życiu. Całowaliśmy się, dopóki nie zabrakło nam tchu, wtedy oderwaliśmy się od siebie z trudem. Chłopak przytulił mnie, a ja oparłam głowę na jego piersi.
- Kocham cię-szepnął mi do ucha.
- Ja ciebie też... Nie wiesz, ile czekałam na te słowa.
- Wiem, bo też na nie czekałem... Zostaniesz moją dziewczyną?
- Chyba znasz moją odpowiedź...-szepczę. Chłopak nachyla się nade mną i złącza nasze usta w pocałunku
- Ale się pozostali się zdziwią-mówi, kiedy odrywamy się od siebie.
- Zayn, wiedział...
- I Lou...
- Pewnie reszta, też się domyślała...
- No to nie będzie niespodzianki...-jego słowa sprawiły, że oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
Staliśmy tak jeszcze długo, ponieważ żadne z nas nie chciało przerywać tej chwili. Do domu wróciliśmy już jako para.

31 grudnia 2012
No to jutro nowy rok... Czuję, że będzie on przełomowy...
Nie będę, tu już pisać... To straciło sens po tym, jak zostałam dziewczyną Harry’ego... Teraz nie muszę niczego ukrywać. Może kiedyś wrócę do pisania w tym zeszycie, ale mam nadzieję, że się nigdy tak nie stanie...


Napisała(wciąż będąca w szoku) E

PS. Obiecuję, że następny mój wpis będzie w miarę normalny;) Chociaż po mnie można się wszystkiego spodziewać...


Imagine - Liam (VIII)

Hej! Piszę imagine z Panem Paynem dla mojej wspaniałej koleżanki! Nata TF mam nadzieję że to czytasz;D Jeszcze raz życzę wszystkiego najlepszego z okazji urodzin! Zdrowia, szczęścia, poczucia humoru, które cię nigdy nie opuszcza i... i chłopców oczywiście;* 101 lat, Pani Payne! :D

-------------------------------------------------------







        





   Szłam szybkim krokiem w stronę wejścia do pobliskiego metra. Była wspaniała jesień - drzewa mieniły się wszystkimi, możliwymi barwami. Pod czapką miałam swój nieodzowny dodatek - słuchawki, dzięki którym cały czas słuchałam mojego ukochanego zespołu. Wszedłszy do budynku, kupiłam bilety i przeszłam przez bramki. Po raz kolejny raz zachwycałam się tym londyńskim środkiem transportu. W Polsce nie mieliśmy metra, a co dopiero mówić o takim metrze! Po tym jak zjechałam kilka kondygnacji ruchomymi schodami, minęłam kilka zakrętów korytarza wyłożonego mozaiką. Pomimo skomplikowanej budowy już mniej więcej wiedziałam co i jak. W biegu spojrzałam na zegarek - miałam jeszcze chwilę przed przyjazdem, ale zawsze lubiłam być wszędzie wcześniej. Zaczęłam schodzić, tym razem normalnymi, schodami. Usłyszałam wtaczający się na peron pojazd, przyspieszyłam i przeskakiwałam po kilka stopni  naraz. Nagle z mojej torby wysypały się wszystkie książki. 
- Cholera, znowu! - przeklęłam, pochylając się by je zebrać. Jednak kiedy wyciągnęłam moją rękę po Williama Whartona, zauważyłam inną dłoń na okładce - podniosłam wzrok i nie wierzyłam własnym oczom. To był jeden z nich, właśnie jego głosu słuchałam przed chwilą w słuchawce, a teraz byłam z nim twarzą w twarz. Pierwszy zareagował on, uśmiechnął się, wziął książkę, podniósł się, a za nim ja. 
- To jego najlepsza powieść - powiedział wręczając mi tom "Ptaśka".
- "Werniks" też jest całkiem dobry... - bąknęłam w odpowiedzi, tonąc w jego brązowych oczach.
- Tak, ale wolę Salingera.. Widzę, że też go lubisz. - wskazał palcem jedną książkę, którą trzymałam kurczowo pod pachą. - A przepraszam, gdzie moje maniery... - dodał zakłopotany uśmiechając się tak, że kolana mi się ugięły, co było dla mnie nowym doznaniem, jeszcze nigdy nie denerwowałam się tak przy osobniku płci męskiej. - Jestem Liam... a ty...?
       - A ty? Co tak siedzisz cicho? - spojrzał wyrywając mnie ze wspomnień. - O czym tak myślisz? No chyba się nie denerwujesz, co? Pokochają cię w zupełności, zobaczysz! - zaśmiał się serdecznie, a ja spojrzałam na niego z ukosa. Lubiłam przyglądać się jego twarzy w uśmiechu, te delikatne zmarszczki w kącikach oczu... Przeniosłam wzrok na widok za oknem. Pełno zieleni, epizodyczne rezydencje, a w tle było słychać szum fal. Jechaliśmy teraz do letniego domku samego One Direction! I Liam doskonale przypomniał mi, że nie powinnam była teraz siedzieć i myśleć o tym, jak go spotkałam i jak zostaliśmy "przyjaciółmi", ale o tym, że zaraz spotkam resztę mojego ulubionego zespołu.
- Nie denerwuję się, nie ma przecież czym... - powiedziałam pod nosem, ale na tyle głośno, żeby usłyszał. Parsknął tylko cichym śmiechem, a ja nie mogłam się nie uśmiechnąć. Zaczęliśmy rozmawiać i zanim się zorientowałam, już wjeżdżaliśmy  na podjazd jakieś willi. Teraz byłam pewna, że mam oczy wielkości pięciozłotówek. Liam zaparkował, wysiadł z auta i podbiegł mi otworzyć drzwi samochodu.
- Hmm... Dziękuję Panie Payne... - podziękowałam mu głosem, jak w tych filmach o XX wieku, kiedy chłopak ujął mają jedną dłoń i pochylił się jak kamerdyner. 
- Cała przyjemność po mojej stronie, Pani [Twoje Nazwisko]... - odpowiedział mi tym samym tonem głosu, pocałował wierch mej dłoni i oboje wybuchnęliśmy śmiechem, idąc do drzwi. Chłopak otworzył je bez wahania, po czym zaprosił mnie do środka. Jeśli z zewnątrz dom robił wrażenie, to nic nie mogło się równać z wnętrzem! Elegancki, nowoczesny, ale zrobiony w domowym stylu z lekką nutką studenckiego nieładu. 
- Może coś do picia? - zapytał mój przyjaciel, a ja skinęłam głową i już szliśmy do kuchni. - Robi wrażenie, hah... Co? Dlatego wybraliśmy to miejsce na nasz bankiet, a właściwie przyjęcie... - dodał, nalewając mi soku do szklanki, a ja nagle sobie przypomniałam o tym, co czeka mnie dzisiejszego wieczoru! Liam zaprosił mnie głównie, żeby przedstawić zespołowi, ale przy okazji tego, że zostaję tu na cały weekend, to jeszcze oni wydają wieczorem bankiet! Wybrałam kreację na tę okazję kilka dni temu, razem z moją przyjaciółką, która mi pomagała i już wtedy ją spakowałam, a teraz nie pamiętałam całkowicie o sukience spoczywającej pod stertą innych rzeczy. Wzięłam łyk soku i zauważyłam, że Liam też sobie trochę nalał. Opieraliśmy się o blat kuchennego stołu, a ja ukradkiem rozglądałam się po pomieszczeniu. Nagle usłyszałam syczenie i spojrzałam na Liama - strużka wody, wycelowana w jego tors, moczyła mu koszulkę. Po chwili ja też oberwałam. Próbując się zasłonić, przeszliśmy kawałek i schowaliśmy się za szafką kuchenną. 
- Mogę nie wyjść z tego cało, ale zaryzykuję... - wyszeptał mi do ucha, muskając jego płatek tak, że aż poczułam przyjemne dreszcze. 
- Co zamierzasz zrobić? - zapytałam przerażana po chwili... Chłopak nie zdążył mi odpowiedzieć, już wstał i rzucił się bokiem w kierunku stołu kuchennego. Dostał przy tym mocno w twarz, po czym upadł na podłogę.
- Mam go! - odezwał się męski głos z lewej...
- Raport. Agent wrogiego wydziału został zdjęty. Powtarzam. Agent wrogiego wydziału został zdjęty! - zawtórował mu inny po tej samej stronie.
- Odebrano! Gratulacje agencie 007! Znów jesteś najlepszy! - odpowiedział ktoś po prawej. 
- Tak, agenci sekcji 00 (czyt. double O)... MI6 ( czyt. em aj siks) znowu może być z was dumne! - dodał ktoś dokładnie za mną, tak że wstałam podskakując. Wszyscy w pomieszczeniu wybuchnęli śmiechem, łącznie z mym przyjacielem pod stołem.
- Haha... [Twoje imię], poznaj One Direction! Haha...! - zaśmiał się Liam, wstając.
Uśmiech sam wyszedł na moją twarz. Liam nas sobie przedstawił, dodając komentarze o infantylności niektórych osób, które bawią się jeszcze pistoletami na wodę... Chłopcy bardzo mnie polubili, gdy nachyliłam się do zegarka i wyszeptałam:"Przechwycili mnie! Jest ich czwórka... Smok poległ! Czekam na rozkazy.". 
- Miło cię poznać! - wtrącił się Louis.
- Tak! Tyle o tobie słyszeliśmy... - dodał przeciągając Zayn.
- Ona jest taka zabawna, a zarazem inteligentna... - zawtórował Niall przedrzeźniając głos Liama.
- Ale nie powiedział nam, że jesteś taka piękna... - powiedział Harry, nachylając się do mnie...
- Ejej! Przestańcie... W szczególności ty, Hazza... - mój przyjaciel odsunął jedną ręką nowego "adoratora", a ja myślałam, że zaraz wybuchnę śmiechem.
- A co z imprezą? Pomogę w przygotowaniach! - rzuciłam, aby zmienić temat. Odpowiedział mi śmiech piątki chłopców.
- Taa... Możesz... - zaśmiał się Zayn, a ja nie wiedziałam o co chodzi.
- Chodź, zobaczysz tylko coś! - powiedział, najbardziej podekscytowany wieczorem członek zespołu, chwytając mnie za rękę. Irlandczyk wyprowadził mnie tylnymi drzwiami na taras. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom! Basen, parkiet do tańczenia, bufet, a to wszystko otoczone ogrodem, gdzie na drzewach porozwieszane lampki dodawały uroku temu miejscu. Jednak nic nie mogło się równać z długą plażą i morzem w tle parkietu tanecznego. Jeszcze kilka osób krzątało się i coś rozkładało, porządkowało dookoła. Jak się dowiedziałam (od Nialla), będzie katering, który przyjedzie za godzinę, żeby mieć pół godziny przed przyjazdem gości. Słuchałam tego patrząc na ogród i nagle do mnie coś dotarło! Zaraz muszę się zacząć szykować!
- [T.I.]... Pokażę ci twój pokój, co? - powiedział Liam, który zauważył mój przerażony wzrok. Spojrzałam na niego i zauważyłam, że patrzy na mój mokry podkoszulek bez skrępowań. Skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej i szeptem poprosiłam o eskortę do mej tymczasowej celi, co znowu wywołało salwę śmiechu, a w konsekwencji sympatię chłopców. Liam poprowadził mnie schodami na górę i pokazał pokój gościnny, jak i łazienkę, po czym się oddalił. Przyszykowałam sobie kreację i buty oraz dodatki, a potem poszłam wziąć kąpiel. Gorąca woda sprawiała mi przyjemność, po tym jak trochę zmarzłam stojąc w mokrej koszulce. Jak się umyłam i zrobiłam sobie delikatny makijaż - włożyłam sukienkę. Do przyjazdu gości zostało z 20 minut, podobno miały tam być same sławy! Rozpuściłam włosy by opadały na moje plecy. Postanowiłam zejść na dół modląc się, żeby nie potknąć się w tych butach. Z góry słyszałam odgłosy telewizora i moich nowych przyjaciół na dole. Kiedy weszłam do salonu - wszystkie pary oczu były skierowane na mnie. 
- WOW! - powiedział Louis!
- WOW to mało powiedziane... - obrócił oczyma Mulat, po czym dodał - Niezłe panna! - i puścił mi oczko. 
- Tak... Wyglądasz zabójczo! - zaśmiał się Niall.
- Nie dziwie się, że Liam chciał mieć pokój obok ciebie... - dodał w końcu Harry i wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem, natomiast wspomniany Payne, dał mu kuksańca w bok.
Wyszliśmy na dwór, było już ciemno, więc zapalone lampki na drzewach i pływające świece na tafli basenu wprowadzały wspaniałą atmosferę. Już po chwili zaczęli zjeżdżać się goście, chłopcy szybko mnie opuścili. Co prawda poznałam kilku gości i miałam okazję z nimi rozmawiać, ale wszystkim skradłam serce dopiero na parkiecie! Tańczyłam od dosyć dawna, umiałam tańczyć prawie wszystko, więc nie dziwiło mnie, że wiele osób prosiło mnie o jeden taniec. Po kilku piruetach z jakimś Włochem, stanęłam z boku parkietu z lekką zadyszką. Nagle poczułam ciepłą dłoń na moim nagim ramieniu. Znałam dobrze te dłonie. To one 6 miesięcy temu, podnosiły moje książki na stacji metra. Chłopak nachylił się do mnie od tyłu.
- Czy moja agentka zatańczyłaby ze mną jednego? - zapytał, muskając moje ucho przy każdym wypowiedzianym słowie. Przytaknęłam i już prowadził mnie na parkiet. Z głośników poleciał wolniejszy kawałek, a my stanęliśmy naprzeciwko siebie. Liam nie wiedział zbytnio co zrobić, więc wzięłam jego dłonie i położyłam sobie na biodrach, po czym zarzuciłam własne na jego szyję. Zaczęliśmy się kołysać w rytm, a po chwili przysunęłam się bliżej niego i oparłam głowę o jego ramię. Czułam jego perfumy - uwielbiałam ten zapach. Kiedy piosenka dobiegła końca, Liam splótł swoje palce dłoni z moimi i zaprowadził mnie na plażę. Bez oporów usiadłam na piasku, a chłopak dziwiąc się usiadł obok mnie.
- To sukienka z lumpeksu - rzuciłam i ugryzłam się od razu w język.
- I co z tego,  jest piękna... [T.I.], ty jesteś piękna... - odpowiedział patrząc mi w oczy.
Wiedziałam, że nikt nas nie słyszy, byliśmy co najmniej  100 metrów od najbliższych gości. Położyłam się na miękkim piasku obok Liama, a ten objął mnie ramieniem. 
- Spójrz! Spadająca gwiazda! - przerwałam ciszę łączącą nas, wyciągając rękę w niebo. 
- Pomyśl życzenie... - zaśmiał się chicho Liam.
- Hmmm... Mam! A ty? Pomyślałeś? - zapytałam, pomimo tego, że serce waliło mi jak młotem, bo właśnie leżałam obok mojego przyjaciela, a właściwe kogoś, kto zawsze był kimś więcej. 
- Nie muszę... - zaczął i spojrzał na w moim kierunku... - Moje marzenie się już spełniło... Jesteś tutaj. - dokończył, a ja utonęłam w jego tęczówkach po raz kolejny. Liam chwycił mój policzek, a ja zamknęłam oczy, bo wiedziałam co się zaraz wydarzy. Chłopak musnął delikatnie moje usta, a ja przyciągnęłam go do siebie mocniej dzięki dłoni na jego karku. Nasz pocałunek stał się trochę bardziej namiętny, a ja nie mogłam uwierzyć czyje rozgrzane wargi właśnie całuję! Liam przerwał i odsunął się, uśmiechając się radośnie. 
- Moje życzenie teraz też się spełniło... - powiedziałam, patrząc mu w oczy.
- Szkoda, żeby coś zniszczyło taką piękną chwilę, co? - zapytał, a ja przytaknęłam. Chłopak spojrzał przed siebie na morze i nagle, jak od dotknięcia czarodziejską różdżką - źrenice mu się powiększyły, a na twarzy zagościł jeszcze szerszy uśmiech.
- Ooo,  nie...! - wykrztusiłam z siebie, wiedząc co się szykuje, gdy on zaczął ściągać mi i sobie buty.
Chłopak nie słuchając moich próśb - podniósł mnie na ramionach i już niósł w kierunku wody. Wszedł do poniżej pasa, tak że ja ledwie dotykałam nogami tafli wody...
- I jeden, i dwa, i trzy i...! - zaczął odliczać, po czym wrzucił mnie do lodowatej wody. Kiedy się wynurzyłam, rzuciłam się na niego i zaczęłam go podtapiać. Po chwili oboje byliśmy cali mokrzy, ale nie przeszkadzało nam to, żeby zacząć się chlapać i bawić jak małe dzieci. W pewnym momencie Liam przyciągnął mnie  do siebie.
- Nawet teraz jesteś najpiękniejsza... - powiedział, obejmując mój policzek,  a ja wspięłam się na palce i pocałowałam namiętnie jego zimne wargi o smaku truskawek, które pasowały idealnie do moich. Liam objął mnie w pasie...
         Wstaliśmy wcześniej z Liamem, bo wpadł nam pewien szatański plan... Zeszliśmy po cichu na dół i zastaliśmy tam całą resztę zespołu, śpiącą na kanapie! No cóż, tak długo balowali, że nie mieli nawet siły wejść po schodach... 
- Ty od lewej, ja od prawej... - wyszeptał Liam.
- Już się robi, Smoku! - zażartowałam i przeczołgałam się na lewą stronę kanapy.
- 3, 2 ..1... Już! - zawołał Liam i oboje zaczęliśmy polewać Zayna, Nialla, Harry'ego i Lou wodą z pistoletów.
- Ej! - zaśmiał się Louis.
- Przestańcie! - zaprotestował Loczek.
- To za wczoraj, chłopcy! - odpowiedziałam i nie przerwaliśmy, dopóki nie zabrakło nam wody. 
- Jak już nas tak budzicie, to byście śniadanie zrobili... -powiedział ten zawsze głodny.
- Ty? A Zayn? - nachyliłam się nad Mulatem , który, jak się okazało, spał! Ten to ma żelazny sen! Zrobiliśmy śniadanie, a ja przy posiłku wygłupiałam się razem z chłopcami i jak się miało później okazać, przez to co połączyło mnie z Liamem, takich śniadań i chwil miało być więcej.


Opracowała B:)


PS W tym tygodniu napiszę dedykację! 
PSS Ktoś był na nowym filmie o agencie 007? Piszcie w komentarzach co u was!! :)