Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiecznie głodny niall. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiecznie głodny niall. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 30 października 2012

Imagine - Niall (IX)

Dzisiaj wstawię zapewne tylko ja, bo B męczy się nad Quo Vadis, które mamy na poniedziałek, a ona dopiero dzisiaj zaczęła. Trzymam za nią kciuki;D
Ten imagine był pisany na pewien konkurs. Miał się on pojawić dopiero po ogłoszeniu wyników, ale doszłam do wniosku, że i tak nie mam szans, więc mogę go wstawić. Poza tym dawno nie było naszego gorącego Irlandczyka^^




- Cześć Alice, co u ciebie? – powiedziałam z uśmiechem do mojej znajomej, która pracowała w siłowni jako recepcjonistka.
- James zaprosił mnie na randkę! – pisnęła z podekscytowaniem.
- Mówiłam, że to zrobi. Pasujecie do siebie – podeszłam i uściskałam ją serdecznie.- To kiedy się spotykacie?
Nie zdążyła odpowiedzieć, ponieważ zadzwonił telefon. Odebrała go, a ja skierowałam się w stronę szatni. Przebrałam się w swój standardowy zestaw (legginsy, biała bokserka oraz buty do biegania) i wyszłam na salę. Zaczęłam od rozgrzewki, a potem przeszłam do moich standardowych ćwiczeń. Miałam już wszystko zaplanowane, ponieważ chodzę na siłownię 2 razy w tygodniu, od paru miesięcy. Nie spodziewałam się, że będę to kiedykolwiek robić, ale jakiś czas temu postanowiłam zadbać o siebie. Jem zdrowe rzeczy i regularnie uprawiam sport. Moim ulubioną aktywnością było bieganie, podczas którego zawsze słuchałam muzyki. Przeważnie było to One Direction. Kochałam ten zespół. Dzisiaj nie było inaczej. Weszłam na bieżnie i zaczęłam truchtać w rytm Another World.Zawsze kiedy mam słuchawki na uszach, nie zwracam uwagi na otaczający mnie świat, więc gdy ktoś dotknął mojej ręki omal się nie przewróciłam.
- Przepraszam, nie chciałem – zapytał ktoś głosem, w którym można było usłyszeć irlandzki akcent. Wyłączyłam urządzenie do ćwiczeń i stanęłam naprzeciwko mojego rozmówcy. Był to niebieskooki blondyn, który wydawał mi się skądś znajomy.
- Nic się nie stało, przecież codziennie prawię dostaję przez kogoś zawału…- powiedziałam z sarkazmem. Chłopak zaśmiał się krótko i obdarzył mnie uśmiechem
- Jestem Niall, a ty?- wyciągnął przed siebie rękę, a ja nie potrafiłam nic powiedzieć. Stałam i tempo wpatrywałam się w niego. Wreszcie skojarzyłam skąd go znam. To był Niall Horan z 1D.- Halo? Słyszysz mnie? – po chwili pomachał mi ręką przed twarzą. Zarumieniłam się i spuściłam wzrok
- Przepraszam, po prostu…
- Czyli wiesz z kim masz do czynienia… Jesteś naszą fanką? – bardziej stwierdził niż spytał.
- Może…- spojrzałam na niego i uśmiechnęłam się słodko.
- To dowiem się, jak „dziewczyna, która być może jest moją fanką” ma na imię? – obdarzył mnie uśmiechem, który zawsze widywałam na plakatach. Nie mogłam uwierzyć, że był on teraz tylko dla mnie.
- [T.I.]
- Ładne imię dla ładnej dziewczyny- jego słowa sprawiły, że na moich policzkach znów pojawił się rumieniec. – Może w ramach rewanżu z to, że prawie dostałaś zawału, pójdziesz ze mną coś zjeść?
- Bardzo chętnie – powiedziałam obrażając go moim najpiękniejszym uśmiechem. Dopiero co zaczęłam ćwiczyć, ale nie potrafiłam mu odmówić. Poza tym taka szansa nie trafia się często.
Poszliśmy się przebrać do szatni, oczywiście on do męskiej, a ja do damskiej. Po paru minutach spotkaliśmy się w holu. Już zmierzaliśmy do wyjścia, ale słyszałam za sobą głos Alice.
- [T.I.], czemu tak wcześnie?
- Jakoś tak nie mam ochoty ćwiczyć…- obróciłam się i spojrzałam na nią wymownie.
- Rozumiem – mrugnęła do mnie.- Miłego dnia!
Dziewczyna zaczęła rozmawiać z kimś przez telefon, a wyszłam z Niallem na zewnątrz
- To co proponujesz?- spytałam.
- Skoro jesteś naszą fanką, to powinnaś wiedzieć…
- Kto powiedział, że nią jestem? - uśmiechnęłam się zadziornie.Irlandczyk zaśmiał się krótko.
- No to zapraszam do Nando’s.
Poszliśmy na parking, ponieważ stał tam samochód chłopaka. Wsiedliśmy do niego i pojechaliśmy do restauracji. Przez całą drogę rozmawialiśmy. Wiedziałam dość sporo o nim oraz zespole, mimo to dowiedziałam się wielu nowych rzeczy. Nawet nie zauważyłam, kiedy stanęliśmy. Nialler pospiesznie wysiadł z auta i otworzył drzwi po mojej stronie
- Jaki dżentelmen…- powiedziałam, obdarzając go słodkim uśmiechem.
- To dla mnie zaszczyt Milady – wziął moją dłoń, podniósł ją do ust i pocałował jej wierzch. Po raz kolejny na mojej twarzy zagościł rumieniec. – Zapraszam na obiad – nie puścił mojej ręki, tylko ujął ją mocniej i zaprowadził mnie do restauracji.
Usiedliśmy przy stoliku, stojącym przy wielkim oknie. Widzieliśmy przez nie wielu ludzi, jednak nie zwracaliśmy na to zbyt dużej uwagi. Kontynuowaliśmy naszą rozmowę, gdy podszedł do nas kelner.
- Część Niall, podać to co zwykle?- zapytał.
- Nie, tym razem coś innego- Zadziwiasz mnie chłopie- zaśmiał się i położył na stole 2 karty z daniami. – Jak mniemam nie muszę wam niczego polecać. Zawołajcie mnie, jak coś wybierzecie
Wzięłam do ręki menu. Byłam tutaj pierwszy raz, więc nie wiedziałam co wybrać.
- Co bierzesz?- spytał mój Irlandczyk.
- Sałatkę…
- Naprawdę? – spojrzał na mnie z powątpiewaniem.
- Ej! Nie każdy ma takie szczęście, że je ile chcę, a nie tyje!
- Masz świetną figurę… Nie wiem, o co ci chodzi
- Od paru miesięcy dbam o siebie. Nie mam zamiaru tego zaprzepaszczać.
- Jak raz coś zjesz, to ci się nic nie stanie…- mruknął.
- I mówi to osoba, która nigdy się nie odchudzała…- powiedziałam ze złością i wstałam od stołu.
- Gdzie idziesz?- spytał przerażonym głosem.-Przepraszam, nie chciałem…
Spojrzałam na niego. Był naprawdę zawiedziony, że chcę go zostawić
- Dobra, raz mogę się obyć bez sałaty – uśmiechnęłam się do niego i wróciłam na swoje miejsce.
- Dziękuję – uśmiechnął się szeroko.- To pozwolisz, że ja zamówię?
- Jasne, ale pamiętaj, że ja nie jem tyle co ty.
- W razie czego zjem za ciebie- wstał i poszedł zamówić jedzenie. Jego nieobecność nie trwała długo, po chwili siedział naprzeciwko mnie.- Będziemy musieli chwilę poczekać
- Panie Horan, zadziwia mnie pan…
- Jeszcze mnie nie znasz- uśmiechnął się tajemniczo.
Rozmawialiśmy ze sobą, jakbyśmy byli parą najlepszych przyjaciół. Nie było tematu, którego byśmy nie poruszyli. Jednak mało wspominaliśmy o zespole. Dopiero, gdy jakaś fanka poznała Nialla, zaczęliśmy o tym rozmawiać.
- Zawsze dziewczyny wypytują mnie o resztę, ale ty tego nie robisz. Dlaczego? – spytał znienacka.- Nie interesuje cię to?
- Interesuję, ale wydaję mi się, że możesz mieć dość takich pytań. Razem z chłopakami macie co chwilę jakieś wywiad. Nie chciałabym, żebyś teraz się czuł, jak na którymś z nich.
- To miłe, że myślisz o mnie. Od pewnego czasu robi to coraz mniej osób…- wbił swój wzrok w stół. Wyciągnęłam rękę i chwyciłam nią policzek chłopaka, gdy spojrzał na mnie ze zdziwieniem, cofnęłam ją zawstydzona.
- Przepraszam, nie mogłam się powstrzymać…
- To było przyjemnie… Masz zimne dłonie…
- Mam tak od dziecka…- uśmiechnęłam się słabo.
Irlandczyk chciał coś powiedzieć, ale przynieśli nam jedzenie. Był to kurczak, który mieliśmy zjeść wspólnie. Nigdy nie widziałam, żeby ktoś tak podawał drób. Nałożyłam małą porcję na mój talerz i spróbowałam z obawą. Jak się okazało zupełnie nie potrzebną, ponieważ mięso było pyszne oraz rozpływało się w ustach.
- Niall! Co jest cudowne!- powiedziałam zdziwionym głosem.
- Wiedziałem, że ci zasmakuje chłopak- krótko się śmieję.- Nic nie mów, bo nam wystygnie.
Danie nie gościło długo na naszym stole. Chociaż większością zajął się Horan, ja zjadłam tyle co nigdy. Nie przypuszczałam, że mam tak pojemny żołądek.
- To jak mogę cię częściej zapraszać na obiad? - uśmiechnął się.
- Oczywiście- odwzajemniłam uśmiech- ale jak dalej tak będzie, to te parę miesięcy diety pójdzie na marne. Chociaż pewnie szybciej zbankrutuję, więc jest szansa…
- Zbankrutujesz?! Przecież ja płacę!
- Ale…
- Nie ma „ale”! Ja cię zaprosiłem, ja płacę! Bez dyskusji!
- To już więcej razy nigdzie z tobą nie pójdę…
- Co?! Ani mi się waż! Bo mnie popamiętasz! - chociaż uśmiech nie schodził mu z twarzy, wiedziałam, że nie żartuje.
Chłopak zapłacił rachunek i wyszliśmy. Było już dość późno, ponieważ na siłownię chodziłam zawsze w godzinach popołudniowych, a w Nando’s zleciało nam bardzo dużo czasu. Niall odwiózł mnie do domu. Zaparkował tuż pod moim blokiem i wyszedł z samochodu, żeby się pożegnać.
- Dziękuję Ci za ten dzień, był cudownie- przytuliłam mocno Horana.
- Czyli jest szansa na kolejny raz?
- Oczywiście! Przecież już ci to obiecałam
- Chciałem się upewnić- uśmiechnął- To dasz mi swój numer, żebym nie musiał wystawać pod twoim domem?- zaśmiałam się i podałam mu swój numer.
- To do zobaczenia- zmierzałam w kierunku drzwi, gdy usłyszałam jego głos.
- Zapomniałem się zapytać. Załóżmy, że lubisz One Directon. Który z nas byłby twoim ulubieńcem?
- Zgadnij…- uśmiechnęłam się tajemniczo, pocałowałam blondyna w policzek i pobiegłam do domu.
Nie mogłam uwierzyć we własne szczęście. Byłam na obiedzie z samym Niallem Horanem! Przez myśl przeszła mi obawa, że zaraz zapomni on o mnie, ale po chwili dostałam SMSa, który rozwiał wszelkie moje wątpliwości.

Hej [T.I]! Tu Twój ekspert w odchudzaniu;)
Nie mogę się doczekać kolejnego spotkania z tobą;]

Mimo że całą noc pisaliśmy ze sobą, to rano czułam się wypoczęta.
Tak zaczęła się historia pięknej przyjaźni, która powoli zmienia się w coś większego…


Napisała E(która już prawie oswoiła się z myślą, że udziela się na tym blogu)

PS. Przepraszam, że na razie wstawiam tylko opowiadania, ale potem to zmienię. Dajcie mi chwilkę, żebym mogła się "wdrożyć";)
PSS. Kończą mi się moje gotowe imaginy, dlatego następny będzie już pisany na bieżąco;)
PSSS. Dziękuję za komentarze pod poprzednim postem. Nie wiedziałam, czy dobrze zrobiłam, przyjmując propozycję pisania tutaj(nadal tego nie wiem...), ale dzięki takim ciepłym słowom czuję, że może dobrze się stało;]
PSSSS. Powoli zamieniam się w B z tymi "post scriptum";)


niedziela, 22 kwietnia 2012

Imagine - Niall (II)




 *Niall zaprosił Cię na łyżwy. Chociaż nie umiał jeździć na nich, miał nadzieję, że go nauczysz, bo naprawdę świetnie jeździsz. Wchodzicie już  na lód, gdy Niall mówi...*
Niall: [Twoje Imię], ja nie dam rady...
Ty: Dasz, jak wejdziesz na lód i ze mną pojeździsz to dam ci buziaka...
Niall: To już, już wchodzę!
*Jako para świetnie zawsze się bawiliście i pokonywaliście swoje strachy zawsze razem. Niall wziął cię za rękę i pojechaliście. Jakoś mu szło, ale i tak trzymał się bariery. Chcesz go nauczyć jeździć na tych łyżwach, bo to jest jego słaba strona...*
Niall: Jakoś idzie...
Ty: No, zaraz się rozjeździsz...i będziesz mistrzem jeżdżenia na lodzie.
*Puszczasz rękę chłopaka, a on jedzie przed siebie...
Niall: [Twoje Imię], czemu mnie puściłaś?
Ty: Bo musisz się nauczyć jeździć sam...
*Niallowi idzie jak po maśle, kiedy słyszysz głośny huk... Widzisz, że to Niall na  podłodze, szybko do niego podjeżdżasz.*
Ty: Niall, kochanie żyjesz?
Niall: Nie, słońce, mówię od ciebie z  grobu...
*Pomagasz mu wstać, a on już rezygnuje z łyżew i schodzicie z lodu.*
Niall: Pojeździliśmy sobie...
Ty: Ale świetnie ci szło, a tak propos nic ci się nie stało?
Niall: Nie, chyba nie..Czy możemy wrócić do domu, bo tam czeka na ciebie niespodzianka?
Ty: Mhm...
*Jedziecie do domu,a ty cały czas się zastanawiasz, jaka może być ta niespodzianka. Wchodzicie do domu, a w jadalni widzisz stół posłany ładnym obrusem, a po środku leży kurczak i świeca się pali, już od dłuższego czasu, bo widzisz ile wosku już poszło.*
Ty: Wow, ty to zrobiłeś?
Niall: Tak, ale najgorsze było przygotowanie kurczaka, bo miałem na niego ochotę...
Ty: Podziwiam, cię kochanie <Dajesz mu buziaka i zasiadacie do stołu.>
*Zjadłaś tylko jakieś 1/8 kurczaka, a reszta powędrowała, do żołądka Nialla...mogłaś się tego spodziewać.*
Ty: Przepyszne...gotuj może częściej, co?
Niall: Dziękuję, chętnie... ale wtedy nic nie byłoby na stole, bo bym zjadł sam...
Ty: Haha...
Niall: Teraz, deser.
Ty: Niall...ja już nie mogę...
Niall: Jeśli nie, to zjemy później, a teraz może film?
Ty:  Z chęcią.
*Chłopak włącza jakiś romantyczny film, a na stole położył paluszki...*
Ty: Nie najadłeś się?
Niall: Nie...ale to jest przekąska dla nas <bierze paluszka do ust i wzrokiem pokazuje ci, że masz ugryźć drugą końcówkę...doszło do pocałunku.>
*W połowie filmu kładziesz się Niallowi na kolana i nadal się karmicie paluszkami. Bardzo romantycznie wyglądacie i czujecie, że tej chwili nikt wam nie zepsuje, jednak zapominacie o czterech chłopakach, którzy potrafią wszystko zepsuć, nawet szczoteczkę do zębów.*
Zayn: Ojejku, ale słodko!
Harry: Chyba słono, Zayn...
Zayn: Niby czemu"słono"?
Lou: Bo jedzą słone paluszki...?
Liam: Wasze myślenie powoli mnie de-motywuje...
*Chłopacy podchodzą do kanapy i patrzą na was z góry. Ty odwracasz swój wzrok na nich...*
Ty:<o mało sie nie zakrztusiłaś paluszkiem> Ekhemmm,witam...
Niall: Wy?! Co wy tu robicie, mieliście iść do hotelu na noc...
Harry: Cześć , Niall wyobraź sobie czterech chłopaków, przystojnych chłopaków, zamawiających pokój na parę godzin lub na jedną noc!! 
Lou: Pomyśleliśmy, że o tej godzinie będziecie już w pokoju, zamierzaliśmy tu przyjść, i nie zauważeni iść spać...
Niall: Aha, Harry twoja skromność...Zayn?
Zayn:<ma pełną  buzię jedzenia> Co?
Niall: Jesz kurczaka?
Zayn: Nie, wcale, że nie... To tu w ogóle jest kurczak?
Niall: <Odwraca głowę i patrzy na niego stanowczo, Zayn odchodzi od talerza z kurczakiem,a raczej z talerzem resztek kurczaka.>
Liam: To my swój plan spełniamy i niezauważalnie idziemy spać....dobranoc!
*Liam,Harry, Lou i Zayn dają ci buziaka w policzek, a Niall na ten widok poczerwieniał jak burak.*
Ty: Dobranoc! Niall, co taki czerwony?
Niall: Ja? Czerwony? Żartujesz?
Ty: Kochanie co się stało?
Niall: No, bo widzę ten wzrok chłopaków na tobie [T.I] i myślę, że każdy inny mógł cię teraz mieć w tej chwili...
Ty: Nialler,kocham tylko ciebie... <dotykasz ręką jego policzka>
Niall: Uff, to dobrze...ale to nie znaczy, że nigdy o ciebie nie będę zazdrosny...
Ty: Ok. <wzruszasz ramionami>
Niall: Idziemy na deser?
Ty: A czy ten deser można wziąść do sypialni?
Niall: <uśmiechnął się> Oczywiście, że tak [T.I].
*Bierze deser w jedną rękę, były to pączki, muffiny, babeczki i ciasteczka, a w drugą bierze twoją rękę...
W sypialni okazuje się że w jednym z muffinów, był pierścionek, który złączył Ciebie i Nialla w jedność już na zawsze...
 Opracowała: X                                    Korekta: B 
- "Wiem skąd się wzięły paluszki;)"




Ciekawostki - One Direction (IV)

  • Fryzura Zayna ma 6cm.

  • Niall nienawidzi, kiedy dziewczyny są na diecie [nie że coś, ale ja na serio jestem wiecznie głodna -B]

  •  Kiedy 1D było w L.A, Harry wpadł na szklane drzwi, a Niall nie mógł przestać się śmiać. Jakiś czas później sam na nie wpadł.
  • Ulubiony numer Liama to 1 [jej to mój numerek w dzienniku i moje oceny z polaka :) - X]
  •  Chłopcy chcą robić więcej twitcamów, ale ich menadżer na to nie pozwala.
  • Ed Sheeran twierdzi, że zabawa klockami Lego jest dla Nialla zbyt skomplikowana.
  •  Zayn jest bardzo dobrym słuchaczem. [to mi się podoba - X ]
  •  Liam brał lekcje śpiewu przed X-Factorem. [po co?? - X]
  •  Harry nigdy nie całował się z dziewczyną pod jemiołą. [uf, będę pierwsza! - B...tak odbija mi...]
  •  Liam chciałby pocałować Leonę Lewis pod jemiołą, ale myśli, że jej chłopak może mieć inne zdanie. 
  •  Harry wciąż czeka na namiętny pocałunek w deszczu. [hah, kto na to nie czeka - B]
  • Harry zrobił raz niespodziankę swojej dziewczynie. Wieczorem zorganizował dla niej piknik nad jeziorem, kupił nawet świece. "Nigdy nie byłem tak zdenerwowany." - mówi.
  •  Zayn ma zwyczaj gryzienia dolnej wargi. [ja też, ale tylko wtedy kiedy kłamię lub robie w B w balona :) - X] [ja też, ale tylko wtedy kiedy się denerwuję lub kiedy sytuacja po prostu tego wymaga... You know what I mean - B... X, wiem że to robisz... a dodatkowo jeszcze zaczynasz krzyczeć kiedy kłamiesz]
  •  Liam to "ten mądry", Niall "ten zabawny", Zayn "ten próżny", Louis "lider", a Harry "ten od flirtu".
  • Idealna pierwsza randka dla Harrego to oglądanie Love Actually i jedzenie popcornu. [wiem, że to jego ulubiony film! co jest trochę śmieszne... ale kit z tym... Bo ja kocham horrory, a  moim ulubionym filmem jest Way Back into love, gdzie też gra Hugh Grant- B]
  •  Idealna randka dla Zayna to romantyczny obiad i długa rozmowa.
  • Liam zachowuje się jak psychicza osoba i skacze po całym pomieszczeniu, kiedy tweetuje do niego Leona Lewis.
  •  Liam nienawidzi łyżek bardziej niż czegokolwiek, ale kiedyś powiedział, że użyłby ich gdyby jego dziewczyna go o to poprosiła.
  •  Harry mówi, że jeśli jego dziewczyna usnęłaby na jego kolanach, zrobiłby jej zdjęcie, a potem ciągle powtarzałby jej jaka jest piękna.
  •  Niall kocha swoje łóżko prawie tak samo jak jedzenie i spanie.
  •  Kiedy Niall pierwszy raz rozmawiał z Michaelem Buble, cały czas ściskał rękę Liama, ponieważ bardzo się denerwował.
  •  "Chcę mieć dziewczynę, która lubi się wygłupiać." - Niall.[taa... w naszej paczce innych nie znajdziesz-B]
  •  Harry zawsze zaraża wszystkich śmiechem.
  •  Harry rozebrał się raz na planie do naga, a Louis biegał za nim z kocem. 
  •  "Chcę mieć dziewczynę, która będzie kochała mnie za to kim jestem, nie za `Harrego Stylesa z One Directon`." - Harry.
  •  Kiedy One Direction odpadi z X-Factora to Niall płakał najbardziej.
  • Zayn zawsze chciał nagrać cover Bruno Marsa.
  •  "Moje włosy są dziwne. Jednego dnia są kręcone, a drugiego proste." - Harry. [a moje zawsze są kręcone i mają zawsze dużą objętość - B]
  •  "Chcę mieć dziewczynę, która będzie akceptowała moja wady." - Liam.   
  •  Liam rzadko pije alkohol, ponieważ ma tylko jedno nerkę i zaszkodziłoby to jego zdrowiu.
  •  Liam napisał raz piosenkę dla dziewczyny, którą lubił, zaśpiewał jej ją i zapytał czy zostanie jego dziewczyną. Powiedziała"tak", ale rzuciła go następnego dnia.
  •  Podczas podróży chłopaki z 1D bardzo dużo czytają. [to tak jak ja! potrafię czytać cały czas w środkach lokomocji - B... tak a probo, to ciekawe co czytają...]
  •  Ulubiony kolor Harrego to różowy ( i niebieski oraz fioletowy), Louisa czerwony, Nialla zielony, Zayna niebieski , Liama  fioletowy. [mój pokój jest różowy, a pościele niebieskie - X]
  •  Harry chce, żeby Louis był świadkiem na jego ślubie. 
  •  "Naprawdę nie wiem co przyciąga do mnie dziewczyny!" - Harry. [ no nie wiem... może te kręcone włosy i te słodkie dołeczki i...właściwie to sama nie wiem - B]

Opracowała: X                                     Korekta: B 


sobota, 21 kwietnia 2012

Imagine - Niall (I)








*Mieszkasz razem z chłopakami (wiadomo chyba z jakimi), a ty dzielisz pokój razem z Niallem, bo od 2 lat to twój chłopak… Pamiętasz dzień waszego poznania, jakby to było tydzień temu… Poznaliście się w supermarkecie kłócąc się o ostatnią paczkę nachos. Dzisiaj miałaś bardzo niespokojną noc, wyciągnęłaś się na łóżku i obróciłaś się w stronę Nialla… Przynajmniej w stronę, gdzie on powinien leżeć… Przebudziłaś się oszołomiona i zamrugałaś szybko oczyma. Próbowałaś sobie przypomnieć, czy wczoraj przypadkiem coś się wydarzyło, że go tu teraz nie ma… Skanowałaś każdy najdrobniejszy szczegół dnia poprzedniego i tej nocy, aż nagle przypomniałaś sobie, że w środku nocy usłyszałaś dźwięk zamykanej lodówki! Zbiegłaś na dół… I zauważyłaś swojego ukochanego, jak spał na kanapie w salonie z słoikiem majonezu w ręce… Dziwne, wczoraj go kupowałaś i miałaś wrażenie, że jeszcze wieczorem był pełny i nie otwarty, a teraz wieczko się gdzieś zapodziało, a w słoiku była ledwie połowa! Nie miałaś serca go budzić, więc pocałowałaś go w czoło, przykryłaś go kocem i opatuliłaś, jak małe dziecko… Teraz zostało to najgorsze! Wyjąć słoik tak, by go nie obudzić… Pochyliłaś się nad nim i powoli zaczęłaś wysuwać słoik… Kiedy nagle usłyszałaś "Ummmm...", po którym Niall obrócił głowę w bok… Ciche "Uf" wyrwało się z twoich ust, wyjęłaś słoik i na palcach udałaś się do kuchni, by przygotować śniadanie dla całego domu. Otwarłaś lodówkę i usłyszałaś jak ktoś ociężale wstaje z kanapy i idzie w twoją stronę. ..*
Niall: Witaj kotku… <podszedł do ciebie, przywarł do ciebie, oparł rękę o szafkę po jednej twojej stronie>
*Nachylił się do ciebie i musnął nosem twoją szyję… zamknęłaś oczy czekając na ten moment, kiedy wasze usta się spotkają, ale gwałtownie je otworzyłaś, kiedy zauważyłaś, że do się nie wydarzy, bo Niall zamiast Cię pocałować wybrał lodówkę…*
Ty: Niall, co ty robisz?
Niall: Ja? No… O tu jest! <wyciąga słoiczek z półki na drzwiach lodówki i spogląda na ciebie uśmiechając się teraz od ucha do ucha>
Ty: Czy jedzenie jest na serio ważniejsze ode mnie?! <uniosłaś głos, bo czasem Niall naprawdę przesadzał z doborem chwil na uzupełnienie deficytów białka, czy tłuszczu, czy czegoś innego, co można uzupełnić jedzeniem>.
Niall: Oh, kochanie… <przysuwa się do ciebie i bierze w wolną rękę twoją twarz> Ale skoro mogę mieć was obie… <podnosi słoiczek na wysokość twoich oczu i udaje, że o tańczy…> No dalej przywitaj się z panią Musztardową… Zobacz… [Twoje Imię] to Pani musztardowa, Pani Musztardowo to [T.I.]…
*Nie wiesz czy się śmiać, czy zrobić mu awanturę, więc lekko się uśmiechasz… Za to właśnie kochałaś Nialla, potrafił obrócić wszystko w żart, kiedy było ci smutno albo kiedy jesteś zła… Jednak mówisz…*
Ty: Niall, ale poligamia nie jest legalna… Musisz się zdecydować… <patrzysz mu prosto w oczy>
N: <odkłada musztardę na półkę, przysuwa się do ciebie, łapie cię  jedną ręką w talii, całuje w szyję, po czym szepcze do ucha> Kocham Cię nad życie [T.I.]… Jesteś dla mnie wszystkim, uzupełniasz nawet moją pustkę w żołądku, jeśli o mnie chodzi… to ja nawet mogę przestać dla ciebie jeść!
Ty: Ja ciebie też kocham i mogłabym dla ciebie rzucić wszystko… <dotykasz ręką jego torsu> Nawet robienie tego dzisiejszego śniadania… <patrzysz na niego znacząco, a on całuje cię bardzo namiętnie>
*Niall łapie Cię obiema rękoma w pasie cały czas cię całując i przerzuca cię przez ramię…*
Ty: Niall! Co ty robisz?! <krzyczysz śmiejąc się>
N: Ja iść Cię zanieść do moja jaskinia… <śmiejecie się oboje, kiedy Niall niesie cię po schodach…>
*W "jaskini" spędzacie trochę czasu i śniadanie was omija… a nie całe 3 lata później musisz już panować nie tylko nad tym jednym, ogromnym, irlandzkim żarłokiem, ale też nad dwójką waszych po ślubnych niallątek…*

Opracowała: B






Imagine - Liam (III)





*Mieszkasz razem z One Direction i twoją drugą połówką jest Liam, z którym chodzisz już ponad rok…*
~~Pewnego poranka~~
*Budzisz się rano, patrzysz, że obok ciebie leży Liam… Uśmiechasz się sama do siebie, po czym patrzysz  na zegarek… Jest dopiero 8:00 rano… możecie sobie jeszcze trochę pospać… Przytulasz się od tyłu do Liama, zamykasz oczy i już po chwili jesteś w krainie Morfeusza, jednak nie śpisz spokojnie i budzisz się po pół godzinie. Stwierdzasz, że najlepiej będzie wstać i udać na dół by zrobić wszystkim śniadanie… Nie budzisz Liama, zawsze wygląda tak słodko, jak śpi że nie masz serca tego zrobić. Schodzisz schodami i udajesz się prosto do kuchni nie spotykając, ani nie widząc nikogo po drodze. Robisz bardzo szybki przegląd lodówki i zastanawiasz się jakim cudem oni robią taką karierę i moją tak pustą lodówkę! Odpowiedź przyszła sama – Niall! I to dosłownie przyszła… Niall wszedł do kuchni, minął Cię z zamkniętymi oczami i wziął pierwszą rzecz z lodówki, którą napotkał ręką. Był to syrop klonowy w butelce do wyciskania… Niall otworzył ją, podniósł przechylił i wypił ¼ syropu na raz… Zostawił syrop na blacie stołu i poszedł do salonu obok, by się położyć i pogrążyć w głębokim śnie… "Co to było?" – pomyślałaś – "A no tak! Niall ma skłonności do lunatykowania! Ale żeby też przez sen myśleć cały czas o jednym?"… "Dobra wracajmy do śniadania" – zdecydowałaś. Właściwie to byłaś wdzięczna Niallowi za przyjście i namieszanie w twojej głowie, bo to wydarzenie rozjaśniło jednak coś w twoim umyśle, a mianowicie co dziś zrobisz na śniadanie… Naleśniki! Wyciągasz z lodówki składniki i schylasz się do szafki po patelnię, gdy nagle czujesz kogoś od tyłu…*
Liam: <jedną ręką przytrzymuje Cię w pasie, kiedy sięgasz po talerze> Witaj kochanie…
Ty: Możesz to nakryć do stołu… <odwracasz się do niego przodem i wręczasz mu talerze śniadaniowe>
Liam: Już biegnę nakryć, ale jeszcze jedna rzecz… <próbuje cię pocałować, ale się odwracasz i jego usta muskają tylko twój policzek> Coś nie tak?
Ty: Najpierw nakryj…
Liam: Niech Ci będzie…
*Liam ułożył talerze, a ty zaczęłaś rozkładać sztućce, kiedy Liam znów do ciebie podszedł, stanął za tobą, nachylił się i powiedział…*
Li: Ślicznie wyglądasz nawet przy tak prowizorycznej czynności… <szepcze Ci na ucho>
*…A ty się do niego obracasz… Chłopak odgarnia tobie kosmyk włosów i starannie wkłada ci go za ucho, po czym jego ręka powędrowała do szyi, by przyciągnąć twoją twarz do jego… Wasze usta złączyły się w długim namiętnym pocałunku… Nie odrywacie od siebie swoich ust, kiedy Liam Cię podsadza i siadasz na stole… Chłopak się nachyla do ciebie, co skutkuje tym, że kładziesz się na blacie, a Liam nadal cię namiętnie całuje, przywieracie do siebie całą powierzchnią ciała… Aż nagle mu przerywasz…*
Ty: Ej… nie teraz, bo obudzimy chłopaków…
Li: <prostuje się, obraca oczyma> Przecież oni są na górze! Na pewno nas nie słyszą…
Ty: Oni może nie, ale Niall leżący niecałe 10 metrów od nas…
Liam: <oddalił się jeszcze kawałek, zrobił taką samą minę ,jaką zawsze robił kiedy coś układało się nie po jego myśli> Przecież on ma taki twardy sen! Sama to wiesz! <wskazuje nie ciebie ręką, trochę w geście rezygnacji…>
*Fakt, wiedziałaś, że Niall ma bardzo twardy sen i to, że ma skłonności do lunatykowania… Pamiętasz tamtą noc, jakby to było dwa dni temu... To była twoja pierwsza noc tutaj, spałaś, kiedy niespodziewanie usłyszałaś jakiś hałas… myślałaś, że to włamywacze… Ale jak się okazało Niall lunatykował i schodził na dół po schodach (na pewno nie do lodówki… nie wcale…), kiedy nagle zasnął i sturlał się ze stopni, rozcinając sobie skroń… A nawet to go nie obudziło! A rana była tak rozległa, że musieli zakładać  szwy… Tak, Niall mógłby być Morfeuszem…*
Ty: Weź… Muszę robić naleśniki…
*Kończysz śniadanie, chłopcy oczywiście pochłaniają je w mgnieniu oka, reszta dnia mija Tobie szybko i bez jakiś fajerwerków… Wieczorem idziesz na koncert z chłopakami, tak na ich własny koncert… Więc gdzieś około 19:00 ubierasz się w twoją nową sukienkę, która idealnie podkreśla twoją figurę… Jest koloru kremowego i sięga tobie nad kolana… Robisz sobie naturalny makijaż i wkładasz małe diamentowe kolczyki w uszy. Schodzisz na dół, gdzie widzisz już prawie gotowych do wyjścia chłopców, pomimo tego, że do wyjazdu została wam cała godzina… Nagle słyszysz dzwonek do drzwi, więc idziesz sprawdzić kto to… Uchylasz lekko drzwi i okazuję się, że to twój stary przyjaciel, z którym często się widujesz.  Wychodzisz na ganek przed domem, kładziesz mu rękę na ramieniu i całujesz go w policzek… W końcu znacie się sponad 10 lat, a już go trochę dawno nie widziałaś, pomimo tego, że niby często się spotykacie… Chwilę z nim rozmawiasz, żegnasz się i kiedy on odchodzi wracasz do środka… Udałaś się w stronę salonu, ale w kuchni uprzedził Cię Liam…*
Li: Kto to był? <poważny głos, jakby był złym gliną>
Ty: Michał… Znasz go przecież… Mój przyjaciel… <Liam nadal wygląda na zdezorientowanego> No wiesz ten, którego znam od piaskownicy!
Li: No dobra… ale każdego przyjaciela tak całujesz? <krzyżuje ręce na klacie i opiera się o stół>
*Podchodzisz do niego bardzo blisko, przywierasz do niego i całujesz go w policzek*
Ty: Nie… Ale nie musisz być zazdrosny… <całujesz go delikatnie w usta>
Li: Ja nie… < lekko przygryzasz dolną wargę> Mówisz? Kontynuuj czemu nie muszę być… jak to było? Zazdrosny… <Liam łapie cię w talii i przysuwa cię jeszcze bardziej do siebie>
Ty: Hmmm… Może dlatego, że nie każdy zobaczyłby co mam pod tą sukienką… <Przejechałaś ręką po jego torsie przygryzając przy tym wargę…>
Li: No dobra, ty mnie przekonałaś.
*Zaczynacie się bardzo namiętnie całować, kiedy słyszycie trzask zamykanej lodówki, na chwilę przestajecie i widzicie Niall, który wychodzi z kuchni, jak gdyby nigdy nic z syropem klonowym w ręku… Odwracasz twarz w stronę Liama, gdy Niall wychodzi, spuszczasz wzrok, lekko się odchylasz, unosisz ręce i zaczynasz zawiązywanie krawata… Liam również śledzi każdy twój ruch trzymając ciebie już teraz obiema rękoma w talii. *
Ty: <kończysz zawiązywać krawat i patrzysz mu prosto w oczy> Tylko pamiętaj na koncercie, że to ja jestem twoją największą fanką… <wasze usta połączył długi czuły pocałunek>.
*Koncert się udał, a po nim znów udowodniłaś Liamowi w wspomniany wcześniej sposób, dlaczego nie musi być zazdrosny. Od tamtych zdarzeń minęło pół roku, a wy już jesteście szczęśliwą zaręczoną parą!*

 
Opracowała: B