Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tomlinson. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tomlinson. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 31 marca 2013

Louis +18 (XI)

To...napisałam takie coś z nudów..mam nadzieje,że  Wam się spodoba:) btw...jest +18..i w zamówieniach było parę z Louisem..zamówienia zrealizuję do końca kwietnia :) obiecuję że się postaram..
 


Chłopcy dziś mają spędzić cały dzień w studiu i nagrywać piosenki. Umówiłaś się z Louisem, że pojedziesz z nimi do tego studia, a po tym pojedziecie do kina lub do restauracji razem. Miałaś ochotę chociaż raz spędzić calutki dzień ze swoim chłopakiem i jego przyjaciółmi. Jesteście już z Louisem 2 lata razem, nie mieszkacie razem, bo uznaliście, że to trochę nie rozsądne...oni cały czas gdzie wyjeżdżają, a ty chodzisz na studia i pracujesz, więc tak czy śiak nie widzielibyście się zbyt często.
Każdą wolną chwilę, nie ważne gdzie i o jakiej porze, ale ważne, że razem. Tak jak teraz..masz wolne od szkoły i pracy, a Lou ma tak jakby luźny dzień..
Spędziłaś noc w domu chłopaków:
Ty: Kochanie...wstawaj po woli, bo się spóźnimy..-było już grubo po 9, a w studiu mieliście być o 10.30.
Louis: Taak..-otworzył delikatnie oczy i popatrzył na ciebie. Uśmiechną się tym swoim zabójczym uśmiechem..-wyglądasz prześlicznie..
Ty: Na pewno..w tych rozczochranych włosach, rozmazanym makijażu i w twojej starej koszuli..
Louis: Powiedziałem, że wyglądasz prześlicznie nie ważne w czym..-Objął Twoją twarz ręką i czule pocałował Twe usta... 
Ty: Lou, bo tak to nigdy nie wyjdziemy z łózka..
Louis: Może mi właśnie o to chodzi?-pocałował Ciebie jeszcze raz..
Ty: Lou...-powiedziałaś i wyskoczyłaś z łóżka do łazienki..Tommo poleciał za Tobą..-Nie otworzę drzwi..
Louis: No weź [T.I]...Jeśli będziemy razem się szykować to pójdzie nam o wiele szybciej...
Po tych 'przekonujących' słowach otworzyłaś mu drzwi..Po 30 minutach siedzieliście już całą szóstką, Zayn, Liam, Harry, Niall, Louis i ty, w samochodzie i jechaliście do celu.
Usiadłaś w studiu na kanapie i słuchałaś jak chłopacy śpiewają..Słyszysz głos Lou...spojrzałaś na niego.. Tańczy swój taniec i śpiewa patrząc na ciebie...

'Cause you, you‘ve got this spell on me
I don’t know what to believe
Kiss you once now I can’t leave
'Cause everything you do is magic
But everything you do is maa-ah-ah-gic
Ty: Kocham tego głuptasa...
Lou wychodzi i skacze na kanapę, tak że podskoczyłaś..
Ty: Ejjj..haha..ty głuptasie..
Louis: Wiesz, że Cię kocham..-zaczął ciebie namiętnie całować..
Harry: Nie żeby coś, ale nie wystarczyła wam cała noc razem..
Liam: Najwidoczniej nie..
Zayn: Ale przynajmniej nie słyszymy tego cały czas..
Powiedzieli to przechodząc obok..
Louis: Spokojnie...-Lou nie dokończył zdania bo nagle rozległ się pisk fanek na zewnątrz..
Niall: A jednak, nas znalazły...APOKALIPSA!!! 
Louis: Ratujmy się kto może!!! -Lou wziął Ciebie na ręce i zaczął tak biegać po całym pomieszczeniu, aż Liam go zatrzymał..
Ty: uu,..trochę mi się kręci w głowie...Może wyjdziecie do nich?
Zayn: [T.I] ma rację, i tak już skończyliśmy..
Niall: To co idziemy zapobiec Apokalipsie?
Harry: Co ty masz z tą Apokalipsą?
Niall: Naoglądałem się rożnych filmów, kiedy ci *spojrzał na was z Lou* się bawili..
Ty: Niall..
Liam: Idziemy?
One Direction: TAAK!
Paul: Nie zapomnieliście chyba o nas co nie..?- cała ekipa, ochroniarze i tym podobne spojrzeli na was..
Zayn: Ups..coś przeoczyliśmy..
Paul: Idźcie..[T.I], zostaniesz tutaj z nami..
Ty: tak jest..
Chłopacy poszli do fanek, a ty po schodach weszłaś na trzecie piętro i podeszłaś do okna.. Zauważyłaś coś czego nigdy nie chciałaś widzieć..Była dziewczyna Lou..Marie..*tylko nie ona* pomyślałaś sobie..* czego onna tu szuka..* Widzisz jak ona podchodzi do Lou, a on się do niej uśmiecha i przytula na powitanie..to jeszcze zniosłaś..ale kiedy on ja zaprowadził do środka trzymając ją za ramię..
Ty: Sugar Honey Iced Tea !!! Zamorduję ich dwoje...
Pobiegłaś na dół..uspokoiłaś się..
Louis: Marie, znasz już [T.I]..kochanie pamiętasz Marie..?
Marie: Oczywiście, że tak..
Ty: Kto by nie pamiętał dziewczyny z która chłopak o mało mnie nie zdradził..-uśmiechnęłaś się uśmiechem zabójcy....Do środka weszła reszta zespołu..Harry był przy tym momencie kiedy wypowiedziałaś te słowa i podszedł do ciebie..
Harry: Uspokój się...
Nie na widziałaś tej dziewczyny nie tylko dlatego, że złamała serce Lou, ale i dlatego, że zmusiła pianego Lou do zdrady...Jednak Lou tego ie zrobił, zbyt mocno Ciebie kochał nawet po pijaku..Marie, wiedziała, że nie powinna tutaj przebywać więc wyszła szybciej niż się tutaj pojawiła..
Louis: Kochanie..
Ty: Nie kochuj mi tu..
Louis: nie chciałem jej tutaj przyprowadzać..
Ty: Mhm..to czemu ją przywitałeś i wprowadziłeś ja tu..
Louis: Tak wyszło..
Ty: Tak wyszło..
Obraziłaś się i poszłaś na kanapę..po jakimś czasie pojechaliście do domu..Pobiegłaś do pokoju i zaczęłaś pakować rzeczy żeby pojechać do swojego mieszkania..
Louis: [T.I] mieliśmy iść do kina..
Ty: Ups, tak wyszło, że nie pójdziemy- powiedziałaś wściekła..
Louis wszedł do sypialni i zamkną drzwi za sobą..
Louis: Ja nie chciałem, przepraszam..wybacz mi..-podszedł i przytulił ciebie od tyłu..
Ty: Lou puść mnie..-odwróciłaś się do niego przodem- jestem, po prostu cholernie zazdrosna o ciebie..i nie na widzę tej ..
Louis: wiem...ja też jestem o ciebie cholernie zazdrosny..-delikatnie pocałował twoją szyję..-wiesz że ciebie kocham najbardziej na świecie.. 
Ty: A może przełożymy kino na później..-popatrzyłaś mu głęboko oczy..
Louis:kino nam nie ucieknie..
Zaczęliście się namiętnie całować..Zdjęłaś koszulę Lou, a on tobie..przenieśliście się na łóżko..Louis 'rzuca' się na twoje ciało namiętnie całując i powoli schodząc na duł...zaczął zdejmować twój stanik i zamierzał zdjąć twoje koronkowe underwear..nie wiedziałaś jak to zrobiłaś ale teraz to Lou leżał, a ty byłaś nad nim..powoli schodząc w dół zdjęłaś mu bokserki zębami..i przejechałaś językiem po jego członku..
Louis: Uwielbiam ciebie..
Ty: Nie zapomnisz tej nocy..
Zafundowałaś mu blow job..Lou podniósł ciebie i posadził ciebie na miednicę... Zaczęła się zabawa..chłopak wsadził w ciebie swojego penisa, co troszkę zabolało i pisnęłaś.. Zaczęliście obydwoje krzyczeć z podniecenia..ruszałaś się to w lewo to w prawo aby zrobić swojemu chłopakowi dobrze..
Lou postanowił zmienić waszą pozycję i położył ciebie na łózko..
Ty: kocham ciebie..
Louis: Ja ciebie mocniej...-po czym ciebie pocałował..skrzyżowałaś nogi na plecach chłopaka, on się do ciebie powoli zbliżał..pocałował jeszcze raz, wplótł ręce w twoje włosy i powoli wszedł..powoli przyspiesza i doprowadza was obojga do orgazmu...padacie ze zmęczenia na łóżko i nakryliście się kołdrą..po czym ze zmęczenia zasnęliście..ostatnie słowa jakie słyszeliście były słowa Nialla..
Niall: Znów ta apokalipsa w ich pokoju...
                    ~KONIEC~

p.s: Piszcie czy się podobało czy nie, bo to dla mnie bardzo ważne..
i dziękuję, że w nas wierzycie..chyba...









wtorek, 10 lipca 2012

Imagine Niall (VI)

Musiałam coś napisać o Niallu, bo naszego słodziaka dawno nie było <3



Przepiękny dzień, słońce świeci, jest około 30 stopni, a ja muszę siedzieć w więzieniu..To nie jest śmieszne...siedzę i się tutaj gotuję, ale na szczęście, nie wiem czy siedzenie w pace można nazwać szczęściem, z Niallem...powiem jak tutaj trafiliśmy...
 Dzisiaj jest nasza rocznica, 6-miesięcznica ( trochę głupio to świętować, ale Niall jest romantykiem ), Niall postanowił, że nasz dzień nie spędzimy leżąc razem w łóżku (mieszkamy ze sobą od dwóch lat), lecz na powietrzu. Nawet śniadania nie mogłam spokojnie zjeść, bo chłopak zabrał mnie do francuskiej restauracji...o boże nie wiecie jakie oni mają jedzenie pychotka...
Niall: I jak [T.I] smakuje?
Ty: Smakuje? Żartujesz sobie?- blondynkowi mina zwiędła..
Niall: Trzeba było powiedzieć to bym ciebie gdzie indziej zabrał..
Ty: Mówię, że żartujesz, bo to jedzenie jest wyśmienite..skąd wiedziałeś o tej restauracji?
Niall: Cieszę się...pamiętasz ten ostatni tydzień, co musiałem wychodzić z domu cały czas?-kiwnęłam głową- no to ja wtedy, łaziłem po mieście i szukałem idealnej restauracji na ten dzień...
Ty: Serio? Poświęciłeś swój wolny czas na naszą rocznicę? Pewnie się najadałeś, w Londynie jest pełno restauracji...
Niall: Powiedzmy, że mi się przytyło...ale je od razu spaliłem na siłowni, słoneczko...
Skończyliśmy to przepyszne śniadanie...nie wiem jak, Niall, ale ja szczerze jestem pełna i nie dam rady już nic w siebie włożyć, a żeby ruszyć się z miejsca, to już w ogóle o tym nie mówię..
Niall: To, co idziemy?
Ty: Z chęcią, ale gdzie?
Niall: To już niespodzianka...-podszedł i dał buziaka...kolana mi zmiękły..-musisz tylko ubrać się bardziej sportowo..
Ty: A dokładniej?
Niall: Na golfa...
Ty: Niall....ty i golf?
Niall: No co?
Ty: Pamiętasz naszą ostatnią grę w golfa? No, to chyba pamiętasz jak o mało nie wybiłeś wszystkim oczu?
Niall: Podszkoliłem się, spokojnie, Harry, Louis i Liam uczyli mnie...tym razem nikomu nie stanie się krzywda..
Ty: Zayn? Nie uczył?
Niall: Zayn i golf, to jest dobre pytanie...
Jego śmiech, jak ja go kocham...nawet w smutne chwile potrafi ludzi rozśmieszyć..Wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy na pole golfowe...to pole, było własnością jakiegoś bogacza..nie pozwalał na jakieś zabawy na jego trawie, czy jakieś inne rzeczy oprócz grania golfa...
Poszliśmy w stronę pierwszego dołka..
Niall: Ty, słońce zaczynasz...
Ty: Jak chcesz...
Gra była zacięta...Horan, na początku  wygrywał, ale ja go dogoniłam...ma się krzepę...przy piętnastym dołku i po dwóch godzinach gry..
Niall: [T.I] jestem głodny, a ty?
Ty: Nie, nadal mam śniadanie w brzuchu..
Niall: A ja już nie...
Ty: Jesteśmy na jakimś pustkowiu, nie znajdziesz tutaj Nandos...albo chociaż coś do jedzenia...
Graliśmy przez kolejne dwie godziny kiedy postanowiliśmy usiąść pod drzewem wiśni...
Niall: Dobre te wiśnie, chcesz?
Ty: Nie dziękuję, tobie bardziej się przydadzą...-chłopak przybliżył swoje usta do moich i pocałował namiętnie..
Niall: O widzisz? Ten facet w samochodzie ma jakiś barek, pewnie z jedzeniem..
Ty: Nie sądzę, kochanie...
Niall: A ja myślę, że to jedzenie..
Ty: Czemu my nie dostaliśmy takiego samochodziku?
Niall: Pójdę sprawdzę co tam ma...
Ty: Niall, jeszcze cie nakryje na kradnieniu....
Podszedł jak nigdy nic do tego samochodu i otworzył klapę, tego mini barku, miał szczęście,że właściciela nie było w pobliżu...Nic stamtąd nie wyją..tylko jakieś opakowania po bułkach..był zawiedziony.....Zauważyłam jak Niallowi wypadło coś  z kieszeni pod samochód...myślałam, że mi się przewidziało...
Niall: Nie wiedziałaś mojego telefonu...sory bryloczka z scyzorykiem?
Ty: emm? chyba pod tym samochodem?-wskazałam palcem..- po co ci scyzoryk?
Niall: Wiesz, no na wypadek....ostatnio mi się przydał jak musiałem pokroić pizze...
Ty: Dobra chodź po niego...
Podeszliśmy do samochodu...schyliliśmy się i "weszliśmy" pod niego, widać było tylko nasze nogi z tułowiem..w końcu Niall go znalazł...
Pan: Ekhem? Proszę, proszę kogo my tu mamy?
Miny nam zbladły, wyszliśmy spod pojazdu..
Pan: Oooo i to jeszcze z nożem pod moim samochodem? Wiedziałem, że to pole powinno być tylko do mojego użytku!
Niall: Przepraszam, pana Wilsona, za to co się stało...
Pan: O nie mnie będziesz przepraszał, tylko swoją panienkę...
Niall: Ależ ja jej nic nie zrobiłem..
Pan: Zrobiłeś młodzieńcze, teraz waszą randkę przeniesiecie gdzie inndziej....a mianowicie do więzienia..-teraz to w ogóle wyglądaliśmy jak trupy..
Niall: Za co?
Pan: Za grzebanie w prywatym samochodzie..
Teraz już nic nie powiedzieliśmy, policja nas zgarnęła, zabrała scyzoryk i wpakowała nas o tutaj...Siedzimy tu już od dwóch wspaniałych godzin...siedzimy obok siebie, przytulając się, jednocześnie czekając na ratunek...
Harry: Głuptasy wy!
Liam: Oj, będzie szlaban, wyczuwam to nosem..
Louis: Jak oni słodko wyglądają..
Zayn: Jak tu jest okropnie....
I oto nasz ratunek...zabrali nas z tego miejsca, my naszą rocznicę dokończyliśmy gdzie indziej... If you know what I mean...;)



I oto moje...coś :)
 -X

wtorek, 1 maja 2012

"So What" - przedstawienie głównych bohaterów*...

 *Głównych, bo to oni będą przedstawiać świat z swojego punktu widzenia... Postaci epizodyczne lub występujące w paru rozdziałach, będą przedstawiane na początku pierwszego rozdziału, w którym się pojawią... Post będzie miał wtedy w tytule oprócz ("So What" rozdz. # (np.) 15) znaczek %... A teraz czas na przedstawienie bohaterów, których znienawidzicie albo pokochacie...  
~~Dziewczyny~~

 Melissa Jade Lestrage, lat 18 (obecnie)

 Miejsce urodzenia: Hiszpania (jej ojcem jest Turek)Od kiedy skończyła 8 lat mieszka w Wielkiej Brytanii, od wtedy również jej najlepszym przyjacielem jest Louis...
Osobowość: Typ "cicha woda, brzegi rwie"... Wesoła, często roztargniona, z łatwością zdobywa nowe znajomości... Kiedy jest zła lub ma zły humor zaczyna mówić po hiszpańsku albo po turecku. Nie jest cierpliwa, dosyć impulsywna i odważna... Niesamowicie wierna i lojalna.
Hobby: Czytanie książek i poznawanie świata... Kocha zwiedzać i podróżować (jej rodzina często się przeprowadzała)...
Praca: Chciałaby zostać architektem wnętrz...



 Amy Jennifer State, lat 20 (obecnie)

Miejsce urodzenia: Irlandia (rdzenna)
Osobowość: Typ: "dusza towarzystwa"... Spontaniczna, trochę gadatliwa, znana jest z swojego pięknego uśmiechu.... Uwielbia się wygłupiać, ale zna granice... Bardzo empatyczna, ludzie uwielbiają się jej zwierzać... Bywa często zagubiona, a kiedy kłamie - wybucha histerycznym śmiechem...
Hobby: Kocha bawić się modą i idzie jej to świetnie... Jej całym życiem jest śpiew, robi to nawet na co dzień (np. pod prysznicem lub czasem w barze w formie karaoke)
Praca: Barmanka w BillyBobBilly, czyli w barze dla intelektualistów, który jest najczęściej odwiedzanym przez studentów. Swoją przyszłość chciałaby związać albo z śpiewem, albo z modą...



 Susan Annabeth Gordon, lat 17 (obecnie)

Miejsce urodzenia: Wielka Brytania (matka - Polka)Poznała Harrego kiedy miała 13 lat...
Osobowość: Typ "artystki tworzącej dla samej siebie"...Optymistka, codziennie biega, wysportowana, preferuje zdrowy styl życia... Ale potrafi być wiecznie głodna! Ma niezwykłą pamięć, ale nie jest "pamiętliwa"...Spontaniczna, żywiołowa, zabawna, trochę gadatliwa i nie cierpliwa, ale bardzo otwarta...Zawsze się uśmiecha, a jeśli już jest smutna to z powodu jakiejś poważnej katastrofy...
Hobby: Uzdolniona plastycznie... Maluje, rysuje, rzeźbi, dzierga, wydrapuje itd. Sztuka to jej największa pasja... nie licząc gotowania i cukiernictwa!  Uwielbia zagadki... Interesuje ją wszystko, co ją otacza...
Praca: Pomimo talentu kucharskiego, marzy o przyszłości, jako artystka... Jednak swoje prace tworzy dla siebie, a jej dotychczasowe wystawy były w formie wernisażu...



 Katie Santana Fabray, lat 19 (obecnie)

Miejsce urodzenia: Wielka Brytania (rdzenna)Jej najlepszym przyjacielem od urodzenia jest Liam...
Osobowość: Typ "robię wszystko na własną rękę"...  Dosyć wesoła i zabawna... Niezwykle empatyczna! Odważna, cierpliwa i niezależna... Nie lubi komuś być coś winna, ale jak już jest to stara się to w równej mierze wynagrodzić...
Hobby: Jej całym życiem jest muzyka... Śpiewa i tworzy...
Kocha czytać książki Kinga, ale i stare romanse (marzy o księciu z bajki)...
Praca: Pracuje w sklepie muzycznym, jest zawsze na bieżąco z wszystkimi hitami muzycznymi i nie ma takiej piosenki, której by nie znała...Myśli poważnie o pracy w stacji radiowej...



 Rachel Sue Soulberry, lat 21 (obecnie)

Miejsce urodzenia: Stany Zjednoczone 
(matka - Francuzka)
 Osobowość: Typ "niedoceniona artystka"...
Mówi biegle po francusku, mieszkała w Stanach do 14 roku życia, wtedy z rodziną przeprowadzili się do Londynu... Wierna, zabawna, ma niesamowity śmiech... Impulsywna, czasem nie myśli co robi... Ciężko dąży do wymarzonego celu i się nie podda do póki go nie osiągnie... Niesamowicie uparta, z nią nikt nie chcę się kłócić, bo wiadomo kto wygra... Chce aby wszytko szło po jej myśli...
Hobby: Dla niej tlenem jest aktorstwo i śpiew... Nie wyobraża sobie bez tego życia... Zna na pamięć całą starą filmografię... Jej idolką jest Audrey Hepburn...
Praca: Od siódmego roku życia występowała na Broadwayu... Jej kariera zwolniła tępo po tym jak wraz z rodziną zamieszkali w Londynie... Nadal występuje w teatrze, ale chce wrócić na Broadway albo przenieść się do Hollywood...





~~Chłopcy~~ 
Liam James Payne, lat 19 (obecnie)

Miejsce urodzenia: Wielka Brytania (rdzenny)
Osobowość: Typ "nie wiem co chcę"... Trochę zagubiony, nigdy nie wie co tak naprawdę chce... Pomocny, odpowiedzialny i romantyczny... Boi się łyżeczek od kiedy skończył 10 lat...Czasem, aż nad to poważny, ale lubi się też powygłupiać. Impulsywny, nie myśli co robi... Jest raczej człowiekiem czynu.
Hobby: Czytanie książek sensacyjnych i muzyka... Lubi przeglądać wszystkie zespoły i sprawdzać jak grają, więc sklep muzyczny jest dla niego drugim domem... Wysportowany - jeździ na rowerze górskim w wolnych chwilach...
Praca: Myśli o czymś związanym z muzyką, może o założeniu wytwórni? Jego przyjaciele uważają, że sam powinien spróbować swoich sił, jako piosenkarz...



Harry  Edward Styles, lat 18 (obecnie)

Miejsce urodzenia: Wielka Brytania (rdzenny)
Osobowość: Typ "wrażliwy żartowniś"... 
Skromny, ale zna swoją wartość... Wesoły, zabawny, lubi innym robić żarty i kocha się wygłupiać... ale kiedy chce, może być naprawdę dojrzały... Wrażliwy, emocjonalny i romantyczny... Potrafi złamać wszelkie zasady, jeśli coś chce osiągnąć... Nie cierpliwy, maruda...
Hobby: Straszenie i denerwowanie innych... Gra na pianinie i w tennisa... Uwielbia filmy z Hugh Grantem i Colinem Firthem...
Praca: Gdyby płacono mu za śpiew pod prysznicem, to zgarnąłby fortunę! Ale on sam, tak nie myśli... Jednak marzy o swoich pięciu minutach w showbiznesie...

 




 Zayn Jawaad Rogan Josh Malik, lat 19 (obecnie)

Miejsce urodzenia:  Wielka Brytania (pakistańskie korzenie)
Osobowość: Typ "wieczny kawaler"... Wierzy w miłość od pierwszego spojrzenia, przeżywa to codziennie... Wrażliwy i nieśmiały, ma problem z znajdowaniem sobie dziewczyn... Nawet nie szuka kogoś z kimś mógłby być na stałe, boi się "usidlenia"... Pomocny, miły i zabawny... Ma dobrą samoocenę i się tego nie wstydzi... Oddany, a najważniejsze dla niego są szczerość i wierność...
Hobby: Kocha uprawiać sport i czytać bestsellery... 
Praca: Pomagał w rodzinnej restauracji, ale odszedł by spełnić swoje marzenia o śpiewaniu... Ma nadzieję, że zostanie kiedyś piosenkarzem i będzie miał własny zespół muzyczny...



 Louis William Tomlinson, lat 20 (obecnie)

Miejsce urodzenia: Wielka Brytania (rdzenny)
Osobowość: Typ "klasowy błazen"... Optymista dla którego wygłupy i żarty są na porządku dziennym! Potrafi rozbawić każdego! Wrażliwy, ceni ludzi lojalnych i uczciwych... Nie rzuca słów na wiatr, zawsze dotrzymuje danego słowa... Stały w uczuciach, wierzy w jedną miłość na całe życie... Empatyczny i kiedy to jest potrzebne - dojrzały...
Hobby: Kocha marchewki, więc jest mistrzem w ich przyrządzaniu na różne sposoby...Reszta kuchni jest mu obca... Ma własny unikalny styl... W chwilach wolnych lubi grać w koszykówkę...
Praca: Na razie bezrobotny, ale dorabia śpiewając wieczorami w barach... Chciałby się zająć muzyką na poważnie...


 
Niall James Horan, lat 19 (obecnie)

Miejsce urodzenia: Irlandia (rdzenny)
Osobowość: Typ "chłopak z sąsiedztwa"...
Pomocny, zabawny i śmieje się swoim donośnym śmiechem, w większej mierze z niczego... Zagubiony, roztargniony, ale zawsze możesz liczyć na jego pomoc! 
Hobby: Gra na gitarze, ale to jedzenie jest jego miłością! Nie gotuje, ale jest wiecznie głodny... Uwielbia chodzić na mecze hockeya i koszykówki... I chodź na to nie wygląda, to jest "złotą rączką" w wielu dziedzinach, więc pomoże nie tylko z cieknącym kranem!!
Praca: Kocha pisać, a szczególnie własne piosenki... Marzy by zostać gwiazdą muzyki i by pracować z najlepszymi artystami na świecie...








Opracowała: B - "Bo X ma szlaban na komputer..."

PS: Melissa jest postacią wymyśloną, ale opartą na X, natomiast Susan w większej mierze stworzona jest na B...
PSS: Mam nadzieję, że opowiadanie wam się spodoba... :D